Reklama

Bp Dec o zabójstwie Pawła Adamowicza: nie przypisujemy winy Bogu

2019-01-17 17:09

ako / Świdnica (KAI)

BP KEP
Bp Ignacy Dec

- To nie jest czyn Pana Boga tylko ludzi, którzy są Bogu nieposłuszni, dlatego nie przypisujemy winy Bogu za to, co się stało, to człowiek jest winny. Ale Pan Bóg dopuszcza zło, czasem potrafi z tego wyprowadzić dobro. Skoro Pan Bóg dopuścił, by w naszym narodzie się to wydarzyło, to trzeba zadać sobie pytanie, co nam przez to chce powiedzieć. Odpowiedzi trzeba szukać na modlitwie - mówił bp Dec 16 stycznia w Świdnicy, podczas spotkania świąteczno-noworocznego z przedstawicielami Organizacji Kombatanckich i Żołnierskich.

- Jesteście synami i córkami zniewolenia wojennego, ale też tego powojennego, które było bardzo trudne. Było dla was przyczyną wielkich cierpień, dlatego składam szacunek Kościoła katolickiego wszystkim wam, kombatantom, którzy walczyliście o wolność Ojczyzny, o godność dla Polaków. Serdeczne wyrazy uznania - mówił bp Dec do przedstawicieli organizacji kombatanckich i żołnierskich.

W okolicznościowym przemówieniu pasterz diecezji świdnickiej mówił również o wydarzeniach, które są przed nami. Jak zaznaczył bp Dec, w tym roku odbędą się uroczystości z okazji 15-lecia powołania diecezji, a także w 13-14 czerwca kolejne zebranie Konferencji Episkopatu Polski w Świdnicy.

Uczestnikami spotkania byli przedstawiciele organizacji kombatanckich i żołnierskich działających na terenie miasta i okolic Świdnicy. W spotkaniu uczestniczyli ponadto: Tytus Czartoryski, przewodniczący Komisji Kultury, Nauki i Edukacji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego oraz Julian Golak, szef Solidarności Polsko-Czeskiej.

Reklama

Tytus Czartoryski wręczył odznaczenie odznaczenie "Zasłużony dla Dolnego Śląska" majorowi Bogdanowi Zdrojewskiemu – jednemu z ostatnich żyjących Żołnierzy Wyklętych oraz Prezesa Zw.Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego i prezesa Oddziału Zachodniego Zrzeszenia WiN.

Na spotkaniu został wręczony w imieniu organizacji kombatanckich i żołnierskich obraz z podziękowaniem za 15 lat posługi dla bp Ignacego Deca, który został wykonany przez świdnickiego malarza Roberta Kuklę.

W okresie świąteczno-noworocznym pasterz diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec co roku uczestniczy w około 40 spotkaniach opłatkowych przed i po świętach. Pasterz diecezji świdnickiej spotyka się z przedstawicielami różnych grup społecznych m. in. z służbami mundurowymi.

Tagi:
bp Ignacy Dec

Reklama

Świdnica: Droga Krzyżowa ulicami miasta

2019-04-13 12:51

ako / Świdnica (KAI)

Zgodnie z wieloletnią tradycją, w piątek przed Wielkim Tygodniem na ulicach w centrum Świdnicy odbyła się miejska, międzyparafialna droga krzyżowa. Nabożeństwu przewodniczył bp Ignacy Dec. Wzięło w nim udział ponad tysiąc osób.

BP KEP
Bp Ignacy Dec

- U kresu Wielkiego Postu kolejny raz chcemy odczytać wielką miłość Jezusa do nas, jaką ujawnił niosąc krzyż na Kalwarię. Możemy powiedzieć, że wiele już spośród 14 stacji drogi krzyżowej w naszym życiu się wydarzyło. Jeszcze wiele będzie powtórzonych – mówił bp Ignacy Dec.

Podczas nabożeństwa odczytane zostały teksty przygotowane przez Jana Pawła II w 1984 r. i czytane wówczas podczas drogi krzyżowej w rzymskim Koloseum. Rozważania wykonali aktorzy Świdnickiej Alchemii Teatralnej.

- Starajmy się odnaleźć nas samych na drodze krzyżowej i zobaczyć do jakiej grupy należymy, czy do przyjaciół Chrystusa, czy do tych, do których należała Matka Boża idąca drogą krzyżową za Jezusem, czy też do obojętnych, a może nawet do wrogów. To jest ważne, byśmy wiedzieli, kim jesteśmy i jaką mamy relację do naszego Zbawiciela – powiedział bp Dec.

Droga krzyżowa rozpoczęła się w kościele pw. św. Andrzeja Boboli w Świdnicy. Nabożeństwo pasyjne zakończyło się przy katedrze, pod pomnikiem św. Jana Pawła II. Krzyż do poszczególnych stacji nieśli przedstawiciele różnych stanów i grup parafialnych. W nabożeństwie uczestniczyli świdniccy biskupi, przełożeni i alumni WSD, duszpasterze świdnickich parafii, siostry zakonne, członkowie grup formacyjnych oraz wierni. Za przygotowanie nabożeństwa odpowiadał ks. dr Krzysztof Ora, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego ŚKB.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zanim uderzą rezurekcyjne dzwony...

O. Jan Maria Sochocki OFMCap
Niedziela Ogólnopolska 15/2012, str. 30-31

BOŻENA SZTAJNER

Kościelny rok ma swoje charakterystyczne okresy i choć nowoczesność do nich wkracza, nie da się wyrzucić tego, co tradycyjne i przez wieki uświęcone. „Mam już umyte okna i świat wydaje mi się ładniejszy (...) pobiegłem myślą do domu... W domu świąteczne porządki. Zdejmowaliśmy ze ścian obrazy ku zdziwieniu uśpionych zimą pająków. Wynosiłem figurkę Matki Bożej, ślubny portret rodziców... Mama bieliła izbę wapnem... Dopiero następnego dnia wszystko w domu zakwitło. Bibułkowe «pająki» na suficie, kwiaty przy obrazach, pąsowe róże na serwetach i poduszkach, tęczowe kilimy (...). W kościele też działy się dziwne rzeczy. Kościelny wiązał drabiny, żeby wspiąć się najwyżej i omieść sklepienia kościelne z pajęczyn. W czwartek chłopcy przestali dzwonić w dzwonki. Zrobiło się smutno. Pana Jezusa odprowadzili do ciemnicy. Ludzie jak Piotr stali, ciekawi, co dalej nastąpi. Ołtarze ksiądz obnażył z szat, tabernakulum było puste”. Tak oczekiwanie na dzień Wielkiej Nocy widział oczyma dziecka „Ks. Tymoteusz” - bp Józef Zawitkowski z Łowicza, w „Listach i rozważaniach”. Każdy z nas od wczesnego dzieciństwa przechowuje w pamięci jakieś obrazki z oczekiwania i przeżywania świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Na przedwiośniu

Minął czas Nowego Roku, minął karnawał, mija - w dawnych latach groźna - zima. „Uwięzione rzeki puszczają i po nocy budzi śpiących huk pękającej pokrywy lodowej. Gdzie wczoraj jeszcze szła po lodzie jezdna droga, dziś spiętrzone zwały kry prą z szelestem, wypełzając jedne na drugie jak zmagające się płazy... Bruzdami, drogami, z pól, ze wszystkich wzgórzy ciurkają strużynki wody, łącząc się, pędząc ku rzece... Nad szumiącą wodą pochylają się łoziny, usiane białymi pączkami. Zależnie od okolicy zwą je baźkami, kotkami, kocankami... Lśni srebrnie delikatniejszy od mimozy symbol polskiego przedwiośnia”. Tak pisała w angielskiej Kornwalii Zofia Kossak-Szatkowska w książce „Rok polski - obyczaj i wiara”. Mimo że pisała z pamięci, z dala od Ojczyzny, w książce można znaleźć dużo informacji o zwyczajach wielkanocnych w Polsce.

Wielkopostne przygotowania

Już od Popielca barwiło się pisanki, czasem nazywane kraszankami. Wymagały one znajomości techniki miejscowej, dużo czasu, zręczności i trochę talentu. Poszczególne ziemie polskie wytworzyły swój styl. Zofia Kossak pisze, że najkunsztowniejsze były huculskie, pokryte ornamentem przypominającym mozaikę, a najpiękniejsze podolskie z okolic Kamieńca lub Jarmoliniec.
Czas szybko biegnie. Mijają niedziele Wielkiego Postu: wstępna, sucha, głucha, środopostna, czarna, Palmowa i Wielka. Mija czas „Gorzkich żali”, zwanych Pasjami, rekolekcji i okolicznościowych misji, odprawiania Drogi Krzyżowej w świątyniach, przy drogach, w polskich Kalwariach - Pacławskiej, Zebrzydowskiej.
W Niedzielę Palmową poświęcono palmę, będzie co kłaść w łan zboża w Wielką Niedzielę, żeby plonowało. Kilka poświęconych kocanek zostało połkniętych, żeby ratowały przed chorobą gardła. Wielki Tydzień to wielkanocne ochędóstwo. Nie tylko błyszczą szybki okien, ale i stoły, i podłogi. Trzeba jeszcze wynieść śmiecie z komory i strychu, wywietrzyć poduszki paradne i takie, co na nich się sypia, odzienie od święta - kożuchy, chustki, ale i codzienny przyodziewek. W świątyniach też widać porządki. Wyprane białe obrusy, koronkowe komże, wyczyszczone lichtarze i żyrandole.

Triduum Paschalne

Gdy w Wielki Czwartek milkną dzwony, zastępują je drewniane klekotki. W kościele ceremonia - umywanie nóg dwunastu starcom. Przestrzegali tego królowie, magnaci i biskupi. Zanotowano, że w czasie panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego wybrano 12 starców, którzy razem liczyli 1300 lat, wszyscy przekroczyli setkę, a jeden miał 125. Poniatowski nie dokonywał tej ceremonii osobiście, spełniał to z urzędu ks. Adam Naruszewicz, który był na dworze jałmużnikiem.
W Wielki Piątek zaniesiono Pana Jezusa do Grobu ozdobionego kwiatami, hortensjami albo odurzającymi hiacyntami. Często były też wyhodowane przez kościelnego w skrzynkach rzeżucha albo owies. Grób Pański zielenił się, wskazywał, że tu rodzi się nowe Życie.
Wartę zaciągnęli żołnierze: rzymscy, nie od Piłata, ale nasi, „turcy” albo po prostu strażacy, którzy od stu lat uważają to za najszlachetniejszą służbę. W historii zapisano, że różne formacje pełniły służbę przy Grobie Pańskim, podobno August III Sas przysłał do katedry warszawskiej oddział dragonów, a do innego kościoła artylerię konną.
Przy Grobie Pańskim trwa adoracja, każdy uważa za swój obowiązek oddanie czci Chrystusowi na krzyżu.
Wielka Sobota też obrosła swoimi zwyczajami. Dla gospodyń najważniejsze jest święcenie jadła. Dawniej, gdy była pogoda, kobiety wieńcem otoczyły kościół, w koszykach trzymając to, co najważniejsze: chleb, osełki masła, gomółki sera, sól, kołacze, kiełbasę, chrzan, baranki pieczone lub z lukru, zajączki i oczywiście pisanki, mnóstwo pisanek, wszystkie kosze ubrane bukszpanem, niebiesko kwitnącym barwinkiem i, będącym dziś pod ochroną, widłakiem.
W Wielką Sobotę ksiądz święci także wodę w chrzcielnicy, która służy do udzielania chrztu św. cały rok, i ogień. Ognisko paliło się na dziedzińcu kościoła. Z tym wiązała się tradycja, że wygaszone były domowe paleniska, wszyscy czekali, aż chłopcy przyniosą płomień z kościoła. Do przenosin używano woskowej świecy albo szczapy, trzaski ze smolaków. Trzeba było mieć garść, żeby donieść ogień do domu.
Wszystko było gotowe na niedzielę: świątynia i chaty, ogień, woda i jadło, i serca czyste.

Wielka Noc przejścia

W wielkosobotni wieczór albo w Wielką Niedzielę o świcie odbywa się uroczyste nabożeństwo - Rezurekcja. Rezurekcyjne dzwony rozlegały się w Wielką Sobotę o północy. Dopiero w czasach stanisławowskich przeniesiono to nabożeństwo na niedzielny świt, ale nie wszędzie.
Dzwonom wtórowały armaty, moździerze, strzelby i pistolety, i różne domorosłe instrumenty, czyniące hałas i huk.
Najświętszy Sakrament pod baldachimem, pod którym kapłan był prowadzony przez dostojników świeckich, wyniesiony z Grobu przy dźwięku dzwonów, dzwonków, organów, orkiestr - najczęściej dętych - w procesji z udziałem chorągwi, feretronów, zespołów ludowych albo staroszlacheckich, albo jednych i drugich, trzy razy obchodził świątynię, by wkroczyć do niej przy możliwie wszystkich światłach i dźwiękach „Te Deum”.

Obfite świętowanie

Po Rezurekcji można było zasiąść do śniadania. Składano sobie życzenia, dzielono się jajkami, spotykano się rodzinnie i towarzysko, niekiedy w szerokim gronie.
„W jednym ze starych kalendarzy poznańskich - pisze Łukasz Gołębiowski - znajduje się opis bez daty; zdaje się jednak, że to musiało być za Władysława IV. Wojewoda Sapieha w Dereczynie takie wyprawił święcone, na które zjechało się co niemiara panów z Litwy i Korony. Na samym środku był baranek wyobrażający Agnus Dei z chorągiewką, calutki z pistacjami, ten specyał dawano tylko damom, senatorom, dygnitarzom i duchownym. Stało 4 przeogromnych dzików, to jest tyle, ile części roku. Każdy dzik miał w sobie wieprzowinę, alias: szynki, kiełbasy, prosiątka. Kuchmistrz najcudowniejszą pokazał sztukę w upieczeniu tych odyńców. Stało tandem 12 jeleni także całkowicie pieczonych z złocistymi rogami, całe do admirowania: nadziane były rozmaitą zwierzyną, alias: zającami, cietrzewiami, dropiami, pardwami. Te jelenie wyrażały 12 miesięcy. Naokoło były ciasta sążniste, tyle, ile tygodni w roku, to jest 52, całe cudne placki, mazury, żmudzkie pirogi, a wszystko wysadzane bakaliją. Za niemi było 365 babek, to jest tyle, ile dni w roku. Każde było adorowane inskrypcjami, floresami, aż niejeden tylko czytał, a nie jadł. Co zaś do bibendy: było 4 puchary (exemplum 4 pór roku), napełnione winem jeszcze od króla Stefana. Tandem 12 konewek srebrnych z winem po królu Zygmuncie, te konewki exemplum 12 miesięcy. Tandem 52 baryłek także srebrnych in gratiam 52 tygodni, było w nich wino cypryjskie, hiszpańskie i włoskie. Dalej 365 gąsiorków z winem węgierskim, alias tyle gąsiorków, ile dni w roku. A dla czeladzi dworskiej 8760 kwart miodu robionego w Berezie, to jest tyle, ile godzin w roku” (powtórzone za „Kalendarzem polskim” Józefa Szczypki).
To tylko jeden przykład wielkanocnego świętowania w dawnej Polsce.
Polacy jeszcze mogą świętować drugi dzień - Wielkanocny Poniedziałek. To znów śmigus-dyngus...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: zmartwychwstanie Jezusa ukazuje program życia dla chrześcijan

2019-04-21 07:42

led / Kraków (KAI)

Kościół żyje chlubą swoich męczenników i świadków, na przekór światu i jego prawom - mówił abp Marek Jędraszewski w Wielką Sobotę podczas Wigilii Paschalnej, której przewodniczył w katedrze na Wawelu. Metropolita krakowski podkreślił, że śmierć i zmartwychwstanie Jezusa ukazuje określony program życia dla chrześcijan.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W homilii abp Marek Jędraszewski powiedział, że śmierć i zmartwychwstanie Jezusa ukazuje bardzo określony program życia dla chrześcijan: „umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie, a z tym wiąże się chrześcijańska nadzieja”.

Metropolita krakowski wyjaśniał, że dzieje Kościoła to dzieje ludzi, którzy złączyli się z Chrystusem, z Jego śmiercią i z Jego zmartwychwstaniem i „odtąd żyli już nowym życiem i odtąd stawali się znakiem sprzeciwu dla świata”.

Hierarcha zwracał uwagę na to, że na przestrzeni wieków chrześcijaństwo jawiło się jako coś z czym trzeba walczyć, konsekwencją tego były prześladowania tych, którzy uważali, że jedyną prawdę głosi chrześcijaństwo. Jak dodał, wielu ludzi przypieczętowało taką postawę męczeństwem.

Jego zdaniem, tego rodzaju zarzuty pojawiają się i dzisiaj, a chrześcijanie często oskarżani są o homofobię i o nienawiść do człowieka.

- Historia Rzymu pierwszych dziesięcioleci chrześcijaństwa to historia, która wielokrotnie powtarzała się i powtarza po dzień dzisiejszy. Historia Kościoła, który żyje chlubą swoich męczenników i świadków, na przekór światu i jego prawom. Na przekór temu, że wiele państw szczyci się tym, że są państwami prawa – powiedział arcybiskup.

- Zdajemy sobie sprawę, że otwierając się na dary Ducha Świętego i odnawiając w sobie te przyrzeczenia, które określiły w dniu chrztu świętego naszą chrześcijańską tożsamość, wyrażamy gotowość by świadczyć (…) własnym cierpieniem i życiem – wyjaśniał metropolita krakowski, dodając, że w tajemnicę chrztu, który włącza chrześcijan w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, wpisana jest także ich gotowość na męczeństwo.

Uroczystość zakończyła procesja rezurekcyjna, która przeszła wokół katedry wawelskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem