Reklama

U Pani Ostrożańskiej

2019-07-16 11:54

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 29/2019, str. 1

Monika Kanabrodzka
Bp Tadeusz Pikus przewodzi modlitwom dziękczynnym

W Diecezjalnym Sanktuarium Matki Bożej Ostrożańskiej świętowano 32. rocznicę koronacji cudownego obrazu. Eucharystii 7 lipca 2019 r. przewodniczył bp Tadeusz Pikus

Ponad 3 tys. wiernych przybyło, aby tradycyjnie w pierwszą niedzielę lipca oddać cześć Matce Bożej. W pielgrzymkach pieszych, indywidualnych oraz grupowych przed obliczem Matki Bożej Pocieszenia stanęli kapłani, siostry zakonne oraz wierni świeccy.

W homilii bp Tadeusz Pikus przypomniał prawdę o Bogu objawiającym się człowiekowi na różne sposoby. Czyni to przez słowo, ikonę oraz doświadczenie. Mówiąc o ikonie, należy pamiętać, że nie oddajemy czci obrazowi, ale osobie, który on przedstawia. W sanktuarium za obrazem niejako kryje się postać Matki Najświętszej. Pragniemy odkrywać prawdę o Maryi, szukać Jej wsparcia oraz pomocy. Obraz jest uplastycznieniem Bożego słowa. Kiedy widzimy ikonę, powinniśmy słyszeć słowo, przesłanie, które Pan kieruje do nas. W Biblii widzi się słuchając, w obrazie zaś słucha się patrząc. Jedno i drugie powinno nas prowadzić do tego, żebyśmy stanęli w obecności Boga, odkryli prawdę, że w Bogu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.

Ks. dr Piotr Wójcik, kustosz sanktuarium, dziękując za tak liczny udział w uroczystościach, jednocześnie zaapelował, aby każdy, kto w jakikolwiek sposób doświadczył wstawiennictwa i opieki Matki Bożej Ostrożańskiej, przekazał w formie pisemnej świadectwo. Planowana jest bowiem publikacja w postaci książki zawierająca opisy cudownego działania Maryi.

Reklama

Tradycyjnie już pieszo do stóp Ostrożańskiej Pani przyszli wierni z Ciechanowca, Drohiczyna, Dziadkowic, Kłopot, Miłkowic, Perlejewa, Śledzianowa oraz z Siemiatycz. Przybywających pielgrzymów witał kustosz sanktuarium. Utrudzeni pątnicy mogli doświadczyć gościnności miejscowych parafian.

Koronacja Cudownego Obrazu Matki Bożej Ostrożańskiej odbyła się 5 lipca 1987 r. W każdą pierwszą niedzielę lipca obchodzona jest rocznica tego wydarzenia.

Tagi:
koronacja obrazu

Reklama

Koronacja Obrazu Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski w Szczecinie

2018-10-24 10:55

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 43/2018, str. I

Ks. Robert Gołębiowski
Moment koronacji obrazu koronami papieskimi. Abp Wojciech Polak i ks. prał. Aleksander Ziejewski nakładają drogocenne korony na obraz Zwycięskiej Królowej Polski

Ziemia nad Odrą i Bałtykiem z wielkim pietyzmem i wytrwałością odbudowuje kult Najświętszej Maryi Panny, który przez ponad cztery wieki uległ ogromnej desakralizacji. Przez ponad 46 lat istnienia diecezji powstały także nowe sanktuaria maryjne, przybyło miejsc, które darzone są czcią i modlitwą, gdzie dokonują się ważne przemiany serc za sprawą Bogurodzicy, chociażby w minionym Roku Fatimskim. Do tej pięknej listy od 13 października 2018 r. przybyła również koronacja słynącego łaskami obrazu Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski, który promieniuje nimi w bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie.

Tradycja kultu

Przypomnijmy krótko, o czym już informowaliśmy, zapraszając na koronację, że tradycja kultu Matki Bożej w bazylice św. Jana Chrzciciela sięga początków budowy tej świątyni w XIX wieku. Budowa kościoła św. Jana Chrzciciela oparta jest na klasycznych wzorcach kościołów bazylikowych. Wzniesiony jest na planie krzyża, trzynawowy, w tym nawa środkowa – wyższa – o wys. 16 m i dwie nawy boczne – niższe – o wys. 14 m. Nad głównym wejściem do bazyliki umieszczono napis „Accedamus cum fiducia ad tronum maiestatis” – wyznanie wiary w żywą obecność Chrystusa w postaci eucharystycznej. Był to pierwszy kościół katolicki w protestanckim mieście i regionie, gdzie umieszczono także kaplicę Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Obok prezbiterium umieszczono figurę Matki Bożej Zwycięskiej. Należy domniemywać, że budowniczowie świątyni pragnęli potwierdzić nie tylko wyznanie wiary we wstawiennictwo Matki Bożej, lecz wskazali, że Ona zwyciężyła wbrew tendencji protestanckiej, nieuznającej Maryi jako Matki Boga.

Doniosłym wydarzeniem w historii świątyni było przekazanie przez prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego wiernej kopii jasnogórskiej Ikony, aby pod Jej opieką trwał i rozwijał się tu Kościół. Jest to dzieło prof. Leonarda Torwirta, artysty, konserwatora zabytków z Torunia. Trzecia wykonana kopia została wskazana do Szczecina, aby połączyć duchowym węzłem ziemię nad Odrą i Bałtykiem z duchową stolicą Polski. Uroczystego wprowadzenia i poświęcenia obrazu dokonał bp Jerzy Stroba 6 grudnia 1959 r., natomiast 26 października 1960 r. ks. Julian Janas wystąpił do Kurii w Gorzowie Wlkp. z prośbą o nadanie ołtarzowi przywileju. W piśmie z 31 października 1960 r. otrzymał pozytywną odpowiedź i od tego dnia po wieczne czasy ołtarz Matki Bożej Częstochowskiej jest ołtarzem uprzywilejowanym.

Abp Andrzej Dzięga podjął decyzję o koronacji łaskami słynącego obrazu i ustanowił przy bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski, a 28 maja 2017 r. ogłosił dekretem czas przygotowania do koronacji obrazu.

Przygotowania duchowe

Niezwykle istotnym wydarzeniem była wizyta delegacji naszej archidiecezji w Rzymie w dniu 20 czerwca 2018 r., kiedy podczas audiencji generalnej przed bazyliką św. Piotra Ojciec Święty Franciszek pobłogosławił w obecności abp. Andrzeja Dzięgi, ks. kan. Juliana Głowackiego i ks. prał. Aleksandra Ziejewskiego korony, które zostały założone na słynący łaskami obraz. Dzień koronacji poprzedzony był długim czasem błogosławionego przygotowania duchowego. Dotykał on rozbudzania kultu w samej bazylice, ale także promieniowaniu tych łask na całą archidiecezję. Do bazyliki przybywały liczne pielgrzymki, a wierni z dekanatów Szczecina uczestniczyli co miesiąc w czuwaniach i rozważaniach, które przybliżały rolę i znaczenie obecności obrazu Matki Bożej Zwycięskiej w tym historycznym dla Szczecina miejscu. Przed samą uroczystością wierni przeżyli czas Misji Świętych, które poprowadził paulin z Jasnej Góry o. Krzysztof Kowalski. Podczas ich trwania 7 października abp A. Dzięga dokonał również uroczystego poświęcenia sukni dla Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski.

Umocnienie Oratorium i Słowem Bożym

Uroczystości koronacyjne odbyły się w fatimską sobotę 13 października 2018 r. Wprowadzeniem w klimat wielkiego maryjnego święta było premierowe wykonanie utworu Oratorium „Sub Tuum Praesidium”, które skomponował Marek Czerniewicz, a wykonawcami był Chór Akademii Morskiej pod dyr. Sylwii Fabiańczyk-Makuch oraz B. Narloch – organy oraz T. Dąbrowski i D. Głogowski – trąbki. Następnie rozpoczęła się pontyfikalna Eucharystia pod przewodnictwem prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka z Gniezna, abp. Andrzeja Dzięgi, bp. Henryka Wejmana, bp. seniora Mariana B. Kruszyłowicza oraz biskupów z metropolii bp. Edwarda Dajczaka, bp. Krzysztofa Włodarczyka, bp. seniora Pawła Cieślika z Koszalina oraz bp. Tadeusza Lityńskiego, bp. Stefana Regmunta, bp. Pawła Sochy z Zielonej Góry, bp. Czesława Kozonia z Kopenhagi. Obecny był również abp Edward Nowak z Watykanu, dawny sekretarz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Koncelebrowało blisko 80 kapłanów, a bazylikę wypełniły siostry zakonne, alumni, poczty sztandarowe oraz rzesza wiernych, którzy przybyli z całej archidiecezji. Obecni byli również: min. Joachim Brudziński, min. Hanna Szymańska z Kancelarii Prezydenta RP, posłowie, wojewoda, prezydent Szczecina Piotr Krzystek, radni miejscy, służby mundurowe, świat nauki. Gospodarz metropolii abp A. Dzięga, witając zgromadzonych, powiedział: – „Gaude Mater Polonia” – wszyscy jako pielgrzymi dziś tutaj stając, patrzymy ku Zwycięskiej Królowej Polski. Z rąk Prymasa Tysiąclecia sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego dany nam został ten wizerunek na umocnienie i na fundament naszej wiary. Dany został nad Odrę i Bałtyk na umocnienie duchowe.

Następnie głos zabrał abp Edward Nowak, który od 58 lat przebywa w Rzymie i przywiózł ze sobą słowa pozdrowienia od Konfesji św. Piotra: – Głos z Rzymu dla Szczecina! Przekazuję dziś słowa łączności z Ojcem Świętym i ze Stolicą Apostolską. Św. Jan Paweł II patrzy także dziś na nas zgromadzonych w tej bazylice. Czujemy dziś tę łączność duchową z całym Kościołem powszechnym gdyż każda uroczystość koronacji pobłogosławionymi przez papieża koronami ma taki uniwersalny wymiar. I prosimy dziś Maryję: Matko Boża, chroń nas, prowadź, abyśmy się zjednoczyli przy Twoim Synu i słuchali zawsze gorliwie Twoich słów!

Słowo Boże wygłosił prymas Polski abp Wojciech Polak, który przypomniał o królowaniu Maryi w dziejach narodu polskiego: – Prymas Tysiąclecia w czasie wielu koronacji zwykł mawiać: „Coronata corda coronat”. Ukoronowana koronuje nasze serca i przypomina nam wciąż o godności dzieci Bożych, córek i synów Maryi. W tym duchu stajemy dzisiaj przed Chrystusem, aby odkrywając w Królowej Polski Matkę, a w Matce Królową, poczuć się zjednoczeni w wielkiej rodzinie. Maryja została wybrana na Matkę Bożego Syna – dla Niej to powołanie otworzyło jednocześnie nowy rozdział ludzkich dziejów. To Ona jest przestrzenią zachowaną od zła. To Ona jest schodami, które przemierzył Bóg, aby zejść do nas. W Niej jest święta dziewicza przestrzeń wolności, w Niej jest ten szczególny związek Boga z człowiekiem. Maryja to mieszkanie Boga. Zgromadziliśmy się dzisiaj w tej szczecińskiej bazylice, aby w akcie koronacji wypowiedzieć naszą miłość i naszą cześć dla Matki Królowej. Same dzieje przybycia z woli Prymasa Tysiąclecia tego obrazu do Szczecina pokazują jakiś szczególny związek z Jasną Górą Zwycięstwa. Dzisiejsza koronacja niech pozwoli nam doświadczyć dodatkowego ożywienia wiary, by uchwycić nową treść dalszego świętego życia.

Podniosła koronacja

Po homilii nastąpił uroczysty moment koronacji obrazu Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski. Najpierw ks. inf. Edmund Cybulski odczytał list kard. Roberta Saraha – prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny, w którym czytamy m.in.: „Na usilną prośbę abp. Andrzeja Dzięgi życzliwie zezwalamy na mocy właściwych uprawnień przyznanych przez Ojca Świętego Franciszka, by w imieniu i z upoważnienia Ojca Świętego nałożyć drogocenne korony na słynący łaskami wizerunek Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem Jezus, któremu w Szczecinie w bazylice św. Jana Chrzciciela lud chrześcijański oddaje pobożnie cześć”.

Po odczytaniu listu wszyscy biskupi udali się procesyjnie przed obraz, gdzie abp Wojciech Polak odmówił modlitwę błogosławieństwa koron, a następnie wraz z ks. prał. Aleksandrem Ziejewskim nałożył drogocenne korony na obraz Zwycięskiej Królowej Polski. Po oddaniu hołdu ukoronowanemu wizerunkowi pasterz metropolii szczecińsko-kamieńskiej abp Andrzej Dzięga złożył hołd Matce Zwycięskiej, wypowiadając u Jej stóp Akt Oddania, Czci i Uwielbienia za całokształt historycznego dziedzictwa ziemi nad Odrą i Bałtykiem, zawierzając jednocześnie Bogurodzicy dalsze dzieje Kościoła na tej prastarej, słowiańskiej ziemi. Dopełnieniem tej wdzięczności było przekazanie przez Księdza Arcybiskupa krzyża biskupiego jako wotum dla Matki Bożej.

Projekt koron królewskich do Cudownego Obrazu jest oparty na stylizowanych formach lilii andegaweńskich. Symbolizują one czystość, szlachetność, dziewictwo i niewinność. Korony powstały z darów przekazanych od wiernych i są wykonane ręcznie ze stopu wysokiej próby złota z repusowanymi liliami i emaliowanymi srebrnymi aniołami. Korona Matki Bożej jest zdobiona błękitnymi kamieniami szlachetnymi oraz bielą, a także perłami symbolizującymi czystość i niewinność. Podstawę koron stanowi otok zdobiony pięcioramiennymi medalionami uzupełnionymi niebieskimi rozetami. Natomiast korona Dzieciątka Jezus jest zdobiona kamieniami w odcieniu czerwieni i purpury, symbolizując w ten sposób królewskość, władzę i Najwyższego Kapłana. Autorem i twórcą zarówno projektu, jak i złotych koron oraz wykonawcą nimb i rycin, jest mistrz złotnictwa Jacek Gawlak z Częstochowy.

Dziękczynienie

Ukoronowaniem podniosłej uroczystości koronacji było wyśpiewane uwielbienie poprzez hymn „Ciebie, Boga, wysławiamy!”, fanfary w wykonaniu Bogdana Narlocha, księży Janusza Szczepaniaka i Wilhelma Hajduka, a także odśpiewana specjalnie ułożona pieśń „Zwycięska Królowa Polski w Szczecinie”. Po Komunii św. minister Hanna Szymańska odczytała list od Prezydenta RP Andrzeja Dudy, przekazując także dar w postaci paramentów liturgicznych. Sam zaś gospodarz miejsca ks. prał. Aleksander Ziejewski wyraził ogromny hołd dziękczynienia Bogu i Maryi za dzieło odkupienia i zbawienia, a wszystkim bez wyjątku ludziom za niezwykły dar serca, który włożyli w przygotowanie i przeżycie tej historycznej koronacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Grocholewski w Kalwarii Zebrzydowskiej: Maryja jest Matką Kościoła

2019-08-18 12:51

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kalwaria Zebrzydowska (KAI)

- Co to znaczy, że Maryja jest Matką Kościoła? – mówił o tym kard. Zenon Grocholewski, były prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, w homilii podczas Mszy św. w ostatnim dniu uroczystości Odpustu Wniebowzięcia NMP w Kalwarii Zebrzydowskiej. Kard. Grocholewski przypomniał też, jak szczególnym miejscem była Kalwaria dla papieża Jana Pawła II.

Bożena Sztajner / Niedziela

Publikujemy treść homilii:

Zenon Kard. Grocholewski Kalwaria Zebrzydowska domem Matki Kazanie wygłoszone w Kalwarii Zebrzydowskiej 18 sierpnia 2019

Wstęp

W tym roku minęło 40 lat od kiedy św. Jan Paweł II po raz pierwszy przybył do tego sanktuarium jako papież i to już podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 rok. Ten fakt jest niewątpliwie wymownym i mówi bardzo dużo o roli jaką to sanktuarium odegrało w formowaniu świętości największego z Polaków. Przygotowując to kazanie starałem się trochę poczytać o tym centrum kultu maryjnego. Uderzyło mnie to, jak bardzo tenże papież był związany z tym miejscem świętym. Przybywał tutaj często już w dzieciństwie, potem jako młodzieniec, kapłan, biskup, arcybiskup krakowski, kardynał i wreszcie papież. Nawiedzał to sanktuarium biorąc udział w pielgrzymkach, jak również by przewodniczyć różnym uroczystościom, ale jak sam wyznał na tym miejscu przed 40 laty: „Najczęściej przybywałem tutaj sam, tak żeby nikt nie wiedział, nawet kustosz klasztoru. […] sam i wędrowałem po dróżkach Pana Jezusa i Jego Matki, rozpamiętywałem Ich najświętsze tajemnice. To jest zupełnie przedziwna rzecz – te dróżki [...]. A prócz tego polecałem Panu Jezusowi przez Maryję sprawy szczególnie trudne i sprawy szczególnie odpowiedzialne w całym moim posługiwaniu biskupim, potem kardynalskim. Widziałem, że coraz częściej muszę tu przychodzić, bo po pierwsze spraw takich było coraz więcej, a po drugie – dziwna rzecz – one się zwykle rozwiązywały po takim moim nawiedzeniu na dróżkach. Mogę wam dzisiaj powiedzieć, moi drodzy, że prawie żadna z tych spraw, które czasem niepokoją serce biskupa, a w każdym razie pobudzają jego poczucie odpowiedzialności, nie dojrzała inaczej, jak tutaj, przez domodlenie jej w obliczu wielkiej tajemnicy wiary, jaką Kalwaria kryje w sobie” (7 czerwca 1979).

Innymi słowy, czuł ten wielki nasz rodak ogromną potrzebę serca przybywania tutaj jak do domu Matki, z którą chciał rozmawiać, przypatrywać się jej życiu, prosić ją o radę i wstawiennictwo, umocnić się jej matczyną miłością w realizowaniu swego powołania.

Tak, tutaj sobie uświadamiamy, że Maryja jest nie tylko Matką Jezusa, Matką Bożą, ale jest też Matką naszą, Matką nas wszystkich, Matką każdego z nas.

W związku z tym, przychodzi mi na myśl wydarzenie z dnia 21 listopada 1964 roku. Kończyła się wówczas trzecia sesja Soboru Watykańskiego II, podczas której dyskutowano nad tajemnicą Kościoła i wypracowano wspaniałą Konstytucję Apostolską na ten temat, na temat Kościoła, rozpoczynającą się od słów Lumen gentium – światło narodów (Kościół Święty jest bowiem ukazany jako światło dla wszystkich narodów, dla całej ludzkości). W tym dniu papież św. Paweł VI – jakby chcąc ukoronować tę dyskusję i wspomniany dokument o tajemnicy Kościoła – w bazylice św. Piotra uroczyście ogłosił Maryję “Matką Kościoła”, tzn. Matką “całego ludu chrześcijańskiego, zarówno wiernych jak i Pasterzy” (zob. AAS 56 [1964] 1015). O to zresztą usilnie zabiegał wówczas Episkopat Polski. Wtedy też do Litanii Loretańskiej dodano wezwanie: “Matko Kościoła, módl się za nami!”

1. Dlaczego Maryja jest Matką Kościoła?

Zadajmy sobie pytanie bardziej podstawowe: dlaczego Maryja może być nazywana Matką Kościoła? Albo lepiej: dlaczego Maryja jest Matką Kościoła?

a. Mówiąc ogólnie, Maryja jest Matką Kościoła dlatego, że jest Matką Chrystusa. Rodząc Chrystusa w grocie betlejemskiej, w pewnym sensie zrodziła cały Kościół. Chrystus jest bowiem Głową Kościoła a my wszyscy tworzymy jego Mistyczne Ciało. Maryja zrodziła Chrystusa, którego my jesteśmy Mistycznym Ciałem.

Toteż Chrystus mógł się identyfikować z Kościołem. Na przykład czytamy w Dziejach Apostolskich, że gdy Szaweł (późniejszy Paweł) udawał się do Damaszku, by prześladować chrześcijan, ukazał mu się Chrystus, mówiąc: “Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. “Kim jesteś, Panie?”, spytał przestraszony Szaweł. “Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 9, 3-5). “Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz”! A przecież Szaweł nie prześladował Jezusa, nawet Go nie znał, nigdy Go nie widział. On prześladował Kościół, prześladował chrześcijan. Ich chciał wtrącać do więzienia. Natomiast Pan Jezus mówi: ty prześladujesz Mnie. Oto jak Pan Jezus identyfikuje się ze swoim Kościołem, ze swoim Mistycznym Ciałem.

Maryja jest Matką Kościoła, ponieważ jest Matką Chrystusa, którego my jesteśmy Mistycznym Ciałem. Dlatego Chrystus mógł się identyfikować ze swoim Kościołem.

b. W sposób szczególny Maryja stała się Matką Kościoła, gdy pełna bólu stała pod krzyżem Chrystusa. Na krzyżu Chrystus dokonywał wielkiego dzieła zbawienia świata. Maryja stała pod krzyżem, współpracując w tym dziele odkupienia, toteż niejednokrotnie bywa nawet nazywana Współodkupicielką.

Można powiedzieć, że na krzyżu Chrystus niejako rodził Kościół, i w tym rodzeniu Kościoła Maryja odegrała szczególną rolę. Jej obecność tam nie była jedynie bierną, lecz to był bardzo ważny moment jej misji w historii ludzkości.

Kardynał Wyszyński kiedyś powiedział, że nie ma rodzenia bez matki, dlatego tam pod krzyżem, gdy rodził się Kościół, była potrzebna matka, była potrzebna Maryja.

2. Ogłoszenie Maryi Matką Kościoła

Właśnie tam pod krzyżem – gdy Maryja współpracowała w rodzeniu się Kościoła – sam Pan Jezus ogłosił ją Matką Kościoła.

Gdy ktoś umiera świadomie, nie mówi rzeczy mało ważnych, nie żartuje, lecz mówi to, co naprawdę leży mu na sercu. Nie ma wątpliwości, że Chrystus umierał świadomie, i w tym momencie powiedział do Maryi, wskazując na Jana: “Niewiasto oto syn Twój”; potem powiedział do Jana, wskazując na Maryję: “Oto Matka twoja” (J 19, 25-27). Te słowa nie mogą oznaczać – jak chcieliby niektórzy – zwykłą troskę Jezusa o los Maryi, zwykłą troskę o to, by zabezpieczyć Jej przyszłość, pomoc. Gdyby Panu Jezusowi chodziło tylko o to, wystarczyłyby słowa skierowane do Jana: “Oto Matka twoja” (czyli: “traktuj Ją jak swoją matkę”), i nie byłyby konieczne, co więcej byłyby zupełnie niepotrzebne słowa skierowane do Maryi: “Oto syn Twój”. Kto umiera świadomie, nie mówi rzeczy niepotrzebnych.

Toteż Kościół od samego początku rozumiał słowa Pana Jezusa w sensie bardziej głębokim; rozumiał, że Jan – ten uczeń, którego Jezus umiłował – reprezentował pod krzyżem cały Kościół, wszystkich chrześcijan, wszystkich tych, których Jezus umiłował, oddając za nich życie. Od samego początku Kościół rozumiał, że słowa Pana Jezusa “oto syn Twój [...] oto Matka twoja” były jakimś wymownym ogłoszeniem Maryi Matką Kościoła, Matką wszystkich wierzących.

W ten sposób Pan Jezus, przed swoją śmiercią, chciał w tym historycznym momencie niejako uroczyście powiedzieć światu i wszystkim przyszłym pokoleniom, że Maryja nie tylko zrodziła Go w grocie betlejemskiej, ale także współpracowała w rodzeniu się Kościoła.

3. Matka Kościoła w historii Rola Maryi jako Matki Kościoła nie kończy się jednak pod krzyżem, lecz trwa. W sposób bardzo plastyczny pisali Ojcowie Kościoła, czyli ci wspaniali pisarze chrześcijańscy pierwszych wieków, że z otwartego boku Chrystusa na krzyżu zrodził się Kościół. Maryja zaś, która stała pod krzyżem, wzięła ten Kościół w swoje matczyne ręce.

Tak jak w grocie betlejemskiej ściskała Dzieciątko Jezus z całym ogromem swej miłości, tak samo z niezwykłą matczyną miłością przygarnęła pod krzyżem rodzący się Kościół. Tym bardziej przytuliła go swego serca, bo ociekał On jeszcze krwią Jej Syna, i dopiero zrodzony potrzebował matki, tak bardzo potrzebował matki.

A potem, gdy ten młody Kościół oczekiwał w wieczerniku zstąpienia Ducha Świętego, oczekiwał niejako tego sakramentu bierzmowania, Maryja była tam wśród apostołów. Ona była tam potrzebna, bo matka jest potrzebna zawsze tam, gdzie życie się rodzi i gdzie życie się rozwija. Ona była dla tego młodego Kościoła – jak pisał jeden z teologów – słońcem, które go rozgrzewało, cementem, który go konsolidował, klejem, który go łączył. Umacniała przestraszonych apostołów, budziła nadzieję. Przecież była Matką.

Tę misję Maryja spełniała przez całą historię. Jest rzeczą wymowną, że od samego początku chrześcijanie jakby instynktownie – jeszcze bez jakiegoś pogłębienia teologicznego – wyczuwali w niej Matkę (jak dziecko instynktownie rozpoznaje swoją matkę) i uciekali się do Niej. Od samego początku bowiem powstawały niezliczone kościoły i sanktuaria Jej poświęcone, jak również mnożyły się dzieła sztuki i literatury na jej cześć. A św. Bernard (1090-1153) w swej znanej modlitwie powie: “Pomnij o dobrotliwa Panno Maryjo, że od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek uciekając się do Ciebie, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, miał być przez Ciebie opuszczony”. Od wieków nie słyszano! Czyż może matka zapomnieć o swoim dziecku? Czyż może taka matka jak Maryja zapomnieć o swoich dzieciach?

Chciałbym też tutaj zaznaczyć, że wspomniany już nasz ukochany św. Jan Paweł II, ten niezmordowany apostoł dzisiejszego świata, nie wydał żadnego ważnego dokumentu bez powierzenia go trosce Maryi, bo czyż może się dziać coś w Kościele bez udziału jego Matki?

I tutaj w Kalwarii Zebrzydowskiej Matka Boża okazuje się prawdziwą Matką, Matką Kościoła.

Kościół jest jeden i wielki, rozsiany po całym szerokim świecie. Lecz – jak przypomina Sobór Watykański II – ten Kościół realizuje się w różnych społecznościach: w diecezjach, w parafiach, w misjach, w domach zakonnych, w rodzinach (Sobór nazywa rodzinę "Kościołem domowym"), w różnych instytucjach.

Uczyńmy Maryję naprawdę Matką naszych parafii, naszych społeczności, naszych rodzin, naszych domów zakonnych. Przede wszystkim jednak uczyńmy Ją Matką naszych serc, naszych myśli, naszych pragnień. A Ona, ta wspaniała Matka, będzie nas prowadziła do najwyższego dobra, do Chrystusa, którego dzisiaj świat tak bardzo potrzebuje.

4. O dobra duchowe dla siebie i dla współczesnego świata

Jeszcze dwie bardzo ważne uwagi:

a. Po pierwsze. Przychodzimy do tej Matki, by przedstawić Jej nasze potrzeby, by wypłakać się przed Nią, by prosić o zdrowie, o ulgę w cierpieniu, o zdanie matury, o pomyślne załatwienie jakiejś sprawy, itd. Dobrze, że o to prosimy. Ale musimy pamiętać, że Pan Jezus nie przyszedł na świat, aby uwolnić nas do bólu, cierpienia, aby wyleczyć nas z naszych chorób, aby stworzyć na tutaj na ziemi raj. Przyszedł, aby nam dać dużo więcej, aby otworzyć nam niebo, aby nam wysłużyć życie wieczne, oglądanie Boga twarzą w twarz w wiecznej szczęśliwości. Wyjaśnił: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Miłość Boga względem nas wyraża się więc głównie w tym, że chce On nas obdarzyć wieczną szczęśliwością. Ale chce też byśmy mieli w tym nasz udział, domaga się więc naszej współpracy. Żąda od nas wzięcia krzyża, czyli hojnej miłości. Powiedział wyraźnie: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,38; Łk 14,27). Tak, musimy się nade wszystko prosić Boga za przyczyną Matki Najświętszej o dobra duchowe. O takie głównie dobra kazał nam się modlić Pan Jezus ucząc „Ojcze nasz”. Mamy mówić: „święć się imię twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola twoje, itd.”. To są dobra duchowe. Właściwie wszystkie wezwania tej Modlitwy Pańskiej dotyczą wartości nadprzyrodzonych. Bo przecież również wezwanie „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” nie odnosi się tylko do potrzeb materialnych, ale do tego wszystkiego co nam jest potrzebne w dążeniu do nieba. Na innym miejscu Pan Jezus wyraźnie powiedział: „Starajcie się naprzód o królestwo [niebieskie] i o Jego sprawiedliwość, a [wszystko inne] będzie wam dodane” (Mt 6,33; Łk 12,31). „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26). Podobnie wzywa św. Paweł: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-2). Czegoż więc może Matka Boga i nasza Matka bardziej dla nas pragnąć jak nie właśnie tego, byśmy umieli jak najlepiej wypełnić wolę Bożą i osiągnąć szczęśliwość wieczną? Dlatego jest rzeczą niezmiernie ważną, byśmy modlili się tutaj przede wszystkim o dobra duchowe, byśmy prosili naszą niebieską Matkę o uwolnienie się z grzechu, o wzrost we wierze i miłości, o zachowanie wierności Panu Bogu, o świętość.

b. A druga rzecz, na którą pragnę zwrócić uwagę, to to, że nie możemy myśleć tylko o sobie. Byłoby źle, gdybyśmy na tym świętym miejscu modlili się tylko we własnych intencjach. Mamy przecież braci i siostry rozsiane po całym świecie. Miłość bliźniego przynagla nas, byśmy modlili się też za innych, mając zawsze na uwadze, że najważniejszymi są dobra duchowe. Nie trudno bowiem dostrzec we współczesnym świecie potwornych wojen, zbrodni, terroryzmu, prześladowań, upadku moralności, braku szacunku do życia, obłudy, demagogii, itd. Te tragedie dotykają dzisiaj boleśnie także wasz kraj. To wszystko jest powodem ogromnych niesprawiedliwości, cierpienia, bólu, łez, chorób i śmierci ogromnej ilości ludzi. Wobec tych potworności Matka Najświętsza w Fatimie domagała się pokuty, nawrócenia i modlitwy. Wzywała więc, by nasza modlitwa miała aspekt misyjny, zmierzała do nawrócenia świata. Jeszcze jedno, w ostatnim czasie rozbolało nam wszystkim serce, widząc jak w naszym kraju pewne kręgi, i to w sposób bardzo prostacki, obrażają naszą ukochaną Matkę Niebieską, profanują Jej obraz. Maryjo, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Upraszaj dla nich łaskę, by i oni poczuli ciepło Twej matczynej miłości. My zaś wobec tych faktów, idąc za potrzebą serca, przyrzekamy, że coraz bardziej będziemy Ci okazywać naszą bezgraniczną miłość.

Zakończenie Konkludując, chciałbym usilnie zachęcić, byśmy w tym sanktuarium modlili się gorąco za świat, a zwłaszcza za nasz kraj, aby zwyciężały w nim dobro i prawda, aby ludzie, szczególnie ci odpowiedzialni za losy naszego kraju, otwierali swe umysły i serca na chrześcijańskie przesłanie miłości i pokory, bo przeciwieństwo miłości i pokory – tzn. pycha i złączony z nim egoizm – są, jak tego dowodzi historia, największymi niszczycielami dobra i prawdziwego postępu ludzkości.

Maryjo, Ukochana Matko, módl się na nami, za Polską i za całym światem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem