Reklama

Kościoły Diecezji Świdnickiej (1)

Wałbrzyska kolegiata

2019-07-16 11:54

Krzysztof Zaremba
Edycja świdnicka 29/2019, str. 1, 4-5

Krzysztof Zaremba
Św. Michał Archanioł

Kościołem pomocniczym parafii Świętych Aniołów Stróżów jest sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha – najstarsza świątynia w mieście, której początki sięgają XII wieku. W 1191 r. istniał tu drewniany kościół pw. Najświętszej Maryi Panny, do którego przybywali liczni pielgrzymi, ponieważ pod ołtarzem wypływało cudowne źródełko mające moc uzdrawiania wzroku. Również umieszczona w kościółku średniowieczna figura Matki Bożej Bolesnej była celem licznych pielgrzymek. Od 1278 r. osada Wałbrzych wchodziła w skład Księstwa Świdnickiego, a od 1326 r. Księstwa Świdnicko-Jaworskiego. Zapis w „Liber fundationis Episcopatus Vratislaviensis” z 1305 r. świadczy, że w tym czasie Wałbrzych z kościołem Matki Bożej Bolesnej był parafią dla wielu mniejszych okolicznych osad. Pod koniec XIII wieku księstwo przeszło pod panowanie czeskich Luksemburgów. W 1426 r. Wałbrzych uzyskał prawa miejskie. Po wybudowaniu dwa lata później kościoła pw. św. Michała mały kościółek Matki Bożej Bolesnej pełnił rolę sanktuarium pielgrzymkowego, a także kaplicy pogrzebowej zwanej „kaplicą na Piasku” przy położonym nieopodal cmentarzu. W 1548 r., w czasach reformacji, kościół św. Michała zagarnęli protestanci, dopiero w 1654 r. został zwrócony katolikom. Kościółek maryjny w latach 1714-18 został przebudowany i otrzymał istniejącą do dziś formę murowanego, jednonawowego kościoła. W XIX wieku na skutek szkód górniczych wyschło cudowne źródełko za ołtarzem. Jednak umieszczona w świątyni cudowna figura Matki Bożej Bolesnej od stuleci przyciąga pielgrzymów, którzy do dziś przybywają z prośbami i podziękowaniami za otrzymane łaski.

Rozwój górnictwa w Wałbrzychu w 2. poł. XIX wieku spowodował znaczny rozwój miasta i wzrost liczby jego mieszkańców. Do pracy w kopalniach przybywali górnicy z hrabstwa kłodzkiego, co przyczyniło się do wzrostu liczby katolików w mieście. Niewielki kościół św. Michała nie mieścił już wiernych, budowa nowego, dużego kościoła parafialnego stała się koniecznością. W listopadzie 1899 r. rozpoczęła się rozbiórka starego kościoła, na miejscu którego w latach 1899-1904 wzniesiono nowy kościół pw. Świętych Aniołów Stróżów. Twórcą projektu był znany architekt z Wrocławia – Alexis Langer. By zrealizować przedsięwzięcie, proboszcz parafii ks. Paul Ganse utworzył towarzystwo budowy kościoła, tzw. Kirchbauverein. Budowa była finansowana zarówno ze środków kościelnych, jak i prywatnych. Wielką rolę odegrał tu właściciel Książa i wałbrzyskich kopalni – książę pszczyński Jan Henryk XI. Wystrój wnętrza powstał w dużej mierze ze zbiórek i fundacji parafian.

Monumentalny, murowany, neogotycki kościół pw. Świętych Aniołów Stróżów na rzucie krzyża łacińskiego usytuowany na wzniesieniu posiada 84-metrową wieżę. Do wejścia głównego prowadzą szerokie schody. Kruchta wprowadza do trójnawowego halowego kościoła ze strzelistymi oknami, w których znajdują się przepiękne witraże. Całość przykrywa sklepienie sieciowe wsparte na wielobocznych ceglanych filarach. W prezbiterium umieszczony jest ołtarz główny, stanowiący tryptyk. W nawach bocznych znajdują się ołtarze: św. Józefa, św. Antoniego oraz Matki Bożej Częstochowskiej, ufundowany w 1946 r. przez Polaków jako wotum wdzięczności za przeżycie wojny. Dwie kaplice boczne poświęcone są Panu Jezusowi Ukrzyżowanemu i św. Teresie. Na uwagę zasługują także epitafia (płyty nagrobkowe) z XVI-XVIII wieku wmurowane w elewację południową oraz renesansowa chrzcielnica i ambona. W tylnej części kościoła znajduje się empora organowa, a w jej środkowej części wykonane przez firmę Schlag & Söhne ze Świdnicy piękne 46-głosowe organy.

Reklama

W 2000 r. kościołowi pw. Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu nadano rangę kościoła Jubileuszowego Roku 2000. W tym czasie rozpoczęto gruntowny remont świątyni zakończony w 2003 r. 3 maja 2010 r. kościół podniesiony został do rangi i godności kolegiaty, a 15 września tego roku powołano przy niej kapitułę księży kanoników.

W kościele kolegiackim Matki Bożej Bolesnej i Świętych Aniołów Stróżów znajdują się relikwie św. Maksymiliana Marii Kolbego oraz bł. Matki Zofii Czeskiej, patronki honorowych dawców krwi.

Tagi:
kolegiata

Reklama

Gdyby mury mówiły

2019-07-10 09:42

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 28/2019, str. I

Liczące sobie ponad 500 lat mury kolegiaty łaskiej, czyli parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i św. Michała Archanioła, kryją w sobie historię świetności wielokulturowego miasta

Dominika Szymańska
Mury, które wiele pamiętają, odnowione zostały w 2014 r.

Gdyby tylko mogły mówić, opowiedziałyby o radości, jaka towarzyszyła mieszkańcom Łasku, gdy fundator świątyni, arcybiskup gnieźnieński Jan Łaski, podarował wiernym alabastrową płaskorzeźbę w kształcie tonda przedstawiającą Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Cenny dar został przywiezionym z Rzymu od papieża Leona X.

XVI-wieczne kamienie dałyby też świadectwo czci i pobożności, jaką od początku otaczali Matkę Boską mieszkańcy miasta, bliższych i dalszych okolic. Przypomniałyby o roku 1729, gdy 2 lipca, na odpust Nawiedzenia NMP do Łasku przybyło 29 tys. wiernych, w czasie gdy samo miasto liczyło sobie zaledwie tysiąc osób. Z trwogą wspominałyby pożary trawiące świątynię, jak ten, który miał miejsce zaledwie 20 lat później – odbudowana została już nie w oryginalnym stylu gotyckim, ale znanym nam obecnie barokowym.

Być może zamilkłyby ze zgrozą, myśląc o czasie II wojny światowej, gdy kościół zamieniony został w obóz przejściowy dla ludności żydowskiej. W tych zmiennych kolejach losu mieszkańcy Łasku zwracali się do Tej, która troszczyła się przez wieki o powierzone Jej dzieci.

Łaska za łaską

Uzdrowienia oczu, uszu, ratunek od morowego powietrza, które latami dziesiątkowało okoliczną ludność, przywrócona sprawność ręki, uzdrowienie z paraliżu – Maryja w łaskim wizerunku wypraszała wszystkie te łaski, a oddani Jej czciciele składali wota jako wyraz wdzięczności za wysłuchane modlitwy lub po prostu, zawierzając się Matce Bożej.

«Jan Bareta z Restarzewa, zachorował ciężko na oczy, przez trzy tygodnie nie widział. Jako ślepy przyprowadzony przez żonę do Łasku, po spowiedzi i komunii świętej przejrzał i już nigdy na oczy nie chorował». «Pani Łosiewska z Zapolic na uproszenie błogosławieństwa w stanie małżeńskim ofiarowała Matce Boskiej dwa złote pierścionki z napisem: „Błogosław nam Panie, w tym małżeńskim stanie”». «Franciszek Arodecki, mieszczanin z Łasku, złożył wotum z podpisem: „Za uratowanie od zarazy całej mojej rodziny”». «Michał Korbanowski, pobożny czciciel Najświętszej Maryi Panny, złożył dukat węgierski [...] . Dziedzic Łaska, ofiarował wotum srebrne kosztowne, z wizerunkiem Świętego Antoniego, zrobione w Warszawie, na podziękowanie za przyjście na świat syna Andrzeja w dzień Świętej Katarzyny, Panny Męczenniczki».

To tylko niektóre z setek podziękowań, które trafiały do archiwów parafialnych, a wkrótce ukażą się nakładem Wydawnictwa Lubelskiego jako „Księga łask”, której opracowaniem zajął się obecny proboszcz kolegiaty ks. Piotr Pirek.

Maryja, która wychodzi do ludzi

Minęły setki lat, a w kościele, otwartym dla wiernych w ciągu dnia, poza mieszkańcami Łasku i okolic spotkamy tam pielgrzymów podążających szlakiem sanktuariów maryjnych lub wędrujących do Santiago de Compostela, czy zgromadzenia zakonne, które u stóp cudownego wizerunku Matki Bożej przeżywają swoje rekolekcje. Jak podkreśla proboszcz ks. Piotr Pirek – w kaplicy Matki Bożej codziennie odbywa się przynajmniej jedna Msza św. i to wtedy gromadzi się najwięcej wiernych. Zdarza się, że Matka Boża sama „przyprowadza” tu osoby żyjące z dala od Kościoła. „Wspólnym mianownikiem jest to, że te osoby trafiają na «Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP» św. Ludwika Grignon de Monfort, który staje się podstawą ich życia duchowego” – wyjaśnia i zauważa, że w ten sposób, z inicjatywy wiernych, w parafii powstała m.in. męska grupa modlitewna Wojowników Maryi. Dziś Maryja szuka swoich dzieci i sama do nich wychodzi. 13 dnia każdego miesiąca wędruje ulicami okolicznych miejscowościach leżących na terenie parafii w czasie nocnych nabożeństw fatimskich. Niemal 15 lat temu kościół ponownie został ustanowiony sanktuarium. Uroczystej koronacji wizerunku Matki Bożej Łaskiej dokonał wtedy kard. Józef Glemp, a abp Władysław Ziółek zawierzył Jej cały Kościół łódzki. Obecnie trwają też prace nad przystosowaniem kaplicy Matki Bożej na kaplicę adoracji. Wszystko po to, byśmy mogli odkryć na nowo łaską kolegiatę jako miejsce spotkania z Tą, która sama jest pełna łaski i hojnie potrzebne łaski uprasza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najświętsza Maryja Panna z Guadalupe

2019-12-11 20:58

O. Gabriel Garcia

Aztecy zaczęli się tam osiedlać w roku 1325. Tenochtitlan (obecnie miasto Mexico) było wyspą na jeziorze Texcoco. W listopadzie 1519 r. wraz ze swoim wojskiem zdobył je Hiszpan Hernan Cortes.

Graziako/Niedziela

Musiał jednak toczyć boje aż do 13 sierpnia 1521 r., nim zwyciężył ostatniego króla Azteków - Guatemoca. Azteccy mieszkańcy byli przerażeni tą klęską i zachłannością Hiszpanów. Między tymi dwoma narodami istniały olbrzymie różnice w kulturze, mowie, religii i zwyczajach. Trudno było znaleźć wspólny język. Zwycięzcy siłą zmuszali Azteków do przyjęcia wiary katolickiej. Byli jednak również i tacy misjonarze, którzy próbowali wprowadzić nową religię w sposób pokojowy i przy pomocy dialogu. 10 lat po hiszpańskim podboju miały miejsce objawienia Matki Bożej w Guadelupe. Przytaczamy tekst tubylca Nicana Mopohuna, przypisany Antoniemu Valeriane, jako najbardziej wiarygodny i dokładny oraz posiadający historyczną wartość.

Objawienie

9 grudnia 1531 r., w sobotni poranek, Dziewica ukazała się Juanowi Diego, tubylcowi z Cuauhtitlan, świeżemu konwertycie, ochrzczonemu krótko przed tym zdarzeniem. Juan Diego był w drodze na lekcję religii i gdy znajdował się w pobliżu wzgórza Tepeyac, doszedł go przepiękny śpiew ptaków. Nagle ptaki przestały śpiewać, a on usłyszał ze wzgórza głos wołający go po imieniu: „Juanito, Juan Diegnite”. Ujrzałem Panią o ponadnaturalnej piękności. Jej suknia błyszczała jak słońce. Głaz, na którym stały jej stopy, wyglądał jak z kamieni szlachetnych, a ziemia błyszczała jak tęcza. W tym pierwszym objawieniu Dziewica wyraziła Juanowi swe życzenie wybudowania kościoła na wzgórzu Tepeyaca. Juan Diego udał się natychmiast do biskupa - franciszkanina Juana de Zumarraga, by mu przekazać to, co się zdarzyło, lecz tenże nie uwierzył mu. Tubylec powrócił do domu smutny i zniechęcony. Tego samego dnia Juan Diego jeszcze raz wstąpił na wzgórze i spotkał tam Panią Nieba, która na niego czekała. Poprosiła go, by ponownie dotarł w następnym dniu do biskupa, by można było mu dokładnie przekazać życzenie. Wreszcie w następnym dniu, po długim oczekiwaniu, biskup przyjął go. Aby się przekonać, czy rzeczywiście mówi prawdę, skierował do niego wiele pytań i zażądał od niego przyniesienia znaku.

Juan Diego przekazał odpowiedź biskupa Pani, która prosiła go o przyjście ponowne w następnym dniu, by mogła przekazać mu znak. Jednakże Juan Diego nie stawił się w oznaczonym terminie na rozmowę z Panią Nieba, ponieważ poważnie zachorował jego wujek, musiał więc sprowadzić lekarza.

12 grudnia, we wtorek, Juan Diego udał się w drogę do Tlatelolco, aby sprowadzić kapłana, gdyż wujek chciał się wyspowiadać. Aby zdążyć do miasta, wybrał inna drogę, gdyż nie chciał zostać zatrzymanym przez Panią. Ona jednak spotkała go i Juan Diego opowiedział, co stało się z wujkiem. W odpowiedzi usłyszał, że nie ma się martwić stanem swego wujka, gdyż on wyzdrowieje. Uspokojony tymi słowami Juan Diego wypełnił życzenie Dziewicy i wspiął się na wzgórze, aby przynieść świeże róże. Dziewica uporządkowała kwiaty własnymi rękoma i złożyła w zagłębienie jego peleryny. On sam udał się ponownie do biskupa i na kolanach przekazał mu prośbę Dziewicy, rozpościerając swą pelerynę, pozwalając wypaść z niej różom. Nagle na pelerynie ukazał się obraz Dziewicy Matki Bożej. Biskup wraz z obecnymi osobami ujrzeli ten piękny i cudowny obraz. Dla Indian była to ogromna radość, jakby wybawienie. Objawienia, które miał Indianin, oraz obraz na pelerynie były znakami, że tubylcy zostali mocno włączeni do nowej wiary. W ciągu następnych 10 lat dokonało się około 8 milionów nawróceń.

Peleryna zrobiona jest z grubego lnu i z włókien maguey, na których utrzymują się silne, błyszczące kolory. Jej pierwsze naukowe badania zostały przeprowadzone w roku 1936. Niemiecki chemik, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, Ryszard Kühn stwierdził, że farby te nie pochodzą ani z mineralnych, ani roślinnych, ani ze zwierzęcych materiałów.

W roku 1951 rysownik Carlos Salinas odkrył, że w oczach Dziewicy widać postać mężczyzny z brodą. Od tego czasu badało obraz wielu optyków i specjalistów. W roku 1956 doktor Javier Torroella, optyk i chirurg, wydał lekarskie orzeczenie, w którym potwierdził, że w oczach Dziewicy widać ludzką postać. Do dziś do dziewicy z Guadelupe pielgrzymowało ponad 20 milionów ludzi i w ten sposób Guadelupe stała się najczęściej odwiedzanym sanktuarium świata. Wszyscy: biedni i bogaci, intelektualiści i robotnicy, rolnicy i studenci, mężczyźni i matki zdążają tam z wielka miłością i wiarą, aby odwiedzić naszą Matkę Nieba w bazylice Guadelupe i powiedzieć jej głośno lub cicho: „Bądź pozdrowiona, Maryjo, pełna łaski...”.

Z niem. tł. B. Gniotowa

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drezdenko: Dekanalny Halowy Turniej Piłki Nożnej Ministrantów

2019-12-13 10:18

Paulina Tyrka

W sobotę 7 grudnia został rozegrany Dekanalny Halowy Turniej Piłki Nożnej Ministrantów zorganizowany przez Parafię Przemienienia Pańskiego w Drezdenku.

Archiwum autora
Uczestnicy turnieju

Przed rozpoczęciem rozgrywek sportowych wszyscy uczestnicy spotkali się w kościele na Mszy świętej a następnie wraz z opiekunami udali się na halę sportową. System rozgrywek polegał na tym, że każda drużyna grała ze sobą, co przyniosło wiele emocji i pięknych bramek. W kwalifikacji generalnej : I miejsce zajęli ministranci z Trzebicza, II miejsce drużyna z Drezdenka i III miejsce drużyna ze Skwierzyny. Rozgrywki mają przede wszystkim służyć rozwojowi młodych ludzi. Rywalizacja uczy wygrywać według zasad fair play, a przegrana uczy pokory. Ministranci pokazali, że nie tylko pięknie i wytrwale służą przy ołtarzu, ale również wspaniale ze sobą współpracują na boisku, tworząc wspólnotę. Dziękujemy serdecznie tym wszystkim bez których ten turniej by się nie odbył. Przede wszystkim ks. Łukaszowi Murańskiemu CRL za zaangażowanie i organizację, wszystkim sponsorom, sędziom piłkarskim i wszystkim drużynom biorącym udział w turnieju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem