Reklama

Niedziela Częstochowska

Siostry zza kraty

Istotą ich życia jest modlitwa – uwielbianie Boga i orędowanie za ludźmi. Na terenie archidiecezji częstochowskiej siostry klauzurowe obecne są w 3 miejscowościach: w Wieluniu, Świętej Annie i Częstochowie

Zajrzyjmy za klauzurę. Oczyma wyobraźni, oczywiście, w oparciu o to, co o swoim życiu w klasztorach kontemplacyjnych opowiedzą same siostry, które obowiązuje klauzura papieska. Zresztą, nawet gdyby nic nie powiedziały, to już sama ich obecność za murami klasztorów przemawia. Dlaczego takie życie?

W szczególny sposób poświęcone Bogu – przez dobrowolne śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Zewnętrznym znakiem należenia wyłącznie do Boga jest krata klauzury. A jakie są siostry? Zamknięte czy otwarte? Takie pytania cisnęły mi się na usta, gdy przed kilku dniami stawałam u furt klasztorów sióstr bernardynek, dominikanek czy karmelitanek bosych. Zdecydowanie otwarte! I nie oddzielone, lecz oddane ludziom.

W odpowiedzi na prośby

Siostry potrafią słuchać, lecz na tym nie koniec. Tego, co usłyszą od ludzi przychodzących, telefonujących czy piszących e-maile do klasztoru, nie zatrzymują dla siebie, lecz przedstawiają Bogu. Powierzone im prośby – o uzdrowienie, nawrócenie kogoś bliskiego, o dar potomstwa czy rozwiązanie trudnej sprawy – włączają w swoje modlitwy.

– Mamy takie pragnienie oddania życia za innych, tych, którzy nas proszą o modlitwę. Za nich codziennie się modlimy, ofiarujemy swoje cierpienia, wykonywane prace. Osobiście przeżywam każdy list czy telefon, jakbym była z daną rodziną – mówi s. Weronika, bernardynka z Wielunia. Na pytanie, czy mają siostry jakieś informacje zwrotne od proszących, s. Teresa, także bernardynka, odpowiedziała twierdząco. – Często mamy potwierdzenia, ludzie piszą, dziękując za modlitwę, bo coś się zmieniło: ktoś wrócił do zdrowia, trudności szczęśliwie się rozwiązały, ktoś znalazł pracę. Albo przysyłają zdjęcie narodzonego dzieciątka...

Co jednak zrobić, gdy wydaje się, że Pan Bóg milczy? S. Dominika, dominikanka ze Świętej Anny, zapewnia: – To są sprawy Boże. Każda nasza modlitwa prośby musi zawierać element zaufania i zgody na to, że to Bóg rządzi światem i moim życiem. Modląc się, mamy wiedzieć, że odwołujemy się do miłosierdzia Bożego. Sytuacje trudne niosą szansę, każdy kryzys można wygrać lub przegrać. Kryzys wygrany to kryzys wzrostu. Czasem człowiek modli się wiele lat w najlepszych intencjach, a odpowiedzi jakby nie było... Potem się okazuje, że odpowiedź Boża była, tylko miała inny kształt...

Reklama

Pozytywne ograniczenie

– Mimo zamknięcia, krat – jesteśmy wolne. To takie paradoksy naszej wolności wewnętrznej, która jest darem, ale i procesem, gdzie człowiek dojrzewa – stwierdza s. Dominika. A s. Janina dodaje: – Wolność nie tyle jest „od”, ale „ku”, „dla”, zawsze wiąże się z darem.

S. Milena, karmelitanka bosa z Częstochowy, zapewnia, że największym szczęściem jest pełnić wolę Bożą, a tym jest codzienna odpowiedź na powołanie. Klasztor klauzurowy jest jednocześnie kościołem, domem, pracownią, miejscem odpoczynku. Choć przestrzeń jest wyznaczona, nieograniczone są możliwości spotkania z Bogiem. To, co wydaje się ograniczać, w rzeczywistości wyzwala.

Rosnące różańce i orły w tle

– Jak wygląda życie w klasztorze kontemplacyjnym? – pytam siostry. – Trudne do wyobrażenia sobie! – odpowiada s. Dominika. – Po prostu jest to tak normalne życie, siostry za kratkami niczego nie udziwniają.

Dzień zaczyna się ok. 5.30 wspólną modlitwą w zakonnym chórze. To Liturgia Godzin, która wyznacza rytm wszystkich zajęć, a centrum każdego dnia jest Eucharystia. Każda siostra na modlitwie spędza łącznie 7-8 godzin dziennie. Odmawiają Różaniec i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Duchowość poszczególnych zakonów różni się – i tak np. karmelitanki bose mają dwa razy w ciągu dnia godzinną medytację, bernardynki co pół godziny zmieniają się na posterunku modlitwy, przez cały dzień adorując Najświętszy Sakrament, a dominikanki, których zakonnym zawołaniem jest Prawda, zobowiązane są do indywidualnego studium. Regułą sióstr kontemplacyjnych jest milczenie, które pomaga w wewnętrznym skupieniu i trwaniu myślą przy Bogu, także podczas wykonywanych prac. Ponieważ siostry klauzurowe prowadzą życie wspólne, nie pustelnicze, codziennie podczas rekreacji rozmawiają ze sobą, żartują, dzielą się swoimi spostrzeżeniami.

Reklama

Siostry wykonują prace jak w każdym domu: sprzątają, piorą, gotują, prasują. Zwykle uprawiają ogród i sad. U dominikanek rosną specjalne rośliny, zwane łzami Hioba, z których siostry, jak przystało na córki św. Dominika, wyrabiają różańce. Tłumaczą też książki. Samym siostrom klauzurowym niewiele potrzeba do życia, bo żyją bardzo skromnie, nie brakuje im jednak trudności w utrzymaniu klasztorów – opłaty za wodę, światło, opał na zimę. Aby się utrzymać, szyją i haftują szaty liturgiczne i bieliznę ołtarzową, wypiekają opłatki. S. Elżbieta, bernardynka, jest specjalistką od renowacji ornatów i sztandarów. Naprawiała nawet zabytkowe orzełki na Zamku Królewskim. Wiele osób już zdążyło się przekonać, jak skuteczna jest maść św. Anny oraz że najsłodszy miód jest od dominikańskich pszczół, chryzantem i pomidorów lepszych niż u bernardynek nie ma w okolicy Wielunia, a najpiękniejsze figurki gipsowe, np. Dzieciątka Jezus, są u karmelitanek bosych.

O pokucie

Poprosiłam, by siostry z trzech zakonów opowiedziały, w jaki sposób realizują pokutę. S. Milena powiedziała, że siostry karmelitanki bose nie oglądają telewizji (wyjątek: pielgrzymki papieskie), nie słuchają radia, ograniczają kontakty z najbliższymi. Wiadomości o świecie i Kościele czerpią z prasy, m.in. z „Niedzieli”. Bernardynki nie mają lusterek, czemu nie mogłam się nadziwić, bo takie są piękne! Wyglądają młodziutko, a okazało się, że są już 15 czy 25 lat po ślubach zakonnych. Dominikanki z kolei żartowały, że pokutą jest już samo przebywanie ze sobą tyle lat w jednym miejscu. – 40 lat ze mną wytrzymały, a ja naprawdę dbam, żeby miały pokutę codziennie – z dystansem stwierdziła s. Dominika. Najważniejszy jednak jest wymiar wewnętrzny pokuty, aby człowiek stawał się lepszy, budował jakieś dobro.

Reklama

Czym jest radość?

– Prawdziwa radość płynie z bycia oblubienicą Chrystusa – wyznaje s. Milena. – Dla mnie największą radością jest to, że jestem siostrą innych ludzi, tych, którzy potrzebują modlitwy, czasem rozmowy – mówi s. Weronika. S. Teresa, bernardynka, dodaje, że nie chodzi o wesołkowatość, ale o radość wewnętrzną, która jest związana z pokojem i wynika ze zjednoczenia z Bogiem, z bycia dzieckiem Bożym. Przekonałam się, że siostry potrafią się cieszyć ze wszystkiego, gdy opowiadają o codziennych, drobnych powodach do radości i wdzięczności. S. Janina stwierdza, że jest też czymś wspaniałym, gdy człowiek umie się śmiać z samego siebie.

– Czasem ludzie się spodziewają, że zobaczą za kratą smutnego więźnia – blady, wymoczony, pokutujący, a tu przychodzi tryskająca życiem kobieta, nieposypana popiołem, ludzkim językiem mówiąca – kontrast między tym, czego oczekiwali, a co widzą. To jest właśnie przywilej życia zamkniętego – podsumowuje s. Dominika.

Osobiście zobaczyłam siostry radosne, wyglądały na spełnione, szczęśliwe i na swoim miejscu.

Modlitewny łańcuch

Już 8 grudnia siostry z klasztorów kontemplacyjnych na całym świecie utworzą łańcuch modlitewny, aby Rok Życia Konsekrowanego był czasem łaski.

Co my możemy zrobić dla sióstr kontemplacyjnych? Bp Kazimierz Gurda, przewodniczący Komisji ds. Życia Konsekrowanego Konferencji Episkopatu Polski, zachęca do zapoznania się z życiem zakonnym słowami: „Często blisko waszych domów jest jakiś klasztor czy dom zakonny. Zainteresujcie się codziennością osób, które w nich żyją, nawiążcie z nimi osobisty kontakt, spróbujcie zrozumieć, dlaczego wybrali taką drogę. Pomoże to w głębszym zrozumieniu własnego powołania oraz odpowiedzialności za dar życia, który otrzymaliśmy wszyscy od Boga”.

Możemy też modlić się o nowe powołania do zakonów klauzurowych. Wspierać siostry swoimi ofiarami. Zainteresować się tym, co dzieje się w ich kościołach, jakie inicjatywy są podejmowane. W ich domach trwa nieustanne uwielbienie Boga, także w naszym imieniu.

2014-11-27 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kapłan potrzebny od zaraz!

Mieszkają w Szwecji, za kołem podbiegunowym, w wiosce Lannavaara, gdzie ich staraniem powstał klasztor. A właściwie staraniem Pana Boga, któremu postanowiły służyć siostry z nowego zgromadzenia Marias Lamm – Baranki albo Owieczki Maryi

Historię s. Amady Moberg (Szwedki), s. Karli Kowalskiej (Polki) i nowicjuszki s. Electy Jaworskiej (też Polki) poznałam dzięki Elżbiecie i Marcinowi Mickiewiczom, którzy przed laty wyemigrowali z Krakowa, a teraz wraz z pięciorgiem dzieci odwiedzają rodzinne miasto. To oni przyszli do redakcji „Niedzieli Małopolskiej”, aby opowiedzieć o siostrach i prosić o pomoc dla nich. Nie, nie materialną, chociaż Marias lamm bogactw ziemskich nie posiadają.

CZYTAJ DALEJ

Na dyskotekę w Adwencie?

Niedziela warszawska 49/2005

Graziako/Niedziela

„Koleżanka zaprosiła mnie na osiemnastkę do modnego klubu. Impreza odbędzie się w Adwencie. Wiem, że będą tańce przy głośnej muzyce. Bardzo chciałabym pójść, ale nie wiem, czy mogę. W końcu Kościół nakazuje w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach”.
Martyna z Piastowa

CZYTAJ DALEJ

Bp Muskus: w Kościele potrzebna jest ekologiczna praca u podstaw

Jest wielka potrzeba pogłębiania świadomości ekologicznej w parafiach, zaktywizowania ich i działalności blisko ludzi – mówił bp Damian Muskus OFM w Krakowie podczas konferencji „Creatio Continua. Czas przełomu”. Krakowski biskup podkreślał, że nauczanie papieża Franciszka nie przekłada się na zaangażowanie Kościoła „w terenie”.

Organizatorami międzynarodowego wydarzenia są Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie oraz Światowy Ruch Katolików na Rzecz Środowiska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję