Reklama

Bogu na chwałę, ludziom na ratunek

2019-07-16 11:47

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 40-41

Mateusz Wyrwich
Łomża, Grupa Ratownicza „Nadzieja”, Jakub Brzeziak i ks. Radosław Kubeł

Minęło 10 lat, odkąd przy parafii Krzyża Świętego w Łomży powstała Grupa Ratownicza „Nadzieja”, która od początku ma status stowarzyszenia. Jej dewizą jest wezwanie: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”. Przez lata członkowie grupy pomogli bliźnim, biorąc udział w kilkudziesięciu tysiącach interwencji. W ubiegłym roku mieli ich na koncie ponad 3 tys.

Zainspirował ich ks. kan. Andrzej Godlewski, proboszcz parafii i budowniczy świątyni Krzyża Świętego w Łomży. Przed 15 laty zwycięzca ogólnopolskiego plebiscytu na Proboszcza Roku. Inicjator wielu niezwykłych przedsięwzięć służących parafianom i miastu. Szefem grupy został 32-letni wówczas ks. Radosław Kubeł, pochodzący z Kurpiowszczyzny absolwent miejscowego seminarium. Do dziś prowadzi „Nadzieję” obok jej naczelnika Jakuba Brzeziaka.

Polonezem na ratunek

Zaczynało ich w Łomży kilku pod kierownictwem księdza. W maju 2005 r. pojawiła się grupa inicjatywna ok. 30 osób, głównie gimnazjalistów, których ks. Kubeł katechizował. Niezwykłą pomoc okazał lekarz Bogusław Opyrchał, który wniósł bardzo ważny merytoryczny wkład w przygotowanie ratowników.

– W 2008 r. została formalnie powołana, jako część Stowarzyszenia Pomocy Rodzinom „Nadzieja”, nasza grupa – mówi ks. Kubeł. – Od początku mieliśmy bardzo duże wsparcie ze strony księdza proboszcza. Nie tylko wspierał nas materialnie, ale również udostępnił pomieszczenia i garaże w budynkach parafii. Rok później szpital w Łomży użyczył nam starego ambulansu – poloneza i „Nadzieja” rozpoczęła pierwsze wyjazdy, czyli zabezpieczanie imprez parafialnych. Wielu naszych młodych ratowników było jednocześnie zagorzałymi kibicami łomżyńskiego Klubu Sportowego ŁKS, zaczęli więc zabezpieczać mecze. I ta działalność rozpropagowała grupę.

Reklama

Dziś w półzawodowym zespole ratownictwa medycznego działa blisko 400 osób w 12 miastach na terenie województw podlaskiego i mazowieckiego. Wśród nich są m.in. księża, strażacy, lekarze i pielęgniarki, nauczyciele, pracownicy socjalni, absolwenci studiów z zakresu bezpieczeństwa narodowego oraz zawodowi ratownicy medyczni. Przede wszystkim jednak ponad 200 ratowników po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Mają też uprawnienia do posiadania i prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Niosą pomoc w promieniu 150 km od centralnej jednostki w Łomży – po Olsztyn, Warszawę i granicę z Białorusią. Współdziałają z policją, ze strażą pożarną, strażą miejską i strażą graniczą. Razem prowadzą szkolenia i manewry. Utrzymują się z „jednoprocentowych” darowizn. Czasem dołoży się miejscowy samorząd czy zostanie przyznana państwowa dotacja. Prowadzą też odpłatne kursy pierwszej pomocy. Głównie jednak działają jako wolontariusze. Na 360 osób tylko 7 ma etaty. W Łomży oraz w miastach, w których działają, postrzegani są jako ludzie niezwykli, oddani Panu Bogu i społeczności. W zespole posługują zarówno katolicy, jak i prawosławni. Jest również kilkoro muzułmanów pochodzących z Czeczenii, którzy w Łomży znaleźli swój dom. Wiedzą, że mimo różnic mogą w każdej chwili na siebie liczyć.

Ludzie niezwykli

Są jednostką społeczną, jednak umocowaną we wszystkich systemach ratownictwa i bezpieczeństwa na terenie północno-wschodniej Polski. Pozostają w ciągłej dyspozycji Centrum Powiadamiania Ratunkowego i wyjeżdżają kilkanaście razy w roku na wezwania Państwowego Ratownictwa Medycznego. Jako jednostka współpracująca ze strażą pożarną mają status Ochotniczej Straży Pożarnej. Wzywani są więc także przez Państwową Straż Pożarną, aby zabezpieczać działania strażaków, pomagać w ewakuacjach, ratownictwie na wodzie. Trzecią służbą, która korzysta z ich pomocy, jest policja. „Nadzieja” ma podpisane porozumienie z Komendą Główną Policji w sprawie współdziałania na terenie całego kraju. Są więc alarmowani przez komendy policji w sytuacji zaginięcia osób w terenie pozamiejskim, którym zagraża niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Dodatkowo są wzywani przez zarządzanie kryzysowe na terenie woj. podlaskiego – są potrzebni m.in. do zabezpieczania różnych akcji związanych z kataklizmami i katastrofami, ewakuacją lub zapewnieniem bezpieczeństwa ludności.

– Jesteśmy w stanie w ciągu pół godziny, do godziny, wysłać 20-30 ratowników w każde miejsce obszaru, w którym działamy – podkreśla ks. Kubeł. – Ratownik dyżurny ma do dyspozycji 12 oddziałów terenowych na obszarze 3 województw, dlatego może szybko zorganizować akcję. Mamy specjalną aplikację do alarmowania ratowników drogą elektroniczną. W takim powiadomieniu ratownik dostaje informację, do jakiego zdarzenia wyjeżdża, w jakim zespole i pojeździe. Ratownik potwierdza w aplikacji swój udział. Ma swoje umundurowanie i sprzęt. Każdy jest ubezpieczony.

Pełnią codzienne dyżury, mają do dyspozycji ambulanse, samochody terenowe i operacyjne. Pojazdy i sprzęt pochodzą na ogół z darowizn, także ze zużytego i zbędnego mienia służb państwowych: policji, straży pożarnej czy straży granicznej. Sami przystosowują je do potrzeb grupy ratowniczej i utrzymują w sprawności. śmieją się: Chcesz zdobyć zawód mechanika samochodowego, spawacza czy lakiernika, przystąp do „Nadziei”. Mają świadomość, że sprzęt musi być niezawodny, robią więc wszystko, by był doskonały. Awaria może bowiem kosztować czyjeś życie. Od niedawna mają też łódź z silnikiem, dzięki której wspomagają straż pożarną czy policję podczas poszukiwań osób zaginionych w wodzie.

Czynne miłosierdzie

Po 10 latach działalności dopracowali się sojuszników, którzy pomagają im bezinteresownie w różnych sprawach, jak choćby dzierżawiąc bezpłatnie teren pod garaże czy wykonując niektóre prace przy samochodach „Nadziei”. Pojazdy z ratownikami są przepuszczane na skrzyżowaniach, pozdrawiane często przez przechodniów. Kiedy jadą na sygnale, zdarza się, że ludzie podnoszą kciuk w geście życzenia powodzenia.

– Wyrośliśmy jako „Nadzieja” na łomżyńskim wzgórzu Krzyża Świętego. Pod krzyżem, można powiedzieć – mówi ks. Kubeł. – Mamy w świątyni relikwie Krzyża Świętego, więc dla nas od początku identyfikacja z wiarą była zasadnicza. Większość oddziałów „Nadziei” mieści się przy parafiach albo współpracujemy z Caritas, jak w archidiecezji białostockiej czy diecezji łomżyńskiej. Nasz związek z Kościołem jest czymś zupełnie naturalnym. Dlatego na naszych pojazdach postanowiliśmy umieszczać hasło, które w jakimś stopniu zaczerpnęliśmy z etosu strażackiego: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”. I z tym hasłem się identyfikujemy jako ludzie wierzący, ale też jako ratownicy. W Łomży czy innych miastach jesteśmy postrzegani pozytywnie, choć zdarzają się wobec nas nieprzychylne komentarze. Niektórzy uważają, że Kościół nie powinien się wtrącać do tego rodzaju działalności, jaką jest ratownictwo. Zapominają, że pierwsze szpitale czy ekipy ratowników spieszących w góry powstawały przy zakonach. To nasz naturalny obszar działalności jako ludzi miłosierdzia. Niektórzy nieprzychylnie komentują nasze hasło na pojazdach: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”. Ale to się zdarza niezwykle rzadko. Czasami „bezinteresownie” obrywa się nam rykoszetem od ludzi, którzy z zasady walczą z Kościołem jako takim i nie wnikają w specyfikę naszej działalności. My natomiast jako katolicy, ale i obywatele tego kraju mamy prawo brać sprawy w swoje ręce i to robimy, podejmując dzieła czynnego miłosierdzia. Hasło stricte religijne na naszych pojazdach kłuje w oczy tych, którzy chcieliby zamknąć Kościół w zakrystii. I dlatego prężnie działająca jednostka oparta na działaniu setek osób, zwłaszcza młodych, musi boleć ludzi będących daleko od Boga, szczególnie tych, którzy myśleli, że nadszedł już zmierzch Kościoła – podkreśla ks. Kubeł i dodaje: – Niedługo po raz kolejny wyruszymy na pieszą pielgrzymkę, by troszczyć się o bezpieczeństwo jasnogórskich pątników. Będziemy się przy tym modlić o utrwalenie dzieła Grupy Ratowniczej „Nadzieja” i jego rozwój zgodnie z wolą Bożą.

Tagi:
inicjatywa

Reklama

Wolni od alkoholu

2019-07-31 10:15

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 31/2019, str. 38-39

„Polska albo będzie trzeźwa, albo jej wcale nie będzie!” – to słowa bł. ks. Bronisława Markiewicza. Był jednym z wielu – obok św. Maksymiliana Kolbego, ks. Franciszka Blachnickiego, kard. Stefana Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II – apostołów trzeźwości w Polsce

©Francesco Scatena – stock.adobe.com

Duszpasterstwo i apostolstwo trzeźwości są sferami ważnymi dla Kościoła. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu, Krucjata Wyzwolenia Człowieka, parafialne grupy apostolstwa trzeźwości, Wesele Wesel, „Sierpień – Miesiąc Abstynencji” to tylko niektóre propozycje dla tych, którzy nie chcą przyglądać się biernie skutkom nadmiaru wypijanego alkoholu. Te skutki to wypadki i przestępstwa, choroby i bezdomność, zniszczone relacje rodzinne i utrata życia duchowego. Nie ma innego środka, który unieszczęśliwiałby ludzi na taką skalę.

Program potrzebuje sojuszników

– Badania jasno pokazują, że pijaństwo i alkoholizm są poważnym problemem, który osłabia państwo w wymiarze duchowym, politycznym, społecznym, ale także gospodarczym i finansowym. Ochrona trzeźwości jest wielkim zadaniem dla współczesnych Polaków – podkreśla przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości bp Tadeusz Bronakowski.

Ze statystyk wynika, że w Polsce jest ok. 900 tys. osób uzależnionych od alkoholu, ponad 2 mln osób pijących ryzykownie lub szkodliwie oraz kilkumilionowa rzesza osób współuzależnionych, obciążonych skutkami picia kogoś z rodziny.

W ubiegłym roku ogłoszono Narodowy Program Trzeźwości – owoc Narodowego Kongresu Trzeźwości, który odbył się w 2017 r. Jego realizacja jest obliczona na co najmniej jedno pokolenie, a warunkiem powodzenia – współpraca wielu środowisk i grup społecznych.

Jak pokazują doświadczenia innych państw, trzeźwości nie da się osiągnąć drogą restrykcyjnego prawa. Może ona być efektem stopniowych przemian mentalności i obyczajowości, a także edukacji. Obniżający się wiek inicjacji alkoholowej młodzieży jest faktem, z którym trudno się pogodzić. Dlatego fundamentem solidnego wychowania musi być, jak pisze ks. Marek Dziewiecki, „pomaganie młodym ludziom, by żyli w prawdziwej wolności, w tym także w wolności od alkoholu, narkotyków oraz innych substancji czy bodźców, które prowadzą do uzależnień i utraty wolności”.

Parafialni apostołowie trzeźwości

W wielu miejscach w Polsce toczą się duchowe batalie o osoby uzależnione, o dzieci oraz o młodzież, by nie wchodziła na drogę uzależnień, o matki spodziewające się narodzin dziecka, by pamiętały, że picie alkoholu w ciąży grozi dziecku zespołem FAS. – Od 27 lat prowadzę grupę Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w Dębicy przy parafii św. Jadwigi Śląskiej – mówi s. Justyna Papież, służebniczka dębicka, animatorka grupy. – Tworzą ją osoby podejmujące modlitwę i abstynencję za osoby uzależnione i zagrożone uzależnieniem. Wspólnota powstała na kanwie spotkań, które prowadziłam kiedyś z młodzieżą. Zaprosiliśmy ludzi z problemem uzależnienia, którzy mieszkali na dworcu, w melinach, stracili rodziny. Ich świadectwa zainspirowały młodzież do modlitwy w intencji trzeźwości, a ja odczytałam to jako powołanie do tworzenia zaplecza modlitewnego dla pragnących wyjść z uzależnienia. Obecne spotkania mają charakter modlitewno-formacyjny. Przychodzą członkowie rodzin osób uzależnionych, przychodzą sami uzależnieni, którzy wyszli lub wychodzą z nałogu – i w naszej grupie zyskują siłę, by trzeźwieć i walczyć. Obok spotkań organizujemy co roku rekolekcje i sesje tematyczne, które pozwalają zdobyć wiedzę o uzależnieniach. W tym roku analizowaliśmy problem „Rodzice wobec problemów alkoholowych dzieci i młodzieży”. Co roku na trasę organizowanej przez naszą grupę Pieszej Pielgrzymki Trzeźwości do sanktuarium w Zawadzie wyrusza ponad 300 osób. Do przyłączenia się zapraszamy nie tylko osoby zmagające się z uzależnieniem, ale tych wszystkich, którym leży na sercu sprawa trzeźwości.

Abstynencja na topie

W tym roku już po raz 25. odbędzie się Wesele Wesel, czyli spotkanie małżeństw, które zdecydowały się na bezalkoholowe przyjęcia weselne.

Tradycja Wesela Wesel rozpoczęła się w parafii w Kamesznicy, której proboszcz ks. Władysław Zązel skutecznie propagował wesela bezalkoholowe. Mawiał: „Młodzi ślub biorą w kościele, a wobec świętych rzeczy trzeba się święcie zachowywać, czyli nie pić”. Otrzymał poparcie Jana Pawła II, który w 1992 r. udzielił apostolskiego błogosławieństwa wszystkim parom z tej parafii, które miały wesela bezalkoholowe. W latach 1994 i 1995 ks. Zązel zaprosił do Kamesznicy małżeństwa z różnych regionów Polski, których przyjęcia weselne odbyły się bez alkoholu. Od tej pory Ogólnopolskie Spotkania Małżeństw, Które Miały Wesela Bezalkoholowe, czyli Wesela Wesel, odbywały się co roku m.in. w: Zamościu, Częstochowie, Krakowie, Ludźmierzu, we Wrocławiu, w Miejscu Piastowym. Tegoroczne spotkanie odbędzie się w Toruniu i jak zawsze będzie łączyć rekolekcje, ewangelizację oraz rozrywkę. Ideą ks. Zązela było promowanie nie tylko bezalkoholowych wesel, ale też życia w trzeźwości. W swojej parafii założył Stowarzyszenie Trzeźwości Klub „Grapka”, organizował Kamesznickie Dni Trzeźwości i Zimowe Igrzyska Abstynentów. W 2006 r. na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau zapoczątkował natomiast nabożeństwa Drogi Krzyżowej w intencji trzeźwości narodu.

W czasie uroczystości z okazji 75. urodzin ks. Władysława Zązela bp Tadeusz Bronakowski podkreślił, że dziesiątki polskich rodzin zawdzięczają mu trzeźwość, a więc wolność, ocaloną miłość i szczęście. Dodał, że Wesele Wesel jest żywym, trwałym i pięknym pomnikiem jego działalności.

Dodać swoją cząstkę

W każdej diecezji podejmowane są inicjatywy wpisujące się w kalendarium Apostolstwa Trzeźwości. Są to rekolekcje i dni skupienia, duszpasterskie spotkania trzeźwościowe i pielgrzymki – wśród nich coroczna czerwcowa pielgrzymka Apostolstwa Trzeźwości na Jasną Górę. W wielu miejscach obok grup Krucjaty Wyzwolenia Człowieka działają Bractwa Trzeźwości i Dziecięca Krucjata Niepokalanej, w której postanowienia wpisane jest, by nie używać alkoholu, papierosów i innych środków, które zniewalają i poniżają człowieka.

Każdy może wnieść swoją cząstkę we wspólną troskę o trzeźwość najbliższych i całego narodu. Może warto złożyć w sierpniu dar abstynencji, podjąć modlitwę o trzeźwość, znaleźć grupę apostolstwa trzeźwości czy włączyć się w dzieło Jasnogórskie Odnowy Narodu. Chociaż są środowiska lansujące tezę, że problem nas nie dotyczy, to jednak nie możemy zamykać oczu na skutki moralne i materialne, które powodują uzależnienie od alkoholu czy nadmierne picie. Liczy się każde działanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem