Reklama

Europa

„Projekt” Bractwa Muzułmańskiego

Niedziela Ogólnopolska 35/2018, str. 12-14

[ TEMATY ]

Europa

Włodzimierz Rędzioch

Souad Sbai – badaczka islamu – demaskuje ekstremizm Bractwa Muzułmańskiego, ostrzega przed „politycznym islamem”. Czyni to wszystko z narażeniem życia – już wielokrotnie grożono jej śmiercią

Souad Sbai – badaczka islamu – demaskuje ekstremizm Bractwa Muzułmańskiego, ostrzega przed „politycznym islamem”.
Czyni to wszystko z narażeniem życia – już wielokrotnie grożono jej śmiercią

Niewielu zauważyło, że w tym roku, 19 maja, zmarł w USA brytyjski historyk Bernard Lewis – sławny orientalista, Żyd, jeden z największych znawców świata arabskiego i islamu. Lewis pierwszy użył określenia „zderzenie cywilizacji”, które następnie spopularyzował Samuel Huntington. W 1990 r. Lewis został zaproszony do wygłoszenia wykładu na Uniwersytecie Oksfordzkim na temat trzeciej islamskiej inwazji na Europę: „W pierwszej inwazji islam podbił Hiszpanię i południowe Włochy, ale został wyparty. Podczas drugiej inwazji islam podbił Anatolię, tereny obecnej Turcji, które były chrześcijańskie, aż po południowo-wschodnią Europę, dochodząc aż do Wiednia. To już trzecia próba islamizacji Europy. Ale ta trzecia odniesie większy sukces niż dwie poprzednie”. I Lewis wyjaśnił dlaczego: „Kapitał i praca odniosły sukces tam, gdzie zawiodły armie Maurów i Turków. W Niemczech są teraz dwa miliony Turków i innych muzułmanów, jeszcze większa jest liczba muzułmanów z północnej Afryki we Francji, a Pakistańczyków i ludzi z Bangladeszu w Wielkiej Brytanii”. Tak więc „po raz pierwszy od czasu wycofania się muzułmanów na południe od Cieśniny Gibraltarskiej w 1492 r. mamy do czynienia z masową i stałą obecnością islamską w Europie”. Ponadto są to społeczności „powiązane językiem, kulturą i religią”, a więc „obecność ich dzieci i wnuków będzie miała ogromne konsekwencje dla przyszłości Europy i samego islamu”.

Niestety, głos Lewisa, tak jak inny „proroczy” głos – Oriany Fallaci, został zignorowany. Po upadku muru berlińskiego w świecie była w modzie teza Francisa Fukuyamy o „końcu historii”, według której proces rozwoju społecznego, politycznego i gospodarczego ludzkości osiągnie swój szczyt pod koniec XX wieku, wraz z triumfem liberalnej demokracji i globalizacji, bez żadnej widocznej alternatywy. Ale że podbój Zachodu nie jest wymysłem „wrogów islamu”, świadczy najlepiej niezwykle ważny dokument znaleziony w domu Youssufa Moustafy Nady, Egipcjanina mieszkającego w Szwajcarii, który jest uznawany za bankiera i „ministra spraw zagranicznych” Bractwa Muzułmańskiego. Analiza tego dokumentu jest punktem wyjścia niedawno opublikowanej we Włoszech książki pt. „Bractwo Muzułmańskie i podbój Zachodu”, z podtytułem: „Ze Stambułu do Doha, czerwona linia dżihadu”. Napisała ją Souad Sbai, Marokanka, od 1981 r. obywatelka włoska, absolwentka studiów z prawa islamskiego, badaczka islamu, dawna włoska parlamentarzystka walcząca z ekstremizmem muzułmańskim. Souad Sbai jest przewodniczącą Stowarzyszenia Kobiet Marokańskich we Włoszech oraz Centrum Studiów „Averroe”, które prowadzi badania i szkolenia oraz zajmuje się rozpowszechnianiem informacji na temat kwestii o kluczowym znaczeniu, takich jak radykalizacja islamska i walka z terroryzmem. Jak mało kto zna i demaskuje ekstremizm Bractwa Muzułmańskiego, dlatego stała się osobą „niewygodną” i wielokrotnie grożono jej śmiercią. Nigdy jednak nie zamilkła i w dalszym ciągu ostrzega przed tzw. politycznym islamem, reprezentowanym przez Bractwo Muzułmańskie, którego prawdziwym celem jest podbój Zachodu i świata dla islamu. Pisze o tym szeroko w swojej najnowszej książce. Moją rozmowę z Souad Sbai zaczynam od podstawowego pytania dotyczącego tej organizacji.

Reklama

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: – Pani najnowsza książka jest poświęcona Bractwu Muzułmańskiemu. Kim są ci, którzy chcieliby podbić Zachód dla islamu?

Souad Sbai: – Bractwo Muzułmańskie jest główną ponadnarodową organizacją islamistów, w której mają swoje ideologiczne korzenie Al-Kaida, ISIS i cała galaktyka ekstremizmu oraz współczesnego terroryzmu mającego charakter dżihadu. Organizacja założona została w latach 20. ubiegłego wieku w Egipcie przez Hassana al-Bannę i od początku jej głównym obszarem działania był Bliski Wschód, ale dziś rozległa sieć Bractwa Muzułmańskiego coraz bardziej obejmuje Zachód. Poprzez wypełnianie nakazów Al-Banny, a następnie Sayyida Qutba, również Egipcjanina, i poprzez długą i cierpliwą pracę „Ikhwan” (braci) udało się Bractwu Muzułmańskiemu przeniknąć tkankę religijną, społeczną, kulturalną, polityczną i gospodarczą świata arabskiego. Zyskało ono stopniowo w całym regionie taką siłę, że mogło dążyć do przejęcia władzy i stworzenia radykalnych państw islamskich, które miały być wykorzystywane jako platforma do ekspansji globalnej. Rozruchy, które przeszły do historii jako „arabska wiosna”, były wynikiem specjalnie zaplanowanych działań, mających na celu przejęcie rządów przez „Ikhwan” w Egipcie, Tunezji, Libii i Syrii, co miało wywołać jednocześnie efekt domina na całym Bliskim Wschodzie. Bractwo, próbując zrealizować swoje ambicje podboju, nie działało w samotności. „Nieświęte” przymierze Kataru i Turcji dostarczyło zasobów finansowych, legitymizację polityczną oraz nagłośnienie medialne (wystarczy wspomnieć o roli telewizji Al-Dżazira), które jest niezbędne, aby obalanie reżimów było interpretowane, zwłaszcza na Zachodzie, jak demokratyczne rewolucje. Plan się nie powiódł, ale ambicje Bractwa Muzułmańskiego i krajów, które je sponsorują, są wciąż żywe, zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i na Zachodzie. Zachód jednak odmawia uznania prawdziwej natury Bractwa – która wcale nie jest umiarkowana, jak twierdzą zwolennicy tej organizacji w Europie i Stanach Zjednoczonych – i nadal legitymizuje jego przywódców, nawet w sferze instytucjonalnej. To wszystko było przewidziane w „Projekcie” i świadczy o tym, że Bractwo Muzułmańskie ma też plany w stosunku do Zachodu, nie tylko do świata arabskiego.

– Porozmawiajmy o samym „Projekcie” – dokumencie politycznym Bractwa napisanym w 1982 r., który został odnaleziony w szwajcarskim domu jednego z jego przywódców.

– „Projekt” to 14-stronicowy dokument z 1982 r., który nigdy nie został upubliczniony. Jego treść zilustrował francusko-szwajcarski dziennikarz – Sylvain Besson w książce „Islamizacja Zachodu. Historia pewnego spisku”, opublikowanej w 2005 r. Niestety, to, co zawiera ta książka, jest jeszcze bardziej niepokojące, ponieważ odpowiada temu, co dzieje się dzisiaj w Europie, a co gorsza – działania Bractwa Muzułmańskiego nie napotykają żadnej przeszkody. Za pomocą artykułów, wywiadów i konferencji starałam się nagłośnić we Włoszech alarm podniesiony przez Bessona, moja książka na ten temat jest zatem potrzebna, aby uświadomić ekspertom i społeczeństwom, jakim zagrożeniem jest Bractwo Muzułmańskie, także na Zachodzie.

Reklama

– Co dokładnie zawiera ten dokument?

– „Projekt” składa się z 25 punktów. W jego pierwszej części jest mowa o aspektach organizacyjnych oraz są określone zasady postępowania i wytyczne do realizowania na poziomie operacyjnym, a mianowicie: stworzenie sieci Bractwa Muzułmańskiego; zachowywanie pozorów „umiarkowania”; infiltracja innych islamskich organizacji w celu wykorzystania ich do realizacji celów „Projektu”; unikanie otwartych konfliktów z władzami krajów zachodnich; stosowanie zasady „takijja” (symulowania) – jest to zasada, która dopuszcza kłamstwo i zachowywanie się w sposób „zachodni”, nawet gdyby łamane były zasady religijne, w nadrzędnym celu zmylenia „niewiernego” oraz zmniejszenia jego czujności aż do czasu, kiedy będzie można go zaatakować i podporządkować. Następnie dokument mówi o fazie operacyjnej, która polega na zbieraniu informacji i tworzeniu baz danych; na kontroli mediów; tworzeniu „think tanków” i grup nacisku; publikacji prac naukowych legitymizujących stanowisko Bractwa i jego szczególną wizję historii; tworzeniu sieci pomocy społecznej (szkół, szpitali, organizacji charytatywnych) w celu szerzenia ideałów islamistycznych; infiltracji członków Bractwa wewnątrz zachodnich instytucji demokratycznych (partii, organizacji pozarządowych, związków zawodowych); wykorzystywaniu instytucji zachodnich, aby mogły służyć sprawie islamu. „Projekt” ma długoterminową wizję i ma być realizowany przez wiele pokoleń, dlatego ma na celu przede wszystkim wpojenie muzułmanom żyjącym na Zachodzie mentalności dżihadu (walki, podboju). Instrumentem do ustanawiania praw i wdrażania przepisów korzystnych dla celów Bractwa ma być zawieranie sojuszy z zachodnimi liberalnymi siłami politycznymi.

– Pani książka ma podtytuł mówiący o „czerwonej linii dżihadu”, która zaczyna się w Stambule i prowadzi do stolicy Kataru, Doha. Dlaczego?

– Katar zdominowany przez rodzinę Al Thani i Turcja Erdogana próbowały zawładnąć Bliskim Wschodem, używając Bractwa Muzułmańskiego jako „wytrychu” – temu służyła „arabska wiosna”. Linia dżihadu łączy różne strefy regionalne, gdzie Doha i Stambuł (prawdziwa stolica neoosmańskiej Turcji Erdogana) działają od 2011 r., wspierając organizacje terrorystyczne takie jak ISIS i Al-Kaida, wszelkiego rodzaju bojówki i grupy zbrojne, a także partie i ruchy polityczne związane z Bractwem. To wszystkie elementy wielkiej gry, której celem jest podbój nowego tronu sułtana świata arabsko-muzułmańskiego, tronu dzielonego przez Al Thaniego i Erdogana z Bractwem Muzułmańskim, które miałoby administrować nowym kalifatem. Jak wspomniałam, plan się nie powiódł, ale ambicje pozostają takie same i są przyczyną nowych działań i przedsięwzięć, które mają na uwadze również Iran. Dochodzi do coraz większego zbliżenia z Teheranem na planie geopolitycznym, którego solidnym fundamentem jest ideologia Bractwa Muzułmańskiego – reżim Chomeiniego jest jego szyicką wersją. Arabski Kwartet do walki z terroryzmem, składający się w większości z członków Rady Współpracy Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Bahrajn), wraz z szerszą koalicją krajów, które zdecydowały się przystąpić do Kwartetu, podejmuje ogromne wysiłki, aby przełamać tę czerwoną od krwi ofiar nić dżihadu. Zachód jednak nadal pozostaje głuchy na wezwania Kwartetu i zamiast pomagać w izolowaniu Kataru (Kwartet od ponad roku stosuje powietrzną i morską blokadę Kataru), zamyka oczy i nie myśli o tej sprawie, bo bardziej interesują go petrodolary z Doha. A w Europie, w tym również we Włoszech, Katar kupuje wszystko i wszystkich w zamian za milczenie na temat jego polityki destabilizacji Bliskiego Wschodu i wspomagania terroryzmu. Również w zamian za przymykanie oczu na łamanie praw człowieka, które ma miejsce także w ramach przygotowań do World Cup 2022 (Światowych Mistrzostw Piłki Nożnej w 2022 r.). Piszę o tym wszystkim w mojej książce, aby ludzie Zachodu wreszcie otworzyli oczy i obudzili się, zanim będzie za późno.

2018-08-28 12:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chcą nas karać

Jedni mogą rzucać bezsensowne obietnice, ale inni, w tym Polska, mają za nie płacić.
Taki jest wniosek z kolejnego, bardziej niż kontrowersyjnego, pomysłu Komisji Europejskiej, przewidującego drakońskie kary za nieprzyjęcie nawet jednego imigranta

Kara 250 tys. euro dla tych krajów, które chcą prowadzić samodzielną politykę, czyli nie przyjmować narzuconej im liczby imigrantów przybywających do Europy, jest bardziej niż drakońska. Dla zwykłych Polaków, Czechów, Węgrów czy Słowaków to olbrzymia, czasem niewyobrażalna suma. Dla unijnych urzędników – nie. Wielu z nich zarobi tyle w rok, a np. szef Rady Europejskiej Donald Tusk – w 10 miesięcy.

CZYTAJ DALEJ

Zmiany kapłanów 2021 r.

Czerwiec to miesiąc personalnych zmian wśród duchownych. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

Biskupi w swoich diecezjach kierują poszczególnych księży na nowe parafie.

CZYTAJ DALEJ

Akt oskarżenia za znieważenie wizerunku Matki Boskiej

2021-09-22 15:06

[ TEMATY ]

Matka Boża

profanacja

Uczestnik demonstracji publicznie znieważył przedmiot czci religijnej poprzez przedstawienie go w sposób posiadający wyraźne konotacje seksualne. Mężczyzna miał na sobie koszulkę z obustronnym nadrukiem przedstawiającym obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z bananem umieszczonym w ustach. Dodatkowo, wizerunek zestawiony był z logotypem ruchu LGBT.

Prawnicy Ordo Iuris reprezentują w tym postępowaniu oskarżycieli posiłkowych – byłą radną Annę Kołakowską oraz pedagoga i muzyka dr. Andrzeja Kołakowskiego. Zdaniem Instytutu, ocena wspomnianych czynów jest jednoznaczna - podlegają one odpowiedzialności karnej. W świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wolność słowa wiąże się z odpowiedzialnością, także z poszanowaniem wolności wyznania. Z uwagi na pojawiających się naśladowców, kolejne akty profanacji czy inne przejawy dyskryminacji oraz szydzenia z katolików, podjęcie adekwatnej reakcji karnej jest niezbędne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję