Reklama

Wiadomości

Gra na niebie

Najbardziej utytułowany pilot szybowcowy w historii Polski, 15-krotny mistrz świata. W najważniejszych zawodach zdobył aż 30 medali. To Sebastian Kawa – lekarz ginekolog, pilot szybowcowy z Aeroklubu Bielsko-Bialskiego. Człowiek, który swoimi osiągnięciami zadziwia świat. Z Sebastianem Kawą rozmawia Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP

Niedziela Ogólnopolska 23/2019, str. 20-22

[ TEMATY ]

lotnisko

lotnictwo

Andrzej Pruszkowski

Sebastian Kawa. W tle – góra Annapurna

Sebastian Kawa. 
W tle – góra Annapurna

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KRZYSZTOF TADEJ: – W jednym z wywiadów powiedział Pan: „Robię to, co kocham”. Co fascynującego jest w lataniu szybowcem?

SEBASTIAN KAWA: – Każdy lot jest inny, wyjątkowy, odkrywczy. Ciągle zmieniają się pogoda, siła wiatru, dlatego to, co się dzieje w powietrzu, jest niepowtarzalne. Pilot musi przewidywać i rozwiązywać zagadki. Latanie można porównać do pasjonującej gry.
Podczas lotu szybowcem można zobaczyć to, czego nie zobaczy się w inny sposób. Szybowiec nie hałasuje, nie zatruwa środowiska i dlatego możemy latać np. nad parkami narodowymi – tam, gdzie nie można polecieć śmigłowcem. Jeśli ktoś kocha góry, to w ciągu jednego dnia może podziwiać nie jeden szczyt czy zbocze, ale całe pasmo górskie.
Specyfika tego latania polega również na tym, że to przede wszystkim umiejętności pilota decydują o tym, jaki będzie lot i czy zakończy się sukcesem. W szybowcu nie ma silnika, paliwa, nie można dodać gazu, gdy spada prędkość. Sami musimy szukać prądów powietrza, żeby utrzymać wysokość.

– Modli się Pan przed lotem?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Tak. Ale nie tylko przed lotem, również wtedy, gdy pojawią się trudne sytuacje w powietrzu.

– Jaka była najtrudniejsza sytuacja? Bał się Pan kiedyś?

Reklama

– Nieraz czułem niepokój. Dzięki Bogu w trudnych chwilach jestem spokojny i z jeszcze większą precyzją niż zwykle kieruję szybowcem. Najtrudniejsza chwila? Zdarzenie sprzed trzech lat. W 2016 r. leciałem nad górami w 2-osobowym szybowcu. W pewnym momencie wlecieliśmy w chmury. Wcześniej na urządzeniu nawigacyjnym zaprogramowaliśmy odpowiednie punkty, żeby spokojnie „zejść” do lądowania. Było to bardzo ważne, bo przelatywaliśmy nad terenem, na którym nie da się wylądować.

– Kiedy pojawił się problem?

– Pilot w przedniej kabinie zauważył, że mamy słabe baterie, dlatego chciał przełączyć zasilanie, żeby korzystać z drugiego zestawu baterii. Zrobił to tak niefortunnie, że wyłączył całą nawigację.

– Nie było widać żadnych punktów orientacyjnych?

– Nic nie było widać. Byliśmy w chmurach. Całe szczęście – dość wysoko. Kiedy pilot ponownie włączył zasilanie, to stwierdził, że nawigacja nieprawidłowo działa, i znowu wszystko wyłączył!

– Niezwykła sytuacja.

– Do dzisiaj sam się dziwię, że zachowałem spokój. Ponowne włączenie trwało kilka minut, ale dla szybowca w takich warunkach to całe wieki. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

– Znany jest Pan w świecie z wyjątkowych wyczynów, np. z przelotu szybowcem nad najwyższymi górami świata – Himalajami. Alpiniści podczas wspinaczki zmagają się z bardzo niskimi temperaturami, wiatrem i lawinami. A Pan? Jakie musiał Pan pokonać trudności?

Reklama

– W szybowcu z niską temperaturą i brakiem tlenu można łatwo sobie poradzić. Najważniejszym czynnikiem jest wiatr. Dla himalaistów silny wiatr jest przeszkodą, a dla nas czymś zbawiennym, pozytywnym zjawiskiem. Mogliśmy się wznieść nad Himalaje, gdy wiało z prędkością 200 km/h. Nigdy wcześniej nie latałem przy tak silnym wietrze blisko skał. Kolejna trudność to, oczywiście, chmury, które kryją zbocza. Całe przedgórze Himalajów jest z reguły nimi przykryte. Wzniesienie się nad szczyty, a potem powrót na lotnisko to w tym rejonie naprawdę duże wyzwanie.

– Jak długo trwał Pański najdłuższy lot?

– 14,5 godziny. Niestety, z kolegą nie pobiliśmy wówczas rekordu świata. W innym locie pobiliśmy natomiast rekord odległości przelotu – ponad 2 tys. km. Lecieliśmy również ponad 14 godzin.

– To chyba ekstremalne doświadczenie. Przecież w trakcie lotu nie może Pan wyjść z szybowca, wyprostować się, przespać...

– Sen teoretycznie jest możliwy, gdy leci dwóch pilotów, ale w tym locie nie było to możliwe. Cały czas pracowaliśmy. Jeden z nas rozmawiał z kontrolerami ruchu lotniczego, ponieważ gdy lata się na dużych wysokościach, trzeba tak koordynować lot, żeby nie przeszkadzać samolotom pasażerskim. Druga osoba sterowała szybowcem i wybierała taką drogę, żeby nie tracić wysokości. Pod koniec czuliśmy ogromne zmęczenie i rzadko kto się odzywał.

– I wtedy pojawiły się kłopoty...

– Dwie godziny przed zachodem słońca byliśmy jeszcze jakieś 600 km od pierwszego miejsca, gdzie w ogóle mogliśmy wylądować. Lecieliśmy z prędkością 300 km/h, ale niestety, pogorszyła się pogoda. Gdy już zachodziło słońce, musieliśmy lądować na nieczynnym, zapomnianym lotnisku. Po dwóch dniach deszczu trzeba było wykarczować krzaki, żeby z niego wystartować i wrócić do bazy.

Reklama

– W wielu prestiżowych zawodach wygrywał Pan wszystko, co było do wygrania. Co trzeba zrobić, żeby osiągać tak wspaniałe wyniki? Co chciałby Pan doradzić młodym ludziom, którzy zaczynają swoją przygodę z lotnictwem?

Reklama

– Szybownictwo to trudny sport. Jeśli ktoś potraktuje go tylko jako odskocznię od codzienności i będzie latał po to, żeby od czasu do czasu pochwalić się zdjęciem na Facebooku, to niczego nie osiągnie. Jaka jest moja rada? Potraktować szybownictwo poważnie. Tak jak w innych dziedzinach życia – liczy się odpowiednia motywacja. Kto chce wygrywać, ten na pewno znajdzie sposób, żeby pokonać problemy.
Chciałbym zwrócić uwagę na to, o czym się niewiele mówi. Wywodzę się z okresu, kiedy szkolenie szybowcowe w aeroklubach było masowe. Tak działo się w latach 60., 70. i za moich czasów – na początku lat 80. ubiegłego wieku. Niemal każdy zainteresowany mógł się szkolić, nie ponosząc kosztów, choć wymagało się od kandydata idealnego zdrowia, by potem nadawał się do innego lotnictwa, do latania komunikacyjnego czy wojskowego. Szybownictwo było początkiem drogi, piramidy szkolenia i jednocześnie selekcją kandydatów na lotników. Pamiętam, jak w mistrzostwach Polski startowało ok. 50 pilotów, z których każdy z powodzeniem mógł walczyć na mistrzostwach świata. W tej chwili ta grupa bardzo się skurczyła. W Polsce mamy może 5 pilotów na najwyższym światowym poziomie. Jeśli chcemy odnosić znaczące sukcesy, które rozsławiają nasz kraj, to musimy wrócić do masowego szkolenia młodzieży. Szkolenie pilotów w klubie sportowym jest najtańsze, bo na obozach kandydaci sami pracują i muszą sobie to latanie zorganizować. Brak finansowania dla nastolatków, którzy przecież jeszcze w tym czasie nie zarabiają, a jednocześnie ogromne utrudnienia w przepisach, konieczność certyfikowania – mocno ograniczyły im możliwości.

– Ile czasu zajmuje nauka pilota szybowca, żeby osiągnął najwyższy poziom?

– Według mnie, ok. 10 lat, przy założeniu, że zainteresowana osoba będzie intensywnie latać, ok. 100 godzin rocznie. Ten okres można nieco skrócić, ponieważ pojawiły się znakomite wyczynowe 2-osobowe szybowce. Jeśli młody człowiek, który chłonie wiedzę, będzie się uczył z doświadczonym pilotem, to cykl szkolenia zamknie i odpowiedni poziom osiągnie nieco wcześniej.

– Jakie są Pańskie plany, marzenia?

– W tym roku chciałbym latać szybowcem ponad górami Tienszan w Kazachstanie i Kirgistanie. Rozmowy w tej sprawie są już zaawansowane. Innym marzeniem jest, oczywiście, przelot nad Antarktydą. Mam nadzieję, że stanie się tak w następnych latach.

– Pańskie dzieci również są zainteresowane szybownictwem?

– Mam dwie córki, Martę i Aleksandrę. Na razie nie są tym zainteresowane, ale są też zbyt młode, żeby rozpocząć latanie. Interesują się jazdą konną i to jest ich pasja. Mam nadzieję, że może kiedyś będą kontynuowały rodzinne tradycje. Nie myślę tylko o sobie, ale również o moim tacie. Był nie tylko lekarzem, ale również znakomitym, wybitnym pilotem szybowca. Wygrywał różne zawody, ale nie miał takich możliwości jak ja, bo żyliśmy za żelazną kurtyną. To był mój pierwszy i jedyny trener w szybownictwie. Dzięki niemu osiągnąłem i osiągam tak wiele.

2019-06-04 13:08

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dania/ Policja: za lotami dronów nad lotniskiem w Kopenhadze stał kompetentny sprawca

[ TEMATY ]

lotnisko

Dania

PAP/EPA/Emil Helms

Za lotami dronów, jakie zaobserwowano w poniedziałek wieczorem nad lotniskiem Kastrup w Kopenhadze, stał kompetentny sprawca – ocenił we wtorek Jens Jespersen z duńskiej policji. Z powodu bezzałogowców na cztery godziny wstrzymano ruch na lotnisku.

– Chodzi o kogoś, kto ma pewne zdolności, narzędzia i wolę, aby się w ten sposób wykazać, a może też sprawdzić – podkreślił Jespersen na konferencji prasowej.
CZYTAJ DALEJ

Konferencja Episkopatu Polski włączyła się w ogólnoeuropejską inicjatywę modlitewną w intencji pokoju

2026-03-10 10:09

[ TEMATY ]

KEP

bp Romuald Kamiński

modlitwa o pokój

Karol Porwich/Niedziela

Konferencja Episkopatu Polski włączyła się w ogólnoeuropejską, wielkopostną inicjatywę modlitewną „Łańcuch Eucharystyczny” w intencji pokoju. Mszy św. w tej intencji będzie przewodniczył 17 marca w katedrze warszawsko-praskiej bp Romuald Kamiński.

Od Środy Popielcowej przez cały okres Wielkiego Postu biskupi z poszczególnych krajów w Europie odprawiają msze św. w intencji pokoju w ramach inicjatywy „Łańcuch Eucharystyczny”.
CZYTAJ DALEJ

Archidiecezja warszawska: aż 2/3 młodych par mieszka razem przed ślubem

2026-03-10 16:35

[ TEMATY ]

Archidiecezja Warszawska

młoda para

mieszkają razem przed ślubem

Magdalena Pijewska

Badanie przeprowadzone wśród narzeczonych z archidiecezji warszawskiej pokazuje, że większość par zamierza zawrzeć sakramentalny związek małżeński między 25. a 30. rokiem życia. Wyniki wskazują również, że aż 67% par mieszka razem przed ślubem, co stanowi jedno z wyzwań duszpasterskich dla Kościoła.

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego SAC we współpracy z Krajowym Ośrodkiem Duszpasterstwa Rodzin, przeprowadził badanie wśród narzeczonych, którzy kończyli katechezy przygotowujące do przyjęcia sakramentu małżeństwa. Prezentacja ogólnopolskich wyników badań odbyła się 27 lutego 2026 roku w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję