Reklama

Między morzem a Etną

2019-07-16 11:47

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 46-48

Margita Kotas
Pełen uroku fragmencik Taorminy

Teatr antyczny z widokiem na Etnę, Corso Umberto rozciągająca się między Porta Messina i Porta Catania, mężny biskup Prokopiusz i „Wunderbar”, w którym bywała Liz Taylor. We włoskiej Taorminie każdy znajdzie atrakcję dla siebie

Miasto położone wzdłuż wijącej się w górę dawnej drogi, która łączy Messynę z Katanią, jest jednym z najpiękniejszych miejsc Sycylii. Na jego urodę składają się architektura, naturalne położenie, zmieniające się wraz porami dnia światło, które powoduje grę barw, i woda u jego stóp. Opiewało je wielu znanych artystów i pisarzy. Johann Wolfgang Goethe w „Podróży do Włoch” nazwał je najwspanialszym dziełem sztuki i natury. Guy de Maupassant pisał, że Taormina wygląda, jakby sturlała się tu z samej góry. Miasto istotnie rozłożyło się na stoku góry, a o jego pięknie pisali również polscy twórcy, m.in. Adam Asnyk i Jarosław Iwaszkiewicz.

Siedziba cesarskich weteranów

Na skalistych stokach Monte Tauro jako pierwsi osiedlili się Sykulowie – jedno z trzech wielkich plemion zamieszkujących Sycylię przed kolonizacją fenicką i grecką. Niżej, w Naksos, w VIII wieku przed Chr. swoją pierwszą sycylijską kolonię założyli Grecy. Gdy ich osadę zaatakował tyran Syrakuz Dionizjusz, część mieszkańców schroniła się na zboczach góry, ale i tu, jak się okazało, nie byli bezpieczni. Z garstką ocalałych w 358 r. przed Chr. w Tauromenion osiedlił się Andromach. Mieszkańcy miasta zasłynęli z dość specyficznej gościnności i skłonności do zawierania koalicji. Najpierw otworzyli bramy przed 10 tys. żołnierzy Pyrrusa – któremu zawdzięczamy dziś powiedzenie „pyrrusowe zwycięstwo” – gdy ten w 278 r. przed Chr. przeprawił się na Sycylię z zamiarem jej podbicia. Później miasto stało się sojusznikiem Rzymu w drugiej wojnie punickiej. Kolejny sojusz przyniósł jednak mieszkańcom miasta dużego pecha. Taormina poparła bowiem Sekstusa Pompejusza w jego walce o władzę z niejakim Augustem, znanym później jako cesarz Oktawian August. Ten po zwycięstwie wysiedlił ludność Taorminy, a jej domy oddał na własność swoim weteranom. Nie przerwało to jednak rozkwitu i wzrastania w siłę samego miasta. Za panowania cesarza Trajana Taormina była rzymskim portem wojennym, a wieki później – ostatnim przyczółkiem chrześcijan na Sycylii w walce z Arabami.

Prokopiusz kontra Ibrahim

Niestety, 1 sierpnia 902 r. najeźdźcom udało się przełamać linię obronną miasta. W Taorminie doszło do rzezi, której dopuścili się rozwścieczeni oporem Arabowie. Jak odnotowują kroniki miasta, drogę do katedry dowódcy wojsk arabskich Ibrahimowi ibn Ahmedowi zastąpił biskup miasta Prokopiusz. Zirytowany Arab miał zapytać: „Nie wiesz, kim jestem?”, na co biskup odpowiedział: „Dobrze wiem, kim jesteś. Jesteś szatanem”. Przypłacić miał te słowa życiem. Ibrahim, jak zapisano w kronikach, wydał rozkaz wyrwania Prokopiuszowi serca, by zobaczyć jego „wyniosłą duszę”. Jak głosi tradycja, choć nie potwierdzają tego źródła pisane, „krwiożerczy Ibrahim” miał pożreć serce biskupa. Faktem jest, że Arabowie, którzy od tej chwili stali się mieszkańcami miasta na Monte Tauro, na cześć kalifa Al Muizz zmienili jego nazwę na Almuzi. Wyzwolenie spod arabskiego jarzma przyniósł Taorminie w 1078 r. hrabia Roger, o którego synu i następcy – Rogerze II operę skomponował Karol Szymanowski („Król Roger”).

Reklama

Ślady dawnych wieków

Najbardziej znanym zabytkiem Taorminy jest znajdujący się na wzgórzu Teatr Grecki, w którym latem odbywają się koncerty, przedstawienia operowe i teatralne. To właśnie tu, w przepięknej scenerii antycznego teatru, w sierpniu 2018 r. dyrektor artystyczna Warszawskiej Opery Kameralnej Alicja Węgorzewska-Whiskerd odebrała nagrodę Giuseppe di Stefano, tzw. operowego Oscara, za spektakl „Armide”. Wzniesiony w III wieku przed Chr. i całkowicie przebudowany przez Rzymian w II wieku teatr stanowi dowód na niezwykły talent Greków w zaprzęganiu natury w służbę sztuki i jednocześnie jest najlepszym punktem widokowym na morze, Skały Cyklopowe, miasteczko Mola i Etnę. Ci, którzy zdecydują się wdrapać do teatru – droga do niego wiedzie od Piazza Vittorio Emanuele – z pewnością oniemieją z zachwytu jak tysiące ludzi przed nimi.

Prawda jest taka, że w Taorminie spotkania z historią czekają na turystów na każdym kroku, jeszcze zanim przekroczą jej bramy; w czasie budowy drogi prowadzącej do miasta odkryto bowiem w skale cmentarzysko z czasów Bizancjum. Przed Porta Messina odnajdziemy XVI-wieczny kościół św. Pankracego, patrona miasta, który został wzniesiony na ruinach antycznej świątyni egipskiej bogini Izydy. Wnętrze kościoła kryje rzeźbę św. Piotra, który zgodnie z tradycją miał posłać św. Pankracego do Taorminy, by głosił jej mieszkańcom nową wiarę. Usytuowany tuż za bramą najmniejszy plac Taorminy – Piazza Vittorio Emanuele to dawna grecka agora przebudowana przez Rzymian na forum. Stoją tu gotycki Palazzo Corvaja z fasadą wyłożoną czarną lawą i miejscowym białym kamieniem oraz odeon przylegający do barokowego kościoła św. Katarzyny, odkryty w 1892 r. Już krótki spacer uświadamia, jak bogate są dzieje tego miejsca.

Spacer Corso Umberto

Od Porta Messina swój początek bierze główna ulica miasta – Corso Umberto, z dziesiątkami średniowiecznych domów, która prowadzi do drugiej z miejskich bram – Porta Catania. Kolejnym placem, po Piazza Vittorio Emanuele, który napotkamy w trakcie spaceru, jest Piazza IX Aprile z tarasem widokowym na zatokę i plażę Naksos. Miłośnicy architektury z pewnością zachwycą się ulokowanymi tu kościołami San Giuseppe i Sant’Agostino z 1448 r., w którym dziś mieści się biblioteka. Na pewno wszyscy odnajdą tu urok letniego sycylijskiego dnia – przy muzyce w wykonaniu jednego z tutejszych lokalnych zespołów, przy kawie, winie migdałowym, a może przy pasta alla Norma – makaronie z pomidorami i bakłażanem, nazwanym na cześć opery „Norma” ukochanego twórcy Vincenzo Belliniego.

Dalej Corso Umberto doprowadza do Piazza Duomo z katedrą San Nicolo di Bari, której budowę rozpoczęto w XIII wieku. Środek niewielkiego placu zajmuje Fontanna Tauro z tyle uroczą, co zabawną centaurzycą i koniami morskimi oraz z pewną równie lub mniej zabawną – zależnie od punktu widzenia – historią z Karolem Szymanowskim w roli głównej. Otóż podczas swego pobytu w Taorminie wiosną 1911 r., w stanie wesołości wspomaganej tutejszym winem, Szymanowski wraz ze swym towarzyszem Stefanem Spiessem zatkali otwory fontanny i zalali w ten sposób Piazza Duomo. Sprawcy wydarzenia bawili się przednio. Czy równie wesoło było mieszkańcom Taorminy – z miny centaurzycy wyczytać dziś nie sposób.

Wybór, dokąd udamy się dalej, zależy od tego, ile jeszcze mamy czasu i energii. Nieopodal katedry odnajdziemy XVI-wieczny były klasztor San Domenico, w którym od 1894 r. mieści się hotel i w którym w 1911 r. mieszkał Szymanowski. Podczas II wojny światowej obiekt był kwaterą dowództwa sił niemieckich i został poważnie uszkodzony w trakcie nalotów alianckich. Schodami w górę z okolic Piazza Duomo można się dostać do Badia Vecchia – pozostałości XIV-wiecznego zamku. W pobliżu XV-wiecznej Porta Catania na zwiedzających oczekuje Palazzo dei Duchi di Santo Stefano, zamieniony na galerię sztuki. Ciągle jest tu w czym wybierać.

Kurort dla zamożnych

Do Taorminy zaczęto przybywać powszechnie w połowie XIX wieku. Ośrodkiem wypoczynkowym stała się w latach międzywojennych i od dziesiątków już lat jest modnym kurortem. Miasto słynące swą historią i winem uprawianym na stokach Etny przyciągało też koronowane głowy, artystów i bogaczy. Cesarz Wilhelm II, król Edward VII, malarze Otto Geleng i Salvador Dalí, fotograf baron Wilhelm von Gloeden, pisarze David Herbert Lawrence, Tennessee Williams, Oscar Wilde, Jean Cocteau, filozof Friedrich Nietzsche, który miał tu napisać swoją Zaratustrę, rodziny przedsiębiorców Kruppów i Rotszyldów, prezydent John Kennedy, aktorki Marlena Dietrich, Greta Garbo, Rita Hayworth i Liz Taylor, na której pamiątkę w barze „Wunderbar” do dziś podają jej ulubiony koktajl.

Taorminę upodobali sobie również twórcy filmów; od wielu lat miasto gości festiwal filmowy. Okoliczne plenery wykorzystano w wielu produkcjach. Michelangelo Antonioni kręcił tu swoją „Przygodę”. Nad turkusowo-szafirową tonią sceny do „Wielkiego błękitu” realizował Luc Besson, a antyczny teatr stanowił scenografię dla scen „Jej wysokości Afrodyty” Woody’ego Allena.

Wciąż mało? Wręcz przeciwnie? Jeśli mamy już dość: zwiedzania, przyswajania wiadomości, robienia zdjęć i filmowania, odwiedźmy Giardino Trevelyan – miejski park w stylu angielskim i w ciszy uporządkujmy nasze wrażenia. Albo tylko posiedźmy.

Tagi:
wakacje

Neckermann Polska wstrzymuje jutrzejsze loty i sprzedaż

2019-09-24 15:42

niedziela.pl

Konieczność repatriacji przez brytyjskie władze do Wielkiej Brytanii kilkuset tysięcy turystów z powodu upadku brytyjskiej firmy Thomas Cook PLC wpływa na całą branżę turystyczną na świecie, w tym także na Klientów Neckermann Polska. - pisze w oświadczeniu Prezes Maciej Nykiel

Free-Photos/pixabay.com

Neckermann Polska wstrzymuje wszystkie wyloty zaplanowane na 25.09.2019 r. oraz czasowo wstrzymuje możliwość składania jakichkolwiek rezerwacji.

Poniżej treść oświadczenia:

Komplikacji uległa sytuacja w niektórych hotelach, na lotniskach, firmach transportowych i miejscowościach wakacyjnych, spowodowana koniecznością repatriacji przez brytyjskie władze do Wielkiej Brytanii kilkuset tysięcy turystów z powodu upadku brytyjskiej firmy Thomas Cook PLC. Ta sytuacja ma obecnie wpływ na całą branżę turystyczną na świecie, w tym także na Klientów Neckermann Polska. Ma to swój wyraz w szczególności w tych destynacjach, w których Brytyjczycy mieli największy udział, np. na greckiej wyspie Zakynthos oraz hiszpańskiej Majorce. Dochodzi tam do sytuacji, które zakłócają typowy przebieg świadczenia usługi turystycznej.

Jednocześnie zapewniam, że w tej skomplikowanej i trudnej sytuacji we wszystkich naszych działaniach kierujemy się w pierwszej kolejności ochroną interesów naszych Klientów. Wszyscy Pracownicy i wszystkie działy centrali oraz biur własnych Neckermann Polska pracują obecnie nad tym, aby w sposób szybki i skuteczny reagować na wszelkie zdarzenia w destynacjach wakacyjnych i w przypadku wystąpienia problemów udzielać pomocy naszym polskim Klientom. Wszelkich dodatkowych informacji naszym Klientom udzielają pracownicy pod numerem infolinii 22 212 0500. Wszystkie biura Neckermann w całej Polsce są dzisiaj otwarte i normalnie funkcjonują. Firma Neckermann Polska pozostaje w stałym kontakcie z Urzędem Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego, ubezpieczycielem oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP. W przypadku pojawienia się jakichkolwiek nowych faktów, będziemy podawać je w kolejnych komunikatach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego: módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie

2019-12-13 10:45

BPKEP / Warszawa (KAI)

Lata restrykcji i niszczenia tego, co najbardziej polskie, doprowadziły do tragicznego dnia jakim był 13 grudnia 1981 roku – podkreślił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

W piątek 13 grudnia przypada 38. rocznica stanu wojennego. Tego dnia w Kościele w Polsce obchodzimy dzień modlitw za ofiary tego czasu. Znakiem pamięci o tych tragicznych wydarzeniach będzie zapalenie świecy w oknie o godz. 19.30 i modlitwa za ofiary stanu wojennego.

Przewodniczący Episkopatu przypomina 13 grudnia, że wolność dla Polaków zawsze była wartością fundamentalną. „Nasi rodacy bronili jej za cenę życia, znosząc cierpienie, rozdzielenie z rodziną i ojczyzną” - zaznaczył abp Gądecki.

Arcybiskup przypomniał też o roli, jaką na drodze ku wolności odegrał papież Polak. Podkreślił: „Święty Jan Paweł II modlił się wtedy i prosił, aby nie doszło do bratobójczej walki i rozlewu krwi. Przypominał, nam, abyśmy zachowali ufność Matce Bożej – naszej Opiekunce i Wspomożycielce. Mówił: +Nie może być przelana polska krew, bo zbyt wiele jej wylano, zwłaszcza w czasie ostatniej wojny+”.

Abp Stanisław Gądecki poprosił też o modlitwę za wszystkie ofiary stanu wojennego. Zaznaczył: „Pamiętając o słowach św. Jana Pawła II, o ofiarach pacyfikacji kopalni „Wujek”, o wielu anonimowych ofiarach stanu wojennego i kapłanach, którzy tak jak błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, uczyli jak zło dobrem zwyciężać, módlmy się o trwały pokój w naszej ojczyźnie”.

Przewodniczący Episkopatu powiedział również: „U progu beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II pamiętajmy o ich wezwaniu, że powinniśmy uczynić wszystko, aby w pokoju budować przyszłość i dobrobyt Polski”.

Na koniec abp Gądecki zachęcił do tego, by dziś wieczorem w naszych oknach postawić zapalone świece. Powiedział: „Na znak naszej solidarności i pamięci o tragicznych wydarzeniach z 13 grudnia 1981 roku – wzorem św. Jana Pawła II – zapalmy w naszych oknach świecę, która upamiętni bolesne wydarzenia sprzed 38 lat”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem