Reklama

Jan Paweł II

Świętość

Na kilka tygodni przed kanonizacją Jana Pawła II o jego mistyce, wielkim zaufaniu do Pana Boga, dobroci, a także o sekretnych wyjazdach w góry – z prymasem Polski abp. Józefem Kowalczykiem rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Zbliżamy się do dnia kanonizacji bł. Jana Pawła II. Ksiądz Prymas jako wieloletni pracownik watykański był bardzo blisko Ojca Świętego i na pewno był świadkiem wielu wyjątkowych sytuacji z jego życia, mówiących o tym, że Jan Paweł II to człowiek niezwykle złączony z Bogiem...

Reklama

ABP JÓZEF KOWALCZYK: – Przytoczę fakt, który bardzo utkwił mi w pamięci. Byłem jeszcze studentem w Papieskim Instytucie Polskim w Rzymie, kiedy arcybiskup krakowski Karol Wojtyła przyjechał na ostatnią sesję Soboru Watykańskiego II. Pewnego popołudnia zadzwonił telefon. Był to chyba Jerzy Kluger: „Czy mógłbym rozmawiać z abp. Wojtyłą?” – usłyszałem w słuchawce. Szybko zbiegłem na drugie piętro, gdzie arcybiskup mieszkał, i energicznie zastukałem do drzwi. Nie czekając na odpowiedź, wszedłem do pokoju. Ujrzałem abp. Wojtyłę klęczącego na posadzce, zatopionego w modlitwie. Ten obraz pozostał w mojej pamięci. Na gołej posadzce modlił się ten, który dzisiaj jest wynoszony do chwały ołtarzy nie tylko jako błogosławiony, ale święty...
Kiedy kard. Wojtyła został wybrany na papieża, pracowałem w Kongregacji Sakramentów (wówczas Święta Kongregacja dla Sakramentów i Kultu Bożego). 18 października 1978 r. otrzymałem wiadomość, że mam się przenieść do Sekretariatu Stanu, gdyż Ojciec Święty prosi, by tam stworzyć sekcję polską. Zadania były jasne: trzeba zająć się korespondencją, ogromną ilością listów. Zdumiało mnie, że Papież pisał swoje teksty w języku polskim. Pisał je ołówkiem albo długopisem. Najpierw przez dwa tygodnie byłem sam, potem doszedł ks. Tadeusz Rakoczy i razem z innymi współpracowaliśmy. Było dla mnie zadziwiające, że Ojciec Święty nie numerował stron. Na pierwszej stronie tekstu w języku polskim było napisane: „Totus Tuus” (Cały Twój), na drugiej: „Ego sum” (Ja jestem), na trzeciej: „Et omnia mea” (I wszystko moje), na czwartej: „Tua sunt” (Do Ciebie należy). Zrozumiałem wtedy, że on swoją pracę przemieniał w modlitwę. Hasło: „Ora et labora” (Módl się i pracuj) było przez niego ewidentnie realizowane w praktyce. Nie chwalił się tym, ale kiedy później poprosiłem go o wyjaśnienie, mówił, że to takie przyzwyczajenie z młodości.
Jan Paweł II był człowiekiem, który nie afiszował się ze swoją świętością, nie demonstrował jej. Był autentyczny. Wyrażało się to w sposobie jego bycia. Kiedy uklęknął, widać było, że kończy się dla niego przestrzeń codziennego bytowania, czas luźnej rozmowy. Zatapiał się w modlitwie. To było budujące.

– Ojciec Święty podejmował intencje modlitewne przy różnych okolicznościach...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Papież modlił się we wszystkich intencjach. Do kaplicy prywatnej, w której codziennie odprawiał Mszę św., jeśli nie wyjeżdżał poza miasto czy do parafii, znoszono mu bardzo dużo różnych intencji, które obejmował swoją modlitwą.
Gdy chodzi o sprawy Polski – Janowi Pawłowi II bardzo zależało na tym, by w jego ojczyźnie było realizowane przykazanie miłości Boga i bliźniego, na miarę ludzkich zdolności. Pragnął, żeby respektowane były zagadnienia związane ze sprawiedliwością społeczną. Jego modlitwa miała ogromną moc, o czym sam mogłem się przekonać. Kiedy otrzymałem polecenie, że mam jechać do Polski jako nuncjusz, powiedziałem: „Ojcze Święty, to przecież dla mnie Himalaje”. A Papież odpowiedział: „Znasz trochę Kościół w Polsce, sytuację w ojczyźnie, znasz Kurię Rzymską. W Polsce przez co najmniej 50 lat nie było nuncjusza, tam trzeba wprowadzać instytucję nuncjatury łagodnie. Ty będziesz pracował, a ja będę się modlił”. Muszę przyznać, że ewidentnie doświadczyłem jego pomocy modlitewnej.

– Jan Paweł II bardzo lubił i cenił spotkania z ludźmi chorymi i cierpiącymi...

Reklama

– Tych spotkań było wiele. Zwrócę uwagę na spotkania Ojca Świętego z chorymi w czasie jego podróży zagranicznych – były one bardzo wymowne i zawsze musiały się znaleźć w programie. Osobowość Jana Pawła II, jego troska i szacunek związane były z personalizmem, który wykładał jako kierunek filozoficzny, ale przede wszystkim wypływały one z praktycznej realizacji tych założeń. W każdym człowieku, pełnosprawnym czy niepełnosprawnym, widział niepowtarzalny podmiot dzieła stworzenia Bożego i doceniał to, dawał temu wyraz. Wzruszające były jego spotkania z każdym chorym, do którego się zbliżał. To nie było jakieś rutynowe spotkanie. Jan Paweł II wnikał w tę osobę, w jej cierpienie, w jej niepełnosprawność i swoim gestem, błogosławieństwem, nałożeniem rąk chciał wyrazić to, co najbardziej czuł: miłość do człowieka, który – także niepełnosprawny – jest dziełem rąk Stworzyciela nieba i ziemi, czasu i wieczności.

– Niektórzy nazywają modlitwę Jana Pawła II mistyczną. Czy Ksiądz Prymas zauważał tę mistykę, mistyczną duszę Papieża?

– Oczywiście, dało się to zauważyć. Bardzo często widziałem go klęczącego. Kiedy odmawiał Różaniec, adorował Najświętszy Sakrament, odprawiał Drogę Krzyżową – to nie była rutyna. To była głębia przeżycia wewnętrznego.
Były również chwile, o których więcej mogliby powiedzieć ich naoczni świadkowie, kiedy Papież zastygał w modlitwie, m.in. leżąc krzyżem, i wówczas najstosowniejszą rzeczą było zostawić go w spokoju, nie przeszkadzać w tym osobistym dialogu z Bogiem.

– Ojciec Święty był również człowiekiem radosnym.

Reklama

– Dla Jana Pawła II świętość to nie smutek, udręka; to bycie na co dzień w kontakcie z Panem Bogiem, życie według przykazania miłości Boga i bliźniego w radości ducha, a nie w cierpiętnictwie, jak wyobrażają sobie czasem niektórzy, uważając, że świętość polega tylko na biczowaniu się. Dla niego świadomość obecności Boga w życiu była stylem życia i działania. To dawało mu radość. Był człowiekiem, sam cierpiał, mówił o tym m.in. w dokumencie o cierpieniu (list apostolski „Salvifici doloris”, 1984). Powiedział, że nie jesteśmy w stanie do końca wytłumaczyć cierpienia, że pozostanie ono tajemnicą. Ale to nie znaczy, że w naszym praktykowaniu świętości na co dzień mamy być cierpiętnikami. Papież wyrażał swą wiarę w sposób normalny, naturalny, ale ze świadomością, o której wcześniej mówiłem.

– Podczas zamachu na życie Jana Pawła II 13 maja 1981 r. Ksiądz Prymas był blisko Ojca Świętego…

– To są momenty, których nie można zapomnieć. Audiencja środowa w tym dniu została przesunięta na godzinę popołudniową ze względu na wysoką temperaturę. Otrzymałem telefon od ks. Stanisława Dziwisza, że Ojciec Święty za chwilę wychodzi na audiencję. Podszedłem do Papieża, a on dał mi tekst, prosząc o analizę, oraz zaprosił mnie na kolację. Czytając, w pewnym momencie usłyszałem: „Strzelali do Ojca Świętego!”. Natychmiast zbiegłem schodami, nie czekając na windę, na Plac św. Piotra, ale Ojciec Święty został już przewieziony pod pocztę i czekano na ambulans. Myślałem, że to koniec pontyfikatu. Ambulans odjechał i czekaliśmy na wiadomość z kliniki. O godz. 11 w nocy poinformowano nas, że Ojciec Święty przeżył, że zabieg się udał i żaden z organów nie został uszkodzony. Dla nas – czuwaliśmy razem z ks. Tadeuszem Rakoczym – był to znak po ludzku nie do wytłumaczenia, to był cud. Opatrzność Boża miała Jana Pawła II w swej opiece. Osobiście nie potrzebuję żadnych innych dowodów na to, że ocalenie jego życia było cudowne.

– Czy to wtedy Ojciec Święty poprosił o bliższe informacje dotyczące Fatimy?

Reklama

– To prawda. Otrzymałem telefon z kliniki Gemelli, że Ojciec Święty prosił, aby mu dostarczyć publikacje na temat Fatimy. Postaraliśmy się o to, żeby materiały zostały przekazane. Żył tym bardzo mocno. Dało się absolutnie odczuć, że Papież w swoim cudownym ocaleniu widzi palec Boży za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej. W rok później pojechał do Fatimy z aktem dziękczynienia za ocalenie, o czym dowiedział się cały świat.

– W jaki sposób Jan Paweł II realizował swoją wspólnotę z Bogiem wraz z Matką Najświętszą?

– Ojciec Święty miał w sobie dziecięcą ufność i maryjną pobożność. To jest wątek ogromnie ważny także w historii Kościoła w Polsce. Trzeba jasno powiedzieć, że to, co sługa Boży Stefan kard. Wyszyński wdrożył jako wątek przygotowania do obchodów milenium, było bardzo bliskie papieżowi Janowi Pawłowi II. On tym żył, z tym się identyfikował. Jeden i drugi w dzieciństwie stracili matkę i myślę, że to emocjonalne uwarunkowanie na pewno miało ogromny wpływ na rozwój w nich kultu maryjnego. Oni bardziej odczuwali potrzebę wątku matczynego w wymiarach egzystencjalnych aniżeli ci, którzy z matką mieli kontakt znacznie dłużej. Myślę, że nastąpiło to w ich życiu dlatego, żeby lepiej odczytać i zrozumieć służebną posługę Matki Najświętszej w zbawczej misji Chrystusa i Jego Kościoła. Z woli Bożej Opatrzności te dwie wielkie postaci wniosły tak istotny wkład w wątek maryjny teologii, a także w struktury i nauczanie Soboru Watykańskiego II, a później w to wszystko, czym Kościół żył i żyje do dziś.

– Papież, góry i jego modlitwa w górach. Byliście tam razem niejeden raz...

Reklama

– Ojciec Święty był człowiekiem wolnym wewnętrznie. To cecha ludzi bezgranicznie oddanych sprawie Bożej, głęboko wierzących. Cokolwiek czynią, czynią to tak, aby spełniać to, co w ich sposobie myślenia i odczytywania woli Bożej jest zgodne z posłannictwem Jezusa Chrystusa. Kiedy kard. Wojtyła został papieżem, po części stał się więźniem Watykanu. Skończyła się bowiem możliwość swobodnego poruszania się, wyjścia na przechadzkę, wyjazdu w góry. Wszystko nabrało nieco innych wymiarów i trzeba się było do tego stylu życia przyzwyczajać. Zaryzykowaliśmy parę razy, żeby Papieża dyskretnie wywieźć z Watykanu. Ponieważ głową Kościoła i rządcą oficjalnie jest papież, mając jego przyzwolenie, czułem się do tego upoważniony. Miałem samochód, którym codziennie jeździłem do pracy, znali mnie wszyscy strażnicy, więc parę razy bez ich wiedzy w samochodzie siedzieli ks. Stanisław Dziwisz, ks. Tadeusz Rakoczy, kamerdyner Angelo – i wyjeżdżaliśmy. Oczywiście, zawsze z wielkim lękiem, żeby w drodze nic się nie stało. Dzięki Bogu, udawało się i mieliśmy satysfakcję. Później zostały w to wtajemniczone także władze watykańskie i, w ścisłym gronie, straże włoskie. Takich wyjazdów było więcej, jednak te pierwsze były najbardziej udane, choć, oczywiście, dosyć ryzykowne. Później, przy okazji takich spotkań z Ojcem Świętym, on zawsze przypominał: „Józiu, wspaniałe były te nasze dawne wyjazdy...”. Wyjeżdżaliśmy nawet na narty, jeździliśmy wyciągami, a on nie był rozpoznawany. Ubrany w kombinezon, dwóch ludzi przed nim, on w środku, a na końcu jeszcze ktoś z nas – tak to wyglądało.

– Ksiądz Prymas zapewne sprawował też Eucharystie z Papieżem. Jakie Ekscelencja ma wspomnienia z tych Mszy św.?

– Muszę przyznać, że koncelebrowanie Mszy św. razem z Ojcem Świętym było dla mnie wielkim przeżyciem i łączyło się z dużą tremą. Miałem bowiem świadomość, z kim odprawiam Mszę św. Ojciec Święty to czuł, zachowywał się zawsze bardzo życzliwie i spokojnie, ale widział, że my to przeżywamy. Dziś dziękuję Bogu za te chwile.

– Zbliża się kanonizacja bł. Jana Pawła II. Czy Ksiądz Prymas może nam wskazać związany z tym czasem łaski program duszpasterski?

– Zawsze byłem przekonany o świętości Jana Pawła II i niezależnie od kanonizacji modlę się za jego wstawiennictwem, uważając go za świętego. Proces beatyfikacyjny czy kanonizacyjny jest potrzebny dla historii, dla potomnych, dla tych wszystkich, którzy osoby świętego nie znali. Jest potrzebny także dlatego, że Urząd Nauczycielski Kościoła ogłasza w sposób autorytatywny, iż ten sługa Boży – w tym przypadku błogosławiony – praktykował cnoty chrześcijańskie w stopniu heroicznym. To jest dokumentacja, która pozostanie na wieki, tak jak pozostała dokumentacja po kanonizacji św. Stanisława, biskupa i męczennika, i wielu innych świętych i błogosławionych. Za to Panu Bogu dziękujemy i będziemy dziękować.
Dla nas, Polaków, i dla wszystkich innych wyzwaniem powinno być to, byśmy osobę Jana Pawła II i jego myśl wyrażoną w nauczaniu upowszechniali w środowisku, w którym żyjemy, i w swoich krajach. Wszyscy – niezależnie od tego, czy są mniej lub bardziej wierzący i modlący się – powinni do tej głębi sięgać, żeby stawać się bardziej ludźmi, żeby umieć dzielić się z drugim człowiekiem dobrem wspólnym, które gromadzimy, a nie egoistycznie zabiegać np. o zwycięstwo tej czy innej partii politycznej. Proszę pamiętać, że Ojciec Święty uczynił wiele, żeby Polska była krajem uczciwym, żeby ludzie w Polsce byli ludźmi sumienia, żeby dobro wspólne stanowiło wartość dla wszystkich. Niestety, bywa tak, że zdolność bogacenia się przez niektóre osoby czy pewne środowiska jest zatrważająca, nie ma to jednak nic wspólnego z wrażliwością społeczną, z przykazaniem miłości bliźniego.
Myślę, że moment kanonizacji Jana Pawła II powinien nas wszystkich zmobilizować do refleksji, do większego altruizmu, do tego, ażeby w naszej miłości własnej, którą nazywamy egoizmem, znaleźć taką przestrzeń dla drugiego człowieka, która będzie zbliżona do miłości, jaką mamy w stosunku do własnej osoby. Jest to wielkie zadanie, wielka praca nad sobą nie tylko w wymiarach indywidualnych, ale także w wymiarze całego społeczeństwa.

2014-02-25 14:32

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W ostatnich dniach życia Jan Paweł II bardzo cierpiał

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Adam Bujak

W ostatnich dniach życia Jan Paweł II bardzo cierpiał, jego agonia była straszliwie bolesna, ale przeżywał ją ze spokojem – ujawnił francuski kardynał Paul Poupard. Emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury mówił o tym podczas konferencji, jaką wygłosił 24 kwietnia wieczorem w Instytucie Francuskim w Rzymie.

Jego zdaniem dzieło Jana Pawła II jest najpoważniejsze spośród wszystkich papieży razem wziętych. Zadziwiająco owocne lata tego długiego pontyfikatu miały swe źródło w modlitwie. To ona, zdaniem 84-letniego purpurata, była wewnętrznym oddechem i motorem jego życia. Absolutnym centrum każdego dnia papieża i całego jego życia była Msza św. Czerpał on także z pobożności ludowej, a zwłaszcza nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Kard. Poupard wskazał, że Jan Paweł II był wzorem zapominania o sobie. Wynikało to stąd, że sam był całkowicie oddany Chrystusowi przez Maryję. Okazywał też niespożytą wytrzymałość w pokonywaniu przeszkód, a także niewyczerpaną życzliwość, połączoną z odwagą mówienia prawdy. Podobnie jak Jan XXIII, był bardzo ludzki i wierzył w zbawczą wartość cierpienia, przyjętego i przeżywanego z miłością – stwierdził kardynał, który pracował u boku obu tych papieży. Zauważył, że Jana Pawła II kształtowali ludzie świeccy. Najpierw jego ojciec, którego widywał modlącego się w nocy na kolanach, potem krawiec-mistyk Jan Tyranowski, który młodemu Karolowi Wojtyle dawał do czytania dzieła mistyków karmelitańskich: św. Jana od Krzyża i św. Teresy z Avili, a także św. Brat Albert Chmielowski, malarz, który zrezygnował z uprawiania sztuki, aby zostać nędzarzem wśród nędzarzy. To właśnie przykład Brata Alberta pomógł Wojtyle podjąć decyzję o porzuceniu literatury i teatru, by wejść na drogę kapłaństwa – podkreślił kard. Poupard. Według niego tu trzeba szukać przyczyn wrażliwości Jana Pawła II na ludzi świeckich i wynoszenia ich na ołtarze, aby wskazać, że świętość nie jest przywilejem osób konsekrowanych, ale stanowi cel wszystkich ochrzczonych. Emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury był w 2005 r. świadkiem w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Przyznał, że odpowiedział wówczas na 124 szczegółowe pytania postulatora, ks. prałata Sławomira Odera.
CZYTAJ DALEJ

Katoliczka w rodzinie cesarskiej. W tym kraju katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa

2026-08-03 10:03

SANCHAI/AdobeStock

Przyjęta 17 lipca 2026 r. reforma ustawy o Rodzinie Cesarskiej w Japonii ponownie skierowała uwagę mediów na księżniczkę Nobuko z Mikasy - pierwszą ochrzczoną katoliczkę, która weszła do japońskiej rodziny cesarskiej. Choć nowe przepisy nie zmieniają jej statusu, debata nad przyszłością monarchii przypomniała o wyjątkowym miejscu, jakie zajmuje w historii kraju, gdzie katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa, a rodzina cesarska pozostaje silnie związana z tradycją szinto.

Reforma, ogłoszona 24 lipca, ma przeciwdziałać kurczącej się liczbie członków rodziny cesarskiej. Zgodnie z nowymi przepisami księżniczki urodzone w rodzinie cesarskiej będą mogły zachować swój status po zawarciu małżeństwa z osobą spoza dynastii. Ustawa przewiduje również możliwość ponownego włączenia do rodziny cesarskiej męskich potomków dawnych bocznych linii rodu, co ma zapewnić ciągłość dynastii.
CZYTAJ DALEJ

Tysiące młodych w Asyżu. Papież odpowie na ich pytania

2026-08-03 16:59

[ TEMATY ]

Asyż

Leon XIV

Vatican Media

Leon XIV przybędzie 6 sierpnia do Asyżu, by spotkać się z tysiącami młodych. Odpowie na ich pytania i będzie przewodniczył Mszy w święto Przemienienia Pańskiego. Papieska wizyta zakończy czterodniowe „GO! Franciscan Youth Meeting”, w którym bierze udział ponad 2 tysiące osób w wieku od 18 do 33 lat.

Wizyta rozpocznie się od osobistej modlitwy Leona XIV w Porcjunkuli – kaplicy odbudowanej przez św. Franciszka, w której założył Zakon Braci Mniejszych i zakończył życie. Następnie na placu przed bazyliką Matki Bożej Anielskiej Papież wysłucha trojga młodych z różnych części Europy, a później będzie przewodniczył Eucharystii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję