Reklama

Rozpalić Serca

2019-07-03 08:41

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 27/2019, str. I

Ryszard Wyszyński
Na zakończenie Koncertu Uwielbienia do ogrodu został wniesiony w asyście harcerzy Najświętszy Sakrament

Stało się już tradycją, że na zakończenie uroczystości Bożego Ciała w Strzegomiu dzień ten wieńczy od kilku lat Diecezjalny Koncert Uwielbienia „Rozpalić Serca”

W religijnym wydarzeniu, które odbywa się zwykle w ogrodach parafii przy bazylice mniejszej, uczestniczą nie tylko parafianie, ale też liczna grupa gości z wielu zakątków diecezji, w tym inicjatorzy – członkowie Ruchu Odnowy w Duchu Świętym. W tym roku w Koncercie Uwielbienia wystąpili Diakonia Muzyczna „Effatha” i Chór „Rozpalić Serca”, którego członkowie wywodzą się z różnych miejscowości i na ten szczególny wieczór z nich przybywają, by razem śpiewać dla Pana, oraz Schola im. Ojca Pio z parafii Najświętszego Zbawiciela Świata i Matki Bożej Szkaplerznej w Strzegomiu. Podobnie jak w latach po przednich Koncert Uwielbienia, który cieszy się dużym rozgłosem w skali diecezji, przyciągnął wielką publiczność. Wykonawców i publiczność powitali uroczyście proboszcz parafii ks. prał. Marek Babuśka oraz prowadząca koncert Agnieszka Lesiów. Gośćmi specjalnymi koncertu byli katolicki ksiądz misjonarz Jean De Deiu Bukuru i Radosław Malinowski – świecki misjonarz z ośrodka pomocy dzieciom, ofiarom procederu handlu ludźmi, działającego w stolicy Kenii, a także przedstawicielki Ośrodka Terapii Uzależnień Kobiet im. Matki Teresy z Kalkuty z Międzyrzecza Górnego, k. Bielska Białej. Koncert rozpoczął się występem scholii, która swoim religijnym śpiewem skradła serca najmłodszej części publiczności i zebrała burzę oklasków. Następnie koncertowała Diakonia Muzyczna „Effatha”. Oba zespoły zaprezentowały łącznie 27 wspaniałych religijnych pieśni. Przed godz. 19 na koncert, który jeszcze trwał dwie kolejne godziny, przyjechał i przyłączył się do niego słowem i sercem bp Ignacy Dec, obchodzący w tych dniach swój jubileusz 50-lecia kapłaństwa. W słowach do zgromadzonych pierwszy duszpasterz diecezji mówił m.in.: – Bardzo cieszę się, że jestem w Strzegomiu na tym koncercie już po raz drugi. Dzięki Koncertowi Uwielbienia „Rozpalić Serca” to miasto stało się ważnym miejscem na mapie naszej diecezji. Jest on bardzo potrzebny, ponieważ dopełnia naszą dzisiejszą uroczystość Bożego Ciała. My wierzymy w to, że dzięki Eucharystii, w której uczestniczyliśmy, Pan Jezus jest pośród nas. Niech się Pan Bóg nami cieszy i my cieszmy się Nim i niech nam wszystkim błogosławi – podkreślił Ksiądz Biskup.

W przerwie między pieśniami religijnymi przejmujące świadectwo ze swojego cierpienia jako osoby pojmanej, bitej i pracującej niewolniczo, kiedy był dzieckiem i której udało się wyrwać z matni, przedstawił o. Jean de Dieu. Na zakończenie Koncertu Uwielbienia do ogrodu przy bazylice wniesiony został w asyście harcerzy Najświętszy Sakrament, który adorowano modlitwą i którym wszyscy następnie zostali pobłogosławieni.

Reklama

– Od nas zależy, czy radość, którą przygotował dla nas Bóg, przyjmiemy swoimi rozpalonymi sercami – podkreśliła w imieniu Diakonii Muzycznej „Effatha” na zakończenie koncertu Agnieszka Lesiów.

Dodajmy, że podczas trwania koncertu dostępne były stoiska z jadłem i napojami. Dla młodszych dzieci przygotowano małą estradę, gdzie malowano kolorowe tatuaże i gdzie najmłodsi się bawili na swój sposób pod okiem dorosłych. Co ciekawe, na koncercie można było „wzmocnić się” również przez sakrament pokuty i pojednania, bo w jego trakcie czuwał ksiądz spowiednik. Na okolicznościowym stoisku Fundacji im. Matki Teresy z Kalkuty członkinie Zarządu tego stowarzyszenia opowiadały o działalności Ośrodka Terapii Uzależnień Kobiet w Międzyrzeczu Górnym i rozdawały ulotki. Zbierano też datki na potrzeby Fundacji w Afryce. Można też było za niedużą opłatą kupić piękne afrykańskie pamiątki. Dochód z ich sprzedaży – jak podkreślono – trafi na pomoc dla dzieci – ofiar handlu ludźmi.

Tagi:
koncert uwielbienia

Muzyczne uderzenie

2019-10-22 13:00

Jadwiga Ostromecka
Edycja podlaska 43/2019, str. 6

Za sprawą franciszkańskiego zespołu Pokój i Dobro Trawnik Coolturalny przy Sokołowskim Ośrodku Kultury 5 października wypełnił się muzyką i pieśnią uwielbienia

Jadwiga Ostromecka
Franciszkanie z Łodzi poruszyli sokołowską publiczność

Spotkanie rozpoczęło się wspólną modlitwą, a wyjątkowych gości powitał Marcin Celiński, dyrektor SOK. Pogoda od rana była niepewna, ale na szczęście słońce pokonało deszcz, a bracia franciszkanie potrafili mimo jesiennego chłodu stworzyć gorącą atmosferą. Niecodzienna forma ewangelizacji była wspaniałym przeżyciem dla zgromadzonej publiczności, która nie dała się długo prosić do uwielbienia Pana Boga śpiewem i tańcem. Wystąpili klerycy z Wyższego Seminarium Duchownego Ojców Jezuitów w Łodzi: diakon Jakub Kamiński – wokal, gitara (sokołowianin, wieloletni członek zespołu Effatha ponad 20 lat działającego niegdyś przy parafii św. Jana Bosko), Wiktor Mieleszko z Grodna – gitara akustyczna, wokal i prowadzenie, Paweł Zieńkow – klarnet, wokal, Wojciech Szutowicz – bas, wokal, Maksymilian Konieczny – perkusja, wokal, Kamil Pluszczewicz – klawisze, flety, Grzegorz Świerkosz – akustyka. W jednym utworze zespołowi towarzyszył Tadeusz Kamiński, znakomity sokołowski gitarzysta basowy i członek grupy Sokołowscy Bardowie, a prywatnie ojciec diakona Jakuba Kamińskiego.

Kochający muzykę klerycy, pełni pasji i zapału ewangelizacyjnego wykonują własne kompozycje, a słowa utworów odwołują się do Pisma Świętego i do klasyków polskiej literatury. Zespół odwiedził dziesiątki parafii, występował w kościołach, szkołach, szpitalach, salach koncertowych, wyjątkowym śpiewem i na różne muzyczne sposoby głosząc Dobrą Nowinę. Muzycy starają się, aby każdy koncert był drogowskazem na szlaku do Boga. Na koncercie w Sokołowie nie zabrakło mocnego akcentu maryjnego, bo przecież październik to miesiąc poświęcony Maryi. Można też było nabyć płyty, których zespół ma już na swoim koncie dziesięć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego: módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie

2019-12-13 10:45

BPKEP / Warszawa (KAI)

Lata restrykcji i niszczenia tego, co najbardziej polskie, doprowadziły do tragicznego dnia jakim był 13 grudnia 1981 roku – podkreślił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

W piątek 13 grudnia przypada 38. rocznica stanu wojennego. Tego dnia w Kościele w Polsce obchodzimy dzień modlitw za ofiary tego czasu. Znakiem pamięci o tych tragicznych wydarzeniach będzie zapalenie świecy w oknie o godz. 19.30 i modlitwa za ofiary stanu wojennego.

Przewodniczący Episkopatu przypomina 13 grudnia, że wolność dla Polaków zawsze była wartością fundamentalną. „Nasi rodacy bronili jej za cenę życia, znosząc cierpienie, rozdzielenie z rodziną i ojczyzną” - zaznaczył abp Gądecki.

Arcybiskup przypomniał też o roli, jaką na drodze ku wolności odegrał papież Polak. Podkreślił: „Święty Jan Paweł II modlił się wtedy i prosił, aby nie doszło do bratobójczej walki i rozlewu krwi. Przypominał, nam, abyśmy zachowali ufność Matce Bożej – naszej Opiekunce i Wspomożycielce. Mówił: +Nie może być przelana polska krew, bo zbyt wiele jej wylano, zwłaszcza w czasie ostatniej wojny+”.

Abp Stanisław Gądecki poprosił też o modlitwę za wszystkie ofiary stanu wojennego. Zaznaczył: „Pamiętając o słowach św. Jana Pawła II, o ofiarach pacyfikacji kopalni „Wujek”, o wielu anonimowych ofiarach stanu wojennego i kapłanach, którzy tak jak błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, uczyli jak zło dobrem zwyciężać, módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie”.

Przewodniczący Episkopatu powiedział również: „U progu beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II pamiętajmy o ich wezwaniu, że powinniśmy uczynić wszystko, aby w pokoju budować przyszłość i dobrobyt Polski”.

Na koniec abp Gądecki zachęcił do tego, by dziś wieczorem w naszych oknach postawić zapalone świece. Powiedział: „Na znak naszej solidarności i pamięci o tragicznych wydarzeniach z 13 grudnia 1981 roku – wzorem św. Jana Pawła II – zapalmy w naszych oknach świecę, która upamiętni bolesne wydarzenia sprzed 38 lat”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem