Reklama

Bp Dec: Bóg wcielony przywraca nam godność dzieci Bożych

2018-12-25 16:08

ako / Świdnica (KAI)

Ks. Daniel Marcinkiewicz

- Ci, którzy przyjęli Słowo, otrzymali za to szczególną godność, godność dzieci Bożych: "Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili" (J 1, 12-13). Do tych, którzy Je przyjęli, my dziś należymy - mówił bp Ignacy Dec podczas homilii w Boże Narodzenie.

Pasterz diecezji świdnickiej przewodniczył Mszy św. w Boże Narodzenie w katedrze św. Stanisława i św. Wacława. W homilii Biskup nawiązał do dzisiejszej Liturgii Słowa. - "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo" (J 1,1-2). To Słowo miało udział w stworzeniu. Następnie ewangelista stwierdza, że to Słowo przyszło na świat i przez niektórych zostało odrzucone. Jest prawdą, że Jezus przez wielu został odrzucony. Odrzucił Go już król Herod, a potem odrzucili Go faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy doprowadzili do wydania i wykonania na Nim wyroku śmierci. Na szczęście, nie wszyscy to Słowo odrzucili - mówił bp Dec.

Homileta zwrócił również uwagę na konsekwencje odrzucenia Boga. - Tak się działo w Europie dwudziestego wieku, kiedy zanim podjęto walkę z człowiekiem, zanim przystąpiono do niszczenia człowieka, wcześniej podjęto walkę z Bogiem, zwłaszcza z Bogiem wcielonym, Jezusem Chrystusem i Jego Kościołem. Historia potwierdza tę prawidłowość, że ci, którzy wypowiadają walkę Bogu, przechodzą szybko do walki i do niszczenia ludzi, zwłaszcza tych najsłabszych i bezbronnych: przed narodzeniem czy niedołężnych u kresu życia - powiedział hierarcha.

Reklama

W kolejnym wątku biskup świdnicki podkreślił, że Święta Bożego Narodzenia cechuje radość. - Ucieszmy się na nowo Bożym Narodzeniem. Bądźmy wdzięczni i radośni, że dzięki przyjściu Chrystusa staliśmy się przyjaciółmi Boga, Jego dziećmi. Ta godność zobowiązuje. Dlatego przeżywajmy te dni w braterstwie i wzajemnej miłości. Pamiętajmy o smutnych i samotnych. Zanieśmy im radość i dobre słowo - mówił bp Dec.

Msza św. w katedrze świdnickiej pod przewodnictwem bpa Ignacego Deca sprawowana była o 10.00 w Boże Narodzenie. Katedra pw. św. Stanisława i św. Wacława w 2017 roku została wpisana na listę Pomników Historii. Jest to jedne z większych kościołów na Dolnym Śląsku, z wieżą o wysokości ponad 100 m. W katedrze znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej Świdnickiej Uzdrowienia Chorych, czczony od przeszło pięciu wieków. Koronacja obrazu miała miejsce w stulecie objawień w Fatimie.

Tagi:
homilia bp Ignacy Dec

Bóg miłosierny niech nam błogosławi

2019-01-02 08:00

Bp Ignacy Dec

Homilia wygłoszona w katedrze świdnickiej w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.

Ks. Daniel Marcinkiewicz
Święta Boża Rodzicielka ze świdnickiej katedry

Wstęp

Umiłowani bracia i siostry, uczestniczymy po raz pierwszy we Mszy św. w Roku Pańskim 2019. Wczoraj w naszych świątyniach i domach dziękowaliśmy Bogu za przeżyty rok 2018. Dzisiaj wypraszamy Bożą łaskawość na rozpoczęty Nowy Rok 2019. Przed nami zakryty czas, 365 dni Nowego Roku. Jesteśmy szczęśliwi, że liturgia noworoczna skupia naszą uwagę na narodzonym Dzieciątku, któremu ósmego dnia po narodzeniu nadano imię Jezus. Ukazuje nam także Maryję jako Bożą Rodzicielkę i zachęca nas, abyśmy wypraszali na Nowy Rok Boże błogosławieństwo.

1. Niepokoje, które składamy w Boże dłonie

Drodzy bracia i siostry, każdy nowy rok kalendarzowy zaczynamy z pewnym niepokojem. Często z nowym rokiem wchodzą jakieś nowe przepisy prawne, nie zawsze dla nas korzystne. Martwimy sie czy nie zabraknie nam funduszy na leki, na opłacanie różnych rachunków. Niepokoi nas także sytuacja międzynarodowa, jak również tarcia wśród elit naszego życia społeczno-politycznego: owe przepychanki, kłótnie, przekręty, matactwa, zakrywanie prawdy, pogróżki i straszenie. Z pewnością są to powody do niepokoju. W takiej sytuacji chcemy to wszystko, te niepokoje i także i nasze nadzieje złożyć w Boże dłonie. Przecież wiemy, ze to Bóg kieruje światem, Bóg, który nam przysłał na ziemię swojego Syna, który stał się dla nas i dla naszego zbawienia człowiekiem. Ten Syn żyje i działa dzisiaj w Kościele i umacnia nas swoim Duchem, abyśmy byli duchowo i fizycznie silniejsi i sprawniejsi do życia wedle zasad Ewangelii. Dlatego też na progu Nowego Roku stajemy przed Tym, który jest Synem Bożym, naszym Zbawicielem i naszym Bratem w człowieczeństwie. On kiedyś powiedział do nas: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” ( Mt 11, 28-29).

Ojciec św. Franciszek na dzisiejszy 52. Światowy Dzień Pokoju każe nam zawierzyć Chrystusowi i iść za Nim w czas Nowego Roku.

2. Wypraszamy dar Bożego błogosławieństwa

Drodzy bracia i siostry, w dzisiejszej, noworocznej liturgii słowa jest także mowa o błogosławieństwie. Bóg przez Mojżesza przekazał Aaronowi polecenie, by błogosławił powierzony sobie lud. Podaje nawet jego formułę: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6,24-26). Warunkiem otrzymania Bożego błogosławieństwa jest zwrócenie się do Stwórcy, przywołanie imienia Tego, który wszystko może. Dobra, które Bóg oferuje to przede wszystkim dobra duchowe: Boża opieka, łaska, miłość, pokój. Są one ważniejsze niż bogactwo, władza, panowanie, majętność, a nawet doczesne zdrowie. To te dobra duchowe głównie decydują o naszym ludzkim szczęściu.

Największym Bożym błogosławieństwem, darem wobec nas ludzi, jest Syn Boży narodzony na ziemi jako człowiek. „Gdy nadeszła pełnia czasu – pisze do Galatów św. Paweł – zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, byśmy mogli otrzymać przybrane synostwo”(Ga 4,4-5). Znakiem Bożego synostwa jest wolność, w duchu której możemy zwracać się do Boga bezpośrednio: „Ojcze”. Zauważmy, że wspaniałymi odbiorcami Bożego błogosławieństwa byli pasterze, którzy wracali z Betlejem. „wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane” (Łk 2,20).

3. Życzymy naszym bliźnim Bożego błogosławieństwa

Moi drodzy, zwróćmy uwagę, że pasterze na pierwszym miejscu nie prosili Boga, ale Boga wielbili i wysławiali za wszystko co widzieli i słyszeli. Jest to bardzo ważna wskazówka dla nas, abyśmy w naszej pobożności, w naszej więzi z Panem Bogiem nie byli tylko petentami, tymi, którzy ciągle o coś proszą, ale abyśmy potrafili także Bogu dziękować, wielbić Go i wysławiać. Dziękczynienie, wielbienie i wysławianie Pana Boga jest najlepszą formą prośby, jest najlepszym warunkiem otrzymywania Bożego błogosławieństwa. Zapamiętajmy: Boże błogosławieństwo jest owocem wielbienia Pana Boga. Na wzór Maryi, umiejmy się zawsze cieszyć Panem Bogiem.

W takim myślowym kontekście wypowiadam słowa życzeń od tego ołtarza katedralnego. Ślę stąd życzenia najpierw dla Ojca św. Franciszka, by w mocy Ducha Świętego umacniał nas we wierze, by owocnie kierował łodzią Kościoła. Ślę życzenia do wszystkich pasterzy Kościoła w naszej Ojczyźnie, do wszystkich kapłanów, osób życia konsekrowanego, do wszystkich alumnów, do wszystkich katechetów i świeckich liderów ewangelizacji i posługi charytatywnej. Słowa noworocznych życzeń ślę do wszystkich naszych Rodaków, w kraju i za granicą, by w nowym roku cieszyli się dostatkiem dóbr duchowych i materialnych, by nie musieli za chlebem wyjeżdżać do obcych krajów. Ślę stąd słowo życzeń do naszych diecezjan: do wszystkich księży proboszczów, wikariuszy, księży emerytów, do naszych kleryków, sióstr zakonnych. Ślę słowa życzeń do wszystkich rodzin, by panowała w nich jedność, zgoda i wzajemna miłość. Ślę życzenia dla chorych przebywających w szpitalach, w domach opieki społecznej i oraz domach prywatnych. Serdeczne życzenia adresują do osób niepełnosprawnych. Wszystkich życzę dużo cierpliwości i serdecznej opieki ze strony najbliższych osób. Pozdrawiam w Nowy Rok dziatwę i młodzież naszej diecezji i życzę, by dali się kierować dobrym wychowawcom, by chcieli budować swoje życie na mocnym fundamencie, jakim jest Chrystus i Jego Ewangelia. Życzę Wszystkim pogłębiania przyjaźni z Bogiem i doświadczania na co dzień opieki Matki Bożej. Te wszystkie życzenia konkretyzuję słowami dzisiejszej natchnionej liturgii: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6,24-26); "Bóg miłosierny niech nam błogosławi" (por Ps 67(66), 2a). Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Diecezjanie listy piszą... do św. Józefa

2014-01-16 15:08

Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska 3/2014, str. 4-5

Jest nazywany Zarządcą Posiadłości Boga. Może dlatego – skoro wszystko jest Boga: i świat, i dobra materialne, i my – to do niego chrześcijanie zwracają się o pomoc w codziennych sprawach. Niektórzy robią to podczas modlitwy, inni – pisząc list...

aSuruwataRi/pl.fotolia.com

O listach do św. Józefa usłyszałam kilka lat temu od koleżanki ze wspólnoty. Wtedy mało kto wiedział, że do opiekuna Maryi też można wysyłać korespondencję (nie tylko do św. Mikołaja). Dziś ten trend jest już znany dość powszechnie wśród moich znajomych. I nim w tym artykule chcę się podzielić z Czytelnikami.

Ostatnia deska ratunku

Rosnąca liczba napisanych listów to efekt skuteczności św. Józefa i świadectw tych, którzy z nim korespondują. Na czym to polega? Z określoną potrzebą zwracam się do św. Józefa w liście, piszę go tak, jak czuję, wkładam do koperty i wysyłam. Św. Józef odpowiada nie jak typowy adresat listu, lecz przez zaradzenie potrzebie lub rozwiązanie problemu, o którym pisaliśmy w liście.

– Do św. Józefa można pisać w każdej sytuacji i w każdej sprawie. Ja pisałam o pracę, opiekę dla syna, a nawet o stół. I wszystko to otrzymałam – opowiada Anna Michalska. Mówi, że napisanie pierwszego listu było jak krzyk tonącego, uznaniem, że sama już nic nie może. – Podczas urlopu macierzyńskiego skończyła mi się umowa o pracę i stałam się bezrobotną mamą. Z mężem borykaliśmy się z dużymi trudnościami finansowymi. Żeby związać koniec z końcem, trzeba było sprzedać i tak często psujący się samochód. Nie stać nas było na remont i wyposażenie kupionego na kredyt mieszkania. Modliliśmy się o jakieś rozwiązanie tej sytuacji. Rozwiązanie przyszło podczas jednej z Eucharystii. Nie bezpośrednio. Ania przypomniała sobie, że kiedyś czytała artykuł o listach do św. Józefa. Wiedziała, że jest skuteczny, bo kiedyś nowenną do niego w rodzinie wyprosili cud. Postanowiła więc napisać. – Prosiłam o pracę w szkole podstawowej, blisko od domu – do 15 minut pieszo, bo nie mieliśmy samochodu, na pełen etat, i możliwość współpracy z uczniami zdolnymi. Choć trudno dziś dostać pracę w zawodzie, ja ją otrzymałam po pół roku, ze wszelkimi zapisanymi w liście szczegółami.

Pisać trzeba konkretnie

Św. Józef jest na pewno specjalistą od znajdowania pracy. – Po studiach wyjechałam do Warszawy do pracy, ale chciałam dostać coś w zawodzie, żeby chociaż przez rok popracować i zaliczyć staż – opowiada Katarzyna Sitek z Nowogrodu Bobrzańskiego. – Kuzynka powiedziała mi, jak taki list napisać, nic mi nie szkodziło, więc wróciłam z pracy do domu i napisałam. Nie powiem, było ciężko, bo nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Nigdy wcześniej nie korespondowałam z żadnym ze świętych, ale udało się. Pisałam, że chciałabym dostać pracę w zawodzie, niedaleko domu. To było fascynujące, po niecałych dwóch tygodniach dostałam telefon, że jest dla mnie praca 60 km od domu. Daleko, ale jak później pomyślałam, to w liście nie sprecyzowałam, co to znaczy blisko domu. W porównaniu do Warszawy te 60 km okazało się być blisko. Dostałam pracę w zawodzie – opowiada Kasia i dodaje: – Trzeba pisać konkretnie, bo później „blisko domu” może okazać się takimi 60 kilometrami – zauważa z uśmiechem.

Odpowiedź w niepewności

Św. Józef był odpowiedzialny za utrzymanie swojej Rodziny: siebie, Maryi i Józefa. W ten sposób Bóg powierzył mu cały Kościół i wszystkich ludzi. Nie dziwi więc jego zrozumienie także dla potrzeb współczesnej rodziny i troska o jej byt.

– Rok temu byliśmy z mężem w takiej sytuacji, że nie wiedzieliśmy co dalej – opowiada Magdalena Stachowska. – Nasza córka Tosia miała już ponad rok i chciałam iść do pracy albo na studia, ale nie została przyjęta do żłobka. Pracy konkretnej też nie było i nie wiedzieliśmy, co mamy robić. Szukaliśmy też pilnie mieszkania na zmianę, bo tamto, w którym mieszkaliśmy, było bardzo zimne i z dużym grzybem na wszystkich ścianach zewnętrznych. Pisaliśmy też w liście, że jesteśmy otwarci na rodzeństwo dla Tosi. Napisaliśmy razem list na 4 str. A4. Na potwierdzenie naszej dobrej woli i głębokiej wiary zaczęliśmy odmawiać nowennę do św. Józefa. W ostatnim dniu nowenny miałam dostać miesiączkę i nie dostałam. A po półtora miesiąca znaleźliśmy mieszkanie w megaofercie, że drugiej takiej ze świecą szukać. Nasz syn Ignaś jest wymodlony w 200% i nawet z tej okazji na drugie ma Józef.

Wstęp, rozwinięcie, zakończenie

Kasia zaznacza, że list do św. Józefa to nie zaklęcie czy magiczna sztuczka. – Jeśli ktoś pisze listy do św. Józefa, musi się zawierzyć przez niego Panu Bogu, inaczej nic z tego nie wyjdzie.

Nie zawsze wszystko, o co się prosi, faktycznie się realizuje. Czasem też św. Józef inaczej odpowiada na prośbę. – Do tej pory (już prawie 2 lata) nie mamy auta, a pisałam także o nie. Papież Franciszek sobie radzi – my też możemy. Nie jest łatwo, ale doświadczamy dobroci serca osób ze wspólnoty, w której jesteśmy. Pan dał nam ludzi, którzy dzielą się swoim samochodem – opowiada Ania i dodaje: – Bóg pokazuje mojej rodzinie, że chce nam dawać dobra w obfitości. Daje jednak to, co jest nam niezbędne do życia lub do duchowego wzrostu. Błogosławi niektórym naszym planom i zamierzeniom, ale nie rozpieszcza.

Jak taki list powinien wyglądać? Kasia mówi, że normalnie. – List pisze się najzwyczajniej w świecie, przynajmniej ja tak robię, jak do przyjaciela. Później zostawia się go w kościele pod obrazem św. Józefa albo pod figurką, można też włożyć do Pisma Świętego.

– W każdym z listów dziękuję za wcześniejsze wstawiennictwo św. Józefa – opowiada Ania – i obiecuję, że będę mówić o dziełach Pana, których doświadczam za jego wstawiennictwem. Wcześniej listy zostawiałam przy własnej, małej figurce św. Józefa. Teraz piszę list – z datą, adresatem, wstępem, rozwinięciem i zakończeniem oraz nadawcą – w formie elektronicznej i zapisuję w kopiach roboczych w skrzynce e-mail. Ania jest jednak przekonana, że tak naprawdę ani forma listu, ani miejsce jego pozostawienia nie ma większego znaczenia. – Uważam, że ważny jest sam fakt uznania woli i panowania Boga w moim życiu, a także powierzenie konkretnych własnych planów w ręce Boga. Dodaje, że ważne jest, by nie siedzieć z założonymi rękoma. Bóg błogosławi działaniom człowieka, jeśli tylko są dla niego dobre. – W praktyce oznacza to np., że jeśli potrzebuję pracy, to po napisaniu listu nie przestaję jej szukać. Mam pewność, że w moich staraniach pomógł mi św. Józef. Skąd to wiem? Zbyt wiele detali z listu związanych z pracą stało się rzeczywistością, żeby wątpić, że to jego sprawka – wyjaśnia Ania.

Mocą Bożą

Ania, dziękując św. Józefowi za wstawiennictwo, założyła na Facebooku profil „Piszę listy do św. Józefa”, na którym można znaleźć więcej świadectw na temat skuteczności Zarządcy Posiadłości Boga.

– W ten sposób chciałam m.in. zrealizować obietnicę z listu, że będę mówić o dziełach Pana, których doświadczam za jego wstawiennictwem – wyjaśnia. Wiele z nich dotyczy pracy, ale nie tylko. Rafał pisze: „Przez dłuższy czas szukałem pracy, rezultaty były marne, przychodziła nadzieja, a zaraz po niej brak odpowiedzi na wysyłane CV i rozczarowanie (…). Pewnego dnia za namową mojej dziewczyny napisałem do św. Józefa, że chcę pracować w firmie, której oferta o pracę znalazła się w internecie. Dostałem odpowiedź. Jedna i druga rozmowa kwalifikacyjna. Podpisana umowa i praca, która bardzo mi odpowiada. Dodam, że moja dziewczyna też napisała taki list i podała dokładną datę, do której ma się wypełnić to, o co prosi – do czerwca 2013. I tak się stało – co było jej prośbą: spotkała chłopaka, zdała prawo jazdy itd. Traktuję to nie jako wyrocznię czy science fiction albo sklepik, do którego przynoszę moje zachciewajki, ale prawdziwą przyjaźń do św. Józefa, który rzeczywiście pomaga człowiekowi, wstawiając się u Boga w jego intencji, by w życiu pamiętać, że Bóg czuwa i opiekuje się tymi, których kocha”.

Z kolei Kinga daje takie świadectwo: „W dniu 5. rocznicy zawarcia małżeństwa pojechałam z mężem do Rokitna do Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej i tam na spacerze razem z mężem napisaliśmy list do św. Józefa (29.09.2012 r.), w którym pisaliśmy: Zwracamy się do Ciebie z prośbą o zdrową, piękną córkę, która przede wszystkim będzie kochała Pana Boga. Zawierzaliśmy tę sprawę i bardzo chcieliśmy, aby ta prośba zrealizowała się do końca 2013 r. Dziś Karolinka Maria jest już z nami (imię wybrane przez mojego męża, kilka miesięcy wcześniej – od Karola Wojtyły:)), a urodziła się dokładnie 22.10.2013 r. (w dniu wspomnienia bł. Jana Pawła II). Chwała Panu!

PS W liście pisaliśmy także o kilku innych sprawach – nie wszystko JESZCZE się zrealizowało, ale wierzymy, że Pan zna nasze pragnienia i wie – lepiej niż my sami – co jest nam potrzebne do wzrostu duchowego i do bycia bliżej Niego – bo o to w rezultacie chodzi, więc staramy się ufać, niezależnie od tego, czy powie nam tak czy poczekajcie, czy nie. UFAJ I BĄDŹ CIERPLIWY”.

Proście, a będzie wam dane (Mt 7, 7)

Św. Teresa z Ávila pisała: „Biedni grzesznicy, bez względu na wielkość waszych potrzeb, zwróćcie się o pomoc do św. Józefa! Idźcie do Józefa ze szczerą pewnością i spokojem, że wasze prośby będą wysłuchane”. Świadectwo jego życia, postawa wobec Maryi i Jezusa oraz wszystkie te cechy, które możemy wywnioskować z Pisma Świętego – odpowiedzialność, pracowitość, dobroć, opiekuńczość, odwaga, posłuszeństwo – wzbudzają w nas zaufanie i pewność, że skoro Bóg powierzył mu tak cenny skarb, jakim są Maryja i Jezus, to tym bardziej chce, byśmy i my powierzali się jego wstawiennictwu, a i on, jak opiekował się swoją Rodziną z polecenia Ojca, tak i nami będzie się opiekował i zapewniał to, czego potrzeba.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Puste Noce za duszę śp. Pawła Adamowicza

2019-01-16 18:34

dg / Warszawa (KAI)

W piątek, wieczorem przed pogrzebem śp. Pawła Adamowicza, w Gdańsku i Warszawie odbędą się tradycyjne kaszubskie obrzędy Pustych Nocy. Aleksandra Dulkiewicz, zastępczyni śp. Pawła Adamowicza, w poruszającym wspomnieniu o Zmarłym napisała: "Jest w tradycji Pomorza, w tradycji Kaszub, coś takiego jak Pusta Noc. Kiedy jest się przy zmarłym. Trwa przy nim. Bądźmy przy naszym Prezydencie tej nocy".

TVP INFO

– Pusta noc to niezwykły i wciąż żywy na Kaszubach obyczaj. Jest to ostatnia noc przez pogrzebem zmarłego, która się odbywa w domu nieboszczyka. Przybyłe osoby rozpoczynają obrzęd różańcem po czym odmawiają modlitwy w intencji zmarłego. Po odmówieniu modlitw zgromadzeni nie odchodzą do swoich domów, tylko pozostają w domu żałoby, aby śpiewać nabożne pieśni pustonocne. Śpiewom tym przewodził śpiewak lub też grupa śpiewaków, którzy przejmowali swoją rolę z ojca na syna, parając się tym wręcz zawodowo. Rodzina nieboszczyka przygotowywała zaś poczęstunek dla czuwających przy nim uczestników Pustej Nocy. Dawniej takie spotkania odbywały się nad trumną zmarłego, przechowywaną w domu. Obecnie Pustą Noc przenosi się do salek, kaplic lub kościołów, a czuwanie skrócono do kilku godzin. Pusta Noc ma przede wszystkim na celu godne pożegnanie zmarłego. Zwyczaj pełnił także funkcję integracyjną. Wzmacniał więzi lokalnej społeczności skupionej wokół bliskiego zmarłego – wyjaśnia w rozmowie z KAI Łukasz Richert, dyrektor Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.

Aleksandra Dulkiewicz, zastępczyni śp. Pawła Adamowicza, w poruszającym wspomnieniu o Zmarłym napisała: "Jest w tradycji Pomorza, w tradycji Kaszub, coś takiego jak Pusta Noc. Kiedy jest się przy zmarłym. Trwa przy nim. Bądźmy przy naszym Prezydencie tej nocy: modlitwą, myślą, wspomnieniem, postanowieniem na przyszłość ale i uśmiechem".

W piątek, 18 stycznia, o godz. 20 w Centrum św. Jana przy ul. Świętojańskiej 50 w Gdańsku odbędzie się obrzęd Pustej Nocy za duszę śp. Pawła Adamowicza, na który zaprasza Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. "Niech nasza obecność będzie dowodem wdzięczności dla Niego za wszystko, co zrobił dla kaszubsko-pomorskiej społeczności. Zapraszamy do wspólnego czuwania i modlitwy" - piszą organizatorzy.

Pustonocne śpiewy zabrzmią również w Warszawie.

– Dzięki życzliwości ks. Aleksandra Seniuka, rektora kościoła sióstr wizytek przy Krakowskim Przedmieściu, będziemy mogli włączyć się w pustonocne czuwanie. Od 18:30 będziemy śpiewać ze Śpiewnika Pelplińskiego dawne pieśni eschatologiczne, za dusze czyśćcowe, w wariantach melodycznych z różnych rejonów kraju. Przygotuję dla zebranych wydrukowane teksty. Pieśni są raczej długie, więc po kilku zwrotkach każdy będzie mógł śmiało dołączyć się do wspólnego śpiewania – mówi inicjator wydarzenia, Dawid Gospodarek, dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem