Reklama

Aspekty

Ks. Ignacy Zoń – kapłan niezłomny

10 listopada w kościele parafialnym pw. św. Wojciecha w Czerwieńsku odbyła się uroczystość upamiętniająca śp. ks. Ignacego Zonia, pierwszego proboszcza parafii Czerwieńsk w latach 1945-53, któremu nadano tytuł Honorowego Obywatela Gminy i Miasta Czerwieńsk

Uczyńmy zatem krok w przeszłość i przyjrzyjmy się postaci niezłomnego kapłana, który swoim życiem walczył o wolną i niepodległą Polskę.

Kapłan i harcerz

Ks. Ignacy Zoń przyszedł na świat 20 lipca 1915 r. w miejscowości Stara Wieś k. Limanowej. Naukę podjął w szkole podstawowej w Limanowej. Następnie kontynuował ją w szkole średniej w Nowym Sączu, gdzie w 1935 r. zdał egzamin dojrzałości. W tym samym roku rozpoczął swoją przygodę z kapłaństwem, wstępując do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie przyjął 31 marca 1940 r. z rąk bp. Edwarda Komara, uprzednio ukończywszy niezbędne studia teologiczne i filozoficzne w trudnym okresie okupacji hilterowskiej. Swoją pierwszą Mszę św., tzw. prymicyjną, odprawił 7 kwietnia 1940 r. w bazylice w Limanowej. Jako młody kapłan pracę duszpasterską rozpoczął w kilku kolejnych miejscowościach: Żegocinie, Tropiu, Dobrkowie k. Pilzna, Radłowie i Moszczenicy k. Gorlic.

Wartości, takie jak: patriotyzm, religijność i poszanowanie drugiego człowieka, były przekazywane ks. Ignacemu od dzieciństwa. W duchu tych wartości wzrastał i był wychowywany. Nie dziwi więc fakt, iż w szkole podstawowej i gimnazjum działał w 2. Drużynie Harcerskiej im. Jana III Sobieskiego. W 1935 r., jako wyróżniający się harcerz, wziął udział w jubileuszowym zlocie harcerstwa w Spale. Działalność harcerską kontynuował po wstąpieniu do seminarium duchownego i otrzymaniu święceń kapłańskich.

Członek AK i współtwórca WiN

Wybuch II wojny światowej zmobilizował ks. Zonia do wstąpienia do ruchu oporu, organizowanego wówczas na ziemiach polskich. Jako członek Armii Krajowej został kapelanem 3. Zgrupowania AK i przyjął pseudonim „Góral”. Na plebanii w Dobrkowie, w porozumieniu z tamtejszym proboszczem, udało mu się zorganizować magazyn sprzętu wojskowego. Jednak oddział, którego był członkiem, został rozbity, co zmusiło samego duchownego do ukrywania się w swoich rodzinnych stronach aż do końca wojny.

Reklama

Gdy ziemie polskie zostały zajęte przez wojska radzieckie, ks. Ignacy Zoń na znak protestu przeciwko ówczesnej sytuacji politycznej współtworzył organizację Wolność i Niepodległość. Jednak Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Limanowej szybko rozpracował i aresztował grupę członków WiN-u. Ks. Zoń uniknął aresztowania, jednak ponownie został zmuszony do ukrywania się.

Przyjazd do Czerwieńska i aresztowanie

Uzyskując zgodę przełożonych, podjął decyzję o wyjeździe na Ziemie Zachodnie, co wydawało mu się idealnym rozwiązaniem. Dawało mu to bowiem możliwość pracy z daleka od poszukujących go funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Do Czerwieńska ks. Ignacy przybył zimą 1945 r. Tu od podstaw organizował życie religijne parafii, która obejmowała obszar dzisiejszej gminy Czerwieńsk, a nawet sięgała daleko poza jej granice. Dla wielu pierwszych mieszkańców naszej gminy obecność ks. Zonia była wówczas gwarancją powolnej normalizacji i swoistym początkiem budowania polskości na dopiero co zasiedlonych ziemiach. Pobyt księdza w Czerwieńsku zakłóciły jednak problemy z funkcjonariuszami limanowskiej bezpieki, którzy namierzyli nowe miejsce pobytu kapłana. W 1953 r. został on aresztowany za działalność w WiN i poddany brutalnemu śledztwu, podczas którego był torturowany. Konsekwencją był wyrok 5 lat więzienia.

Powrót na Ziemie Zachodnie i śmierć

Pobyt w więzieniu znacząco wpłynął na pogorszenie stanu zdrowia ks. Zonia, który wkrótce nabawił się zapalenia płuc. Trafił do więziennego szpitala. Wreszcie po 2,5 latach więzienia uwolniono go. Rekonwalescencji poddawał się w sanatoriach południowej Polski, m.in. w Zakopanem. Po kilku miesiącach powrócił na Ziemie Zachodnie, tym razem do Szczecina, gdzie pracował m.in. jako katecheta i pełnił funkcję opiekuna katedralnego chóru. Ks. Zoń nie oszczędzał siebie w pracy, toteż mocno pogorszyło się jego zdrowie. W konsekwencji zmarł 2 maja 1967 r. w wieku 52 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się najpierw w Szczecinie, a następnie w Limanowej. Tam też ciało zmarłego kapłana pochowano na miejscowym cmentarzu.

Reklama

Trzech inicjatorów

Postać pierwszego proboszcza parafii Czerwieńsk ks. Ignacego Zonia postanowiły upamiętnić i uhonorować trzy osoby: ks. Paweł Konieczny, były proboszcz parafii Czerwieńsk, obecnie proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Żarach, historyk i regionalista Przemysław Góralczyk oraz Jacek Gębicki, historyk, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Janusza Korczaka w Czerwieńsku. Już w 2007 r. zorganizowali oni wystawę z okazji 130-lecia kościoła parafialnego. Wówczas zaintersowała ich postać pierwszego proboszcza parafii. Stało się to impulsem, jak mówi ks. Konieczny, do stworzenia wystawy poświęconej kapłanowi. Ponad rok temu rozpoczęli prace i działania w tym celu. Na początku ukazały się różnego rodzaju artykuły w prasie. Twórcy wystawy sięgnęli także do monografii ks. Talarka (K. Talarek, „Kapłani diecezji tarnowskiej aresztowani i więzieni przez władze komunistyczne w latach 1846 – 1955”, Tarnów 2010).

– Nieocenionym źródłem były jednak rzeczy, które znaleźliśmy w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie, i podróż, którą odbyliśmy śladem ks. Zonia do wszystkich miejsc, w których pełnił on posługę kapłańską. Dostarczyło to nam nieocenionych źródeł do stworzenia wystawy i dokumentu, który posłużył później Radzie Miasta do nadania tytułu Honorowego Obywatela Gminy i Miasta Czerwieńsk ks. Ignacemu Zoniowi – mówi Jacek Gębicki. Przemysław Góralczyk zwraca natomiast uwagę, że wiele źródeł zostało zniszczonych, zarówno tych dotyczących uwięzienia, jak i samego procesu kapłana.

Wystawa w kościele parafialnym w Czerwieńsku obrazuje, w jakich miejscach pracował ks. Ignacy Zoń, gdzie żył, wychowywał się i gdzie działał, nie tylko jako ksiądz, ale jako żołnierz AK czy też później jako żołnierz wyklęty organizacji WiN.

Reklama

Pamięci niezłomnego kapłana

10 listopada, w wigilię Narodowego Święta Niepodległości, w kościele parafialnym w Czerwieńsku odbyła się uroczysta Msza św. w intencji ks. Ignacego Zonia i wszystkich poległych w walce o wolną Ojczyznę. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Tadeusz Lityński. Przed Eucharystią Jacek Gębicki odczytał laudację, w której przedstawił życie pierwszego proboszcza w Czerwieńsku. Następnie ks. Konieczny powitał przybyłych kapłanów z dziekanem ks. Dariuszem Glamą, byłego proboszcza parafii ks. Henryka Nowika, 4. Zielonogórski Pułk Przeciwlotniczy z płk. Mirosławem Szwedem, kompanią honorową i sztandarem, władze samorządowe, burmistrza gminy i miasta Czerwieńsk Piotra Iwanusa, radnych gminy i miasta Czerwieńsk z przewodniczącym Leszkiem Jędrasem, poczty sztandarowe oraz wszystkich przybyłych na tę uroczystość wiernych. Wyraził także podziękowania Józefowi Dudkowiakowi, który był blisko związany z ks. Ignacym Zoniem.

W homilii Ksiądz Biskup podjął rozważania o miłości do Ojczyzny, które odniósł także do postaci niezłomnego kapłana. – W tych trudnych i bolesnych czasach ks. Ignacy Zoń wierzył w to, czego nauczał, nauczał tego, w co wierzył, i wypełniał życiem to, czego nauczał. Stał się męczennikiem za wolność naszej Ojczyzny. Jego ofiara jest wpisana w proces odzyskiwania wolności, który przeżywaliśmy 25 lat temu – powiedział w homilii bp Lityński. – Dzisiaj jako Polacy potrzebujemy szlachetnych przewodników. Myślę, że takim właśnie był i w Kościele, i w Ojczyźnie ks. Ignacy – dodał.

Podczas Eucharystii Ksiądz Biskup oraz Józef Dudkowiak dokonali uroczystego odsłonięcia tablicy upamiętniającej ks. Zonia. Bp Lityński dokonał także jej poświęcenia. Na koniec ks. Konieczny wyraził wszystkim zgromadzonym swoje serdeczne podziękowania, m.in. ks. Markowi Kidoniowi, obecnemu proboszczowi parafii Czerwieńsk, który umożliwił dokończenie rozpoczętego przed ponad rokiem dzieła. Uroczystość zakończyła się odśpiewaniem hymnu „Boże, coś Polskę”, po którym nastąpiło wyprowadzenie kompanii honorowej oraz sztandarów.

2014-11-27 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Matki Bożej Siewnej

Niedziela Ogólnopolska 36/2003

[ TEMATY ]

uroczystość

Karol Porwich/Niedziela

8 września wspominamy ze czcią i wdzięcznością narodziny Matki Bożej. Święto to pobudza nas w szczególny sposób do dziękczynienia za ten wielki dar Bożej Miłości.

Rodzi się bowiem Ta, która - jak śpiewamy w jednej z pieśni maryjnych - została „przed wiekami przejrzana i za Matkę wybrana, Jezusowi Chrystusowi Niepokalana” (pieśń Witaj, Święta...). Kościół, ciesząc się Maryją, woła w dzień Jej święta słowami liturgii: „Twoje narodzenie, Bogurodzico Dziewico, zwiastowało radość całemu światu; z Ciebie się narodziło Słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogiem. On uwolnił nas od potępienia i przywrócił nam łaskę. On zwyciężył śmierć i dał nam życie wieczne” (antyfona na „benedictus”). Przeto Kościół nazywa Ją Gwiazdą Zaranną zwiastującą już bliski wschód słońca, czyli spełnienie obietnicy. „Istotnie, tak jak gwiazda owa, «jutrzenka», poprzedza wschód słońca, tak Maryja, od swego Niepokalanego Poczęcia, poprzedziła przyjście Zbawiciela, wschód Słońca sprawiedliwości w dziejach rodzaju ludzkiego” (Jan Paweł II, Redemptoris Mater, nr 3).

CZYTAJ DALEJ

Rzeczpospolita: Wojtyła do księdza pedofila: każde przestępstwo winno być ukarane

2022-12-02 09:31

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

pedofilia

Zdzisław Sowiński

„Zaniechanie wymiaru kary przez trybunał kościelny ani nie przekreśla przestępstwa, ani nie zmazuje winy” - pisał we wrześniu 1971 r. ówczesny metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła do ks. Józefa Loranca skazanego za seksualne wykorzystanie kilku dziewczynek, który opuścił już mury więzienia. List dziennikarze „Rzeczpospolitej” - Tomasz Krzyżak i Piotr Litka – znaleźli w archiwach IPN. Wraz z innymi materiałami do jakich dotarli rzuca on – jak twierdzą w dzisiejszym wydaniu gazety - światło na sposób postępowania przyszłego papieża z przestępcami seksualnymi w czasie, gdy pracował w Krakowie. „W opinii specjalistów od kościelnego prawa karnego – czytamy - działanie to znacząco odbiegało od powszechnych wtedy praktyk pobłażliwości dla sprawców”.

We wcześniejszym tekście - „Kościelne peregrynacje seksualnego drapieżcy” [„Plus Minus” z 26-27 listopada], dziennikarze opisali historię ks. Eugeniusza Surgenta oraz decyzje kilku biskupów, którzy „wiedzieli lub mogli wiedzieć o jego przestępczych działaniach”. „I choć jakieś ograniczenia na niego nakładano, to jednak duchowny wędrował między diecezjami i wciąż krzywdził dzieci […]. Decyzje w sprawie ks. Surgenta podejmował też kard. Karol Wojtyła. Można się zastanawiać, czy były one wystarczające, ale wydaje się, że dość przekonująco udowodniliśmy, że działał w zakresie swoich kompetencji i ostateczne słowo w sprawie ewentualnej kary dla duchownego pozostawił jego ordynariuszowi, którym był biskup lubaczowski. Na to, że Surgent po wyjściu z więzienia pracował jeszcze w dwóch innych diecezjach, ówczesny metropolita krakowski nie miał żadnego wpływu" - przypominali Krzyżak z Litką.

CZYTAJ DALEJ

Rzeczpospolita: Wojtyła do księdza pedofila: każde przestępstwo winno być ukarane

2022-12-02 09:31

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

pedofilia

Zdzisław Sowiński

„Zaniechanie wymiaru kary przez trybunał kościelny ani nie przekreśla przestępstwa, ani nie zmazuje winy” - pisał we wrześniu 1971 r. ówczesny metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła do ks. Józefa Loranca skazanego za seksualne wykorzystanie kilku dziewczynek, który opuścił już mury więzienia. List dziennikarze „Rzeczpospolitej” - Tomasz Krzyżak i Piotr Litka – znaleźli w archiwach IPN. Wraz z innymi materiałami do jakich dotarli rzuca on – jak twierdzą w dzisiejszym wydaniu gazety - światło na sposób postępowania przyszłego papieża z przestępcami seksualnymi w czasie, gdy pracował w Krakowie. „W opinii specjalistów od kościelnego prawa karnego – czytamy - działanie to znacząco odbiegało od powszechnych wtedy praktyk pobłażliwości dla sprawców”.

We wcześniejszym tekście - „Kościelne peregrynacje seksualnego drapieżcy” [„Plus Minus” z 26-27 listopada], dziennikarze opisali historię ks. Eugeniusza Surgenta oraz decyzje kilku biskupów, którzy „wiedzieli lub mogli wiedzieć o jego przestępczych działaniach”. „I choć jakieś ograniczenia na niego nakładano, to jednak duchowny wędrował między diecezjami i wciąż krzywdził dzieci […]. Decyzje w sprawie ks. Surgenta podejmował też kard. Karol Wojtyła. Można się zastanawiać, czy były one wystarczające, ale wydaje się, że dość przekonująco udowodniliśmy, że działał w zakresie swoich kompetencji i ostateczne słowo w sprawie ewentualnej kary dla duchownego pozostawił jego ordynariuszowi, którym był biskup lubaczowski. Na to, że Surgent po wyjściu z więzienia pracował jeszcze w dwóch innych diecezjach, ówczesny metropolita krakowski nie miał żadnego wpływu" - przypominali Krzyżak z Litką.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję