Reklama

Historia małej Rity

– Dokładnie 6 miesięcy po naszym ślubie dowiedzieliśmy się, że Pan Bóg obdarzył nas najpiękniejszym prezentem i będziemy mieli dziecko – opowiadają Marta i Krystian Kamińscy. – Nasza radość była ogromna, zaczęliśmy kompletować wyprawkę, snuliśmy wiele planów na przyszłość i wydawało nam się, że właśnie osiągnęliśmy pełnię szczęścia

Niedziela Ogólnopolska 39/2014, str. 44-45

Archiwum rodzinne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Szybko jednak okazało się, że Pan Bóg miał dla tych młodych zupełnie inny plan. Dokładnie pamiętają grudniowe popołudnie, gdy podekscytowani szli na kolejną wizytę u ginekologa, aby znów posłuchać bicia serduszka ich 11-tygodniowego maluszka. Badanie w gabinecie lekarskim wyglądało dokładnie tak, jak dotychczas, a jednak słowa, które po nim padły, zniweczyły wszystkie marzenia: czaszka nieprawidłowo wykształcona. Lekarz wyjaśnił, że podejrzewa poważną wadę wrodzoną, uniemożliwiającą maleństwu życie po porodzie – dziecko może odejść przed urodzeniem, umrzeć w trakcie porodu lub chwilę po nim.

Dopóki jest nadzieja

Reklama

Trudno opisać, co czuje matka w takiej chwili. Świadomość, że nie można nic zrobić dla swojego nienarodzonego dziecka, aby je uratować, jest przeraźliwie bolesna. Lekarz poinformował, że są dwie możliwości wyboru, i jednocześnie zaznaczył, że decyzja należy tylko do rodziców. Możliwe było zgodne z prawem dokonanie aborcji albo dalsze prowadzenie ciąży i czekanie na rozwój wydarzeń. Małżonkowie w tej samej chwili wspólnie postanowili, że aborcja nie wchodzi w grę. Oboje wierzyli, że nie mają prawa decydować o życiu i śmierci drugiego człowieka i skoro Bóg dał im takie wyjątkowe dziecko, to On sam zdecyduje, kiedy je zabierze. Kilka kolejnych dni było dla nich ciężkie, ale mąż nie pozwolił żonie zatracić się w smutku. Jak na prawdziwego tatę przystało, postanowił, że będą walczyć o każdy wspólny dzień z ich maleństwem. – Z dnia na dzień dochodziliśmy do wniosku, że Pan Bóg ma dla naszej rodziny plan i choć nie rozumieliśmy, czemu to wszystko ma służyć, wiedzieliśmy, że przyjmiemy to, co nam ofiaruje – wspominają. – Nadeszły święta Bożego Narodzenia, a ja nie mogłam przestać wpatrywać się w Maryję, Matkę Najwyższego, która doświadczała tego, co także mnie, zwykłą matkę nienarodzonego dziecka, dotykało bezpośrednio: radość poczęcia, umiłowanie swojego dziecka i świadomość nieuchronnej straty. Jakże bliska mi była w tych dniach Maryja, jakże gorąco modliłam się o przyjęcie woli Bożej, której matczyny rozum pojąć nie potrafi – opowiada Marta.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kolejna wizyta u innego lekarza w celu zrobienia szczegółowych badań była dla nich trudnym doświadczeniem. Lekarz ginekolog – kobieta, która powinna zrozumieć i zaakceptować ich wybór, nie przebierała w słowach, mówiąc, że decyzja o prowadzeniu tej ciąży może skazać na późniejsze kłopoty z zajściem w kolejną, niemożność posiadania więcej dzieci, wiele chorób towarzyszących ciąży, a nawet śmierć na stole operacyjnym w trakcie porodu. Co ciekawe – wszystko to może zdarzyć się także podczas ciąży i porodu zdrowego dziecka, a jednak matkom nie proponuje się aborcji „na wszelki wypadek”.

Cuda mają różne oblicza

Reklama

To spotkanie nie zniechęciło rodziców. Nauczyli się cieszyć każdą wspólną chwilą i nie myśleli zbytnio, co będzie potem. Kiedy dowiedzieli się, że poczęli dziewczynkę, dali jej na imię Rita – aby była imienniczką tej, która jest patronką od spraw trudnych i beznadziejnych, świętej, która całe swoje życie ofiarowała Jezusowi. Codziennie rozmawiali z córeczką, czytali jej książeczki i śpiewali piosenki na dobranoc. Starali się całym sercem pokazać jej, że świat jest piękny i ona jest jego częścią. Zawsze otwarcie i chętnie o niej rozmawiali i nigdy nie ukrywali tego, że jest chora, oraz tego, że są z niej dumni. – Bo każdy dzień życia naszej małej wojowniczki był dla nas prawdziwym cudem – opowiadają. – Zabraliśmy ją w tyle ciekawych miejsc. Szczególnie warta wspomnienia jest nasza pielgrzymka do Włoch na kanonizację Jana Pawła II. Ten dzień był dla nas szczególnym świętem – właśnie wtedy obchodziliśmy naszą pierwszą rocznicę ślubu. W chwili, gdy modliłam się do świętego już Jana Pawła II, dziękując za przepiękny rok małżeństwa i ofiarowując mu naszą córeczkę, zdałam sobie sprawę, że po prostu jestem szczęśliwa, a kiedy odwiedziliśmy klasztor z relikwiami św. Rity, dotarło do nas, że modlitwa o cud wcale nie musi oznaczać tego, że Pan uzdrowi Ritusię. Cudem jest również to, że jesteśmy w stanie oddać się całkowicie Jezusowi. On nas poprowadzi najlepszą z możliwych dróg. Pan postawił na naszej drodze ludzi, którzy wspierali nasz wybór, pokochali Ritusię i objęli ją swoją modlitwą. Słowa wsparcia i pamięci w modlitwie zaczęły do nas docierać z różnych stron. Wreszcie trafiliśmy do wrocławskiego Hospicjum Perinatalnego, gdzie otoczono nas prawdziwą opieką.

Uczyniła ich rodzicami

I wreszcie nadszedł ten dzień – 28 maja 2014 r., po najcudowniejszych 8 miesiącach ciąży Ritusia przyszła na świat. Była i jest najpiękniejszą małą księżniczką, o jakiej mogliby marzyć jej tata i mama. Uczyniła Martę i Krystiana rodzicami i tego nikt im już nie zabierze.

– Ritusia całe swoje krótkie życie na ziemi spędziła z nami, przyjęliśmy ją z bezwarunkową miłością, o której sile nawet nie miałam pojęcia – mówi Marta. – Każdą cenną minutę jej życia poświęciliśmy na tulenie jej, całowanie, zapewnianie o ogromnej miłości. Tatuś nawet zdążył zaśpiewać jej piosenkę, którą każdego wieczora utulał ją do snu. A ja – wpatrując się w najpiękniejszą dziewczynkę świata, zdążyłam jej podziękować za to, że jest, powiedzieć, jak bardzo jestem szczęśliwa, że wreszcie mogę ją przytulić, i zapewnić ją, żeby się nie bała. W niebie przecież nie będzie sama, wszyscy przyjmą ją z radością. Po półtorej godziny spędzonej z nami Ritusia została wezwana przez Pana.

Ritka nauczyła swych rodziców cieszyć się każdym dniem, który jest dany. – Jako małżeństwo z krótkim, bo ponadrocznym stażem mamy świadomość tego, że razem przetrwaliśmy naprawdę ciężkie chwile – wspomina matka. – Co do stanowiska lekarzy w sprawie naszej córki: z perspektywy czasu myślę, że byli podzieleni na dwa obozy. Poza wcześniej opisanymi spotkaliśmy na swojej drodze jeszcze takich, którzy w 8. miesiącu ciąży, patrząc na zdjęcia Ritki, potrafili spytać, dlaczego się jeszcze „tego” nie pozbyłam, i tacy, którzy gratulowali nam decyzji, którą była walka o córeczkę. Dla nas, rodziców, czas spędzony z Ritką to dar szczególnej łaski. Dzięki niej mogliśmy dać świadectwo, że każde życie ma ogromny sens. Teraz, po 7 tygodniach, od kiedy Ritusia narodziła się dla nieba, wiem, że nasze życie nigdy już nie będzie takie, jak kiedyś. Przede wszystkim jesteśmy rodzicami i choć nie wychowujemy swojego dziecka, nie chodzimy z nim na spacery i nie kupujemy nowych zabawek, świadomość tego, że mamy świętą córkę w niebie, napawa nas spokojem i nadzieją.

2014-09-23 15:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Matka Boża Objawienia na Placu św. Piotra. Papież pobłogosławił figurę Maryi z Tre Fontane

2026-10-05 11:15

[ TEMATY ]

Plac św. Piotra

Papież Leon XIV

Matka Boża Objawienia

pobłogosławił

Tre Fontane

Włodzimierz Rędzioch

Papież pobłogosławił figurę Matki Bożej z Tre Fontane

Papież pobłogosławił figurę Matki Bożej z Tre Fontane

„Z całego serca błogosławię wiernych, którzy dzisiaj z tego Placu udadzą się z pielgrzymką do Sanktuarium Matki Bożej Objawienia przy Via Laurentina, kontynuując tradycję zapoczątkowaną przez Papieża Piusa XII”. Tymi słowami wypowiedzianymi po modlitwie Anioł Pański Leon XIV pozdrowił pielgrzymów, którzy 4 października wyruszali w pielgrzymce do rzymskiej dzielnicy Tre Fontane, gdzie w 1947 r. miały miejsce objawienia Matki Bożej.

Nie wszyscy wiedzą, że w Wiecznym Mieście miały miejsce objawienia maryjne, ale tylko jedno z nich zostało oficjalne uznane przez Kościół. Chodzi o objawienie się Madonny Alfonsowi Ratisbonne 20. stycznia 1842 r. w kościele Sant'Andrea delle Fratte. Ratisbonne, który był bogatym młodym żydowskim bankierem ze Strasburga, natychmiast po objawieniu zapragnął zostać katolikiem - 31 stycznia 1842 roku został ochrzczony w rzymskim kościele Il Gesù, przyjmując imię Maria. 3 czerwca 1842 roku papież Grzegorz XVI oficjalnie uznał to wydarzenie za cudowne działanie Boże za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Małgorzaty-Marii Alacoque [Treść pochodzi z roku 1946]

[ TEMATY ]

nowenna

św. Małgorzata Maria Alacoque

Adobe Stock

Święta Małgorzata Maria Alacoque

Święta Małgorzata Maria Alacoque

Nowenna rozpoczyna się od dnia 5 października.

CZYTAJ DALEJ

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz różańca

2026-10-05 20:45

[ TEMATY ]

rożaniec

Karol Porwich/Niedziela

W odmawianiu Różańca jest nasza siła

W odmawianiu Różańca jest nasza siła

Przy pierwszym „Zdrowaś Maryjo” jeszcze wiemy, po co się modlimy. Przy drugim przypominamy sobie, że mieliśmy odpisać na wiadomość. Przy trzecim myślimy o jutrze. Przy czwartym wraca rozmowa sprzed kilku dni. Przy piątym zastanawiamy się, czy o czymś ważnym nie zapomnieliśmy. I nagle orientujemy się, że właśnie skończyliśmy dziesiątkę. Chyba wielu z nas zna ten moment.

Bierzemy różaniec do ręki. Siadamy albo wychodzimy na spacer. Chcemy się pomodlić. Naprawdę chcemy. Przez chwilę jesteśmy skupieni, a potem myśli zaczynają biec w zupełnie inną stronę. Praca, zakupy, wiadomość, na którą wciąż nie odpisaliśmy. Ktoś, kto nas zranił. Ktoś, za kim tęsknimy. Sprawa, którą odkładamy od kilku tygodni. Coś, co wydarzyło się dzisiaj. Coś, co może wydarzyć się jutro. Czasem można odnieść wrażenie, że właśnie podczas różańca przypominamy sobie o wszystkim. I wtedy pojawia się myśl: „Przecież ja się w ogóle nie modlę”. Ale może nie do końca tak jest.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję