Reklama

Nakarmić ciało i ducha

2019-07-16 11:54

Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 29/2019, str. 4

Archiwum Sióstr Urszulanek z Gandino
Wolontariusze na spacerze z dziećmi

Jedni wyjeżdżają na misję za granicę, drudzy aktywnie udzielają się w różnych ośrodkach dla potrzebujących, jeszcze inni poświęcają swój wolny czas na pobyt z dziećmi. Motywacje mogą być różne, ale jedno jest pewne – robią to bezinteresownie. Wspólnym mianownikiem jest pragnienie podzielenia się cząstką siebie, swoim czasem, talentem z osobami potrzebującymi. Szlachetna forma niesienia pomocy jest wciąż żywa, o czym świadczą świadectwa pochodzących z naszej diecezji wolontariuszy. Robią to wbrew lansowanemu w obecnych czasach przeświadczeniu bycia najlepszym i samowystarczalnym. Pokora, cierpliwość, empatia przy właściwym przygotowaniu duchowym są niezbędne przy pracy w hospicjum, jadłodajni dla bezdomnych czy półkolonii dla dzieci.

* * *

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci...

Jako alumn Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie postanowiłem podjąć w te wakacje pracę jako wolontariusz w Fundacji Kapucyńskiej im. bł. Aniceta Koplińskiego w Warszawie. Największym dziełem Fundacji jest jadłodajnia, w której codziennie podaje się ludziom bezdomnym i potrzebującym ciepły posiłek, którego tak często brakuje w ich diecie.

Wolontariusze dzień zaczynają od Mszy św., aby potem wspólnie spotkać się w budynku Fundacji znajdującym się przy ul. Kapucyńskiej w Warszawie i wspólnie zacząć pracę. Ok. godz. 8 drzwi otwierane są po raz pierwszy, a długiej kolejce zmęczonych i zaspanych twarzy ukazuje się przyjazna twarz wolontariusza lub brata, który z szerokim uśmiechem rozdaje ciepłą kawę i herbatę tym, którzy po nie przychodzą. Przez kilka dni to właśnie ja mogłem je przygotowywać. Było to dla mnie niezwykłe doświadczenie pokazujące, jak bardzo myliłem się, oceniając mijane o poranku nieobecne twarze ludzi, którzy codziennie muszą starać się o kawałek bezpiecznego miejsca do przetrwania nocy. Zdumiewała mnie ich życzliwość, której tak wiele przekazywali mi w deszczowe poranki, a której się w ogóle nie spodziewałem.

W tym samym czasie, kiedy ja wydawałem kawę, wolontariusze w kuchni pracowali nad obiadem. Liczny zespół zawsze uśmiechniętych osób w różnym wieku sprawnie walczył z warzywami, mięsem i ogromnymi garnkami, w których gotowana jest zupa. Ich zapał i szczera radość były dla mnie ogromnym świadectwem ewangelicznej miłości bliźniego. Kiedy zegar wskazywał godz. 11.30, drzwi jadłodajni otwieraliśmy po raz drugi. Naszym oczom ukazywała się trzy razy dłuższa niż o poranku kolejka ludzi czekających często na jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia. Sala niemal natychmiast zapełniała się, a wtedy każdy z nas ruszał do przydzielonych zadań. Nalewanie dokładek, zmywanie naczyń czy rozlewanie herbaty to tylko nieliczne z obowiązków wolontariuszy. W czwartkowe wieczory organizowane są spotkania modlitewnie, na których rozważane są czytania z nadchodzącej niedzieli. Wspólna modlitwa jednoczy wszystkich zebranych braci, wolontariuszy i ludzi przychodzących z ulicy, co jest potwierdzeniem słów Chrystusa, że „gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich” (Mt 18, 20).

Reklama

Najważniejsze w tym wszystkim jest niesienie pomocy tym, którym tak często pomocy odmawiamy. Tego właśnie nauczyła mnie praca w fundacji. Bezinteresowna pomoc okazuje się przynosić dobre owoce także tym, którzy ją niosą i nie oczekują niczego w zamian. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40b). Jezus Chrystus obecny jest w każdym z tych, którzy przychodzą po pomoc do fundacji. Mijając ich na ulicy, często o tym zapominałem lub nie myślałem w ogóle. Uważam, że to doświadczenie przebywania z nimi odmieniło moje patrzenie na każdego z bezdomnych. Za każdą osobą kryje się jej indywidualna historia, która pełna jest Bożej miłości do człowieka.

Al. Michał Dziedzic

* * *

Spragnieni Boga

„Być księdzem, aby służyć. Nie by rządzić, nie by błyszczeć, lecz by w nieprzerwanej i Boskiej ciszy oddać się służbie wszystkich dusz” – powiedział św. Josemaría Escrivá. Słowo „wszystkich” zawsze jakoś mocno zwracało moją uwagę. Przykłady św. Josemaríi i św. Matki Teresy z Kalkuty od zawsze budziły mój szacunek, podziw, a także chęć naśladowania. Po długoletniej modlitwie i prośbie do księdza biskupa dostałem zgodę na posługę w mokotowskim Hospicjum Świętego Krzyża w Warszawie, którą rozpocząłem 1 lipca zeszłego roku. Jednym z zadań jest posługa wśród chorych bezdomnych mężczyzn. Nie wszyscy są tam umierający. Są także tacy, którzy z nowotworem póki co walczą, a nawet wygrali niejedną walkę. Posługa jest to szczególna, bo w środowisku odrzuconych i cierpiących. W ciągu tego roku zaprzyjaźniłem się z niejednym panem z naszego hospicjum. Niektórzy już nas opuścili, umierając. Niby normalne w takim miejscu, ale każde odejście zawsze rodzi we mnie smutek. Wśród mieszkańców pojawiam się, aby czynić posługę sakramentalną, ale także wspierać duchowo czy też czasem wspierać przez materialne dary, które udaje się pozyskiwać, a także odwiedzanie w szpitalach czy pomoc w załatwianiu spraw urzędowych. Mszę św. z racji lokalowych mamy w blaszanym baraku. Niejeden stwierdzi, że niegodne miejsce, a ja mam wrażenie, że Panu Bogu się ono szczególnie podoba, bo ci, którzy są Go spragnieni, mogą przyjść i czerpać od Niego. Wiele godzin spędzam na rozmowie i słuchaniu historii życia, która pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na bezdomność. Spotykam się zawsze z wielką życzliwością, uśmiechem i otwartością. Spotkania takie uwrażliwiają i dają niesamowite spełnienie, że można mimo tragizmu sytuacji bezdomnych zobaczyć na ich twarzach uśmiech i ulgę. Niewątpliwie największy dar, który możemy przekazać takim osobom, to nasze zainteresowanie, wysłuchanie ich.

Ks. Adam Niewęgłowski

* * *

Wolontariat to siła, to coś takiego, co wznosi cię na wyżyny. Do oczu płyną łzy na myśl o nim. To kawał mojego życia. Jestem taką szczęściarą, że dwa z wielu miejsc, w których byłam wolontariuszką, łączyło w sobie bliskość z Bogiem i niesienie pomocy drugiemu człowiekowi; jednym z nich jest Dom Betania – Sióstr Urszulanek z Gandino w Nurcu-Stacji, gdzie kilkakrotnie jako wolontariuszka pomagałam w organizacji półkolonii letnich. Najwspanialszymi rzeczami, które zawdzięczam wolontariatom, są miliony cudownych wspomnień w mojej głowie, miliard uśmiechów, ciepłych słów i wzajemnych pisków radości na widok drugiego człowieka.

Katarzyna Kaczmarek

* * *

Po raz trzeci byłem na półkoloniach organizowanych przez Siostry Urszulanki z Nurca. W tym czasie przez pracę z dziećmi i młodzieżą mogłem zdobyć doświadczenie, które z pewnością przyda mi się w przyszłej pracy kapłańskiej. Za każdym razem, kiedy słyszę nazwę Nurzec, to przypomina mi się wiele wspaniałych chwil. Znakomita atmosfera, ale i wspaniałe jedzenie to coś, co charakteryzuje to miejsce. Za każdym razem, kiedy przychodzi czas powrotu z półkolonii, w głębi serca rodzą się słowa: „żal odjeżdżać”.

Al. Piotr Wyszomierski

* * *

Wolontariat od lat zajmuje ważną rolę w moim życiu. Przede wszystkim dzięki pomocy innym uwrażliwiłam się na potrzeby drugiego człowieka i odkryłam, że prawdziwą radość daje radość bliźniego, któremu zdołałam coś z siebie dać. Dzięki wolontariatowi poznaję swoje słabe i mocne strony, wiem, na ile jestem w stanie poświęcić się drugiemu człowiekowi, który potrzebuje mojej pomocy.

Urszula Orzechowska

Tagi:
wolontariusze

Reklama

Dobre wakacje w dobrym towarzystwie

2019-07-10 09:42

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 28/2019, str. VI

Ks. Mieczysław Puzewicz
Abp Stanisław Budzik wśród dzieci podczas „Dobrych wakacji”

Cały świat Sandry to ulice Zgodna, Składowa i Parkowa. Przy czym Zgodna jest bardzo niezgodna, co wieczór słychać na niej wrzaski i awantury, dla Sandry rzecz normalna. Najdalej chodzi przez Kąpielową nad Bystrzycę, gdzie może poleżeć na trawniku. W drugą stronę przez Ceglaną idzie z koleżankami pod tory kolejowe, ale nie za blisko, bo tydzień temu pociąg przejechał tam pijanego sąsiada ze Skibińskiej. Takich dzieci jak Sandra na lubelskich Bronowicach jest ponad sto.

Fryzjerka albo kurier

Trzy razy w tygodniu w dzielnicy pojawiają się wolontariusze. W ciągu roku szkolnego pomagają odrabiać lekcje, zwłaszcza z matematyki. Organizują też zabawy i, co najważniejsze, przynoszą soki oraz bułeczki. Tłumaczą też, że łacina podwórkowa, którą dzieci operują świetnie, nie jest językiem polskim; ten język jest dla dzieci raczej obcy, bardziej nawet niż angielski ze szkoły. Sandra marzy, aby zostać fryzjerką, tak jak pani Marzenia i pani Asia, które wykształciły się i robią teraz zygzaki na głowach dorosłych chłopaków w galerii przy dzielnicy. Marzenia Sandry podzielają koleżanki ze Zgodnej i okolic. Koledzy chcieliby jeździć jako kurierzy z paczkami; jak taki zajedzie to pół Bronowic żyje przesyłką. Najgorzej, że na fryzjerkę i kuriera trzeba się uczyć, skończyć gimnazjum, a teraz nawet całą podstawówkę. Wolontariusze to zjawy z innej planety, pokończyli licea i studia i nie wiadomo czemu chce im się przyjeżdżać na Zgodną i Skibińską. Kiedy otwarta jest świetlica, dzieci mają też święto higieniczne, można wejść do toalety i zamknąć się od środka; w wychodkach na dzielnicy trzeba krzyczeć z daleka „zajęte!”, jak ktoś nadchodzi. Lepiej jest tam, gdzie wspólną toaletę ma cała kamienica.

Dzieci na ulicach

Z badań prowadzonych przez Instytut Badania Opinii Homo Homini wynika, że dziecko z co trzeciej rodziny nie wyjedzie w tym roku na przynajmniej tygodniowy wypoczynek poza miejsce zamieszkania. Statystyki te rosną na terenach biedniejszych, w tym na Lubelszczyźnie. Bardzo dużo dzieci pozostaje tam, gdzie mieszka na co dzień. W wielu dzielnicach troska rodziców o dzieci nie jest normą, szczególnie tam, gdzie rodziny są niepełne albo doświadczone przez alkoholizm, przestępstwa czy skrajne ubóstwo. Nie ma wtedy mowy o wychowywaniu dzieci, tę rolę przejmuje podwórko, ulica i dzielnica ze wszystkimi negatywnymi wzorcami. To tutaj dzieci mają pierwsze kontakty z alkoholem, narkotykami, kradzieżami i użyciem przemocy.

Ten problem zauważyło 9 lat temu Centrum Wolontariatu w Lublinie i razem z diecezjalną rozgłośnią radiową zainicjowało pierwszą edycję akcji „Dobre wakacje w dobrym towarzystwie”. Każdego dnia grupa wolontariuszy pojawia się w innej dzielnicy miasta i organizuje dla dzieci czas do południa. Do dyspozycji najmłodszych są zabawki i sprzęty do gier zespołowych. Zajęcia mają nie tylko bawić ale i uczyć, że nie wolno przeklinać i bić się, że trzeba rozmawiać i uzgadniać decyzje, że słabsi nie są gorsi i należy im pomagać, że warto sprzątać i zachowywać punktualność.

Inicjatywę pobłogosławił abp Stanisław Budzik. Od początku włączają się w nią lubelskie parafie; w tym roku akcja odbywa się m.in. w parafii Świętej Rodziny na Czubach, Świętej Trójcy na Felinie, św. Andrzeja Boboli na Czechowie i u Marianów na Bazylianówce. Obejmuje ponadto Bronowice Stare i osiedle Za Cukrownią, gdzie procesy degradacji materialnej i społecznej są szczególnie widoczne. „Dobre wakacje” wspierane są finansowo przez urząd miasta oraz sponsorów przekazujących posiłki i napoje dla dzieci. Martyna Głodek z Centrum Wolontariatu, koordynująca tegoroczną akcją, zgromadziła kilkudziesięcioosobową grupę wolontariuszy, nie tylko Polaków lecz także obcokrajowców, co jest dodatkową atrakcją dla dzieci.

Bezpieczne lato

Sandra biegnie na „Dobre wakacje” już o godz. 8.00. Wie, że musi być umyta i zadbana. Najpierw wolontariusze ozdobią buzie jej i koleżanek w ulubione imitacje motyli lub kotków. Potem będą kalambury, w których trzeba wykazać się znajomością przysłów i bajek. Sprawność testowana jest w wyścigach w tunelach. Będzie także rysowała portret swojej rodziny i marzenia o przyszłości. Mądre wolontariuszki nauczą ją podstaw udzielania pierwszej pomocy i opowiedzą o innych krajach na świecie. W tym czasie ona i reszta dzieci nie zapalą papierosa i nie sięgną po piwo. Nie pójdą w okolice niebezpiecznych torów czy niestrzeżonego kąpieliska przy rzeczce. Mają dobre wakacje w dobrym towarzystwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież Franciszek wobec osób LGBT+

2019-08-09 16:48

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Papież Franciszek wobec osób homoseksualnych reprezentuje takie same stanowisko jak jego poprzednicy. Tymczasem środowiska liberalne, nie wyłączając niektórych katolickich, interpretują jego pontyfikat jako odejście od tradycyjnego nauczania Kościoła nt. homoseksualizmu. Ogłaszają więc kolejne „rewelacje” w tym zakresie. Nie ma to jednak oparcia w rzeczywistych wypowiedziach Ojca Świętego. Prezentujemy analizę papieskich wypowiedzi.

Mazur/episkopat.pl

Niezmienne stanowisko Kościoła

Warto przypomnieć, że już od czasów apostolskich, czyli niemal od 2000 lat, stanowisko Kościoła wobec czynów natury homoseksualnej jest niezmienne. Kościół przyjmuje wizję człowieka wynikającą z Bożego Objawienia, gdzie już w Księdze Rodzaju powiedziano, że człowiek został stworzony „mężczyzną i niewiastą” - realizuje się zatem w ramach swej tożsamości płciowej. A komplementarność płci umożliwia rozwój miłości, niezbędnej do stworzenia najbardziej naturalnej wspólnoty jaką jest rodzina, bazująca na związku kobiety i mężczyzny. Dlatego chrześcijaństwo od samego początku weszło w krytyczny dialog ze spuścizną kultury greckiej, gdzie relacje homoseksualne traktowane były jako rzecz niemal normalna. Nadzwyczaj krytyczny stosunek do czynów homoseksualnych prezentował św. Paweł, apostoł narodów. W Tradycji Kościoła w kolejnych wiekach zjawisko homoseksualizmu omawiane było zawsze w kontekście problematyki płci, małżeństwa, czystości i traktowane jako jeden z grzechów przeciwko niej. Na temat homoseksualizmu wypowiadał się wielokrotnie Urząd Nauczycielski Kościoła.

Najkrótszą syntezę stosunku Kościoła do homoseksualizmu w dzisiejszej epoce zawiera (opublikowany w 1992 r.) Katechizm Kościoła Katolickiego. W punkcie 2357 stwierdza, że już Pismo Święte przedstawia to zjawisko "jako poważną deprawację". Wyjaśnia, że "akty homoseksualne są czynami pozbawionymi niezbędnego i istotnego uporządkowania; są przeciwne prawu naturalnemu. Zamykają akt płciowy na dar życia". Przypomina też, że czyny homoseksualne "są grzechami pozostającymi w głębokiej sprzeczności z czystością" dlatego osoby homoseksualne są powołane do czystości.

"Poprzez cnotę opanowania siebie, wychowującą do wolności wewnętrznej, czasem przez wsparcie bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny stopniowo i zdecydowanie zbliżać się do chrześcijańskiej doskonałości" – stwierdza Katechizm.

Jednocześnie KKK w kolejnym swym punkcie 2358 zaleca unikanie "jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji". Podkreśla też, że mężczyźni i kobiety o skłonnościach homoseksualnych "powinni być traktowani z szacunkiem, współczuciem i delikatnością" oraz, że "powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji".

Zatem – wedle nauczania Kościoła – same skłonności homoseksualne, których korzenie i specyfika są wciąż przedmiotem sporów wśród seksuologów, psychologów i pedagogów, nie są jeszcze grzechem. Grzeszne jest dopiero poddanie się tym skłonnościom.

Nauczanie Franciszka

Takie same stanowisko reprezentuje papież Franciszek, choć niektóre środowiska starają się interpretować jego pontyfikat jako odejście od tradycyjnego nauczania Kościoła nt. homoseksualizmu. Koronnym przykładem jest wypowiedź Franciszka z lipca 2013 r. Cytowane są jego słowa: „Kimże ja jestem, aby osądzać!”, jakie padły z jego ust na pokładzie samolotu z Rio de Janeiro, w odpowiedzi na pytanie o stosunek do homoseksualistów. Zostały zinterpretowane jako zakwestionowanie przez papieża dotychczasowego nauczania Kościoła, gdzie akty homoseksualne są w jasny sposób osądzane i to w sposób negatywny. Tymczasem pełna odpowiedź Ojca Świętego brzmiała: "Lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem. Jeśli ktoś jest homoseksualistą, poszukuje Pana Boga, ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby go osądzać? Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia to tak pięknie, że tych osób nie należy z tego powodu marginalizować, powinny być włączone do społeczeństwa. Problemem nie jest posiadanie tej skłonności. Nie – musimy być braćmi. To jedna kwestia, inną jest natomiast lobbing, zarówno lobbing biznesowy, polityczny, czy lobbing masoński – tak wiele lobbowania. To jest dla mnie najpoważniejszy problem" – mówił papież. Cała jego wypowiedź jest wyraźnym potwierdzeniem doktryny moralnej Kościoła i doskonałym jej streszczeniem - osoby homoseksualne z przyjaźnią zapraszamy na drogę zbawienia, ale zgodnie z zasadami jakie stawia Katechizm. Niezależnie od tego przeciwstawiamy się promocji czynów homoseksualnych oraz politycznemu lobbingowi na rzecz legalizacji małżeństw jednopłciowych. W tej ostatniej kwestii Jorge Bergoglio jest jednoznaczny i wręcz pryncypialny. Oto jego słowa z listu pasterskiego skierowanego do wiernych w lipcu 2010 r. przed głosowaniem przez parlament Argentyny projektu ustawy o związkach jednopłciowych: „Nie bądźmy naiwnymi. (…) Jest to destrukcyjny projekt wymierzony w Boży plan. Nie jest to zatem tylko projekt ustawodawczy (projekt ustawy to tylko narzędzie). Jest to działanie ojca kłamstwa, który pragnie oszukać i zmącić umysły dzieci Bożych. (…) W tych działaniach musimy dostrzec zazdrość diabła, przez którego wszedł grzech na świat i który pragnie zniszczyć obraz Boga w człowieku: w mężczyźnie i kobiecie, stworzonych przez Boga i którym to zostało polecone, aby wzrastali i rozmnażali się. Wołajmy zatem do Boga, aby zesłał swojego Ducha na parlamentarzystów, którzy będą głosować. Aby nie oddawali głosu kierując się błędem lub koniunkturą, lecz aby głosowali kierując się prawem naturalnym i prawem Bożym”.

Odnośnie do wprowadzenia związków partnerskich oraz małżeństw homoseksualnych – co dziś jest jednym z podstawowych postulatów środowisk LGBT – Franciszek reprezentuje obowiązującą naukę Kościoła. Została ona wyrażona m. in. w „Uwagach dotyczących projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi” Kongregacji Nauki Wiary z 2003 r. Stwierdza się tam, że „żadna ideologia nie może pozbawić ludzkiego ducha pewności, że małżeństwo istnieje tylko między dwiema osobami różnej płci, i po to by współpracować z Bogiem w przekazywaniu i wychowywaniu nowego życia”. A państwo „nie może zalegalizować takich związków bez uchybienia swemu obowiązkowi promowania i ochrony zasadniczej instytucji dla dobra wspólnego jaką jest małżeństwo". A ponadto, „prawna legalizacja związków homoseksualnych prowadziłaby do zmian całego porządku społecznego" oraz "przysłonięcia niektórych fundamentalnych wartości moralnych jak również dewaluację instytucji małżeństwa".

Podobne stanowisko wyraża Franciszek w swej adhortacji „Amoris laetitia”, pisząc w art. 251, iż „w trakcie dyskusji na temat godności i misji rodziny Ojcowie synodalni zauważyli, że . To niedopuszczalne, aby Kościoły lokalne doznawały nacisków w tej materii oraz aby organizmy międzynarodowe uzależniały pomoc finansową dla krajów ubogich od wprowadzenia praw ustanawiających «małżeństwo» między osobami tej samej płci".

W kolejnych latach Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej dementowało podawane przez media „rewelacje” na temat rzekomego reformowania prze Franciszka nauczania Kościoła nt. homoseksualizmu. W sierpniu 2017 r. zastępczyni Sala Stampa Paloma Garcia Ovejero zdementowała informację o tym, że Franciszek „wspiera środowiska homoseksualne i adopcję przez nie dzieci”. W kwietniu 2019 r. tymczasowy dyrektor tej instytucji Alessandro Gisotti dementował pogłoskę, jakoby Ojciec Święty miał zamiar w najbliższych dniach wygłosić "historyczne przemówienie" do obrońców praw osób homoseksualnych. Faktycznie, z delegacją taką spotkał się w Watykanie kard. Pietro Parolin, ale Franciszek nie wygłosił do nich żadnego przemówienia. Przykładem manipulacji były także wnioski po spotkaniu Franciszka z trzema ofiarami ks. Fernanda Karadimy, słynnego chilijskiego kapłana pedofila, jakie nastąpiło w kwietniu ub. r. Jeden z nich Juan Carlos Cruz, jest homoseksualistą. Molestowani przed laty mężczyźni przyznali po rozmowach z papieżem, że „w tych dniach znaleźli przyjazne oblicze Kościoła, całkowicie odmienne od tego, które widzieli wcześniej”. A Juan Carlos Cruz powtórzył słowa, jakie miał usłyszeć od Franciszka, gdy przyznał się do swojej orientacji homoseksualnej: "Wiesz Juan Carlos, że to nie ma znaczenia. Bóg cię takim stworzył. I takim cię kocha. Papież takim cię kocha i ty też powinieneś siebie kochać oraz nie przejmować się tym, co mówią ludzie".

Tę wypowiedź nagłośniły natychmiast światowe media. CNN podkreśliła, że wypowiedź Franciszka była „znaczącym odstępstwem od nauczania Kościoła rzymskokatolickiego, który uważa homoseksualizm za obiektywnie zaburzony i sprzeczny z Bożym prawem".

Źródła zamieszania

Jak widać z tych przykładów, niektóre media nie są w stanie zrozumieć logiki nauczania Kościoła ws. homoseksualizmu, w tym nauczania Franciszka. Nie mogą pojąć, że negatywnemu osądowi czynów (aktów) homoseksualnych, może towarzyszyć pozytywny, a nawet przyjazny stosunek do osób, które charakteryzuje ta orientacja. Kościół osoby takie traktuje tak jak wszystkich innych wiernych i zaprasza na wspólną drogę do zbawienia. Ponadto Franciszek – który zabiega o wyjście Kościoła „na peryferia”, czyli ku wszystkim poszukującym – tę samą zasadę stosuje do osób LGBT+. Stąd – jeśli jest okazja – zwraca się do nich w sposób ciepły i z szacunkiem. Przypomina, że chrześcijanie, cały Kościół, powinien tak postępować, unikając wszelkiej dyskryminacji. Stąd w adhortacji „Amoris laetitia” (250) Franciszek stwierdza, że „Kościół przyswaja sobie postawę Pana Jezusa, który w bezgranicznej miłości ofiarował samego siebie każdemu człowiekowi bez wyjątku. (…) Dlatego chcemy przede wszystkim potwierdzić, że każda osoba, niezależnie od swojej skłonności seksualnej, musi być szanowana w swej godności i przyjęta z szacunkiem, z troską, by uniknąć «jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji»", a zwłaszcza wszelkich form agresji i przemocy. W odniesieniu do rodzin, należy natomiast zapewnić im pełne szacunku towarzyszenie, aby osoby o skłonności homoseksualnej miały konieczną pomoc w zrozumieniu i pełnej realizacji woli Bożej w ich życiu”.

Wyraźnie mówi też o potrzebie towarzyszenia osobom LGBT+ ze strony Kościoła oraz zachęca do integrowania ich we wspólnocie. Dlatego – w czasie pontyfikatu Franciszka – Stolica Apostolska rozpoczęła dialog ze środowiskami LGBT+ . Wyrazem tego było m. in. spotkanie sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Parolina, jakie odbyło się 5 kwietnia br. z grupą 51 działaczy środowisk LGBT z różnych krajów i polityków, zaangażowanych w obronę ich praw. Zaapelowali oni o to, aby Kościół zaangażował się przeciwko zjawisku "kryminalizacji" osób LGBT+. W odpowiedzi na to kard. Parolin przypomniał, że przemoc jest niedopuszczalna oraz powtórzył stanowisko Kościoła, zgodnie z którym broni on godności każdej osoby i sprzeciwia się wszelkim formom przemocy.

Podjęty przez Stolicę Apostolską dialog ze środowiskami LGBT+ jest wyrazem szacunku dla tych osób, nie oznacza jednak akceptacji dla programu społecznych i politycznych zmian postulowanych przez te kręgi. W tym zakresie istnieje fundamentalna rozbieżność stanowisk. Nie wyklucza ona jednak duszpasterskiej troski Kościoła o te osoby. Zresztą o potrzebie duszpasterskiej troski wobec tych osób Kościół nie zaczął mówić za Franciszka, ale wcześniej, w początkach pontyfikatu Jana Pawła II. Dokument Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego z 1983 r. pt. „Wytyczne wychowawcze w odniesieniu do ludzkiej miłości” wyjaśnia, że osobom homoseksualnym należy się wsparcie w procesie ich integralnego i duchowego rozwoju. A opublikowany 3 lata później List Kongregacji Nauki Wiary z 1 października 1986 r. o duszpasterstwie osób homoseksualnych, zawiera wykładnię stosunku Kościoła do tego zagadnienia. Był on zresztą wynikiem konsultacji prowadzonych przez Stolicę Apostolską m. in. z episkopatem Stanów Zjednoczonych, który najwcześniej zajął się tym problemem. W odpowiedzi na pytanie, jak duszpastersko prowadzić osoby homoseksualne pragnące "podążać za Chrystusem", Kongregacja przypomina, że są one, podobnie jak inni chrześcijanie nie pozostający w związkach małżeńskich, wezwane do życia w czystości. "Jeżeli będą dążyły do tego, by zrozumieć naturę osobistego, skierowanego do nich Bożego powołania, wówczas będą w stanie z większą wiarą przystępować do sakramentu pojednania i przyjmować łaskę, której tak wspaniałomyślnie Pan w nim udziela" – czytamy.

Dokument wzywa następnie biskupów, by troszczyli się "środkami im dostępnymi o rozwój specjalnych form duszpasterstwa osób homoseksualnych, przy czym "szczególną uwagę powinni zwrócić na dobór duszpasterzy przeznaczonych do tego delikatnego zadania, tak aby poprzez wierność Magisterium i wysoki stopień dojrzałości duchowej i psychicznej mogli nieść oni osobom homoseksualnym prawdziwą pomoc, mającą na celu osiągnięcie przez nich pełnego dobra".

Odnosząc te słowa do sytuacji w Polsce, należy nadmienić, że u nas jeszcze nie została podjęta zaawansowana refleksja nad opieką duszpasterską osób homoseksualnych. Oczywiście zawsze aktualne będzie pytanie: czy w istocie należy tworzyć odrębne struktury duszpasterskie dla osób homoseksualnych w Kościele i czy nie byłaby to jakaś forma ich stygmatyzacji? Bo przecież osoby takie mogą angażować się w działalność Kościoła we wszystkich istniejących strukturach i grupach apostolskich, tak jak inni wierni. Ale aby znaleźć odpowiedź na te niełatwe pytania, może warto zacząć na ten temat rozmawiać – w trosce o zbawienie każdego człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem