Reklama

Głos z Torunia

Papież z końca świata

Niedziela toruńska 13/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

Franciszek

Ks. Wojciech Miszewski

Kardynałowie w czasie porannej Mszy św. w Bazylice św. Piotra 12 marca

Kardynałowie w czasie porannej Mszy św. w Bazylice św. Piotra 12 marca

Kiedy 11 lutego, w dzień Matki Bożej z Lourdes, Ojciec Święty Benedykt XVI ogłosił światu, że 28 lutego 2013 r. kończy swoją posługę następcy św. Piotra, wszyscy podkreślali, że jest to wiadomość jak grom z jasnego nieba. Jeden z fotografów uchwycił nawet moment, kiedy prawdziwy grom uderzył w piorunochron na kopule Bazyliki św. Piotra. Przez kilka wieków nie zdarzyło się, by papież zrezygnował, zawsze zakończenie pontyfikatu związane było ze śmiercią. Benedykt XVI pokazał, że można inaczej, co świadczyło o jego wielkiej odwadze. Już wtedy mogliśmy się przekonać, że żyjemy w niezwykłym momencie historii Kościoła i jesteśmy świadkami ważnych wydarzeń.

Wkrótce zaczęły się dyskusje, kto zostanie nowym papieżem. Niezwykle gorączkowa sytuacja opanowała Rzym. Był taki moment, że zapragnąłem w gronie przyjaciół przeżyć coś z tej atmosfery. Niestety, czas, jakim dysponowałem na pobyt w Rzymie, to zaledwie 4 dni: od poniedziałku do czwartku (11-14 marca). Nie sądziłem, że będą to niezwykłe dni w moim życiu, zbieg okoliczności? Raczej łaska, jakiej doznaliśmy od Boga. Okazało się, że dzień po naszym przylocie, we wtorek, rozpocznie się konklawe. Udało się nam być na porannej Mszy św. w Bazylice św. Piotra. Czuło się niezwykłe napięcie, kiedy obok przechodzili wszyscy kardynałowie. Wierni mieli świadomość, że wśród nich jest przyszły papież. Msza św. odbywała się w głębokim skupieniu. Potem widzieliśmy kardynałów wędrujących pośród ludzi przed bazyliką watykańską. Popołudniowe zaprzysiężenie purpuratów uczestniczących w konklawe śledziliśmy już w telewizji. Watykan ze wszystkich stron był oblężony przez media z całego świata. Sieci radiowe i telewizyjne nadawały relacje z dwóch platform oraz z dachów okolicznych budynków, również dziesiątki ekip z kamerami były obecne na placu św. Piotra. Wątpliwe było, by wybór papieża odbył się w pierwszym głosowaniu, a jednak we wtorkowy wieczór na placu zgromadziły się tysiące wiernych, które wpatrywały się w ledwo widoczny komin nad Kaplicą Sykstyńską. Ogromne telebimy pokazywały zbliżenia dachu kaplicy, nie było więc wątpliwości, że czarny dym, który pojawił się ok. 19.30, wskazał, że papież nie został jeszcze wybrany. Sytuacja ta powtórzyła się, w środowe południe po dwóch kolejnych głosowaniach dym był również czarny. Ludzie na placu dalej trwali na modlitwie, a atmosfera z godziny na godzinę stawała się coraz bardziej podniosła. Kiedy w godzinach popołudniowych przybyliśmy znowu na plac, był on już prawie pełny. Nikt się chyba nie spodziewał, że tego wieczoru będziemy świadkami niezwykłych chwil. Udało się nam przecisnąć prawie pod samą Bazylikę św. Piotra. Padał deszcz, a wieczór był chłodny. Plac przypominał jeden wielki dach, było to szczególnie widoczne na obrazach, które były pokazywane na telebimach. Nagle z komina nad Kaplicą Sykstyńską zaczęły wydostawać się kłęby białego dymu. Nie było najmniejszej wątpliwości, że papież został wybrany. Zresztą zaraz potem zaczęły bić dzwony watykańskie. Nikt nie myślał, by teraz wracać do domu. Jest tradycja, że zaraz po wyborze papież ukazuje się na balkonie bazyliki. Co działo się w tym momencie na placu, trudno opisać, na pewno nie udało się tej atmosfery przekazać w telewizji. Tam trzeba było być. Potem jeszcze kilkudziesięciominutowe oczekiwanie i na balkonie pojawił się kardynał protodiakon Jean-Louis Tauran, który wypowiedział starożytną formułę: „Ogłaszam wam radość wielką. Mamy papieża!”. Znowu eksplozja radości i przedstawienie nowego papieża. Chyba zaskoczenie. Kim on jest, dlaczego on? Nie był wśród tych, na których kandydatury wskazywały media. Kolejne zaskoczenie. Wreszcie imię: Franciszek. Żadne z dotychczasowych imion czcigodnych poprzedników ani Apostołów czy doktorów Kościoła, czy wielkich świętych teologów. Od razu skojarzenie Franciszek z Asyżu, ten, który miał odbudować Kościół. Wreszcie pojawiła się biała postać, od początku niezwykle ujmująca swoją skromnością. Papież z końca świata, jak nazwał siebie Franciszek. Podobieństwo tym razem do bł. Jana Pawła II, który mówił o sobie: Z dalekiego kraju.

Reklama

Pierwsze słowa, entuzjazm i modlitwa za poprzednika. Cały plac we wszystkich językach odmawiał „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”. Wreszcie prośba papieża: Pomódlcie się za mnie w ciszy. Tego się nikt nie spodziewał, w jednym momencie setki tysięcy ludzi zamilkło. Jeszcze błogosławieństwo z odpustem zupełnym. Wielka to łaska być na placu św. Piotra i otrzymać pierwsze błogosławieństwo nowo wybranego papieża. Kiedy okno na balkonie zamknęło się za odchodzącym papieżem, na placu trwała wielka radość, ludzie świętowali, niektórzy tańczyli i śpiewali, a dziennikarze biegali z kamerami i mikrofonami, chcąc uwiecznić i przekazać tę atmosferę.

Dzisiaj mówi się o kryzysie Kościoła, tam, na placu, było widać żywy Kościół. Setki tysięcy ludzi przybyło z całego świata. Ulice wokół Watykanu były wypełnione wiernymi. Byli to głównie młodzi, którzy autentycznie żyli radością tego wieczoru. Może to znak pewnej wiosny Kościoła, nowego Bożego planu dla świata. Szkoda, że o tym nie mówią media.

W Watykanie w czwartek od samego rana ustawiły się kolejki, aby nabyć specjalny historyczny numer „L’Osservatore Romano” ze zdjęciem nowego papieża. Każdy pragnął mieć właśnie taką pamiątkę. Kiedy tego dnia opuszczaliśmy Rzym, dalej trwało świętowanie, ale już wkrótce zacznie się normalna papieska posługa. O tym, czego się możemy po niej spodziewać, świadczą już pierwsze zdania wypowiadane przez papieża Franciszka: „Budować Kościół na skale. Jak nie budujesz na skale, to co się dzieje? To samo co dzieciom na plaży. Kiedy budują z piasku, wszystko się rozwala. Jeśli nie wyznajesz Chrystusa, jeśli nie modlisz się do Niego, modlisz się do diabła”. I dalej: „Jeśli idziemy bez krzyża, jeśli budujemy bez krzyża, nie mamy nic wspólnego z uczniami Chrystusa. Tak, możemy być kardynałami, biskupami, księżmi, ale nie mamy wtedy nic wspólnego z Chrystusem”.

Reklama

Kolejne słowa Papieża otwierają nasze serca, są jak powiew świeżości, np. te, które usłyszeliśmy w czasie Mszy św. inaugurującej pontyfikat: „Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych: to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei. Strzeżmy z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył!”.

Czekamy na wypowiedzi nowego papieża, na jego dobroć, entuzjazm i miłość do ludzi. Wierzymy, że będzie dobrym pasterzem i przewodnikiem dla swoich wiernych w trudnych czasach, w których tak wiele wilków próbuje zaatakować Boże stado.

2013-03-28 12:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozpoczynający się rok będzie dobry, jeśli przyjmiemy dobro Boga

[ TEMATY ]

Franciszek

Grzegorz Gałązka

Rozpoczynający się dzisiaj rok będzie dobry zależnie od tego, na ile ​​każdy przyjmie dobro Boga, które Jezus przychodząc, wniósł w ten świat - powiedział Franciszek w rozważaniach przed pierwszą w tym roku modlitwą Anioł Pański 1 stycznia w Watykanie. Przypomniał, że jest to także Światowy Dzień Pokoju, ustanowiony przed laty przez św. Pawła VI. A nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu z Księgi Liczb, mówiącego o błogosławieństwie Pańskim dla ludzi, życzył, aby towarzyszyło ono wszystkim od początku tego roku.

Oto polski tekst rozważań papieskich:

CZYTAJ DALEJ

Prenumerata Tygodnika Katolickiego "Niedziela"

JAK ZAMÓWIĆ PRENUMERATĘ „NIEDZIELI”

CZYTAJ DALEJ

Podhale: wyruszyła XIII Góralska Pielgrzymka Rowerowa z Giewontu na Hel

2021-08-01 15:24

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Pielgrzymka Rowerowa

Pielgrzymka 2021

facebook.com/Goralska-Pielgrzymka-Rowerowa-z-Giewontu-na-Hel-

67 rowerzystów, w tym jedna siostra zakonna w habicie, wyruszyło 1 sierpnia na XIII Góralską Pielgrzymkę Rowerową z Giewontu na Hel. Uczestnicy do celu dotrą po 7 dniach, do pokonania mają 1000 km przez całą Polskę.

Dla wielu uczestników pielgrzymki stanowi ona rekolekcje w drodze. - Codzienne uczestnictwo w Mszy świętej, indywidualna modlitwa i praca nad samym sobą. Coś, czego nie można zmierzyć żadną miarą. Dlatego rowerzyści z takiej pielgrzymki wracają zwykle wyciszeni, ale i żartując nieco po prostu "lżesji" - mówi ks. Tadeusz Skupień, kapłan z archidiecezji krakowskiej od lat biorący udział w pielgrzymce rowerowej na Hel. Wśród kapłanów jest też ks. Józef Milian.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję