Reklama

Niedziela Przemyska

50. rocznica śmierci bp. Franciszka Bardy

Pokój Chrystusowy

Niedziela przemyska 48/2014, str. 4-5

[ TEMATY ]

historia

wspomnienia

Archiwum parafii Wyszatyce

Bp Franciszek Barda (w środku)

Bp Franciszek Barda (w środku)

Kiedy bierzemy udział w uroczystościach takich jak dziś, kiedy idziemy na cmentarz, kiedy stajemy przy trumnie przyjaciela, kogoś bliskiego, to moglibyśmy popaść w rozpacz, mogłaby się pojawić myśl, czy to już koniec, a jeśli tak, to jaki ma sens nasze życie. Tutaj potrzebna jest wiara. Człowiek wierzący zdaje sobie sprawę, że to nie koniec, że jest coś więcej, że jest życie wieczne. Kiedy mówimy o wierze, to właśnie należy pamiętać, że dzisiaj wspominany bp Franciszek Barda był, jak mówił na jego pogrzebie ordynariusz tarnowski abp Jerzy Ablewicz, człowiekiem głębokiej wiary. Pewnie ta wiara rodziła się w dalekiej Mszanie, była umacniana, kiedy, jako młody chłopiec, szedł do świątyni, aby służyć Panu Bogu, kiedy biegł na nabożeństwa majowe, czy różańcowe. Ta wiara musiała być niezachwiana, kiedy po szkole średniej zdecydował się wstąpić do krakowskiego seminarium, a potem, kiedy w dniu święceń w 1904 r., powiedział Panu Bogu: „Tak, Panie, chcę Ci służyć”. I musiał mieć tę mocną wiarę, kiedy głosił słowo Boże, spowiadał w kościele Mariackim, wychowywał młodzież w Krakowie czy Poznaniu.

Tę wiarę wyznawał także i w tej świątyni, kiedy w 1931 r. został biskupem pomocniczym i w styczniu 1934 r., kiedy nastąpił jego ingres do tej katedry jako ordynariusza. Ta wiara towarzyszyła mu we wszystkich duszpasterskich działaniach. I ta wiara prowadziła go do Pana Boga, sprawiała, że miał niezachwianą postawę, wprowadziła go do miłości Kościoła i w końcu do miłości bliźniego. Jak realizowała się ta wiara w miłości do Pana Boga? Na pewno wielu starszych księży mogłoby powiedzieć, że bp Franciszek Barda może nie pozostawił po sobie jakichś wspaniałych traktatów teologicznych, jego listy były zwięzłe, nieraz suche, ale zawsze można je było porównać do listów św. Pawła, którego miłował, bo zawierały głęboką treść. Jak wspominają go księża, ówcześni klerycy, jak wspominają go wierni, był to przede wszystkim człowiek wielkiej modlitwy, człowiek, który, gdy tylko przebywał w Przemyślu, przychodził wieczorem do tej katedry na nabożeństwa i siadał w konfesjonale, aby spowiadać swój lud. Ta wiara biskupa Bardy objawiała się także w wielkim zawierzeniu Panu Bogu, w jego miłości do Eucharystii. To on w 1936 r., właśnie z miłości do Chrystusa Eucharystycznego, zorganizował Kongres Eucharystyczny, w którym wzięło udział ok. 100 tys. ludzi. Ale ta wiara prowadziła go także do niezachwianej postawy w relacjach z innymi. Starsi księża wspominali, że można było przewidzieć, jak w danej sytuacji zachowa się Ksiądz Biskup, jak potraktuje danego księdza, który nieraz może sprzeniewierzył się swemu powołaniu. On miał zawsze jasne zasady, wypływające z tej wiary, wypływające z modlitwy. Właśnie z wiary brała się także jego sprawiedliwość. Niejednokrotnie w rozmowach z księżmi, gdy rozważał jakiś ważny problem, powtarzał: „Księże, ja chcę być sprawiedliwy”. I taki starał się być.

Reklama

Ta mocna wiara biskupa Bardy prowadziła go do miłości Kościoła, Kościoła jako instytucji. Mówiono, że na jego biurku zawsze znajdował się otwarty Kodeks Prawa Kanonicznego, gdyż prawo Kościoła było mu szczególnie bliskie. To właśnie z tego powodu myślał o zwołaniu synodu jeszcze w 1939 r., ale z wiadomych powodów nie doszedł on do skutku. Udało się to dopiero w kwietniu 1955 r., gdy chciał dostosować prawo diecezjalne do Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. Ta miłość Kościoła objawiała się w szacunku do Ojca Świętego. Na pogrzebie w tej katedrze, przed pięćdziesięcioma laty, biskup Ablewicz wspominał, że kiedy w 1938 r. umierał papież Pius XI, on akurat zdawał egzamin u jednego z księży profesorów. Na tym egzaminie był obecny także Ordynariusz. W pewnym momencie ktoś przyszedł z wiadomością, że umarł Ojciec Święty i wtedy biskup Barda uklęknął i wszyscy odmówili „Wieczne odpoczywanie”.

Reklama

Miłość Kościoła przejawiała się chociażby w trosce biskupa Bardy o budowę nowych świątyń. Powstało ich ok. 50 za czasów jego rządów, a jeszcze więcej, gdybyśmy do tego dodali cerkwie, które po wojnie zostały przekształcone w świątynie rzymskokatolickie. Ta wiara Biskupa i jego miłość do Kościoła przejawiała się w liczbie wyświęconych kapłanów: 696 diecezjalnych i 80 zakonnych. Ta miłość do Kościoła objawiła się także i w trudnym dla tegoż Kościoła w Polsce okresie powojennym. Znowu wspominają starsi księża, że kiedy biskupi polscy zostali zmuszeni do podpisania zgody na aresztowanie Prymasa Wyszyńskiego, biskup Barda wprawdzie ugiął się, ale potem, kiedy to wspominał, zawsze płakał. Zdawał sobie z tego sprawę kardynał Wyszyński, dlatego też w dniu jego pogrzebu, ponieważ przebywał wtedy na kolejnej sesji Soboru Watykańskiego II, w kaplicy Instytutu Polskiego w Rzymie powiedział, że biskup Barda był przedstawicielem tej nauki, która wprowadza jedność diecezji. Był przedstawicielem tej nauki, która wprawdzie zdaje sobie sprawę, że Kościół składa się z wielu członków, ale ostatecznie te członki gromadzą się w swojej głowie, w Najwyższym Kapłanie. I chyba te słowa obrazują tę wyjątkową miłość biskupa Bardy do Kościoła

Kiedy dalej rozważamy jego wiarę, to musimy dojść także i do miłości bliźniego. Biskup Barda kochał swoich kapłanów, kochał swoich wiernych, chociaż nie lubił tego uzewnętrzniać. W ogóle jako biskup nie lubił wielkiej pompy, był raczej człowiekiem skromnym, ale ta miłość do wiernych objawiała się w próbach zaradzenia ich troskom i problemom. W okresie przedwojennym widział biedę duchową i materialną, dlatego założył Katolicki Uniwersytet Ludowy w Ujeznej i Instytut Wyższej Kultury Religijnej, aby oświecać powierzony sobie lud. W tym czasie założył też Caritas diecezjalną, aby zaradzić potrzebom materialnym. W czasie wojny starał się, jak tylko było to możliwe, ratować ludność żydowską. W czasie wojny Niemcy zażądali spisu tych Żydów, którzy od 1933 r. przeszli do Kościoła katolickiego, którzy się ochrzcili i biskup Barda zdawał sobie sprawę, czym mogło to grozić, dlatego też żądał od swoich kapłanów, aby tego nie czynili.

Reklama

Po wojnie, kiedy musiał zmierzyć się z rzeczywistością komunistyczną, jako dobry pasterz pozwalał przyjmować do seminarium kleryków, którzy działali wcześniej w podziemiu niepodległościowym. Zatrudniał jako pracowników świeckich osoby, które były ścigane przez Urząd Bezpieczeństwa, choć władze komunistyczne go za to prześladowały, choć wręcz go za to nienawidziły, nie pozwalając mu chociażby wyjechać z wizytą do Rzymu, do Ojca Świętego. Jak wspominają wierni i kapłani, chociaż biskup Barda nie lubił uzewnętrzniać swoich uczuć, swojej miłości, to jednak było widać, że z szacunkiem odnosi się do każdego księdza, do każdego człowieka, nawet tego sponiewieranego przez życie, przez grzech. Wszelkie sprawy kapłańskie załatwiał zawsze w ogromnej dyskrecji, z szacunkiem dla danego człowieka.

Dzisiaj wspominamy tegoż Pasterza, który 30 lat pracował w naszej diecezji, który oddał jej swoje trudy, swoją modlitwę. Pewnie wiele jeszcze byśmy mogli mówić o jego cechach, zaletach, pewnie jeszcze niejeden kapłan, niejedna osoba świecka mogłaby powiedzieć nawet więcej, ale pewnie nie o to chodzi. Biskup Barda jako człowiek wielkiej wiary właśnie z tym bagażem, dorobkiem swoich zasług poszedł przed oblicze Pana Boga i dzisiaj jako diecezja przychodzi nam powiedzieć: Księże Biskupie Franciszku, modliłeś się w tej diecezji, w tej katedrze przez 30 lat swojej posługi. Modliłeś się za nas, w co głęboko wierzymy, przez 50 lat od momentu swojej śmierci aż po dziś dzień. I dzisiaj chcemy Cię prosić: dalej wstawiaj się u Pana Boga za naszą Ojczyzną, za naszą diecezją, za nami samymi, by nie zabrakło nam wiary na wzór Twojej. Wiary, która prowadzi nas do miłości, Boga, wiary, która prowadzi nas do miłości Kościoła i drugiego człowieka.

Reklama

* * *

W bazylice archikatedralnej 13 listopada br. została odprawiona uroczysta Msza św. z okazji 50. rocznicy śmierci bp. Franciszka Bardy, który przez 30 lat posługiwał Kościołowi przemyskiemu w czasach szczególnie trudnych, kiedy to miasto podzielone było między dwóch okupantów: Niemców i Rosjan. Jego hasło biskupie „Pokój Chrystusowy” odzwierciedla jego posługę. Bp Franciszek Barda urodził się 21 sierpnia 1880 r. w Mszanie Dolnej. Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, 26 lipca 1904 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kard. Jana Puzyny. W latach 1925-28 był rektorem Papieskiego Instytutu Polskiego w Rzymie, a od 1930 do 1931 r. rektorem Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej. Sakrę biskupią przyjął 30 sierpnia 1931 r. Dwa lata później został mianowany biskupem diecezjalnym przemyskim. Rządy w diecezji objął 21 stycznia 1934. Dla mnie osobiście ta rocznicowa Msza św. była swego rodzaju déjà vu. W mojej rodzinnej parafii Pierwsza Komunia Święta ma zawsze miejsce w ostatnią niedzielę kwietnia i w 1964 r. był to 29 kwietnia. 3 maja zaś, w uroczystość odpustową Matki Bożej Królowej Polski, otrzymałem z rąk bp. Franciszka Bardy sakrament bierzmowania. Duchową sylwetkę wielkiego pasterza, miłośnika św. Pawła, przedstawił w homilii podczas Mszy św. rocznicowej ks. dr Marcin Kapłon. Jej treść drukujemy obok.

Ks. Zbigniew Suchy

2014-11-27 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poleskie cmentarze

Niedziela zamojsko-lubaczowska 46/2012, str. 7

[ TEMATY ]

historia

cmentarz

Krzysztof Wojciechowski

Cmentarz polski w Nowej Popinie

Cmentarz polski w Nowej Popinie

Cmentarze to bodaj czy nie najtrwalsze ostoje polskości na dawnych Kresach. I choć nie oddziałują na otoczenie tak jak kościoły czy dwory, to jeśli gdzieś szukać śladów polskości, to przede wszystkim na cmentarzach.

CZYTAJ DALEJ

Co naprawdę świętujemy?

W Boże Narodzenie warto odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań: Dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem? Po co nastąpiło Wcielenie? Po co żłóbek i kolędy?
Po co przygotowania i karp, i choinki?

W wyznaniu wiary mówimy: „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy”. Jezus przychodzi do człowieka, staje się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia, abyśmy mieli uczestnictwo w życiu Bożym. Słowo stało się ciałem, aby nas zbawić, to znaczy, aby nas zjednoczyć z Bogiem, aby dać nam możliwość zamieszkania z Nim w wieczności, co więcej – abyśmy mogli lepiej wniknąć w Bożą miłość.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: Na placu Świętego Piotra zapalono światła na choince i odsłonięto szopkę

2022-12-03 18:15

[ TEMATY ]

Watykan

choinka

PAP/EPA/MASSIMO PERCOSSI

Na placu Świętego Piotra zapalono w sobotę światła na świątecznej choince z włoskiego regionu Abruzja i odsłonięto szopkę wyrzeźbioną w drewnie przez artystów z Friuli-Wenecji Julijskiej. Plany uroczystej inauguracji na placu pokrzyżowała niepogoda. Uroczystość z udziałem przedstawicieli Watykanu i włoskich władz lokalnych odbyła się w Auli Pawła VI.

Setki lampek włączono na stojącym koło obelisku, udekorowanym bombkami świerku białym, przywiezionym do Watykanu z małej górskiej miejscowości Rosello w Abruzji. Ozdoby choinkowe wykonały dzieci i nastolatki z tamtejszego ośrodka rehabilitacji psychiatrycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję