Rozpoczyna się maj, szczególny miesiąc, ważny z punktu widzenia polskiej religijności maryjnej, czego potwierdzenie znajdziemy w majowe wieczory w naszych kościołach, co więcej – przy krzyżach i przydrożnych kapliczkach, jest to widoczne zwłaszcza w mniejszych miejscowościach i wsiach. Głównym jego akordem jest oczywiście uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, obchodzona 3 maja. To również dzień modlitw za Ojczyznę i rodaków przebywających na emigracji, jak i święto Konstytucji 3 maja, definiujące nas jako naród (to druga konstytucja na świecie – po Stanach Zjednoczonych! ). Nie da się więc, jak pokazuje historia, oddzielić spraw państwa od Kościoła, choć niektórzy by tego pragnęli. Stąd nagląca wręcz jest dziś potrzeba, byśmy mówili wyraźnym głosem: bogoojczyźnianie, patriotycznie i po polsku, nawet wtedy, gdy znajdą się tacy, którzy będą chcieli zamknąć nam usta. A także nie wstydzili się barw i symboli narodowych, do czego rokrocznie poprzez akcję „Flaga” zachęca nas KSM Diecezji Drohiczyńskiej.
Słynna włoska działaczka katolicka i założycielka ruchu Focolari, Chiara Lubich, w przemówieniu do biskupów w Rocca di Papa powiedziała: „Alfabet składa się z niewielkiej liczby liter, lecz kto ich nie zna i nie nauczy się kilku reguł gramatycznych, pozostanie analfabetą. Ewangelia jest niedużą książką, ale ci, którzy nie żyją zawartymi w niej słowami pozostają – jeśli można tak powiedzieć – chrześcijanami niedorozwiniętymi. Dają oni obraz Kościoła, który jest daleki od tego, co chciał i założył Chrystus”.
Jaki jest najprostszy sposób na oblanie studenta historii? Wystarczy zadać mu pytanie: co wydarzyło się w Polsce między 5 a 14 października 1582 r.? Sęk w tym, że nic się wtedy nie wydarzyło, ponieważ takie daty nie istnieją.
Kiedy Juliusz Cezar wprowadzał w imperium rzymskim w 45 r. przed Chr. reformę kalendarza, nie zdawał sobie sprawy, że jest ona obarczona pewnym błędem. Zakładano, że rok słoneczny trwa 365 i ćwierć dnia, gdy tymczasem jest on o 11 minut i 14 sekund dłuższy. Różnica ta dla Rzymian była błaha, jednak po każdych 128 latach powiększała się o cały dzień.
Przy pierwszym „Zdrowaś Maryjo” jeszcze wiemy, po co się modlimy. Przy drugim przypominamy sobie, że mieliśmy odpisać na wiadomość. Przy trzecim myślimy o jutrze. Przy czwartym wraca rozmowa sprzed kilku dni. Przy piątym zastanawiamy się, czy o czymś ważnym nie zapomnieliśmy. I nagle orientujemy się, że właśnie skończyliśmy dziesiątkę. Chyba wielu z nas zna ten moment.
Bierzemy różaniec do ręki. Siadamy albo wychodzimy na spacer. Chcemy się pomodlić. Naprawdę chcemy. Przez chwilę jesteśmy skupieni, a potem myśli zaczynają biec w zupełnie inną stronę. Praca, zakupy, wiadomość, na którą wciąż nie odpisaliśmy. Ktoś, kto nas zranił. Ktoś, za kim tęsknimy. Sprawa, którą odkładamy od kilku tygodni. Coś, co wydarzyło się dzisiaj. Coś, co może wydarzyć się jutro. Czasem można odnieść wrażenie, że właśnie podczas różańca przypominamy sobie o wszystkim. I wtedy pojawia się myśl: „Przecież ja się w ogóle nie modlę”. Ale może nie do końca tak jest.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.