Reklama

Zmartwychwstanie pełnią zbawienia

2018-04-11 14:49

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 15/2018, str. VIII

Ks. Zbigniew Chromy
Jerozolima Wieczernik – miejsce spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem

Określenie, czym jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, posiada fundamentalne znaczenie dla całej problematyki rezurekcyjnej. W zależności do przyjmowanych przez różnych autorów, wcześniejszych założeń, różnie też interpretowano i rozpoznawano to, czym było, a czym nie mogło być powstanie z martwych najsłynniejszego Galilejczyka.

Zmartwychwstając, Jezus nie powrócił do swego poprzedniego życia w taki sposób, jak Łazarz czy młodzieniec z Nain. Powstał do życia definitywnego i nie polega już prawom biologii, dlatego jest poza możliwością śmierci. Opisy spotkań ze Zmartwychwstałym, co może zaskakiwać, odbywają się wtedy, gdy On na to pozwala, są „ukazywaniem się Jego”. W greckim oryginale Nowego Testamentu do opisu tych wydarzeń natchnieni autorzy używają lapidarnego słowa „ofthe”, które oddaje polskie „ukazał się”, „dał się zobaczyć”. Co ciekawe, to samo słowo używane jest w greckiej wersji Starego Testamentu do opisu objawiania się Boga czy anioła. Słowo to wyklucza możliwość wizji subiektywnej, gdyż to nie oni chcieli Go zobaczyć, ale sam Jezus dał się im zobaczyć. Apostołowie i uczniowie całkowicie nie wierzyli w możliwość ujrzenia Jezusa do tego stopnia, że niektórzy z nich, nawet gdy już Go widzą, dalej nie wierzą: „A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!». Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. (…)». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?»” (Łk 24,36-40).

Podobną postawę widać w historii uczniów idących do Emaus, których oczy były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali, choć serca w nich pałały, gdy im Pisma wyjaśniał (por. Łk 24,13-35). Nowinie o zmartwychwstaniu zawsze towarzyszyły wątpliwości, które widać także w Ewangelii wg św. Mateusza. Ewangelista wskazuje, że niektórzy mieli wątpliwości nawet po wielkim ukazaniu się na górze w Galilei, gdy mówił do uczniów: „Dana mi jest wszelka władza na ziemi i na niebie” (Mt 28,16-20). Czy zmartwychwstanie jest w jakiś sposób związane z materią, czy można na podstawie zmartwychwstania mówić o cielesności tego wydarzenia? Choć dla kogoś, kto uważnie czyta Ewangelie i opisy chrystofanii, pytania te mogą się wydawać dziwaczne, to jednak wiek XX został zdominowany przez dyskusję na temat natury zmartwychwstania. Czy człowiek składa się z duszy i ciała, czy też nauka ta jest tylko pochodną hellenizacji biblijnego orędzia? Ślad tej tendencji widać także w katolickim obrzędzie pogrzebowym, gdzie już nie ma modlitw za dusze, ale za zmarłych. Tymczasem zmartwychwstały Chrystus wymyka się przez swoją inność ziemskiemu widzeniu i pojmowaniu, jawi się, jak już to wyżej zaznaczono, na sposób teofanijny „ofthe”.

Reklama

Z jednej strony nowa egzystencja Jezusa z Nazaretu nie jest prostą kontynuacją Jego ziemskiego życia, a z drugiej – nie można zanegować jakieś formy cielesności Chrystusa, idąc za koncepcją czysto spirytualistyczną. Tak więc jeśli potraktujemy poważnie naukę o nieśmiertelności ludzkiej duszy, musimy uznać, że zmartwychwstanie dotyczy ludzkiego ciała oraz jego ponownego połączenia się z duszą. Jednak jest to ciało przemienione. Powstałego z martwych Pana można dotykać, a przecież jest niedotykalny, przechodzi nawet przez ściany. Jest jednak ten sam (świadczą o tym rany po gwoździach) i inny. Ewangeliści mimo wielkich trudności w opisywaniu spotkań z powstałym z martwych Jezusem są zadziwiająco zgodni, pisząc o swoim dotykaniu i niedotykaniu, poznawaniu i niepoznawaniu, o całkowitej tożsamości Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, jak też o totalnej Jego przemianie. Opowiadania te świadczą więc o tym, co się stało, co nie mogło się zrodzić w sercach uczniów także dlatego, że zdają się oni jedynie bełkotać, ilekroć wypowiadają się na temat zmartwychwstania.

Chrystus, powstając z martwych, opuścił ziemską egzystencję, wstępując w nowy rodzaj cielesności i przynależy już odtąd do nowego Bożego świata. Zetknięcie z tym wydarzeniem jest dla nas nieustannym zaproszeniem, byśmy, podobnie jak „niedowiarek” Tomasz, dotykali Zmartwychwstałego oraz dostrzegli Jego żywą obecność, przez którą Jezus – wciąż na nowo – „ukazuje się” w historii. Objawia się szczególnie poprzez liturgię, gdyż można się z Nim spotkać w słowie i sakramencie. Służba Boża stanowi sposób, przez który Chrystus staje się dotykalny dla nas także i dzisiaj. Przez nią poznajemy, że jest On Żyjącym na wieki Panem. Dzięki zmartwychwstaniu w świat wkroczyło coś nowego, sam Bóg wkroczył do świata. Przez to wydarzenie powstała również wspólnota Jego Ciała, Nowego Ludu Bożego. Zmartwychwstały Chrystus posiada realną władzę nad niebem i ziemią, rządzi jednak nie jak despotyczny władca, lecz sprawuje ją przez współmiłowanie i współcierpienie. Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!

Tagi:
Jezus Chrystus zmartwychwstanie

Droga ku życiu

2018-04-11 14:49

Ks. Paweł Borowski
Edycja toruńska 15/2018, str. I

Święta Zmartwychwstania Pańskiego to niezwykły czas, w którym przeżywamy zwycięstwo Chrystusa. Jest to zwycięstwo życia nad śmiercią, prawdy nad kłamstwem, światła nad ciemnością

SAI
Jezus ucisza życiowe burze i uwalnia od lęku – mówił bp Wiesław Śmigiel podczas Wigilii Paschalnej

Zanim zajaśnieje poranek Zmartwychwstania trzeba jednak przejść z Chrystusem przez tajemnicę Jego męki i śmierci. Triduum Paschalne pozwala nam dotknąć największych tajemnic naszej wiary i zanurzyć się w nich. Tylko głębokie wejście w dramat Chrystusowej nocy i pozwolenie, by i On wszedł w naszą życiową noc, pozwala poczuć smak Jego zwycięstwa. Podkreślał to bp Wiesław Śmigiel podczas celebracji liturgicznych.

W Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma przypomniał, że kapłani mają nieść światu ożywczą woń Chrystusa zwłaszcza tam, gdzie obecny jest zapach nędzy, nienawiści, śmierci, strachu i zwątpienia. W trakcie Mszy Wieczerzy Pańskiej przypomniał, że święty to ten, który pozwala Chrystusowi, by mu służył tzn. oczyścił swoją łaską. To Bóg czyni człowieka świętym, a nasze wysiłki mają polegać na współpracy z Jego wolą.

W Wielki Piątek podczas Liturgii Męki Pańskiej bp Wiesław zaznaczył, że każdy z nas powinien pragnąć świętości. Droga świętości nie jest drogą łatwą, dlatego wymaga odwagi, którą czerpiemy z krzyża Chrystusa. Wystarczy się go mocno chwycić i uczynić swoim orężem.

Podczas Wigilii Paschalnej podkreślił, że nie ma takiej ciemności w życiu człowieka, w którą ze swoją ożywiającą miłością nie wszedłby Chrystus, by wyprowadzić nas z dramatu nocy. W Poranek Zmartwychwstania podczas Mszy św. w toruńskiej katedrze powiedział, że Jezus przychodzi do każdego pomimo drzwi zamkniętych i pokonuje wszystkie bariery. Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka i pozostawia nam okna życia, dzięki którym możemy ujrzeć światło nadziei. Potrzeba tylko wiary w Zmartwychwstałego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Brygida szwedzka tęskniąca do Jezusa

2018-07-17 13:10

Ks. Artur Stopka
Niedziela Ogólnopolska 29/2018, str. 18-19

„Brygida może stać się dla współczesnych kobiet zachętą do odgrywania pierwszorzędnej roli w społeczeństwie, które będzie otaczać szacunkiem jej godność i pozwoli jej na równi z mężczyzną brać udział w wypełnianiu Bożego planu w odniesieniu do ludzkości”. Tak papież Jan Paweł II napisał w 2002 r. w specjalnym przesłaniu do przełożonej generalnej Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy – matki Tekli Famiglietti z okazji rozpoczęcia uroczystości 700. rocznicy urodzin św. Brygidy

Wikipedia

W 1999 r. papież Jan Paweł II ogłosił św. Brygidę Szwedzką, św. Katarzynę ze Sieny i św. Teresę Benedyktę od Krzyża współpatronkami Europy. „Konkretny powód, dla którego wybrałem te właśnie postaci, kryje się w samym ich życiu” – wyjaśnił w Liście apostolskim ogłaszającym jego decyzję. Co takiego znalazł w historii życia kobiety pochodzącej z kraju, który dzisiaj rzadko kojarzony jest z katolicyzmem?

Dwa powołania

Brygida, znana przede wszystkim jako mistyczka i założycielka Zakonu Najświętszego Zbawiciela (zwanego potocznie brygidkami), urodziła się w 1303 r. na zamku w Finstad koło Uppsali w rodzinie arystokratycznej. Gdy patrzy się na jej wizerunki w habicie i charakterystycznym welonie, trzeba pamiętać, że przez pierwszą część swego życia była szczęśliwą żoną i matką ośmiorga dzieci. „Wskazując ją jako współpatronkę Europy, pragnę, aby stała się ona bliska nie tylko tym, którzy otrzymali powołanie do szczególnej konsekracji, ale także tym, którzy zostali powołani do zwykłych powinności życia świeckiego, zwłaszcza zaś do wzniosłej i trudnej misji założenia chrześcijańskiej rodziny” – napisał Papież Polak.

Z biogramów Brygidy można się dowiedzieć, że już w dzieciństwie miewała wizje Maryi i Jezusa. Chciała zostać zakonnicą. Jednak gdy miała 13 lub 14 lat, została wydana za mąż za starszego od niej o 5 lat Ulfa. Według zapisków kronikarzy, był to człowiek dobry, ale chętnie korzystający z życia. Brygida miała jednak na niego bardzo pozytywny wpływ. Dobrze wychowali cztery córki i czterech synów. Ulf włączył się w zainicjowane przez nią dzieła miłosierdzia, wśród których znalazł się szpital. Razem ze swą żoną zaczął też pielgrzymować do sanktuariów.

Duchowość i posłuszeństwo

Zdaniem Benedykta XVI, pierwszy okres życia Brygidy pomaga docenić to, co dziś możemy nazwać prawdziwą duchowością małżeńską. „Chodzi o to, że małżonkowie chrześcijańscy mogą wspólnie kroczyć drogą świętości, wspierani łaską sakramentu małżeństwa” – stwierdził Papież i wskazał, że niejednokrotnie jest właśnie tak, jak w przypadku Brygidy i Ulfa – to kobieta przez swą wrażliwość religijną, delikatność i dobroć potrafi sprawić, by mąż szedł przez życie drogą wiary.

Ich małżeństwo trwało 28 lat. Gdy Ulf umarł, Brygida rozpoczęła nowy, dla wielu zaskakujący, etap życia. Zadbawszy o przyszłość swoich dzieci, rozdała majątek i zamieszkała w klasztorze Cystersów w Alvastrze. Stałą częścią jej życia stały się objawienia. Zostały one spisane i zebrane w ośmiu księgach, które mimo upływu stuleci wciąż cieszą się wielkim zainteresowaniem i są raz po raz wznawiane. Na wysuwane wobec nich zastrzeżenia Jan Paweł II odpowiedział: „Chociaż Kościół nie wypowiedział się na temat poszczególnych objawień, to uznając świętość Brygidy, uznał autentyczność całości jej wewnętrznego doświadczenia”. Dodał, że jest ono ważnym świadectwem, które ukazuje, jaką rolę może odgrywać w Kościele charyzmat przeżywany w postawie pełnego posłuszeństwa Duchowi Bożemu oraz w sposób całkowicie zgodny z wymogami komunii kościelnej.

Głębokie zrozumienie tajemnicy

W 1349 r., gdy miała 46 lat, na zawsze opuściła Szwecję i przeniosła się do Rzymu. Nie tkwiła w nim jednak bezczynnie, m.in. bardzo dużo pielgrzymowała. Odwiedziła miejsca święte w Mediolanie, Pawii, Asyżu, Ortonie, Bari, Benewencie, Pozzuoli, Neapolu, Salerno, Amalfi, była też w sanktuarium św. Michała Archanioła na Monte Gargano. Zdaniem Jana Pawła II, fakt, że Brygida osiadła we Włoszech, przyczynił się zdecydowanie do „poszerzenia” jej umysłu i serca w sensie nie tylko geograficznym i kulturowym, ale przede wszystkim duchowym.

Gdy miała 70 lat, wyruszyła na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. W komentarzu do jej aktywności w drugiej części życia Papież Polak wskazał na ogromną rolę, którą faktycznie odgrywała. „W rzeczywistości Brygida przyczyniła się do budowy wspólnoty kościelnej, w szczególnie krytycznym momencie jej dziejów, nie tyle przez ową pobożną pielgrzymkę, co raczej przez swoje głębokie zrozumienie tajemnicy Chrystusa i Kościoła” – napisał Ojciec Święty w dokumencie ogłaszającym Brygidę współpatronką Europy. Zwrócił uwagę, że w jej przypadku wewnętrznemu zjednoczeniu z Chrystusem towarzyszyły specjalne charyzmaty prorockie, dzięki czemu Brygida stała się punktem odniesienia dla wielu osób w Kościele swojej epoki. „W Brygidzie można dostrzec moc proroctwa. Czasem w jej wypowiedziach słychać jakby echo wielkich proroków starożytności” – stwierdził Papież.

Wpływ na życie Kościoła

Brygida nie bała się przemawiać do władców i papieży, by pokazać, jak zamysły Boże spełniają się w wydarzeniach historycznych. Nie szczędziła surowych napomnień, mówiła o odnowie moralnej chrześcijańskiego ludu i duchowieństwa. Bardzo mocno naciskała, by papieże, którzy od 1309 r. rezydowali w Awinionie, wrócili do Rzymu. Nie wahała się ich w listach wręcz straszyć, powołując się na swe objawienia. Niestety, nie doczekała ostatecznego wyniku swych zabiegów – zmarła w 1373 r., 4 lata przed tym, nim Grzegorz XI na stałe powrócił do Rzymu.

Wpływ Brygidy na życie Kościoła nie skończył się jednak wraz z jej odejściem do wieczności. Jak stwierdził kilka lat temu Michał Kawulok z Muzeum Beskidzkiego w Wiśle, jej wizja, którą otrzymała w Betlejem, wpłynęła na sposób ukazywania przez wielu malarzy narodzin Jezusa. Ułożone przez nią modlitwy, znane jako „Tajemnica szczęścia”, wciąż są odmawiane przez tysiące ludzi na całym świecie. A jej najbardziej znana, przepiękna modlitwa zaczynająca się od słów: „Panie! Przyjdź szybko i rozjaśnij noc. Tak tęsknię do Ciebie, jak tęsknią umierający”, opatrzona muzyką skomponowaną przez Włodzimierza Korcza, znalazła się w repertuarze Alicji Majewskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Czy można znaleźć szczęście bez Boga?

2018-07-23 13:13

Salve TV

Czy można znaleźć szczęście bez Pana Boga? Czy można być szczęśliwą kobietą jako zakonnica? W jak sposób odnaleźć sens życia? Jak odkryć swoje powołanie? Jaką wartość ma życie w czystości?

HannahJoe7/pixabay.com

- Kiedy odkrywamy powołanie do miłości, kiedy chcemy oddać siebie komuś drugiemu, czy to będzie drugi człowiek, czy to będzie Pan Bóg, oddajemy się w całości, czy to będzie mąż, czy żona, czy osoba konsekrowana, oddajemy się w całej naszej integralności, dlatego możemy mówić o kobiecie spełnionej, jako kobiecie konsekrowanej - s. Anna Maria Pudeło AP.

- Warto zadać sobie pytanie, kim jestem? A drugie, jaką mnie wymarzył sobie Bóg? Bo kiedy dochodzimy do marzenia Boga względem kobiety, dochodzimy do źródła piękna, kobieta odkrywa swoją wolność, piękno, niepowtarzalność i zaczyna się fantastyczna przygoda - dodała.

- Ważne jest znaleźć czas dla siebie. Na zatrzymanie. Zastanowienie się czego pragnę, tak bardzo głęboko. Ważne jest, byśmy miały odwagę otwierać Słowo Boże i spotykać z tamtymi kobietami - podkreśliła.

- Często się zakochiwałam. Miałam chłopaka. Marzyliśmy o wspólnej rodzinie. W pewnym momencie zrozumieliśmy, że Pan Bóg chce od nas czegoś więcej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem