Reklama

Niedziela Legnicka

Święci grzesznicy (1)

Defraudator i antypapież

Niedziela legnicka 9/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

postaci

Andrzej Niedźwiecki

Krzyż to znak zwycięstwa

Bóg poszukuje mnie nieustannie w moim bałaganie. Bez względu na słabości i życiowe zagmatwania. I wciąż pokazuje, że jest blisko nas - tak jak w życiu świętych i kandydatów na ołtarze, którzy byli wielkimi grzesznikami. Defraudator, antypapież, utrzymanka i nałogowy alkoholik: św. Kalikst, św. Hipolit, św. Małgorzata z Kortony i sługa Boży Mateusz Talbot. Wyniesieni lub kandydaci na ołtarze Kościoła katolickiego. To oni pokazują, że świętość jest dla każdego. Bez względu na to, jakiego zła w życiu doznałem i jakiego się dopuściłem.

Kraksa w banku

Wiele przekazów o Kalikście, niewolniku rzymskim i późniejszym papieżu, pochodzi od jego przeciwników. Stąd z dokładnością opisano wszystkie jego przewinienia. Informacji o nim dostarcza nam także chrześcijański historyk z II wieku - Julius Africanus, kompilator pierwszej chronologii chrześcijaństwa. W II wieku trwały prześladowania chrześcijan. Stanowisko administratora banku w starożytnym Rzymie objął niewolnik Kalikst. Banku założonego przez jednego z chrześcijan z myślą o współwyznawcach, a szczególnie wdowach, by miały gdzie bezpiecznie przechowywać swoje oszczędności. Niestety, część pieniędzy nieszczęśliwie zainwestował, resztę prawdopodobnie wykradł i uciekł. Został skazany przez swojego właściciela i zgodnie z zasadami ówczesnego prawa na ciężkie roboty. Przykuty łańcuchem, codziennie obracał potężny kamienny kołowrót w młynie. To wyniszczająca i otępiająca praca. Kalikst przewidywał, że jego udręka zostanie zakończona wraz ze śmiercią. Nie spodziewał się, że pod wpływem próśb chrześcijan, których oszukał, zostanie uwolniony, by móc odzyskać chociaż część pieniędzy. Niestety, nie był zbyt roztropny. Z żądaniem o zwrot pieniędzy, które zainwestował, zwrócił się do finansistów żydowskich w nieodpowiednim miejscu i czasie: przyszedł do nich do świątyni w sobotnie popołudnie, zakłócając nabożeństwo szabasowe. Zamiast spodziewanych pieniędzy, został pozwany do sądu za zakłócenie spokoju oraz zbezczeszczenie świętego miejsca. Także o to, że należał do sekty chrześcijan (Kalikst był ochrzczony). Kara - chociaż trudno to sobie wyobrazić - była znacznie dotkliwsza niż obracanie młyńskiego koła. Niewolnik został zesłany do kopalni na Sardynii, co było równoznaczne z wydaniem dość szybkiego wyroku śmierci.

Wykorzystane szanse

To czas, w którym Marcja, chrześcijanka i nauczycielka cesarza Kommodusa, postanowiła użyć swoich wpływów, by uwolnić z kopalni współbraci w wierze chrześcijan. Gdy Kalikst zobaczył, że nie było go na liście chrześcijan, sporządzonej przez papieża (ochrzczony, a nie znalazł się na liście, być może przez złą reputację), wybłagał wysłanników, by jego także zabrali z kopalni ze sobą. Zarówno pracodawca Kaliksta, jak i sam papież musieli jakoś sobie poradzić z niefortunnym finansistą. Papież pozwolił defraudatorowi zamieszkać w domu poza murami miasta, by w ten sposób zapobiec kolejnym kłopotom, których mógłby przysporzyć. Ku zaskoczeniu wielu wiernych Kalikst zmienił swoje zachowanie, okazał skruchę. Powoli papież uwierzył w szczerość jego nawrócenia, zezwalając mu na asystowanie kapłanowi Zefirynowi. Ten wkrótce został kolejnym papieżem. Wyświęcił na diakona Kaliksta, którego zdążył dobrze poznać i powierzył mu zarządzanie chrześcijańskim cmentarzem przy Via Appia (dziś to katakumby św. Kaliksta).

Reklama

Kalikst stał się tak szanowaną osobą, że po śmierci papieża Zefiryna duchowieństwo oraz chrześcijański laikat wybrali byłego niewolnika i defraudatora na papieża.

Niewygodne miłosierdzie

Podczas pięciu lat sprawowania urzędu wyróżnił się nadzwyczajnym miłosierdziem. Ujawniało się ono także w wydawanych przez niego zarządzeniach. Złagodził, m.in. wymogi prawne dotyczące możliwości odpokutowania niektórych grzechów, uważanych dotychczas za niewybaczalne.

Miłosierdzie, którego sam doświadczył w życiu, teraz przynosiło owoce. Kalikst spotykał się też z ostrym sprzeciwem, m.in. Hipolita - rzymskiego kapłana, zwolennika poglądu, że chrześcijanin, który popełnił choćby jeden grzech śmiertelny, powinien być wydalony z Kościoła bez możliwości powrotu. W swojej zaciekłości opublikował on więc dokument o dawnym życiu Kaliksta, oskarżył go fałszywie o szerzenie heretyckich poglądów o Trójcy Świętej. W końcu zaczął głosić, że wybór Kaliksta na papieża nie odbył się zgodnie z prawem, stając się pierwszym w historii Kościoła antypapieżem. Konflikt trwał do końca życia Kaliksta, zamordowanego przez antychrześcijański tłum w 222 r.

Reklama

Finał w niebie

Hipolit sprzeciwiał się także kolejnym papieżom. Mimo to została mu dana łaska nawrócenia. Pod wpływem kolejnej fali prześladowań chrześcijan, której sam stał się ofiarą, zaczął żałować, że dokonał rozłamu i prosił o możliwość powrotu do Kościoła. Na ziemi byli przeciwnikami, wręcz rywalami, a po ich śmierci sprawa zakończyła się szczęśliwym finałem. Hipolit oraz Kalikst jako męczennicy zostali uznani świętymi.

2013-02-27 14:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bogu i Polsce na chwałę – Narodowi ku pokrzepieniu

Niedziela Ogólnopolska 44/2016, str. 24-25

[ TEMATY ]

historia

postaci

Archiwum rodziny Nowowiejskich / www. cyryl.poznan.pl

Feliks Nowowiejski w latach 20. XX wieku

W tym roku przypada 70. rocznica śmierci Feliksa Nowowiejskiego, autora „Roty” – kompozytora, organisty, dyrygenta i pedagoga

Rok 2016 jest rokiem Feliksa Nowowiejskiego, który należy do grona najwybitniejszych polskich twórców, obok Fryderyka Chopina, Stanisława Moniuszki, Ignacego Jana Paderewskiego, Mieczysława Karłowicza i Karola Szymanowskiego.

Urodził się 7 lutego 1877 r. w Wartemborku (obecnie Barczewo) na Warmii. Do końca życia czuł się emocjonalnie związany z Warmią. W swoich późniejszych utworach nawiązywał do folkloru ziemi warmińskiej, pisząc chóralne „Warmijskie pieśni ludowe” czy „25 polskich pieśni ludowych z Warmii”. Brał czynny udział w plebiscycie na Warmii i Mazurach.

Edukacja

Odebrał gruntowne wykształcenie. Początkowo uczył się w przyklasztornej szkole muzycznej w Świętej Lipce. Później rozpoczął pracę w Olsztynie jako organista w kościele św. Jakuba. Po dwóch latach podjął decyzję o dalszym kształceniu w Berlinie, gdzie studiował najpierw w Konserwatorium Sterna, potem zaś w słynnej Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Maxa Brucha. W Berlinie dwukrotnie nagrodzono Nowowiejskiego prestiżową nagrodą im. Giacomo Meyerbeera. Pierwszą z tych nagród, zgodnie z regulaminem, przeznaczył na kilkumiesięczną podróż artystyczną po Europie, zaś drugą – na dalsze studia w Berlinie. Naukę uzupełniał podczas kilkumiesięcznego kursu muzyki kościelnej w Ratyzbonie.

Mimo że językiem wykładowym w szkole w Świętej Lipce był niemiecki i że kompozytor później studiował i przez wiele lat przebywał w Berlinie, nie przeszkodziło to w umocnieniu się jego poczucia narodowej tożsamości. Nie tylko pochodzeniem, lecz także twórczością i codzienną pracą określał swoją przynależność do kultury polskiej. Święta Lipka i Ratyzbona ukształtowały jego credo kompozytorskie jako twórcy muzyki organowej, religijnej i liturgicznej.

W latach 1909-14 Nowowiejski był dyrektorem krakowskiego Towarzystwa Muzycznego. W 1910 r. wziął udział w uroczystościach 500. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Pomimo sprzeciwu zaborców Polacy zorganizowali wielkie obchody tej rocznicy. Słynny pomnik Grunwaldzki (projektu Antoniego Wiwulskiego i Franciszka Blacka), przedstawiający króla Władysława Jagiełłę na koniu, ufundował Ignacy Jan Paderewski. Na tę okoliczność Nowowiejski skomponował „Rotę” do słów Marii Konopnickiej, która stała się jego niekwestionowaną wizytówką i jedną z najważniejszych polskich pieśni patriotycznych. Wykonał ją pod dyrekcją kompozytora kilkusetosobowy chór, złożony ze śpiewaków ze wszystkich trzech zaborów.

Dwudziestolecie międzywojenne Nowowiejski spędził w Poznaniu. W stolicy Wielkopolski pracował jako pedagog w konserwatorium muzycznym (dzisiejsza Akademia Muzyczna im. I. J. Paderewskiego), później prowadził prywatną praktykę pedagogiczną. Do tradycji przeszły jego regularne koncerty organowe, szczególnie w Wielki Czwartek – transmitowane przez Polskie Radio. Był silnie związany z ruchem śpiewaczym – dyrygował wielotysięcznymi chórami podczas Zjazdu Katolickiego w Poznaniu czy na zakończenie Kongresu Eucharystycznego w Radomiu. Prowadził w Poznaniu Miejską Orkiestrę Symfoniczną.

Utrzymywał stały kontakt z ludnością i środowiskiem muzycznym Śląska, Wybrzeża, Warmii, poświęcał im swoje utwory. Pod urokiem polskiego morza napisał dwa cykle „Pieśni morskich” na chór mieszany a cappella. Będąc z kolei pod wrażeniem Puszczy Białowieskiej, skomponował cykl chóralny „Teka białowieska”.

Lata II wojny światowej wysiedlony przez Niemców z Poznania kompozytor spędził w Krakowie. Po zakończeniu działań wojennych powrócił do stolicy Wielkopolski. Zmarł po ciężkiej chorobie 18 stycznia 1946 r. Pochowano go na poznańskiej Skałce na wzgórzu św. Wojciecha, w krypcie zasłużonych.

Wiara

Feliks Nowowiejski przez całe życie podkreślał swoje głębokie przywiązanie do religii katolickiej. Wiarę wyniósł z domu rodzinnego, ugruntowywał ją w przyklasztornej szkole w Świętej Lipce, jako organista w parafii św. Jakuba w Olsztynie, a później w szkole muzyki kościelnej w Ratyzbonie. Trzeba też podkreślić katolickość Warmii, nie na darmo nazywanej Świętą Warmią. Objawienia maryjne w Gietrzwałdzie, oddalonym od Barczewa zaledwie o ok. 30 km, miały miejsce w roku narodzin kompozytora – 1877.

W utworach na organy Nowowiejski przywoływał liczne cytaty z polskich pieśni kościelnych, kolęd, chorału gregoriańskiego. Napisał 9 potężnych, a zarazem bardzo trudnych technicznie symfonii na organy solo. Nawiązał w ten sposób do tradycji późnoromantycznej, XIX-wiecznej francuskiej muzyki organowej – Charles’a-Marii Widora i Louisa Vierne’a. Warto wspomnieć, że jeden z twórców tego okresu – Marcel Dupré miał w repertuarze utwory organowe Nowowiejskiego. W ostatniej, IX Symfonii organowej, w której finale włącza się orkiestra dęta, Nowowiejski zacytował hymn rycerstwa polskiego – „Bogurodzicę”. Wątek tej pieśni często przewijał się przez twórczość kompozytora. Odnajdujemy ją np. w innym jego utworze zatytułowanym „Bogurodzica” na orkiestrę dętą. Jest w tym coś niezwykle symbolicznego, że IX Symfonia organowa kończy się właśnie pieśnią „Bogurodzica”.

Gdy Nowowiejski napisał IX Symfonię, uznał, że magicznej liczby dziewięciu (jak przed nim Beethoven, Dworzak czy Bruckner) nie należy przekraczać. Kolejnym dziełom tego gatunku nadawał więc tytuły „koncertów organowych”. Czwarty z nich jest muzyczną ilustracją św. Jana Bosco. Trzecia część tego koncertu, zatytułowana „Rezurekcja w kościele Ks. Salezjanów w Krakowie”, oparta jest na motywach wielkanocnej antyfony „Gloria Tibi Trinitas” i pieśni „Zwycięzca śmierci”.

Poza wspomnianymi monumentalnymi dziełami Nowowiejski skomponował na organy wiele drobniejszych form, wśród których wyróżniają się tzw. fantazje gwiazdkowe: „Pasterka na Wawelu”, „Pasterka w prastarym kościele Mariackim w Krakowie”, „Boże Narodzenie w Polsce”, oparte na motywach polskich kolęd, czy takie utwory organowe, jak „Mater Dolorosa” oraz „In Paradisum”. Wyraźne ślady inspiracji sacrum wskazują też tytuły dzieł, jak np. organowa II Symfonia „Przed krucyfiksem w kościele Mariackim”. Są to nie tylko dzieła na organy – to par excellence traktaty teologiczne o niezwykłej mistycznej głębi.

Dziedzictwo

W Polsce wielu organistów ma w repertuarze dzieła organowe Nowowiejskiego. Szczególne zasługi na tym polu położyli Jerzy Erdman i Jerzy Kukla. Ireneusz Wyrwa, oprócz nagrań, opublikował pracę pt. „Problematyka wykonawcza utworów organowych Feliksa Nowowiejskiego w świetle poglądów estetycznych kompozytora na przykładzie wybranych symfonii opus 45” (Lublin 2011). Komplet symfonii i koncertów organowych zarejestrował niemiecki organista Rudolf Innig.

Do najważniejszych dzieł Nowowiejskiego należą oratoria o tematyce religijnej – „Quo vadis” (napisane na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza), „Powrót syna marnotrawnego” i „Znalezienie Krzyża Świętego”. Za życia kompozytora „Quo vadis” wykonano blisko 200 razy w kraju i za granicą, zabrzmiało też pod dyrekcją samego Nowowiejskiego w słynnej Carnegie Hall w Nowym Jorku. Z tego oratorium szczególnie popularny stał się efektowny „Marsz Pretorianów”. Kompozytor napisał kilka cykli mszalnych, w tym „Missa pro pace”, „Missa Stella Maris”, „Missa Mariae Claramontanae”, „Msza polska «Bogu Rodzica»” czy „Polska Msza Pasterska” oparta na motywach kolęd. Wreszcie – wspaniały „Psalm 136 «Ojczyzna»” do słów Jana Kochanowskiego, przeznaczony na chór i organy lub orkiestrę.

Nowowiejski skomponował również liczne utwory na różne rodzaje chórów – żeński (lub chłopięcy), męski i mieszany, o tematyce zarówno religijnej, jak świeckiej, zwłaszcza o wymowie patriotycznej. Wśród nich takie perełki, jak motet „Ave Maria” na chór mieszany a cappella czy popularne wśród chórów „Parce Domine”, będące fragmentem oratorium „Znalezienie Krzyża Świętego”. W uznaniu za twórczość religijną Nowowiejski został odznaczony przez papieża Piusa XI honorowym tytułem szambelana papieskiego.

Tworzył również dzieła sceniczne. Należą do nich opera „Legenda Bałtyku”, z której wybrane arie mieli w repertuarze najwybitniejsi polscy śpiewacy (szczególną popularność zyskała aria Domana z „Czy Ty mnie kochasz”), oraz balet „Król wichrów”. Warto przypomnieć jego poematy symfoniczne, uwertury koncertowe, cztery symfonie na orkiestrę oraz koncerty wiolonczelowy i fortepianowy. Symfonika Nowowiejskiego nie odbiega od ówczesnych standardów europejskich. Można ją zestawiać z dokonaniami Antona Brucknera, Richarda Straussa, Maxa Regera, Aleksandra Głazunowa czy Nikołaja Rimskiego-Korsakowa.

Mniej znana pozostaje twórczość fortepianowa Feliksa Nowowiejskiego, w tym cztery ballady, mazurki, preludia i inne drobne utwory, pisane głównie w młodości, a ujawniające ślady inspiracji muzyką Chopina. Wszystkie utwory fortepianowe nagrała Magdalena Adamek, która również opublikowała książkę im poświęconą.

Imię Feliksa Nowowiejskiego noszą Akademia Muzyczna w Bydgoszczy i Filharmonia w Olsztynie, a także wiele polskich szkół muzycznych. W Poznaniu działa Towarzystwo jego imienia, usytuowane w Willi wśród Róż, w której mieszkał, a która za życia kompozytora pełniła funkcję znanego w Poznaniu salonu artystycznego. Taką funkcję pełni także dziś. Muzeum Nowowiejskiego mieści się też w jego rodzinnym Barczewie.

Jego muzyka ma wymiar lokalny, wybitnie polski, a zarazem uniwersalny – europejski. To kompozytor neoromantyczny, którego muzyki mogą słuchać wszyscy. Pisał bowiem z myślą nie tylko o zawodowych wykonawcach, lecz przede wszystkim o zwykłych ludziach. Pragnął, aby jego muzyka rozbrzmiewała szeroko, by była śpiewana przez liczne chóry amatorskie. Sam włączał się w rozwój amatorskiego ruchu śpiewaczego, widząc w nim ostoję polskości i patriotyzmu.

Dziedzictwo Feliksa Nowowiejskiego dla muzyki i kultury polskiej jest niewątpliwe. Jednakże jego muzyka wciąż jest, pomimo licznych sukcesów za życia kompozytora, mało znana. Większość utworów zachowała się w rękopisach (wiele z nich przechowuje w depozycie Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu). Twórczość ta powinna doczekać się kompletnej publikacji na miarę Wydania Narodowego Dzieł Fryderyka Chopina. Nad tymi działaniami patronat powinno objąć Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rok Nowowiejskiego, ogłoszony przez Sejm RP, jest bowiem dobrą okazją do podjęcia takich działań.

CZYTAJ DALEJ

To jest CUD!

2020-07-07 10:03

[ TEMATY ]

Radio Maryja

Maryja

Tak skwitowała urzędniczka SANEPID-u wyniki testu na koronawirusa ojców franciszkanów z Niepokalanowa. 107 testów i wszystkie ujemne.

To nie możliwe, aby w tak dużej społeczności nikt nie miał pozytywnego wyniku. Wszystko zaczęło się w piątek, 26 czerwca 2020 r. Wieczorem karetka pogotowia zabrała jednego z braci do szpitala. Brat ten wrócił do klasztoru z urlopu 22 czerwca. Czuł się nie najlepiej dlatego pojechał do lekarza. Dostał antybiotyki i wrócił do klasztoru.

W klasztorze w ciągu tych kilku dni miał kontakt bezpośredni z około 30 braćmi. Według pracownika SANEPID-u kontakt bezpośredni, to taki, w którym dana osoba przebywała z zarażonym minimum 15 minut, w odległości mniej niż 2 metry.

Brat jest między innymi fryzjerem, ostrzygł w tym czasie kilku braci. Ponadto całą wspólnotą spotykamy się na posiłkach w refektarzu i kilka razy dziennie w kaplicy na modlitwie. Nieświadomi zagrożenia nikt nie unikał z nim kontaktu. W ciągu tych pięciu dni pobytu w klasztorze po urlopie brat ten był w wielu miejscach wspólnego przebywania.

Chory po wykryciu korona wirusa został przewieziony do szpitala jednoimiennego w Warszawie i przebywa tam do dnia dzisiejszego. Jest podłączony do respiratora. Jego płuca oddychają w 60 %. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Do szpitala zakaźnego trafił jego rodzony brat i bratowa oraz 90-letnia mama, która jest na OIOMI-e. Stan naszego współbrata jest nadal poważny, ale stabilny. Kiedy w sobotę 27 czerwca dotarła do klasztoru informacja o koronawirusie naszego współbrata, strach padł na wszystkich. Zrozumieliśmy, że to nie żarty. Zostaliśmy natychmiast objęci przez SANEPID kwarantanną do 10 lipca. Została zamknięta bazylika dla udziału wiernych oraz wszystkie miejsca pracy, w których pracują osoby z zewnątrz. Wprowadziliśmy zalecenia SANEPIDU co do ograniczenia spotkań między sobą. Z twarzy zniknął uśmiech, usta zakryły maseczki. Przeszliśmy w internetowy reżym nabożeństw.

Od współbraci z innych klasztorów, parafian, sympatyków naszego sanktuarium, naszych rodzin i znajomych otrzymaliśmy wiele wsparcia duchowego i materialnego, za co z serca wszystkim dziękujemy. Wielu zapewniało nas o modlitwie.

Czekaliśmy z niecierpliwością na piątek, 3 lipca. W tym dniu zrobiono nam wymazy. Teraz pozostało tylko czekać na sobotę, jak na wyrok. Dzięki Bogu z piątku na sobotę było comiesięczne czuwanie modlitewne przed pierwszą sobotą. Tym razem byli tylko zakonnicy. Odmówiliśmy trzy części różańca przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Na zakończenie była Msza św. Razem z nami przez internat modliło się kilkaset osób.

Przyszła pierwsza sobota, 4 lipca, a z nią comiesięczne spotkanie „Oddaj się Maryi”: konferencja, świadectwa, Msza św. z zawierzeniem wszelkich spraw Matce Bożej oraz nabożeństwo wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi.

Wszystko jak co miesiąc ale bez udziału wiernych. Można nas było oglądać przez YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz słuchać transmisji przez Radio Niepokalanów. Pomimo pustki w bazylice czuło się obecność ludzi, że są tu z nami, że tak jak my zawierzają się Niepokalanej. To św. Maksymilian nauczył nas, aby ze wszystkim przychodzić do Niej.

Była to najspokojniejsza pierwsza sobota od 4 lat. Nikt nie prosił o poświęcenie dewocjonaliów, chwilę rozmowy, spowiedź. Tak cicho jak nigdy. Spokojnie można było zjeść posiłek, odpocząć i dalej czekać na „wyrok”. Chyba już każdy w klasztorze brał pod uwagę różne scenariusze. Po południu okazało się, że wyniki będą dopiero w niedzielę.

Wieczorem, w trakcie codziennego różańca odmawianego w kaplicy św. Maksymiliana w intencji zakończenia epidemii, rozdzwoniły się dzwony na bazylice. Cóż to może być, czy nie daj Boże coś niedobrego się stało z naszym chorym bratem, ale w klasztorze nie ma takiego zwyczaju, a może Ojciec Święty zachorował?

Pytań było wiele.

Na Apel Maryjny wchodzi do kaplicy św. Maksymiliana gwardian klasztoru i ogłasza przez mikrofon: wyniki na koronowirusa wszystkich braci są ujemne. Według urzędniczki SANEPID-u: To jest CUD !!!

Przez cały okres epidemii nie zdarzyło się nigdzie w Polsce, a być może i na świecie, aby nikt, z tak dużej grupy mającej kontakt z osobą zarażoną, nie został zarażony. Zanim gwardian ogłosił wyniki wraz z pracownikiem SANEPID-u kilka razy sprawdzał listy. 100 % zdrowych.

Chwała Bogu!

Niepokalana po raz kolejny pokazała, że troszczy się o swój Niepokalanów. Odbieramy tę łaskę jako znak, że Matce Najświętszej podoba się to, co od kilku lat robimy: pierwsze soboty z zawierzeniem, wspólny Różaniec, nabożeństwa pokutne i Msze święte za grzechy aborcji, pielgrzymki pokutne, czuwania nocne, Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi, które już za miesiąc odbędzie się po raz Czwarty, Sztafeta Różańcowa i wiele innych. Niech ta Boża interwencja będzie iskrą, która zapali nasz naród nową miłością do Boga i ludzi i wleje w nasze serca wiarę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Tak jak 100 lat temu Maryja przyszła z pomocą naszym przodkom, ukazując się bolszewikom i przepędzając ich spod Warszawy, tak niech w naszych czasach przyjdzie nam z pomocą i zwycięży naszych wrogów.

Dziękujemy Wam, że z nami byliście. Polecamy każdego z Was Maryi i życzymy abyście doznali, jak dobra i czuła jest nasza MATKA.

Franciszkanie z Niepokalanowa

Ogłoszenie o. Grzegorza Szymanika - gwardiana Niepokalanowa o wynikach badań.

"Zawierz się Maryi, nasza Mama nigdy Ciebie nie zawiedzie."

CZYTAJ DALEJ

Szkoły katolickie w USA będą mogły zwolnić homoseksualnych nauczycieli

2020-07-09 20:50

[ TEMATY ]

szkoła

USA

religijność

nauczyciele

Vatican News

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że szkoły wyznaniowe mają prawo do zatrudniania i zwalniania swoich nauczycieli bez ingerencji państwa. Oznacza to, że szkoła katolicka będzie mogła pozbyć się nauczyciela o orientacji homoseksualnej, rozwiedzionego czy żyjącego na kocią łapę lub po prostu nie uczęszczającego co niedzielę na Mszę. Do tej pory takie działania mogły zostać uznane za dyskryminację w miejscu pracy.

Zdaniem sądu szkoły wyznaniowe muszą mieć prawo do wyboru swoich pracowników i zwolnienie jednego z nich, np. w związku z życiem niezgodnym z zasadami religijnymi danej placówki, nie może być podstawą do ubiegania się o odszkodowanie lub przywrócenie do pracy. Decyzja ta gwarantuje instytucjom wyznaniowym znacznie większą swobodę w działaniu i doborze pracowników niż dotychczas.

Sąd uznał, że nauczyciel w szkole wyznaniowej pełni ważną rolę nie tylko w zdobywaniu wiedzy przez uczniów, ale także w przekazywaniu im wiary, dlatego np. szkoła katolicka ma prawo dobrać sobie taki zespół, który będzie spełniał te cele. Nauczyciel musi być więc osobą nie tylko odpowiednio wykształconą, ale także spełniającą wymogi danej religii, również te moralne.

„Edukacja religijna i formacja uczniów jest główną przyczyną istnienia większości tych prywatnych szkół religijnych, dlatego też wybór nauczycieli, którym to zadanie szkoły powierzają, leży u podstaw ich misji”
– napisał w orzeczeniu sędzia Samuel Alito.

Nowe rozporządzenie obejmie także takie przypadki jak sprawa Małych Sióstr Jezusa, którym groziła wielomilionowa grzywna i utrata dofinansowania publicznego w związku ze sprzeciwem wobec konieczności rozpowszechniania antykoncepcji w prowadzonych przez siebie ośrodkach. Przepisy ustawy o służbie zdrowia w USA gwarantują, że każdy ośrodek zdrowia, korzystający z dofinansowania z ubezpieczeń społecznych, jest zobowiązany do udostępniania pacjentom środków antykoncepcyjnych, sterylizacji i tabletek wczesnoporonnych. Po decyzji Sądu Najwyższego siostry mają szansę utrzymać dofinansowanie bez konieczności działania wbrew swoim zasadom moralnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję