Reklama

Wywiady

Europejskie wojowanie z łupkami

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Już dość dawno skończyła się w Polsce euforia w związku z gazem łupkowym, który dawał nadzieję – o czym dość zgodnie przekonywali politycy – na rozwiązanie czekających nas problemów energetycznych. Teraz nad Wisłą panuje na ten temat polityczna cisza, błogi spokój, natomiast na forum UE ponoć coraz wyraźniej uaktywniają się przeciwnicy eksploatacji gazu z łupków. Czy dążą do zablokowania tego źródła energii?

KONRAD SZYMAŃSKI: – Unia Europejska nie może tego zrobić, ponieważ to państwa członkowskie mają pełne prawo do tego, żeby wybierać sobie źródło energii, co jest jednoznacznie zapisane w traktatach europejskich. Natomiast prawdą jest, że Unia ma szerokie kompetencje, gdy chodzi o kształtowanie kontekstu inwestycyjnego dla tego lub innego źródła energii.

– Może zatem bardzo skutecznie utrudniać ich eksploatację, a nawet blokować...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Raczej tylko utrudniać, np. inwestycje w węgiel są dziś w Europie dość trudne z uwagi na parapodatkowe obciążenia związane z polityką klimatyczną. I jest też wielu polityków, którzy chcieliby utrudnić inwestycje w niekonwencjonalną ropę i gaz; obciążyć te inwestycje takimi ciężarami administracyjnymi, a tym samym i finansowymi, że może się okazać, iż będą one nierentowne.

Reklama

– Jakie intencje, jakie interesy przyświecają tym politykom?

– Mamy tu do czynienia z różnorakimi interesami. Rozważając sprawę z ekonomicznego punktu widzenia, wydaje się, że najbardziej aktywnie występują zwolennicy energii ze źródeł odnawialnych, którzy sądzą, iż gaz może wyhamować promowany dziś w Europie proces przechodzenia od paliw kopalnych do odnawialnych źródeł energii.

– Czy chodzi im wyłącznie o tzw. czystą energię?

– Tak by się mogło wydawać. Zwolennicy tzw. odnawialnych źródeł nie biorą jednak pod uwagę tego, że pozyskana z nich energia jest bardzo niestabilna z uwagi na trudne do przewidzenia warunki przyrodniczo-pogodowe. Wprowadzenie tych źródeł do systemu energetycznego jakiegokolwiek państwa członkowskiego UE wiąże się z koniecznością posiadania wsparcia, które może przyjść tylko poprzez pomocnicze zastosowanie turbin gazowych, które są najbardziej elastyczne (można je szybko włączać i wyłączać). A zatem postawienie na same źródła odnawialne może destablizować europejską energetykę. Tak więc to dzisiejsze europejskie wojowanie z gazem na rzecz odnawialnych źródeł wydaje się być wyjątkowo nietrafione.

Reklama

– Wciąż słyszymy też ostrzeżenia, że wydobywanie gazu z łupków to spore zagrożenie dla środowiska, a więc lepszy jest gaz płynący z daleka wielkimi rurociągami... Naprawdę chodzi o ekologię czy raczej o zachowanie monopolu wielkiego dostawcy, rosyjskiego Gazpromu?

– W celu zahamowania zmian na rynku bardzo często wykorzystuje się preteksty natury środowiskowej. To oczywiste, że ci, którzy dzisiaj niemal niepodzielnie korzystają z rynku gazowego, w ogóle nie są zainteresowani rozwojem źródeł niekonwencjonalnych. Dla Gazpromu, największego dostawcy gazu do Europy Środkowej, pojawienie się nawet małej ilości zasobów własnych w którymkolwiek z państw tego regionu oznacza ograniczenie rynku i straty. Zrozumiałe więc, że ten potentat bardzo się tym niepokoi.

– A zatem uważa Pan, że zapowiadane w UE kolejne proekologiczne ograniczenia wydobycia gazu łupkowego z punktu widzenia ochrony środowiska nie są konieczne?

– Uważam, że coraz bardziej stają się one pretekstami do załatwiania spraw mających niewiele wspólnego z ekologią. W UE mamy już przecież bardzo wyśrubowane standardy ochrony środowiska – ochrony jakości wody, gleby, powietrza, ochrony przed hałasem (mające zastosowanie właśnie przy eksploatacji gazu z łupków). Szukanie zmian, zaostrzanie tych przepisów służy dziś tylko zwalczaniu branży gazu i ropy niekonwencjonalnej.

– Dochodzą nas głosy, że Komisja Europejska dąży do przeforsowania nowych niekorzystnych przepisów, które mogą bardzo mocno uderzyć w polski raczkujący przemysł łupkowy.

Reklama

– Wydaje się, że w większym stopniu dąży do tego Parlament Europejski... Komisja zaproponowała nowe przepisy w zakresie oceny oddziaływania środowiskowego, a Parlament próbuje je zaostrzyć poprzez wprowadzenie nowych wymagań, nowych obciążeń administracyjno-finansowych, które przyniosą nie tylko konsekwencje w postaci kosztów, ale też mogą w bardzo istotny sposób spowolnić inwestycje. A inwestycje w gaz niekonwencjonalny wymagają wyjątkowo przyjaznego kontekstu administracyjnego, w przeciwnym razie będą bardzo mocno drożały.

– Aż staną się niemożliwe? O to właśnie chodzi?

– Rzeczywiście, tutaj bardzo wyraźnie widać intencje wielu polityków, którym nie chodzi o ochronę środowiska, ale o utrudnienie życia inwestorom, którzy chcą w Europie szukać gazu i ropy ze źródeł niekonwencjonalnych.

– Jak dużą siłą przebicia w Parlamencie Europejskim dysponują przeciwnicy gazu łupkowego?

– Mamy w tej sprawie bardzo głęboki podział – prawie pół na pół i nie jest jasne, kto na dziś ma większość. Podobny podział występuje w Radzie UE. Z tego wynika, że Polska nie jest jedynym krajem, który oponuje przeciwko takim zmianom. I nie jest prawdą, że w UE zdecydowanie dominuje ton oponentów gazu niekonwencjonalnego. Holandia, Wielka Brytania i Polska są zdecydowanie pozytywnie nastawione do perspektyw tej gałęzi gospodarki. A więc spór w Unii będzie się toczył.

– Jaka jest szansa na rozwiązania bardziej korzystne z polskiego punktu widzenia?

– Wszystko tak naprawdę jest w naszych rękach. Musimy efektywnie przeciwdziałać różnym zmianom legislacyjnym w UE, które są projektowane najwyraźniej tylko po to, żeby utrudnić życie tej branży, utrudnić korzystanie z tych zasobów w Europie. Ale dużo poważniejszym i pilniejszym problemem jest rozwiązanie podobnych problemów w naszym kraju.

Reklama

– U nas nie słychać żadnego sporu, sprawa wydaje się odłożona ad acta, Panie Pośle!

– Sporów nie ma, ale mimo tej zgody Polska wciąż nie ma przygotowanego prawa, zarówno w zakresie regulacji dla inwestycji, jak i prawa podatkowego. A ta nowa branża wymaga wyjątkowej przewidywalności inwestycji, co obecnie w Polsce nie istnieje.

– Jak Pan tłumaczy to, że rząd, mimo entuzjastycznych deklaracji, tak niewiele w tej sprawie zdziałał?

– Na tle tego deklarowanego entuzjazmu to jest naprawdę bardzo zaskakujące! Wydawałoby się, że mamy w Polsce powszechny konsensus w sprawie wykorzystania niekonwencjonalnych źródeł energii, tymczasem można odnieść wrażenie, że w polskim rządzie są jakieś ośrodki, które są temu przeciwne i które są w stanie skutecznie spowolnić proces przygotowań na tyle, aby do nowych negocjacji z Gazpromem w roku 2019 Polska podchodziła zupełnie bezbronna, bez alternatywy w postaci własnych źródeł energii...

– To mocne oskarżenie, Panie Pośle.

– Być może, ale trudno znaleźć inne wytłumaczenie tego dziwnego braku aktywności.

– Podobnie „dziwne” wydaje się to zaostrzanie przepisów antyłupkowych na forum europejskim...

Reklama

– Jest to trudne do zrozumienia, bo często nielogiczne. Jedno jest pewne: niezależnie od wszystkiego w Europie dynamika rozwoju tej branży będzie bardzo różna. Dla mnie jednak najbardziej zaskakujące jest to, że Polska była pierwszym krajem, który zadeklarował poparcie dla tej branży, a dzisiaj jest wyprzedzana np. przez Wielką Brytanię, która dłużej zastanawiała się, czekała z decyzją strategiczną w tej sprawie, ale dzisiaj widzimy tam bardzo duże przyspieszenie.

– W Polsce jest odwrotnie – z jakichś tajemniczych powodów mamy wyhamowanie?

– Tak to wygląda. Z pewnością powinniśmy czym prędzej rozwiązać wszystkie problemy, aby mieć więcej wierceń, czyli więcej realnego materiału geologicznego i więcej pewności co do tego, jaka jest skala naszych złóż. Niestety, liczba wierceń jest dziś ograniczana niesprzyjającym klimatem inwestycyjnym, z powodu braku wspomnianych regulacji.

– A jeśli na ten niesprzyjający polski klimat dla łupków nałoży się jeszcze niesprzyjająca dyrektywa unijna?

– Nie sądzę, żeby Komisja Europejska była w stanie przedstawić jedną zaporową dyrektywę w sprawie gazu łupkowego. Już dziś przecież sprawa wydobycia gazu łupkowego i ropy łupkowej jest regulowana przez 40 różnych dyrektyw. Nie ma takiej praktyki, aby UE wydawała dyrektywy dotyczące danego procesu technologicznego; można się tylko spodziewać kolejnych zmian adresowanych do różnych aspektów tego wydobycia – od problemów czysto środowiskowych, poprzez sprawy z zakresu bezpieczeństwa pracy, aż po kwestie związane z zakończeniem inwestycji. Próba zmiany dyrektywy o oddziaływaniu środowiskowym wszelkich projektów inwestycyjnych – nie tylko związanych z niekonwencjonalnymi źródłami energii – wydaje się dzisiaj sprawą kluczową.

– Kluczową dla Polski?

Reklama

– Tak. Tych właśnie zmian powinniśmy bardzo uważnie pilnować. Może się bowiem okazać, że Europa Zachodnia, która większość tego rodzaju inwestycji ma już za sobą, będzie lekkomyślnie decydowała się na przepisy bardzo trudne dla inwestorów. A projekt takich właśnie zmian jest już przedmiotem prac Rady UE i Parlamentu Europejskiego. Na szczęście Polska nie jest osamotniona i wiele krajów ma podobnie daleko idące zastrzeżenia.

– Jednak mocne są również głosy o niewystarczalności obecnie obowiązujących regulacji i potrzebie ich zaostrzenia. Czy, Pana zdaniem, obecnie obowiązujące przepisy i regulacje europejskie są całkowicie wystarczające?

– Na pewno tak.

– W wyniku przeprowadzonych w tym roku konsultacji społecznych w sprawie gazu łupkowego aż 66 proc. spośród zapytanych mieszkańców UE opowiedziało się za wydobywaniem gazu z łupków. Tymczasem Komisja Europejska określiła, że 64,2 proc. głosujących było przeciwko wydobyciu gazu łupkowego. O co tu chodzi?

– Od początku badania Komisji były bardzo tendencyjne, socjologowie określili tę ankietę jako niespełniającą standardów tego typu prac badawczych. Wyniki tych badań pokazują po prostu, że Europa nie ma jednego zdania w tej sprawie. Jeżeli KE chce wyciągnąć z tych badań jakiś wniosek, to powinna się trzy razy zastanowić, zanim podejmie jakąkolwiek akcję legislacyjną. Kraje powinny mieć absolutnie pełne prawo do tego, żeby decydować o własnej przyszłości energetycznej i o własnych zasobach. Według mnie, Komisja nie ma tu żadnej istotnej roli do odegrania. I mimo wszystko mam nadzieję, że ten proces legislacyjny nie wymknie się spod kontroli politycznej.

– W Polsce posłowie PO biją jednak na alarm, że KE po cichu szykuje swój drastyczny projekt...

Reklama

– Komisja niczego po cichu robić nie może. Wszystkie projekty muszą przejść przez odpowiednie konsultacje, trafić do Rady, do Parlamentu. Nic złego się zatem nie stanie, o ile będziemy dobrze pilnowali swoich interesów. Myślę, że w polskiej debacie znów pojawiają się nadmierne emocje.

– A może mamy po prostu przebudzenie partii rządzącej, która zaniedbała sprawę łupków?

– Niepotrzebnie przesuwamy całość naszej uwagi na Brukselę, gdy w dużo większym stopniu powinniśmy zająć się tym, co w tej sprawie dzieje się w Warszawie.

– Raczej co się nie dzieje.

– Tak. Bo problemem dzisiaj najbardziej palącym nie są przypuszczalne regulacje w Brukseli, ale całkiem konkretny brak regulacji w Warszawie. Dzisiaj łupki są w większym stopniu ofiarą rywalizacji w polskim rządzie między poszczególnymi ministerstwami niż sekretnych działań Komisji Europejskiej. Dużo bardziej tajemniczo wygląda dziś sytuacja w Warszawie niż w Brukseli.

2013-10-08 12:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

KOD jest koalicją obrony matrixa

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

manifestacja

Artur Stelmasiak

Fala protestów, które dziś odbywają się w Polsce nie ma nic wspólnego z obroną demokracji. Tak zwany "Komitet Obrony Demokracji" jest jedynie katalizatorem frustracji osób niezadowolonych z wyników wyborów w Polsce.

Od czasu sporu o Trybunał Konstytucyjny KOD protestował już w obronie wolności słowa, przeciwko ustawie policyjnej, a teraz zajmuje się obroną Lecha Wałęsy. Pytanie nasuwa się samo: Dlaczego nie protestowano, gdy Platforma Obywatelska robiła skok na TK, przejmowała media publiczne i złożyła w sejmie projekt ustawy policyjnej, która była jeszcze bardziej restrykcyjna? Te pytania, jak i wiele innych pozostaje bez odpowiedzi. Wydaje się, że KOD zamierza oprotestowywać wszystko, co PiS wymyśli. Uliczne demonstracje są więc instrumentem społecznym do walki z obecnym rządem, czyli jest to bunt przeciwko werdyktowi demokracji. Bardzo szybko zbudowano szeroką koalicję antyPiSu, która ma przywódców i swoje autorytety. Jednym z nich miał zostać Lech Wałęsa. I tu pojawił się poważny problem, bo zamiast ogrzewać się w blasku przywódcy Solidarności, trzeba go teraz bronić.
CZYTAJ DALEJ

Krzyże ścięte metalowymi narzędziami

2025-04-03 08:07

[ TEMATY ]

Hiszpania

profanacja

Archidiecezja Pampeluny

Alfonso Garciandía, kapelan Sanktuarium San Miguel de Aralar w archidiecezji Pampeluny i Tudeli (Hiszpania), potępił profanację trzech krzyży na drodze prowadzącej do sanktuarium. „Dlaczego krzyż przeszkadza niektórym ludziom?” – zapytał.

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę, kiedy dwa z trzech krzyży zostały ścięte „metalowymi narzędziami”.
CZYTAJ DALEJ

Za krzyżem przez las turzański

2025-04-03 23:35

Piotr Ożóg

Droga Krzyzowa w Trzebusce

Droga Krzyzowa w Trzebusce

Organizatorem nabożeństwa były Koło Gospodyń wiejskich „Dworzanki” w Trzebusce, sołectwo Trzebuska i Towarzystwo Miłośników Ziemi Sokołowskiej. Zadania koordynatora podjęli sołtys Piotr Ciupak i wiceprezes TMZS Piotr Ożóg. Nabożeństwu przewodniczył proboszcz parafii w Trzebusce ks. Władysław Szwed. O bezpieczeństwo na drodze zadbali policjanci z Komisariatu Policji w Sokołowie oraz druhowie z OSP w Górnie. Wydarzenie objął swoim patronatem burmistrz sokołowski Andrzej Kraska, a patronatu medialnego udzieliło Katolickie Radio VIA.

Uczestnicy nabożeństwa aktywnie włączyli się w prowadzone modlitwy. Śpiew animowali parafianie sokołowscy: Beata Głowala, Kazimierz Partyka i Karol Chorzępa. Za poszczególne rozważania odpowiadali przedstawiciele: Służby Liturgicznej z Trzebuski, młodzieży, Parafialnego Oddziału Caritas w Trzebusce, KGW w Trzebuska, matek, ojców, Służby Zdrowia, oświaty, Róż Różańcowych, Rady Parafialnej w Trzebusce, sołtysów, mieszkańców gminy, służb mundurowych i Nienadówki. W asyście maszerowały orlęta z Sokołowa, Nienadówki i Górna należące do sokołowskiej Jednostki Strzeleckiej nr 1914 im. ppor. Jakuba Darochy oraz orlęta z Nowej Wsi koło Zaczernia. Atmosferze modlitwy i skupienia sprzyjały zapalone pochodnie i lampiony, a także niesione flagi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję