Reklama

Niedziela Podlaska

Boże Miłosierdzie

Uczczone sanktuarium

Ciechanowiec, Domanowo, Łazówek, Miedzna, Ostrożany, Węgrów, Prostyń, Sokołów Podlaski to miasta na terenie diecezji drohiczyńskiej, naznaczone obecnością sanktuariów. Dzisiejszej niedzieli ta liczba powiększy się o jeszcze jedno miejsce: Bielsk Podlaski. 13 listopada spełnia się wielkie pragnienie wiernych i kapłanów posługujących w bielskiej świątyni pw. Miłosierdzia Bożego. Na zakończenie Roku Świętego Miłosierdzia decyzją pasterza diecezji drohiczyńskiej bp. Tadeusza Pikusa zostaje ona ustanowiona diecezjalnym sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Niedziela podlaska 46/2016, str. 1, 4-5

[ TEMATY ]

sanktuarium

Archiwum parafii

Ołtarz główny to duma proboszcza i parafian

Nie da się prześcignąć Bożej miłości – mówi ks. Dariusz Kujawa, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia w Bielsku Podlaskim. – Ona zdolna jest czynić cuda, o których nam się nawet nie śniło. A wie, co mówi, bowiem od momentu, w którym przybył do parafii, to jest od 15 lipca 2013 r., doświadczył i widział tych cudów wiele, zarówno w wymiarze wewnętrznym – duchowym, jak i zewnętrznym – świątynia, w której posługuje, pięknieje praktycznie z dnia na dzień, a dzieła, które są tu podejmowane, przekraczają zasięg materialny małej w gruncie rzeczy wspólnoty. Ale zacznijmy od początku.

Z kart historii i pierwszy proboszcz

Starania związane z organizacją struktur trzeciej parafii w Bielsku – jeszcze bez wezwania – na polecenie bp. Władysława Jędruszuka, pełniącego wówczas funkcję administratora apostolskiego diecezji pińskiej (obecnie funkcjonują tu cztery parafie katolickie, pw.: Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja – bazylika mniejsza, Matki Bożej z Góry Karmel, Najświętszej Opatrzności Bożej i oczywiście Miłosierdzia Bożego), rozpoczęto stosunkowo niedawno, bo w 1987 r. Tego zadania podjął się ks. Antoni Zajączkowski, proboszcz parafii farnej. Po pozyskaniu gruntu 17 września 1989 r. bp Jędruszuk mógł erygować nową parafię – pw. Miłosierdzia Bożego. Jej proboszczem mianował zaś ks. Mariana Wyszkowskiego, od którego właściwe wszystko się zaczęło i który dziś jest tutaj bardzo kochanym rezydentem, choć doświadczonym cierpieniem, nadal obecnym w życiu wspólnoty parafialnej. Przez pierwsze lata funkcję kościoła pełniła kaplica cmentarna pw. św. Wincentego à Paulo. Budowę nowej świątyni, już pod kierunkiem ks. Mariana, rozpoczęto dokładnie 29 sierpnia 1992 r., konsekracja, której dokonał bp Antoni Dydycz, miała zaś miejsce 21 kwietnia 2001 r. I tak w wielkim skrócie, naznaczonym dbałością parafian i ówczesnego gospodarza parafii, upływały tu dni i lata, a świątynia i jej otoczenie nabierały tak dobrze znanego mieszkańcom Bielska kształtu i charakteru.

Przyszedł czas przejścia na emeryturę przez ks. Wyszkowskiego. W parafii nastał drugi w historii proboszcz i zaczął się nowy rozdział w jej dziejach.

Reklama

Zewnętrzne działanie Miłosierdzia

Podjęte prace i to, co zostało już zrobione – jak podkreśla ks. Dariusz Kujawa – to zewnętrzny wyraz działania Bożego Miłosierdzia. – Inaczej tego nie mogę wytłumaczyć. Z Panem Bogiem jest tak, że oddaje nie w dwójnasób, a wielokrotnie, nawet tysiąckrotnie, również w tym wymiarze zewnętrznym – mówi z przekonaniem i pewnością w głosie kapłan. – Gdy w 2013 r. przejmowałem parafię, koniecznie było podjęcie wielu kluczowych, ale przy tym i bardzo kosztownych inwestycji. A przypomnijmy, że wspólnotę tworzy tu zaledwie 3 tys. parafian. Na pierwszy ogień poszedł dach i z Bożą i pomocą parafian, sponsorów (którzy nadal są mile widziani) i ludzi dobrej woli nad wyraz szybko prace zakończono sukcesem. Księdzu Proboszczowi marzył się też ołtarz z prawdziwego zdarzenia, to znaczy w bezpośredni sposób nawiązujący do wezwania parafii, z przedstawieniem wizerunków Jezusa Miłosiernego, ze wskazówkami bł. ks. Michała Sopoćki (ręka Jezusa na wysokości ramienia, w pozycji rozgrzeszania, oczy opuszczone, stopy z widocznymi ranami), i po bokach – św. Siostry Faustyny Kowalskiej i św. Jana Pawła II, a więc apostołów Bożego Miłosierdzia. A że dla chcącego nie ma nic trudnego, dziś bielska świątynia zachwyca mozaiką autorstwa Janusza Sobczaka z ołtarza głównego i jest dumą gospodarza parafii.

Kolejną z bardzo poważnych inwestycji było założenie w kościele centralnego ogrzewania – nadmuchowego i 25-głosowych organów. Nie brakowało oczywiście wielu pomniejszych inwestycji.

Czytelne znaki Opatrzności Bożej

Wielkim wyróżnieniem, powodem do radości, ale zarazem i zobowiązaniem dla miejscowych wiernych i proboszcza było ustanowienie tu kościoła stacyjnego, a co za tym idzie Drzwi Świętych w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. I choć klucz takiego wyboru wydaje się oczywisty – wezwanie parafii, to dla ks. Kujawy czytelny znak działania Bożego Miłosierdzia. Ale nie mogło być inaczej w parafii, gdzie kult Miłosierdzia jest tak bardzo ważny. – Bramę Miłosierdzia, uzyskując odpust zupełny pod zwykłymi warunkami, przekroczyło u nas parę ładnych tysięcy osób – mówi ks. Kujawa – i to nie tylko z terenu diecezji drohiczyńskiej. Na przykład niedawno w drodze do Sokółki, miejsca cudu eucharystycznego, zatrzymał się u nas z grupą pielgrzymów ks. Wacław Pelczar z diecezji bielsko-żywieckiej.

Reklama

W tym czasie do parafii, dokładnie 21 sierpnia 2016 r., zawitały też Siostry Opatrzności Bożej. – Jak nie upatrywać w tym działania siły wyższej – mówi ks. Kujawa. – Przyznam się, że moim wielkim pragnieniem było, modliliśmy się o to w parafii, by na stałe zaistniało u nas zgromadzenie zakonne. Ale równocześnie zdawałem sobie sprawę, że to nie jest wcale takie proste, bo zgodę muszą wydać biskup miejsca i przełożeni zakonni. Jakaż wielka była moja radość, gdy któregoś dnia bp Tadeusz Pikus zapytał mnie, co bym powiedział na to, gdyby powstało u nas Zgromadzenie Sióstr Opatrzności – opowiada Ksiądz Proboszcz. – Dzisiaj to pragnienie jest już faktem, a w parafii pracują trzy siostry: Witaliana – organistka, Wiktoria – katechetka i Karina – zakrystianka, świadcząc własnym życiem, a tym samym przyczyniając się do wzrostu wiary, nadziei i miłości, a być może – marzy się ks. Dariuszowi – stanowiąc zasiew pod przyszłe powołania zakonne z parafii.

Siostry schronienie znalazły w wyremontowanym pięknie budynku drewnianej plebanii, wybudowanej tu staraniem ks. Wyszkowskiego. Dom sióstr 13 listopada ok. godz. 14.15 poświęci Biskup Drohiczyński.

Statystycznie o ludziach

Nie byłoby całej prawdy o parafii, gdyby nie przedstawić ludzi mocniej zakorzenionych i zaangażowanych w życie parafialne. A jest tu ich, jak się okazuje, całkiem spora liczba. Działają tu bowiem: Ruch Rodzin Nazaretańskich, krąg Domowego Kościoła, koła Żywego Różańca, Wspólnota dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa, mająca każdego piątku adorację połączoną z Eucharystią, nie brakuje lektorów i ministrantów. Blisko dwa lata temu z inicjatywy Lucyny Olszewskiej powstał w parafii Różaniec Rodziców za Dzieci, który – jak z dumą informuje Ksiądz Proboszcz – ma aż czternaście grup, każda po dwudziestu członków, zgodnie z liczbą różańcowych tajemnic. Dwie spośród nich to, co raczej jest rzadkością, grupy męskie. Te blisko trzysta osób raz w miesiącu – w sobotę spotyka się, by adorować Najświętszy Sakrament i modlić się o wytrwałość w modlitwie za dzieci. Członkowie wspólnoty odpowiadają w ten sposób na wezwanie Matki Bożej Fatimskiej: podejmują comiesięczną spowiedź i Komunię św. w duchu wynagrodzenia, odmawiają pięć tajemnic różańcowych i przez piętnaście minut publicznie prowadzą rozważanie różańcowe, ofiarując to w intencjach wynagrodzenia za pięć zniewag i bluźnierstw przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi. Comiesięczne medytacje różańcowe prowadzi najczęściej pochodzący z parafii Tadeusz Romańczuk, przewodniczący Rady Parafialnej i senator RP. Serdeczność i gościnność miejscowych duszpasterzy – ks. Dariusza wspiera tegoroczny neoprezbiter ks. Paweł Gołębiewski – sprawiają, że kościół tak bardzo naznaczony kultem Bożego Miłosierdzia, notabene codziennie o godz. 15.00 jest tu odmawiana wspólna Koronka, jest chętnie odwiedzany przez różne grupy i stowarzyszenia kościelne i wybierany na odprawienie swoich rekolekcji, miejsce zjazdu czy choćby tylko odwiedzenie z pielgrzymką.

Kultywowanie pamięci historycznej

Jest jeszcze jeden punkt, dla którego warto tutaj przybyć. Otóż na terenie parafii znajduje się pomnik Katyńsko-Smoleński, upamiętniający ofiary Katynia i poległych w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r., odsłonięty i poświęcony tutaj już w 2013 r. przez bp. Antoniego Dydycza i kryjący ziemię z tych tragicznych dla losów naszego kraju miejsc. Przedstawia on odlaną w brązie Piętę – Matkę Bożą wpatrzoną w niebo, z leżącym na Jej kolanach bezwładnym, wychudzonym ciałem Syna – Jezusa Chrystusa, z napisem: „Smoleńsk 2010” i słowami wyciągniętymi z wiersza „Orlątko” autorstwa Artura Opmmana: „I tylko mi Ciebie, mamo, i tylko mi Polski żal” oraz wymienionymi na monumencie miejscami kaźni Polaków na Wschodzie. To doskonała wręcz lekcja historii i upamiętnienia ludzi, którzy dobro Ojczyzny przekładali nad własne korzyści.

Zresztą jak ważne są tutaj poczucie tożsamości i pamięć historyczna, nikogo nie trzeba przekonywać. Co roku na cmentarzu grzebalnym, leżącym do terenie parafii, przy mauzoleum z napisem: „Ofiarom barbarzyństwa” odbywają się okolicznościowe uroczystości patriotyczne, upamiętniające bielszczan, zamordowanych w Lesie Pilickim przez Niemców 15 lipca 1943 r.

Ciebie, Boga, wysławiamy

– Myśl, by właśnie bielski kościół stał się sanktuarium Miłosierdzia Bożego, pojawiała się tu już dużo wcześniej na zasadzie pragnienia, może trochę nawet nierealnego do spełnienia – mówi Ksiądz Proboszcz. – Tymczasem Pan Bóg, jak to już nieraz udowodnił, potrafi zaskakiwać i to On wybrał właśnie ten punkt na terenie naszej diecezji na miejsce szczególnego kultu swego najważniejszego przymiotu, byśmy mogli dostępować tu łask i Jego nieskończonej dobroci i miłosierdzia, jak zapowiedział to św. Siostrze Faustynie w „Dzienniczku”: „Niech nikt nie wątpi o dobroci Bożej, choćby grzechy jego były jak noc czarna, miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza. Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni” (1507).

13 listopada, w obecności kapituł diecezjalnych i biskupa seniora Antoniego Dydycza, domów zakonnych z terenu diecezji drohiczyńskiej i delegacji z poszczególnych parafii, łaska tego wybrania staje się faktem. Podczas Mszy św. poprzedzonej – jakżeby inaczej – Koronką do Miłosierdzia Bożego o godz. 15.00 pasterz diecezji bp Tadeusz Pikus ustanowi tutaj sanktuarium diecezjalne, a następnie poświęci, zainstalowane w świątyni, 25-głosowe organy. W poczuciu wdzięczności za to wydarzenie planowana jest w diecezji peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego z ołtarza głównego. Z myślą o parafianach i domach zakonnych ks. Dariusz Kujawa przygotował jako dar od sanktuarium obrazy o wymiarach 90 na 50 cm, które będą peregrynować po wszystkich rodzinach diecezji drohiczyńskiej. W dniu ustanowienia sanktuarium bp Pikus przekaże je delegacjom parafialnym. Po zakończeniu nawiedzenia obraz Jezusa Miłosiernego zostanie umieszczony w każdej świątyni parafialnej. Z myślą, aby na stałe w naszej diecezji zagościł miłosierny Pan i by za Jego przyczyną przemieniały się serca wiernych i osób zakonnych. A wszystko na większą chwałę Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem (por. J 14,6).

* * *

Porządek Mszy św.:

• dni powszednie: 15.00, 17.30
• niedziele i święta: 8.00, 10.00, 12.00, 15.00
• święta niebędące dniami wolnymi od pracy: 12.00, 15.00, 17. 30
• spowiedź w dni powszednie pół godziny przed Mszą św., w niedziele podczas Eucharystii
• Odpust w parafii: niedziela Miłosierdzia Bożego (pierwsza po Wielkanocy) 27 września – św. Wincentego à Paulo
• Nabożeństwo adoracyjne: od piątku do niedzieli Miłosierdzia Bożego
• Więcej na stronie internetowej: www.milosierdziebielsk.com.pl

2016-11-08 12:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kaplica Matki Bożej Paradyskiej

2020-08-08 13:27

[ TEMATY ]

sanktuarium

Paradyż

Matka Boża Paradyska

Archiwum Aspektów

Najczęściej nawiedzanym miejscem paradyskiego kościoła jest prawdopodobnie kaplica Matki Bożej Paradyskiej, czczonej jako opiekunka mieszkańców Paradyża i Wychowawczyni Powołań Kapłańskich. Kaplica południowo-wschodnia kościoła seminaryjnego, w której znajduje się cudowny obraz od 15 sierpnia będzie centrum nowego sanktuarium Matki Bożej Wychowawczyni Powołań Kapłańskich.

Kaplica południowo-wschodnia kościoła w Paradyżu została początkowo zbudowana na planie czworoboku, zaś w okresie baroku otrzymała kształt koła i została nakryta okrągłą kopułą. W kaplicy znajduje się barokowy ołtarz ze stiuku, a w nim obraz Matki Bożej.

Zobacz zdjęcia: Kaplica Matki Bożej Paradyskiej

Obraz jest kopią ikony bizantyjskiej o wymiarach 63 na 93 cm, namalowaną w 1650 r. w Bolonii przez nieznanego malarza włoskiego. Kopia została wykonana na zamówienie biskupa Zygmunta Czyżowskiego, pierwszego opata komendatoryjnego klasztoru w Paradyżu.

Pod wizerunkiem Matki Bożej z Dzieciątkiem w obrazie umieszczona jest łacińska informacja: „Wizerunek Matki Bożej namalowany przez św. Łukasza umieszczony był na Górze Karmel, w kaplicy wzniesionej w czasach apostolskich. Potem przeniesiony do Bizancjum, a w 1163 r. z polecenia Bożego zakonnik Eutymiusz przeniósł go do Bolonii, gdzie zasłynął łaskami”. Obok tego tekstu widnieje herb bpa Czyżowskiego - „Topór”. Większa inskrypcja łacińska w dolnej części obrazu głosi: „Mater Dei memento mei! Decus Paradisi ora pro nobis!”, czyli „Matko Boża pamiętaj o mnie, ozdobo Paradyża módl się za nami”. Te słowa stanowią modlitwę od setek lat powtarzaną przez wszystkich, którzy czczą Maryję w tym wizerunku. Także obecnie jest to jedna z najczęściej wypowiadanych modlitw przez kleryków i pracowników Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu.

Nie zachowały się wzmianki o uroczystej koronacji obrazu. Wiadomo jedynie, że obraz w przeszłości pokryty był srebrną sukienką, koronowany złotymi koronami i ozdobiony trójrzędowym naszyjnikiem z diamentów. Ostatnie wzmianki o sukience i koronach pochodzą z 1924 r., kiedy to były restaurowane przez Jana Köhlera. Wszystkie ozdoby obrazu, jak wiele innych cennych przedmiotów z kościoła, zaginęły w czasie II wojny światowej.

Ponad łukiem wejściowym do kaplicy Matki Bożej Paradyskiej znajduje się duży obraz alegoryczny Opieka Boska nad Paradyżem przedstawiający zespól klasztorny przed pożarem w 1633 r., który zniszczył wschodnią część kościoła i zabudowania klasztorne. Obraz namalował nieznany twórca na przełomie XVI i XVII w. Nad zabudowaniami artysta umieścił trzy postacie: Chrystusa z krzyżem, Najświętszą Marię Pannę i nieco niżej postać anioła. Nadprzyrodzoną opiekę nad Paradyżem obrazuje spływające z piersi Matki Bożej mleko, które poprzez sito trzymane w rękach anioła zrasza zabudowania klasztorne. Obraz ten jest jedynym dostępnym źródłem ikonograficznym wyglądu kościoła i klasztoru z początku XVII w. Obraz został poddany zabiegom restauratorskim w czasie renowacji kościoła paradyskiego.

Wizerunek Matki Bożej z kościoła paradyskiego od stuleci był miejscem pielgrzymek katolików zamieszkałych na tych ziemiach. Pielgrzymi przybywali tu także z terenu Śląska, a nawet zza Odry. Także dzisiaj Ozdoba Paradyża cieszy się czcią wielu pielgrzymów nawiedzających seminarium duchowne, a w nim kaplicę z cudownym obrazem.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz w Praszce: To miejsce jest rozwinięciem i kontynuacją sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej

2020-08-09 17:11

[ TEMATY ]

Praszka

kard. Kazimierz Nycz

Michał Janik/Niedziela TV

– To miejsce jest rozwinięciem i kontynuacją sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – powiedział kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski i Wielki Przeor Zwierzchnictwa Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, który w niedzielę 9 sierpnia przewodniczył uroczystościom odpustowym w Archidiecezjalnym Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce.

Eucharystię koncelebrował m.in. abp senior Stanisław Nowak, założyciel kalwarii w Praszce. W uroczystości wzięli udział kapłani, siostry zakonne, damy i kawalerowie Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie, parafianie i pielgrzymi.

Zobacz zdjęcia: Odpust ku czci Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w Archidiecezjalnym Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Praszce

Przed Sumą odpustową kard. Nycz poświęcił tablicę upamiętniającą kard. Stefana Wyszyńskiego, a modlitwę zawierzenia w kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny – Patronki Zakonu Świętego Grobu, odmówił jego polski zwierzchnik Józef Dąbrowski OESSH. Po procesji do sanktuarium, przed wizerunkiem Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia kard. Nycz odmówił modlitwę zawierzenia św. Jana Pawła II. Po procesji zaśnięcia Matki Bożej z figurą Matki Bożej Zaśniętej z Domku Zaśnięcia na szczyt Kalwarii w Praszce rozpoczęła się Suma odpustowa.

W homilii kard. Nycz przypomniał, że odpust w Praszce miał być dziękczynieniem za beatyfikację sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, która nie odbyła się na skutek pandemii. Podkreślił, że ta uroczystość musi być godna. – Nie możemy pozwolić na to, żeby wielki prymas, który gromadził wokół siebie setki tysięcy ludzi, był beatyfikowany w zaciszu małego kościoła, w obecności 60 czy 100 ludzi. Potrzebujemy nie wirtualnej, a realnej uroczystości, która da nam nowego patrona i wzór do naśladowania, również w głoszeniu Ewangelii – powiedział metropolita warszawski.

Przypominając modlitwę zawierzenia odmówioną w kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny, zwrócił uwagę na obecność członków Zakonu Świętego Grobu, których zadaniem jest troska o Grób Pański, ale także o chrześcijan w Ziemi Świętej. Kard. Nycz wezwał do modlitwy za chrześcijan cierpiących w Palestynie oraz za ofiary niedawnego wybuchu w Libanie.

Metropolita warszawski odmówił również przed Sumą modlitwę zawierzenia, którą 19 sierpnia 2002 r., podczas ostatniej pielgrzymki do ojczyzny św. Jan Paweł II wypowiedział w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Jesteście rozwinięciem i kontynuacją tego sanktuarium, a więc jesteście szczególnie odpowiedzialni za dziedzictwo tego miejsca i św. Jana Pawła II – powiedział do wiernych w Praszce. Kard. Nycz przypomniał, że Karol Wojtyła przywoził do Kalwarii Zebrzydowskiej nieraz trudne sprawy Kościoła krakowskiego, które „omodlone na dróżkach kalwaryjskich, rozwiązywały się w szczególnie dobry sposób”. – Życzę wam, żeby także wasze dróżki były miejscem rozwiązywania ludzkich problemów – zwrócił się do parafian z Praszki.

Metropolita warszawski przypomniał, że u podstaw sanktuarium w Praszce leżą troska jego kustosza ks. Stanisława Gasińskiego i abp seniora Stanisława Nowaka, założyciela tego miejsca, „który pochodząc z pobliża Kalwarii Zebrzydowskiej i będąc jej pielgrzymem, postawił sobie za ważny cel, aby Praszka stała się wzorcem dla sanktuariów na terenie archidiecezji częstochowskiej”. – Podziwiamy obecność księdza arcybiskupa na wszystkich uroczystościach maryjnych, choć po ludzku ma prawo do tego, żeby odpocząć. Dzisiaj także jest z nami i za to mu bardzo dziękuję – przyznał celebrans.

Za św. Janem Pawłem II przypomniał, że w Kalwarii „poznaje się związek Jezusa z Maryją aż po krzyż i tam poznaje się związek Maryi z Jezusem”. – Golgota, na którą zaprowadzili Jezusa dla naszego zbawienia, jest na pierwszym miejscu Kalwarią Jezusa. Także wasza Kalwaria jest przede wszystkim Kalwarią Odkupiciela i Zbawiciela człowieka. Tam się dokonała ofiara, dla której Chrystus stał się człowiekiem. Mając ludzkie ciało, reprezentował nas, a będąc Bogiem, reprezentował Boga i złożył za nasze grzechy zastępczą ofiarę. Jak mówi św. s. Faustyna Kowalska, w tym momencie wchodzimy głęboko w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej, ponieważ stajemy przed Ojcem i mamy odwagę powołać się na Mękę Jego Syna, wypraszając miłosierdzie – wyjaśnił kard. Nycz.

Dodał, że każda Kalwaria ma też charakter maryjny, ponieważ Matka Jezusa „jako jedna z niewielu stanęła pod krzyżem i usłyszała słowa: «Niewiasto, oto syn Twój»”.

– Równocześnie w tym oddaniu na Kalwarii odnajdujemy naszą drogę do Jezusa przez Maryję, drogę, której uczyli nas i kard. Wyszyński, i św. Jan Paweł II – kontynuował metropolita warszawski.

Jak zauważył, dzisiejsze sprawy są podobne do tych, z którymi na Kalwarię pielgrzymowali ci dwaj pasterze. – Tą sprawą jest przede wszystkim rodzina. Ona woła o modlitwę, ale potrzebuje także wielkiej pracy nad sobą, żeby wypełnić zadania – te rodzicielskie, żeby były w Polsce dzieci, i wychowawcze, żeby nie oddawała wychowania tylko w ręce szkoły i różnych instytucji – pouczał kard. Nycz, przywołując sytuację wywołaną pandemią COVID-19. – W rodzinach pojawiła się szansa na to, żeby nadrobić czas, bo wielu mówiło, że nie ma czasu na wychowanie. Kiedy ten czas przyszedł, bardzo wielu nie wiedziało, co z nim zrobić albo mówili, że jest go za dużo – stwierdził hierarcha. Dodał, że „Europa i Polska są na krawędzi beznadziejnej demografii”.

Zwrócił również uwagę na prowadzony dziś atak, którego celem jest małżeństwo. – Nigdy dotąd tak wyraźnie i tak mocno nie próbowano podważać istoty małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, a dla chrześcijanina – związku sakramentalnego, pobłogosławionego i nierozerwalnego. Dzisiaj próbuje się zrównywać z małżeństwem sakramentalnym wszystkie inne próby usankcjonowania związków – kontynuował.

Zdaniem metropolity warszawskiego, drugą trudną sprawą jest troska o miłość społeczną, o którą prosili kard. Wyszyński i św. Jan Paweł II. – Prymas Tysiąclecia często mawiał: „Ten, kto miłuje, zwycięża, a kto nie miłuje, już przegrał”. To była wielka nauka tych pasterzy. Czy ona nie jest dzisiaj aktualna i nam potrzebna, kiedy jesteśmy podzieleni, kiedy mówimy o sobie: „my” i „wy”, „my” i „oni”? A przecież ci „my” i „wy” to ludzie ochrzczeni, którzy są w Kościele i dla których jest Kościół. Nie daj Boże, gdybyśmy jeszcze ten podział wprowadzili do Chrystusowego Kościoła – przestrzegał celebrans.

Kard. Nycz przypomniał również list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r. ze słowami: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. – To był list prorocki, profetyczny, który stał się początkiem pojednania między naszymi narodami. Czy prawie 60 lat później napisanie listu o takim chrześcijańskim podejściu do miłości, także nieprzyjaciół, byłoby możliwe? Czy byłoby nas na niego stać? To są kalwaryjskie pytania, o których rozmawiał Jezus z Maryją i Janem z wysokości krzyża, kiedy składał ofiarę za wszystkich, a przede wszystkim za nas, za grzeszników, w tym za tego, który w odczuciu ludzi był łotrem i który na nic nie zasługiwał – zaznaczył metropolita warszawski.

Na zakończenie ponownie zachęcił do modlitwy o ustanie pandemii, o zgodę w Polsce, za ofiary wybuchu w Libanie oraz za polskie rodziny, „aby szły drogą wyznaczoną przez Stwórcę i wychowywały nowych ludzi plemię”. – Niech Matka Najświętsza, św. Jan Paweł II, kard. Stefan Wyszyński bł. Hanna Chrzanowska będą w tej modlitwie pośrednikami – zakończył kard. Nycz.

Po Eucharystii odbyła się procesja do kościółka Grobku oraz Wniebowzięcia Maryi. Na zakończenie uroczystości kard. Nycz wprowadził do kaplicy Miłosierdzia Bożego w kościele Świętej Rodziny relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej, pielęgniarki, prekursorki domowej opieki nad chorymi i współpracowniczki abp. Karola Wojtyły.

CZYTAJ DALEJ

Taizé: wkrótce 15-rocznica śmierci brata Rogera i 80-rocznica powstania Wspólnoty

2020-08-10 10:47

[ TEMATY ]

Taize

Agnieszka Bugała

Msza św. dla polskich pielgrzymów w Hali Stulecia pod przewodnictwem metropolity wrocławskiego abp. Józefa Kupnego

W niedzielę 16 sierpnia upłynie 15 lat od tragicznej śmierci założyciela ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, brata Rogera. W sierpniu przypada także 80 rocznica powstania Wspólnoty.

Wszystko zaczęło się w roku 1940, kiedy 25-letni wówczas brat Roger opuścił kraj swego urodzenia, Szwajcarię, by zamieszkać we Francji – kraju rodzinnym swojej matki. W młodości chorował na gruźlicę, która na długi czas wyłączyła go z aktywnego życia. Wtedy dojrzało w nim wewnętrzne wezwanie do stworzenia wspólnoty, która w centrum swego życia umieściłaby dwie podstawowe rzeczywistości ewangeliczne: prostotę i dobroć serca.

Kiedy wybuchła II Wojna Światowa był pewien, że podobnie jak jego babcia podczas pierwszej wojny światowej, powinien nieść pomoc ludziom, którzy są w trudnej sytuacji życiowej. Mała wioska Taizé, w której się osiedlił, znajdowała się w pobliżu linii demarkacyjnej dzielącej Francję na dwie części. Było to więc dobre miejsce, by przyjmować uchodźców uciekających przed wojną. Przyjaciele z Lyonu podawali adres Taizé wszystkim tym, którzy byli w potrzebie. Wiedzieli, że znajdą tam schronienie.

Dzięki niewielkiej pożyczce brat Roger kupił w Taizé opuszczony od wielu lat dom wraz z przyległościami. Zaproponował jednej ze swych sióstr, Geneviève, by przyjechała mu pomóc. Wśród uchodźców, których przyjmował, byli między innymi Żydzi. Środki materialne, którymi dysponowano, były ograniczone. Nie było bieżącej wody; po wodę pitną chodziło się do studni w wiosce. Ubogie było także wyżywienie; składało się głównie z zupy robionej z kukurydzianej mąki kupowanej tanio w pobliskim młynie. Przez wzgląd na tych, których przyjmował – brat Roger modlił się w samotności. Często chodził śpiewać do lasu, daleko od domu. Geneviève tłumaczyła wszystkim, że lepiej będzie, jeśli każdy pomodli się sam w swoim pokoju, aby niektórzy z uchodźców, Żydzi czy agnostycy, nie czuli się skrępowani.

Rodzice brata Rogera zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie groziło ich synowi i córce. Zwrócili się z prośbą do przyjaciela rodziny, emerytowanego oficera francuskiego, by sprawował nad nimi opiekę. Jesienią 1942 roku uprzedził ich, że ich działalność została odkryta i że muszą bezzwłocznie wyjechać. Do końca wojny brat Roger przebywał w Genewie i tam z pierwszymi braćmi rozpoczęli życie wspólnotowe. Mogli wrócić do Taizé w 1944 roku.

W 1945 roku pewien młody prawnik mieszkający w regionie powołał do życia stowarzyszenie, które miało opiekować się dziećmi osieroconymi w czasie wojny. Zaproponował braciom, by przyjęli kilkoro z nich u siebie w Taizé. Ponieważ wspólnota mężczyzn nie mogła zajmować się dziećmi, brat Roger poprosił swą siostrę Geneviève, by wróciła do Taizé i zaopiekowała się dziećmi jako ich przybrana matka. W niedziele bracia gościli również u siebie niemieckich więźniów internowanych w obozie założonym w pobliżu Taizé.

Przez następne lata do wspólnoty przyłączali się kolejni młodzi mężczyźni. W Wielkanoc 1949 roku siedmiu z nich wspólnie zobowiązało się na zawsze do zachowywania celibatu, do życia wspólnotowego i do coraz większej prostoty.

Podczas długich rekolekcji w ciszy, w czasie zimy na przełomie lat 1952 / 1953, założyciel Wspólnoty napisał Regułę Taizé, przekazując braciom „główne zasady, które czynią życie wspólnotowe możliwym”.

Dzisiaj Wspólnota Taizé liczy ponad stu braci. Są wśród nich katolicy i ewangelicy różnych Kościołów. Bracia pochodzą z około 30 krajów, w tym czerech z Polski. Samo istnienie Wspólnoty jest już znakiem pojednania pomiędzy podzielonymi chrześcijanami i zwaśnionymi narodami.

Bracia żyją z własnej pracy. Nie przyjmują żadnych darowizn. Nawet ich rodzinne spadki Wspólnota przeznacza na pomoc najbardziej potrzebującym.

Niektórzy bracia mieszkają w najbiedniejszych zakątkach świata, by być tam świadkami pokoju wśród ludzi, którzy cierpią. Dzisiaj takie małe wspólnoty braci, nazywane fraterniami, znajdują się w ubogich regionach Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Bracia dzielą warunki życia z ludźmi, z którymi mieszkają na co dzień, i starają się dawać świadectwo miłości najbiedniejszym, dzieciom ulicy, więźniom, umierającym, ludziom doświadczającym tragedii osobistych, porzuconym.

Z roku na rok liczba odwiedzających Taizé zwiększa się. Przybywają ze wszystkich kontynentów, aby wziąć udział w tygodniowych spotkaniach. Siostry świętego Andrzeja (międzynarodowe katolickie zgromadzenie zakonne, założone ponad siedem wieków temu) i polskie siostry urszulanki podejmują część zadań związanych z przyjmowaniem młodych ludzi.

Taizé odwiedzają również zwierzchnicy Kościołów. Wspólnota gościła Jana Pawła II (5 października 1986 r.), patriarchę ekumenicznego Bartłomieja, metropolitów i biskupów różnych Kościołów Prawosławnych, czterech kolejnych arcybiskupów z Canterbury, 14 biskupów luterańskich ze Szwecji i niezliczoną ilość pasterzy Kościołów z całego świata.

Od 1962 roku bracia oraz młodzi ludzie wysyłani przez Taizé bardzo dyskretnie odwiedzali kraje Europy Wschodniej, by spotkać się z tymi, którzy byli „zamknięci” w granicach własnych państw.

Brat Roger zmarł 16 sierpnia 2005 roku w wieku 90 lat. Został zabity podczas wieczornej modlitwy. Brat Alois, którego już przed wielu laty wybrał jako swego następcę, jest odtąd przeorem Wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję