Reklama

Polak, który oświetlił Amerykę

Powstaniec styczniowy, żołnierz, emigrant, wynalazca, przemysłowiec, milioner, działacz społeczny, mecenas polskiej kultury i filantrop – Erazm Józef Jerzmanowski herbu Dołęga. Gorliwy katolik, uhonorowany najwyższym papieskim odznaczeniem; przyjaciel św. Brata Alberta. Uzyskał przynajmniej 22 amerykańskie patenty

Niedziela Ogólnopolska 44/2018, str. 12-14

[ TEMATY ]

ludzie

Polacy

commons.wikimedia.org

Erazm Jerzmanowski

Erazm Jerzmanowski urodził się 2 czerwca 1844 r. w Domanikowie (powiat gostyński), którego współdziedziczką była jego matka Kamila z Kossowskich. Był dzieckiem, któremu nie dawano większych szans na przeżycie, o czym może świadczyć pospieszny chrzest, tzw. z wody. Jego akt chrztu został odnaleziony w parafii w Warcie (woj. łódzkie). Kilka dni po narodzinach wraz z matką został przewieziony do rodzinnych Tomisławic w Kaliskiem, których dziedzicem był jego ojciec Franciszek Jerzmanowski herbu Dołęga.

Rodzina z patriotycznymi polskimi tradycjami

Rodzina Jerzmanowskich odznaczała się dużymi tradycjami patriotycznymi. Pielęgnowano w niej polskość i pamiętano o walczących o jej dobro przodkach oraz krewnych. Jednym z nich był Franciszek Jerzmanowski (1737 – 1802), członek rejtanowskiej opozycji podczas Sejmu rozbiorowego w 1773 r., który zasłynął zdecydowaną odmową podpisania traktatu rozbiorowego. Warto też wspomnieć Jana Pawła Jerzmanowskiego (1779 – 1862), który walczył u boku cesarza Napoleona I Bonapartego w wojnie z Rosją w 1812 r.

Młodość i powstanie narodowe

Erazm Jerzmanowski początkowo pobierał naukę w domu rodzinnym, a następnie kontynuował ją w warszawskim Gimnazjum Gubernialnym, które ukończył w 1862 r. W tym samym roku podjął studia na Wydziale Rolniczo-Leśnym Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego w Puławach. Tam poznał Adama Chmielowskiego, z którym łączyła go przyjaźń przez całe życie. Niestety, nauka Erazma w puławskim instytucie nie trwała długo. Zaledwie trzy miesiące po tym, jak ją rozpoczął, wybuchło powstanie styczniowe, do którego Jerzmanowski przystąpił, by walczyć w oddziale Mariana Langiewicza. Po upadku powstania znalazł się na terenie Galicji, gdzie został internowany przez władze austriackie i osadzony w twierdzy w Ołomuńcu. Zmuszony do opuszczenia monarchii Habsburgów udał się w 1864 r. przez Szwajcarię do Francji.

Reklama

Francja. Nauka i pierwsza praca

W latach 1864-73 przebywał we Francji. W Paryżu kontynuował naukę w szkole polskiej na Montparnasse oraz w cesarskiej Szkole Górniczej. Obracał się w kręgach powstańczych emigrantów, brał aktywny udział w spotkaniach i dyskusjach politycznych. Sława jego niedawno zmarłego krewnego, Jana Pawła Jerzmanowskiego, otwierała przed młodym imigrantem wiele drzwi, co umożliwiło mu uzyskanie zezwolenia na podjęcie w 1866 r. studiów w Szkole Inżynierii Wojskowej w Metz. W 1870 r. jako oficer armii francuskiej wziął udział w wojnie z Prusami, za co został odznaczony krzyżem Legii Honorowej. Po zakończeniu wojny Jerzmanowski opuścił wojsko i rozpoczął pracę w firmie specjalizującej się w produkcji gazu oświetleniowego. Firma ta wysłała go w 1873 r. jako swojego przedstawiciela do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Miał za zadanie budowę w Nowym Jorku miejskiego systemu oświetleniowego opartego na lampach Drummonda, emitujących tzw. światło wapienne, które powstaje w wyniku termoluminescencji tlenku wapnia pod wpływem ogrzania do wysokiej temperatury za pomocą palnika tlenowo-wodorowego. System wymagał dostarczania do lamp dwiema rurami tlenu i bogatego w wodór gazu wodnego, wytwarzanych w oddzielnych generatorach.

Amerykański sen

Wkrótce po przybyciu do Stanów Zjednoczonych Erazm Jerzmanowski ożenił się z Amerykanką Anną Koester (Koster), a w 1879 r. otrzymał amerykańskie obywatelstwo. W USA zajmował się sprawami gazyfikacji i produkcji karbidu. Początkowo pracował przy budowie generatorów w działającej od 1869 r. i kontrolowanej przez Francuzów firmie New York Oxygen Gas Company. Z powodu trudności z uruchomieniem produkcji tlenu zrezygnował z systemu Drummonda i skoncentrował się na udoskonaleniu produkcji gazu wodnego. Usprawnienia dotyczyły również podniesienia efektywności energetycznej całego procesu. Już w 1873 r. Jerzmanowski opatentował zastąpienie kosztownej nafty stosowanej do nawęglania gazu wodnego w karburatorze tańszym węglem bitumicznym. Później opatentował pomysł umieszczenia w ścianach generatora przewodów, które do komory dostarczały powietrze i parę wodną. Oba składniki podawane były do wnętrza naprzemiennie, co eliminowało niebezpieczeństwo wybuchu. Erazm zaobserwował również, że na poprawę funkcjonowania generatora duży wpływ ma precyzyjne regulowanie przedziałów czasowych, w jakich do komory dostarczane są oba składniki. Gazownia Municipal dostarczała gaz z silną domieszką tlenku węgla, sięgającą nawet 27 proc., podczas gdy za bezpieczną granicę uważano poziom 10 proc. W  latach 1882-83 Jerzmanowski opracował i opatentował skuteczny sposób obniżenia koncentracji trującego związku – wyłożył wnętrze komory generatora wapieniem. Usprawnienia były na tyle istotne, że w fachowym piśmiennictwie metoda zyskała miano procesu Jerzmanowskiego.

W 1884 r. wraz z grupą amerykańskich finansistów, na czele z Williamem Rockefellerem, Erazm Jerzmanowski założył kompanię gazową Equitable Gas Light Company. Do przyszłej spółki jako udziałowiec wniósł nie środki finansowe, ale swoje patenty. Kierował tym przedsiębiorstwem niemal 13 lat. Zastosowanie jego metody doprowadziło do spadku kosztów produkcji gazu o przeszło 15 proc., co spowodowało duży sukces kompanii Equitable, która szybko przystąpiła do przejmowania innych spółek gazowych na terenie Stanów Zjednoczonych, m.in. w Chicago, Baltimore, Detroit, Indianapolis, Troy, Albany czy Lafayette. Amerykańska prasa coraz częściej donosiła z uznaniem o niezwykłym „polskim baronie”, który jawił się w niej jako ten, który „oświetlił Amerykę”. W tym samym czasie Jerzmanowski opracował nowy system produkcji gazu wodnego, zaliczany do grupy procesów retortowych – to jest takich, w których para jest podawana do retort zawierających węgiel, a właściwa temperatura reakcji jest utrzymywana w wyniku spalania paliwa w oddzielnej komorze. Metoda zyskała miano procesu „Baby” i pozwalała na uzyskanie gazu o niskiej zawartości tlenku węgla. Gazownie wykorzystujące technologie opracowane przez Jerzmanowskiego działały w wielu miastach USA.

Reklama

Gdy Erazm Jerzmanowski przybył do Stanów Zjednoczonych, trafił na okres korzystnej koniunktury gospodarczej, która nastała po zakończeniu wojny secesyjnej. Przez 23 lata był jednym z najwybitniejszych kierowników wysoko rozwiniętego przemysłu gazowego w Stanach Zjednoczonych, dorobił się wielkiego majątku i zyskał uznanie sfer przemysłowych i fachowców. Działalność wynalazcza i biznesowa pozwoliła mu zgromadzić fortunę szacowaną na 3 mln dol., co w 1894 r. dawało mu 96. pozycję na liście najbogatszych Amerykanów.

Polak i gorliwy katolik

Erazm Jerzmanowski zawsze podkreślał swoje pochodzenie, mówił, że jest polskim uchodźcą z zaboru rosyjskiego. Był gorliwym katolikiem z bardzo jasnymi poglądami. Wyrażał swój sprzeciw wobec antysemityzmu, co spowodowało ataki na jego osobę podejmowane przez środowiska nacjonalistyczne i narodowo-katolickie amerykańskiej Polonii. W jego obronie stanął przebywający w Rzymie kard. Mieczysław Ledóchowski, który interweniował w sprawie kampanii oszczerstw względem Jerzmanowskiego u papieża Leona XIII. W odpowiedzi papież w specjalnym breve z 26 kwietnia 1889 r. przyznał Jerzmanowskiemu nagrodę za zasługi dla „Kościoła, Ojczyzny i Ludzkości” i nadał mu tytuł Komandora Krzyża św. Sylwestra. Erazm Jerzmanowski był pierwszym człowiekiem na kontynencie amerykańskim, który otrzymał tak wysokie papieskie odznaczenie.

Wsparcie dla rodaków

Jerzmanowski zawsze, jak tylko mógł, wspierał rodaków – zarówno tych przebywających na emigracji, jak i tych pozostałych na znajdujących się pod zaborami ziemiach polskich. Rozwinął akcję mecenatu społecznego i kulturalnego. Stał na czele Komitetu Centralnego Dobroczynności oraz aktywnie działał w Związku Polskim w Stanach Zjednoczonych, utrzymywał Czytelnię Polską, tworzył biura poszukiwania pracy dla polskich imigrantów, wspierał dużymi nakładami finansowymi Towarzystwo Dobroczynności w Nowym Jorku. Pomoc dla polskich imigrantów, której Jerzmanowski poświęcał właściwie cały wolny czas, polegała najczęściej nie na dawaniu im pieniężnych zapomóg, ale na pośrednictwie w znalezieniu pracy, by sami mogli zapracować na utrzymanie swoje i swoich rodzin. Przestrzegał przy tym przed nadmiernym uleganiem amerykanizacji oraz poddawaniem się kulturze masowej. W wywiadzie udzielonym korespondentowi „Gazety Warszawskiej” w Paryżu, 16 września 1888 r., powiedział: „Nie wierzę w przyszłość naszą w Ameryce (...). Ci, co przybywają, ostać się mogą (...). Ale następne pokolenie zginie, bo je wir życia praktycznego zmaterializować i zamerykanizować musi”. Przestrzegał przed bezmyślną i nieprzemyślaną emigracją do Ameryki. W 1887 r. rozpoczął zbiórkę funduszy na Skarb Narodowy, który z własnej kieszeni hojnie wspierał. Wspomagał także Muzeum Narodowe Polskie w Rapperswilu. Kiedy mieszkańców ziem polskich dotykały klęski (powodzie, pożary, nieurodzaj, głód), spieszył z pomocą, zakładał ochronki dla dzieci, fundował i finansował działalność czytelni i szkół.

Państwo Jerzmanowscy często przyjeżdżali do Krakowa. Spotykali się z rodziną i przyjaciółmi, m.in. z Adamem Asnykiem, którego ideę powołania do życia Towarzystwa Szkoły Ludowej w Krakowie wsparli finansowo. Wspierali także polskie przedsięwzięcia, np. Powszechną Wystawę Krajową we Lwowie w 1894 r. czy Krakowskie Towarzystwo Oświaty Ludowej. Sfinansowali wawelskie witraże Józefa Mehoffera.

Powrót na polskie ziemie

Ku zaskoczeniu wielu, w 1895 r., w wieku 52 lat, Erazm Jerzmanowski podjął decyzję o wycofaniu się z życia publicznego i kierowania spółką gazową i w 1896 r. opuścił Stany Zjednoczone. Wraz z żoną Anną osiedlili się w zakupionym wcześniej majątku ziemskim w podkrakowskim Prokocimiu. Państwo Jerzmanowscy nie brali aktywnego udziału w życiu towarzyskim i kulturalnym Krakowa, a spotykali się tylko z wąskim gronem oddanych przyjaciół, najczęściej weteranów powstania styczniowego.

Erazm Jerzmanowski zmarł w niedzielę 7 lutego 1909 r. nad ranem, na skutek komplikacji po zapaleniu płuc, w swoim pałacu w Prokocimiu. Pogrzeb odbył się 3 dni później – 10 lutego i stał się okazją do wielkiej społecznej manifestacji, swoistego hołdu złożonego pamięci zmarłego, którego ciało spoczęło w grobowcu na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Autorem grobowca był znakomity rzeźbiarz Wacław Szymanowski (autor warszawskiego pomnika Fryderyka Chopina).

Fundacja Jerzmanowskich

Potomstwa państwo Jerzmanowscy nie mieli, dlatego Erazm w testamencie zapisał cały majątek bardzo już wtedy chorej żonie, z zastrzeżeniem, że po jej śmierci wszystkie środki będą przekazane na rzecz ustanowionej przez niego „Fundacji nagród imienia śp. Erazma i Anny małżonków Jerzmanowskich”, której działalność miała spoczywać w pieczy krakowskiej Akademii Umiejętności. W statucie fundacji możemy przeczytać: „(...) co roku ma być wypłacona Polakowi, względnie Polce, urodzonemu, względnie urodzonej w granicach Polski 1772 r., religii rzymskokatolickiej, który, względnie która przez swe prace literackie, naukowe lub humanitarne dokonywane z pożytkiem dla ojczystego kraju potrafił lub potrafiła zająć wybitne stanowisko w społeczeństwie polskim”. Po śmierci Erazma Jerzmanowskiego jego żona Anna w 1910 r. sprzedała majątek zakonowi augustianów i wyjechała do Drezna, gdzie zmarła w 1912 r.

W okresie przedwojennym nagroda była nazywana przez prasę polską Nagrodą Nobla. Stanowiła równowartość 12 kg złota. Laureaci byli wybierani przez Polską Akademię Umiejętności. Po przyznaniu nagrody w 1928 r. nastąpił kryzys finansowy i środki fundacji się zdewaluowały, a w konsekwencji wyczerpały. W takiej sytuacji na pewien czas zaprzestano wręczania wyróżnienia. Kolejną nagrodę, ok. 10 tys. zł, przyznano ze środków własnych akademii w 1931 r. i odtąd postanowiono ją przyznawać co 3 lata – tak było do wybuchu II wojny światowej. Wyróżnienie to otrzymali m.in.: kard. Adam Stefan Sapieha, Henryk Sienkiewicz, Napoleon Cybulski, Benedykt Dybowski, Jan Kasprowicz i  Stanisław Zaremba. W 2009 r. PAU wznowiła przyznawanie Nagrody im. Erazma i Anny Jerzmanowskich, ale w regulaminie pominięto zapis z testamentu Jerzmanowskiego o wyznaniu rzymskokatolickim nagradzanego Polaka.

2018-10-31 08:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

LOT: w ramach akcji "Lot do Domu" do kraju wróciło 54 tys. Polaków

[ TEMATY ]

LOT

Polacy

PKP

"Lot do Domu"

Wikipedia/JT Occhialini

W ramach akcji "Lot do Domu" do kraju powróciło 54 tysiące Polaków, których pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 rozdzieliła z bliskimi - poinformowały we wtorkowym komunikacie Polskie Linie Lotnicze LOT.

Przewoźnik podkreślił, że podczas tej największej w jego historii operacji, LOT wykonał 388 rejsów z sześciu kontynentów, zabierając pasażerów m.in. z: Peru, Meksyku, Argentyny, Japonii i Korei Południowej. W akcji "Lot do Domu" polski przewoźnik wykorzystał 44 maszyny.

"Operacja +Lot do Domu+ powstała z potrzeby pomocy rodakom, których strategiczna i podyktowana bezpieczeństwem publicznym decyzja o zamknięciu granic kraju pozostawiła daleko od domu. Skala tego wyjątkowego projektu była ogromna, praca wielowymiarowa, a do tego technicznie i dyplomatycznie bardzo skomplikowana" - powiedział cytowany w komunikacie szef KPRM Michał Dworczyk.

"Liczba zgłoszeń rosła lawinowo w każdym dniem sprawiając, że skala projektu przybrała niespotykany dotąd rozmiar. Zrealizowane na zlecenie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 388 operacji lotniczych do 71 destynacji z misją pomocy dla ponad 54 tys. obywateli Polski jest największym repatriacyjnym przedsięwzięciem w historii Polski, od czasu II wojny światowej" - dodał szef KPRM.

LOT poinformował, że z akcji "Lot do Domu" najwięcej osób przywieziono do Polski z Londynu. W ramach 133 operacji z portów Heathrow i London-City do kraju wróciło około 21 tysięcy pasażerów. Około 3 tys. 200 osób w ramach 22 rejsów przywiozły samoloty z Dublina, w ramach takiej samej liczby połączeń z Oslo powróciło około 2 tys. 700 Polaków. Na kolejnej pozycji jest Chicago z 12 lotami i liczbą 3 tys. 100 przewiezionych pasażerów. Około 2 tys. 200 pasażerów wybrało jeden z 10 lotów z Bangkoku, natomiast 2 tys,.rodaków wróciło z LOT-em w ramach 12 rejsów z Edynburga.

"Ze względu na presję czasu i zamknięte przestrzenie lotnicze, organizacja każdego rejsu była ogromnym wyzwaniem. Konieczne było zdobycie licznych dodatkowych pozwoleń, spełnienie rygorystycznych standardów bezpieczeństwa oraz zapewnienie pełnego zaplecza technicznego i logistycznego" – powiedział cytowany w komunikacie Rafał Milczarski, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT.

Jak informuje LOT, samoloty które sprowadzały do kraju Polaków, pokonały trasy o łącznej długości 2 mln 404 tys. 568 kilometrów i spędziły w powietrzu 2 tys. 884 godziny.

"Operacja +Lot do Domu+ umożliwiała powrót do Polski tysiącom Polaków rozsianych po całym świecie. To przykład jak polskie państwo może dobrze radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. To dzięki temu, że ma w swoim ręku narzędzia, aby tego typu operacje przeprowadzać. To właśnie dzięki wsparciu i zaangażowaniu spółek Skarbu Państwa, w tym Polskich Linii Lotniczych LOT, we współpracy z PKP Intercity oraz firmą autokarową Polonus możliwa była realizacja tak skomplikowanej operacji" - podsumował akcję cytowany w komunikacie wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Operacja "Lot do Domu" trwała od 15 marca do 5 kwietnia. 13 marca wieczorem rząd ogłosił decyzję o czasowym zamknięciu granic Rzeczypospolitej Polskiej i zawieszeniu połączeń lotniczych, a już w niedzielę 15 marca ruszyły pierwsze loty czarterowe LOT.

CZYTAJ DALEJ

Dyspensa zniesiona od 7 czerwca. Nowe zalecenia biskupa ordynariusza

2020-05-30 16:38

[ TEMATY ]

dyspensa

koronawirus

biskup diecezjalny

Monika Jaworska

Począwszy od niedzieli 7 czerwca br. biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel znosi dyspensę od uczestnictwa w niedzielnej i świątecznej Eucharystii obejmującą wszystkich wiernych diecezji bielsko-żywieckiej. Z dyspensy mogą nadal korzystać osoby starsze, chore i odczuwające lęk przed zarażeniem. Natomiast od soboty 30 maja br. nie obowiązuje już limit osób mogących przebywać w kościele.

Poniżej publikujemy nowe wskazania duszpasterskie biskupa ordynariusza.

1. Msza Święta

• Od 7 czerwca br. poprzednia dyspensa od uczestnictwa w niedzielnej i świątecznej Eucharystii obejmująca wszystkich wiernych Diecezji Bielsko-Żywieckiej zostaje zawężona do osób starszych, chorych i odczuwających lęk przed zarażeniem.

• Od 30 maja br. nie obowiązuje limit osób w kościele.

• Wszyscy przebywający w kościele z wyjątkiem sprawujących liturgię muszą mieć maseczki i zachować dystans 2 m. Bardzo prosimy o przestrzeganie tej zasady.

• Nadal nie korzystamy z wody święconej.

• Zalecamy, aby Komunię świętą przyjmować na rękę. Księża są zobowiązani do dezynfekcji rąk przed i po zakończeniu rozdawania Komunii.

• Sakrament pokuty sprawujemy dalej według zasad podanych wcześniej – pamiętając o zachowaniu szczególnej ostrożności.

• Należy pamiętać o częstej dezynfekcji ławek i miejsc szczególnie dostępnych dla wiernych (klamek, poręczy, konfesjonałów).

• Na zewnątrz świątyni może się zgromadzić 150 osób – zachowując dystans 2 m między sobą (nie dotyczy to rodzin i osób mieszkających wspólnie).

2. Pogrzeb

• Od 30 maja br. nie obowiązuje limit osób w czasie uroczystości pogrzebowych zarówno w kościele, jak i na cmentarzu.

3. Spotkania Formacyjne

• Od 1 czerwca br. można powrócić do organizacji spotkań formacyjnych, pamiętając o zachowaniu zasad dystansu 2 m.

• Szczególnie należy zadbać o spotkania ministrantów i lektorów oraz oazy młodzieżowej.

• Spotkania powinny odbywać się w maseczkach.

• Warto zadbać o dezynfekcję rąk uczestników przed i po spotkaniu.

4. Bierzmowanie

• Jest możliwość indywidualnego umówienia bierzmowania z księżmi biskupami.

• Warunkiem jest ukończony proces przygotowania młodzieży do bierzmowania.

• Bezpośrednio przed bierzmowaniem należy przeprowadzić spotkania formacyjne i liturgiczne, zachowując zasady bezpieczeństwa – patrz punkt 3.

5. Boże Ciało

• Można zorganizować procesję Bożego Ciała tylko wokół kościoła z zachowaniem wszystkich norm sanitarnych (dystans 2 m lub maseczki oraz maksymalna liczba 150 wiernych).

• Warunkiem organizacji procesji jest pewność, że ksiądz proboszcz/administrator jest w stanie dopilnować, by wzięło w niej udział nie więcej niż 150 osób.

• Można zaproponować wiernym udział w adoracji Najświętszego Sakramentu po każdej Mszy świętej lub/i w adoracji popołudniowej.

6. Kancelaria Parafialna

• Można powrócić do zwyczajnego funkcjonowania kancelarii zachowując zasady bezpieczeństwa.

• Należy nosić maseczkę.

• Trzeba pamiętać o dezynfekcji.

7. Informacje dotyczące wyjazdów wakacyjnych oraz Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę zostaną podane w późniejszym terminie.

(źródło: diecezja.bielsko.pl)

CZYTAJ DALEJ

Otworzyliśmy drzwi naszych domów

2020-05-31 00:21

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju na wrocławskich Popowicach stał się Wieczernikiem. Cztery wspólnoty - Dom Boży, Lew Judy, Koinonia Jan Chrzciciel oraz Porta Coeli przeżywały wigilię Zesłania Ducha Świętego. Eucharystii przewodniczył ks. prof. Mariusz Rosik.


- Świętowaliśmy zmartwychwstanie naszego Pana w sytuacji zamkniętych drzwi naszych domów. Apostołowie też siedzieli pod kluczem 50 dni w Wieczerniku. I tak jak tamtej nocy po wylaniu Ducha wyszli na ulice, tak my dziś otwieramy drzwi naszych mieszkań i świątyń i spotykamy się by być świadkami – tymi słowami przywitał wszystkich ks. prof. Rosik.


- Nie otrzymaliście ducha bojaźni, ale Ducha przybrania za synów, dlatego możecie wołać Abba Ojcze! Duch Św. sprawia, że możemy naszego Boga nazywać Ojcem. Zapraszam do refleksji nad symbolami, pod którymi występuje Duch Święty. Pierwszy wynika wprost z dzisiejszej Ewangelii. Jest to woda. Chrystus powiedział, że jak ktoś jest spragniony to niech pije, a zdroje wody żywej wypłyną z Jego wnętrza. Duch święty jest Wodą Życia.

Ks. prof Rosik nawiązał do biblijnej sceny rozmowy Jezusa z Samarytanką, kiedy spotykają się oboje w samo południe pod studnią. - Kobieta miała kilku mężów i najprawdopodobniej dużo dzieci. W Izraelu można było za bezdzietność otrzymać list rozwodowy ze specjalną adnotacją. Samarytanka z pewnością obarczona byłą różnymi doświadczeniami z przeszłości, była poraniona sytuacjami życiowymi, może cierpiała z powodu relacji międzyludzkich.

- Już sam fakt, że przyszła do studni w samo południe, kiedy ruch jest najmniejszy, pokazuje, że unikała ludzi i wystawiania się na spojrzenia i komentarze pod jej adresem. Po chwili rozmowy z Jezusem zostawia dzban i biegnie do wioski i krzyczy - chodźcie i zobaczcie Mesjasza. Ona od tej chwili daje świadectwo. Pozostawiony dzban jest symbolem poranionego serca, które ona zostawia Jezusowi u Jego stóp – mówił ks. prof. Rosik.

Drugim i trzecim symbolem Ducha Św, o którym wspomniał ks. Rosik to silny wiatr i ogień. - Kiedy mam coś uporządkowane w głowie i zaplanowany cały dzień, nagle dzwoni telefon i wszystkie moje plany się zmieniają. Tak działa Duch Święty. On pragnie tego, żebyśmy byli z nim cały czas w relacji – dodał celebrans. Po Eucharystii była modlitwa i uwielbienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję