Reklama

W trosce o człowieka

2019-07-16 11:54

Krystyna Piotrowska-Szymala
Edycja szczecińsko-kamieńska 29/2019, str. 6-7

Archiwum prywatne
Doradcy życia rodzinnego z zainteresowaniem wysłuchali wykładu na temat najnowszych badań nad nowotworami

W kościele Niepokalanego Serca NMP na os. Słonecznym odbyła się uroczystość dziękczynna doradców życia rodzinnego. Doradcy dziękowali Panu Bogu za kolejny rok swojej posługi na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej

Uroczystą Eucharystię 16 czerwca br. sprawowali: ks. prał. Henryk Silko, proboszcz parafii i kustosz sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, ks. kan. dr hab. Jarosław Nowaszczuk, prof. US, oraz ks. dr Przemysław Pokorski, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin. W ramach homilii zostało odczytane słowo pasterskie abp. Andrzeja Dzięgi przeznaczone na uroczystość Najświętszej Trójcy, jedną z największych tajemnic naszej wiary – obecności Boga Jedynego w Trzech Osobach, oraz przesłanie na czas rozpoczynających się wakacji i urlopów z pasterskim błogosławieństwem i zapewnieniem o modlitwie na nadchodzący czas. Na zakończenie Mszy św. ksiądz dyrektor WDR oficjalnie podziękował Krystynie Piotrowskiej-Szymali za pełnienie od ponad dziesięciu lat funkcji diecezjalnej doradczyni życia rodzinnego, posługującej w poradnictwie rodzinnym od trzydziestu lat.

Dalsza część spotkania miała miejsce w Domu Pielgrzyma Totus Tuus. Zaproszony gość prof. dr hab. n. med. Jan Lubiński, specjalista w dziedzinie patomorfologii oraz genetyki klinicznej, kierownik Katedry Onkologii i Zakładu Genetyki i Patomorfologii na Wydziale Lekarsko-Biotechnologicznym i Medycyny Laboratoryjnej PUM w Szczecinie oraz działającego przy tej uczelni Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych, konsultant krajowy w dziedzinie genetyki klinicznej, członek Prezydium Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN, wygłosił konferencję pt. „Zdrowotne konsekwencje stosowania hormonalnych środków antykoncepcyjnych ze szczególnym uwzględnieniem predyspozycji genetycznych”.

W pierwszej części konferencji profesor przedstawił wyniki wieloletnich badań dotyczące zależności ryzyka zachorowania na choroby nowotworowe od zawartości w organizmie człowieka mikro- i makroelementów, takich jak: selen, cynk, arsen. Dzięki wiedzy medycznej w tym zakresie jest obecnie możliwość skuteczniejszej pomocy chorym niż było to do tej pory, czyli zwiększenie okresu przeżycia osób z chorobami nowotworowymi. Badania wykonywane od wielu lat w Zakładzie Genetyki i Patomorfologii okazały się odkryciem na skalę światową. Uzyskano wyraźną zależność dla dwóch parametrów; selenu i cynku. Okazało się, że wyższy poziom selenu powoduje dłuższy czas przeżycia osób chorych na nowotwory i jest niezależnym czynnikiem ryzyka i potrafi co najmniej dziesięciokrotnie poprawić pięcioletnie przeżycia np. u chorych z rakiem krtani. Natomiast odpowiedni poziom cynku u mężczyzn zmniejsza o dziesięć razy ryzyko zachorowania na raka prostaty. Mikroelementy są dostarczane do organizmu człowieka z pożywieniem. Wśród produktów bogatych w cynk wyróżnia się m.in.: wołowinę, wieprzowinę, ryby słodkowodne, wątróbkę, podroby, żółty ser, owoce morza. Najbardziej istotnym czynnikiem zwiększającym ryzyko zachorowania na nowotwór Polek jest zatrucie arsenem. Arsen w pożywieniu znajduje się w związku ze stosowaniem pestycydów w trakcie uprawiania warzyw i owoców. Największe stężenie arsenu występuje w truskawkach, pomidorach i jabłkach. Odpowiednia, bardzo restrykcyjna dieta, z wyłączeniem tych produktów w ciągu trzech miesięcy zmniejsza poziom arsenu o połowę, zmniejsza tym samym ryzyko zachorowania na chorobę nowotworową.

Reklama

Prof. Lubiński odniósł się też do występowania chorób nowotworowych u kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną. Taka zależność jest wyraźnie widoczna w przypadku choroby raka sutka u kobiet z obecnością genu BRCA1 – odpowiedzialnego za rozwój raka piersi i jajnika. Badania wykazały, w przypadku tych kobiet, które stosowały doustne środki antykoncepcje przed 25. lub 30. rokiem życia, znaczny wzrost ryzyka zachorowania na raka piersi.

U kobiet z obecnością mutacji genu BRCA1 ryzyko zachorowania na ten rodzaj nowotworu wynosi 50-80%, a stosowanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych dodatkowo w 35% zwiększa jeszcze możliwość zachorowania na tę chorobę. Każda kobieta w młodym wieku, która musiałaby stosować pigułki antykoncepcyjne np. z powodów leczniczych, powinna zrobić sobie test na obecność tego genu, szczególnie gdy pochodzi z rodziny obciążonej rakiem piersi. Wskazaniem do wykonania takiego badania jest wystąpienie w rodzinie raka piersi lub jajnika przed 50. rokiem życia, nawet jeśli nie ma konkretnych wskazań. Może się jednak zdarzyć, że predyspozycje przenosi mężczyzna i nie objawiło się to wcześniej zachorowaniem w rodzinie. Dlatego też, zdaniem profesora, badanie to należy wykonać, nawet jeśli nie ma konkretnych wskazań. Europejski Kodeks Walki z Rakiem podaje konkretne zalecenia w ramach programu profilaktyki chorób nowotworowych odnośnie zachorowania na choroby nowotworowe. Wytyczne dotyczą okresowych badań profilaktycznych m.in. w kierunku raka piersi: mammografii, USG piersi od 25. roku życia oraz wykonywanie samobadania piersi raz w miesiącu. Wiedza i doświadczenie przekazane przez światowej sławy naukowca niewątpliwie przyczyni się do szerszego spojrzenia na zagadnienia ryzyka zachorowania na choroby nowotworowe oraz możliwość wdrożenia profilaktyki celem ich uniknięcia lub chociażby zmniejszenia liczby zachorowań.

Doradcy rodzinni będą mogli dzielić się tą wiedzą podczas spotkań z narzeczonymi, małżonkami czy z młodzieżą, argumentując proponowanie stosowania naturalnego rozpoznawania płodności jako najbardziej prozdrowotne i skutecznie w profilaktyce chorób nowotworowych, żeby uniknąć zachorowania na te groźne i coraz częściej występujące u młodych kobiet choroby.

Prof. Lubiński udzielił wyczerpujących wyjaśnień dotyczących wykonania badania na zawartość mikroelementów (np. w Onkologicznej Poradni Genetycznej przy ul. Unii Lubelskiej 1 w Szczecinie) oraz stosowania odpowiedniej profilaktyki. Następnie ks. Przemysław Pokorski, podziękował doradcom, którzy zakończyli swoją działalność w poradnictwie rodzinnym, za ich służbę, poświęcenie i bezinteresowne działania na rzecz dobra narzeczonych, małżonków i rodzin.

Dotychczasowa diecezjalna doradczyni życia rodzinnego Krystyna Piotrowska-Szymala podziękowała wszystkim doradcom rodzinnym za wieloletnią współpracę oraz została przedstawiona jej następczyni Monika Możejko, która podejmie posługę z dniem 1 września 2019 r. Na zakończenie spotkania ksiądz dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin udzielił doradcom rodzinnym pasterskiego błogosławieństwa na czas wakacyjnego wypoczynku.

Tagi:
doradcy życia rodzinnego

W trosce o rodzinę

2018-10-03 08:07

Marian Kałdon
Edycja sandomierska 40/2018, str. VIII

Marian Kałdon
Spotkanie osób zaangażowanych w duszpasterstwo rodzin

W Sandomierzu w połowie września zainaugurowano nowy rok formacji i pracy doradców życia rodzinnego oraz słuchaczy Studium Życia Rodziny. Uczestników spotkania pozdrowił bp Krzysztof Nitkiewicz. Ordynariusz sandomierski podziękował za włączanie się w inicjatywy prorodzinne podejmowane przez diecezję. Mówiąc o potrzebie zgłębiania wiedzy teoretycznej, aby móc nią służyć narzeczonym, małżonkom i dzieciom, Biskup podkreślił, że należy w pierwszej kolejności troszczyć się o własne życie religijne oraz wzorowo wypełniać swoje obowiązki rodzinne. – Tylko żywa wiara, a jednocześnie połączenie zdobytej wiedzy z pozytywnym doświadczeniem życia rodzinnego uczynią was w pełni kompetentnymi doradcami – powiedział Biskup.

Centralnym punktem spotkania była Eucharystia. Przewodniczył jej ks. Tomasz Cuber, dyrektor Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin, który w homilii wskazał na aspekt wiary jako fundamentu w tworzeniu mocnych więzi rodzinnych i małżeńskich. – Dalsza część spotkania dobyła się w sali papieskiej, gdzie wykład pt. „Wsparcie rodziców w sytuacji niepomyślnej diagnozy prenatalnej” wygłosiła Agnieszka Janowska-Rachel, psycholog z Rzeszowa. Następnie odbyła się dyskusja nad aktualnymi sprawami i problemami związanymi z posługą doradców życia rodzinnego. Organizatorzy przedstawili program spotkań formacyjnych oraz założenia pracy w poradniach i Katolickich Centrach Pomocy Rodzinie na nadchodzący rok – podkreśla ks. Tomasz Lis i dodaje: – Zadaniem doradców życia rodzinnego jest pomoc narzeczonym, małżonkom i rodzinom poprzez specjalistyczne poradnictwo. Swoją posługę pełnią w parafialnych i dekanalnych poradniach życia rodzinnego oraz Katolickich Centrach Pomocy Rodzinie. Doradcy życia rodzinnego w szczególny sposób angażują się w przygotowanie narzeczonych do małżeństwa. Służą także poradą w zakresie naturalnych metod rozpoznawania płodności, pomagają odkryć przyczyny różnorodnych konfliktów w rodzinie, a także pomagają wypracować możliwości ich rozwiązywania. Rolą doradców jest wspomaganie rodziców w rozwijaniu prawidłowej więzi małżeńskiej i rodzicielskiej. Przygotowanie do posługi doradcy życia rodzinnego odbywa się w dwuletnim Studium Życia Rodziny działającym przy Instytucie Teologicznym w Sandomierzu lub na innych studiach wyższych z zakresu nauk o rodzinie.

Obecnie na terenie Diecezji Sandomierskiej posługuje 70 doradców życia rodzinnego, zaś naukę w Studium Życia Rodzinnego w tym roku podjęło 10 osób, a na drugim roku studium kształci się 12 przyszłych doradców. – Większość z tych osób posiada już wyższe wykształcenie. Są wśród nich lekarze, nauczyciele, katecheci, pedagodzy, psycholodzy i inni specjaliści. Oprócz przygotowania kierunkowego posiadają potwierdzone dyplomami kwalifikacje z zakresu psychologii i pedagogiki rodziny oraz teologii małżeństwa a także rodziny. Ponadto każdy doradca posługujący w diecezji otrzymał od Biskupa misję kanoniczną, która uprawnia do posługiwania w poradniach rodzinnych w imieniu Kościoła – poinformował ks. Tomasz Cuber.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Grocholewski w Kalwarii Zebrzydowskiej: Maryja jest Matką Kościoła

2019-08-18 12:51

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kalwaria Zebrzydowska (KAI)

- Co to znaczy, że Maryja jest Matką Kościoła? – mówił o tym kard. Zenon Grocholewski, były prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, w homilii podczas Mszy św. w ostatnim dniu uroczystości Odpustu Wniebowzięcia NMP w Kalwarii Zebrzydowskiej. Kard. Grocholewski przypomniał też, jak szczególnym miejscem była Kalwaria dla papieża Jana Pawła II.

Bożena Sztajner / Niedziela

Publikujemy treść homilii:

Zenon Kard. Grocholewski Kalwaria Zebrzydowska domem Matki Kazanie wygłoszone w Kalwarii Zebrzydowskiej 18 sierpnia 2019

Wstęp

W tym roku minęło 40 lat od kiedy św. Jan Paweł II po raz pierwszy przybył do tego sanktuarium jako papież i to już podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 rok. Ten fakt jest niewątpliwie wymownym i mówi bardzo dużo o roli jaką to sanktuarium odegrało w formowaniu świętości największego z Polaków. Przygotowując to kazanie starałem się trochę poczytać o tym centrum kultu maryjnego. Uderzyło mnie to, jak bardzo tenże papież był związany z tym miejscem świętym. Przybywał tutaj często już w dzieciństwie, potem jako młodzieniec, kapłan, biskup, arcybiskup krakowski, kardynał i wreszcie papież. Nawiedzał to sanktuarium biorąc udział w pielgrzymkach, jak również by przewodniczyć różnym uroczystościom, ale jak sam wyznał na tym miejscu przed 40 laty: „Najczęściej przybywałem tutaj sam, tak żeby nikt nie wiedział, nawet kustosz klasztoru. […] sam i wędrowałem po dróżkach Pana Jezusa i Jego Matki, rozpamiętywałem Ich najświętsze tajemnice. To jest zupełnie przedziwna rzecz – te dróżki [...]. A prócz tego polecałem Panu Jezusowi przez Maryję sprawy szczególnie trudne i sprawy szczególnie odpowiedzialne w całym moim posługiwaniu biskupim, potem kardynalskim. Widziałem, że coraz częściej muszę tu przychodzić, bo po pierwsze spraw takich było coraz więcej, a po drugie – dziwna rzecz – one się zwykle rozwiązywały po takim moim nawiedzeniu na dróżkach. Mogę wam dzisiaj powiedzieć, moi drodzy, że prawie żadna z tych spraw, które czasem niepokoją serce biskupa, a w każdym razie pobudzają jego poczucie odpowiedzialności, nie dojrzała inaczej, jak tutaj, przez domodlenie jej w obliczu wielkiej tajemnicy wiary, jaką Kalwaria kryje w sobie” (7 czerwca 1979).

Innymi słowy, czuł ten wielki nasz rodak ogromną potrzebę serca przybywania tutaj jak do domu Matki, z którą chciał rozmawiać, przypatrywać się jej życiu, prosić ją o radę i wstawiennictwo, umocnić się jej matczyną miłością w realizowaniu swego powołania.

Tak, tutaj sobie uświadamiamy, że Maryja jest nie tylko Matką Jezusa, Matką Bożą, ale jest też Matką naszą, Matką nas wszystkich, Matką każdego z nas.

W związku z tym, przychodzi mi na myśl wydarzenie z dnia 21 listopada 1964 roku. Kończyła się wówczas trzecia sesja Soboru Watykańskiego II, podczas której dyskutowano nad tajemnicą Kościoła i wypracowano wspaniałą Konstytucję Apostolską na ten temat, na temat Kościoła, rozpoczynającą się od słów Lumen gentium – światło narodów (Kościół Święty jest bowiem ukazany jako światło dla wszystkich narodów, dla całej ludzkości). W tym dniu papież św. Paweł VI – jakby chcąc ukoronować tę dyskusję i wspomniany dokument o tajemnicy Kościoła – w bazylice św. Piotra uroczyście ogłosił Maryję “Matką Kościoła”, tzn. Matką “całego ludu chrześcijańskiego, zarówno wiernych jak i Pasterzy” (zob. AAS 56 [1964] 1015). O to zresztą usilnie zabiegał wówczas Episkopat Polski. Wtedy też do Litanii Loretańskiej dodano wezwanie: “Matko Kościoła, módl się za nami!”

1. Dlaczego Maryja jest Matką Kościoła?

Zadajmy sobie pytanie bardziej podstawowe: dlaczego Maryja może być nazywana Matką Kościoła? Albo lepiej: dlaczego Maryja jest Matką Kościoła?

a. Mówiąc ogólnie, Maryja jest Matką Kościoła dlatego, że jest Matką Chrystusa. Rodząc Chrystusa w grocie betlejemskiej, w pewnym sensie zrodziła cały Kościół. Chrystus jest bowiem Głową Kościoła a my wszyscy tworzymy jego Mistyczne Ciało. Maryja zrodziła Chrystusa, którego my jesteśmy Mistycznym Ciałem.

Toteż Chrystus mógł się identyfikować z Kościołem. Na przykład czytamy w Dziejach Apostolskich, że gdy Szaweł (późniejszy Paweł) udawał się do Damaszku, by prześladować chrześcijan, ukazał mu się Chrystus, mówiąc: “Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. “Kim jesteś, Panie?”, spytał przestraszony Szaweł. “Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 9, 3-5). “Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz”! A przecież Szaweł nie prześladował Jezusa, nawet Go nie znał, nigdy Go nie widział. On prześladował Kościół, prześladował chrześcijan. Ich chciał wtrącać do więzienia. Natomiast Pan Jezus mówi: ty prześladujesz Mnie. Oto jak Pan Jezus identyfikuje się ze swoim Kościołem, ze swoim Mistycznym Ciałem.

Maryja jest Matką Kościoła, ponieważ jest Matką Chrystusa, którego my jesteśmy Mistycznym Ciałem. Dlatego Chrystus mógł się identyfikować ze swoim Kościołem.

b. W sposób szczególny Maryja stała się Matką Kościoła, gdy pełna bólu stała pod krzyżem Chrystusa. Na krzyżu Chrystus dokonywał wielkiego dzieła zbawienia świata. Maryja stała pod krzyżem, współpracując w tym dziele odkupienia, toteż niejednokrotnie bywa nawet nazywana Współodkupicielką.

Można powiedzieć, że na krzyżu Chrystus niejako rodził Kościół, i w tym rodzeniu Kościoła Maryja odegrała szczególną rolę. Jej obecność tam nie była jedynie bierną, lecz to był bardzo ważny moment jej misji w historii ludzkości.

Kardynał Wyszyński kiedyś powiedział, że nie ma rodzenia bez matki, dlatego tam pod krzyżem, gdy rodził się Kościół, była potrzebna matka, była potrzebna Maryja.

2. Ogłoszenie Maryi Matką Kościoła

Właśnie tam pod krzyżem – gdy Maryja współpracowała w rodzeniu się Kościoła – sam Pan Jezus ogłosił ją Matką Kościoła.

Gdy ktoś umiera świadomie, nie mówi rzeczy mało ważnych, nie żartuje, lecz mówi to, co naprawdę leży mu na sercu. Nie ma wątpliwości, że Chrystus umierał świadomie, i w tym momencie powiedział do Maryi, wskazując na Jana: “Niewiasto oto syn Twój”; potem powiedział do Jana, wskazując na Maryję: “Oto Matka twoja” (J 19, 25-27). Te słowa nie mogą oznaczać – jak chcieliby niektórzy – zwykłą troskę Jezusa o los Maryi, zwykłą troskę o to, by zabezpieczyć Jej przyszłość, pomoc. Gdyby Panu Jezusowi chodziło tylko o to, wystarczyłyby słowa skierowane do Jana: “Oto Matka twoja” (czyli: “traktuj Ją jak swoją matkę”), i nie byłyby konieczne, co więcej byłyby zupełnie niepotrzebne słowa skierowane do Maryi: “Oto syn Twój”. Kto umiera świadomie, nie mówi rzeczy niepotrzebnych.

Toteż Kościół od samego początku rozumiał słowa Pana Jezusa w sensie bardziej głębokim; rozumiał, że Jan – ten uczeń, którego Jezus umiłował – reprezentował pod krzyżem cały Kościół, wszystkich chrześcijan, wszystkich tych, których Jezus umiłował, oddając za nich życie. Od samego początku Kościół rozumiał, że słowa Pana Jezusa “oto syn Twój [...] oto Matka twoja” były jakimś wymownym ogłoszeniem Maryi Matką Kościoła, Matką wszystkich wierzących.

W ten sposób Pan Jezus, przed swoją śmiercią, chciał w tym historycznym momencie niejako uroczyście powiedzieć światu i wszystkim przyszłym pokoleniom, że Maryja nie tylko zrodziła Go w grocie betlejemskiej, ale także współpracowała w rodzeniu się Kościoła.

3. Matka Kościoła w historii Rola Maryi jako Matki Kościoła nie kończy się jednak pod krzyżem, lecz trwa. W sposób bardzo plastyczny pisali Ojcowie Kościoła, czyli ci wspaniali pisarze chrześcijańscy pierwszych wieków, że z otwartego boku Chrystusa na krzyżu zrodził się Kościół. Maryja zaś, która stała pod krzyżem, wzięła ten Kościół w swoje matczyne ręce.

Tak jak w grocie betlejemskiej ściskała Dzieciątko Jezus z całym ogromem swej miłości, tak samo z niezwykłą matczyną miłością przygarnęła pod krzyżem rodzący się Kościół. Tym bardziej przytuliła go swego serca, bo ociekał On jeszcze krwią Jej Syna, i dopiero zrodzony potrzebował matki, tak bardzo potrzebował matki.

A potem, gdy ten młody Kościół oczekiwał w wieczerniku zstąpienia Ducha Świętego, oczekiwał niejako tego sakramentu bierzmowania, Maryja była tam wśród apostołów. Ona była tam potrzebna, bo matka jest potrzebna zawsze tam, gdzie życie się rodzi i gdzie życie się rozwija. Ona była dla tego młodego Kościoła – jak pisał jeden z teologów – słońcem, które go rozgrzewało, cementem, który go konsolidował, klejem, który go łączył. Umacniała przestraszonych apostołów, budziła nadzieję. Przecież była Matką.

Tę misję Maryja spełniała przez całą historię. Jest rzeczą wymowną, że od samego początku chrześcijanie jakby instynktownie – jeszcze bez jakiegoś pogłębienia teologicznego – wyczuwali w niej Matkę (jak dziecko instynktownie rozpoznaje swoją matkę) i uciekali się do Niej. Od samego początku bowiem powstawały niezliczone kościoły i sanktuaria Jej poświęcone, jak również mnożyły się dzieła sztuki i literatury na jej cześć. A św. Bernard (1090-1153) w swej znanej modlitwie powie: “Pomnij o dobrotliwa Panno Maryjo, że od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek uciekając się do Ciebie, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, miał być przez Ciebie opuszczony”. Od wieków nie słyszano! Czyż może matka zapomnieć o swoim dziecku? Czyż może taka matka jak Maryja zapomnieć o swoich dzieciach?

Chciałbym też tutaj zaznaczyć, że wspomniany już nasz ukochany św. Jan Paweł II, ten niezmordowany apostoł dzisiejszego świata, nie wydał żadnego ważnego dokumentu bez powierzenia go trosce Maryi, bo czyż może się dziać coś w Kościele bez udziału jego Matki?

I tutaj w Kalwarii Zebrzydowskiej Matka Boża okazuje się prawdziwą Matką, Matką Kościoła.

Kościół jest jeden i wielki, rozsiany po całym szerokim świecie. Lecz – jak przypomina Sobór Watykański II – ten Kościół realizuje się w różnych społecznościach: w diecezjach, w parafiach, w misjach, w domach zakonnych, w rodzinach (Sobór nazywa rodzinę "Kościołem domowym"), w różnych instytucjach.

Uczyńmy Maryję naprawdę Matką naszych parafii, naszych społeczności, naszych rodzin, naszych domów zakonnych. Przede wszystkim jednak uczyńmy Ją Matką naszych serc, naszych myśli, naszych pragnień. A Ona, ta wspaniała Matka, będzie nas prowadziła do najwyższego dobra, do Chrystusa, którego dzisiaj świat tak bardzo potrzebuje.

4. O dobra duchowe dla siebie i dla współczesnego świata

Jeszcze dwie bardzo ważne uwagi:

a. Po pierwsze. Przychodzimy do tej Matki, by przedstawić Jej nasze potrzeby, by wypłakać się przed Nią, by prosić o zdrowie, o ulgę w cierpieniu, o zdanie matury, o pomyślne załatwienie jakiejś sprawy, itd. Dobrze, że o to prosimy. Ale musimy pamiętać, że Pan Jezus nie przyszedł na świat, aby uwolnić nas do bólu, cierpienia, aby wyleczyć nas z naszych chorób, aby stworzyć na tutaj na ziemi raj. Przyszedł, aby nam dać dużo więcej, aby otworzyć nam niebo, aby nam wysłużyć życie wieczne, oglądanie Boga twarzą w twarz w wiecznej szczęśliwości. Wyjaśnił: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Miłość Boga względem nas wyraża się więc głównie w tym, że chce On nas obdarzyć wieczną szczęśliwością. Ale chce też byśmy mieli w tym nasz udział, domaga się więc naszej współpracy. Żąda od nas wzięcia krzyża, czyli hojnej miłości. Powiedział wyraźnie: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,38; Łk 14,27). Tak, musimy się nade wszystko prosić Boga za przyczyną Matki Najświętszej o dobra duchowe. O takie głównie dobra kazał nam się modlić Pan Jezus ucząc „Ojcze nasz”. Mamy mówić: „święć się imię twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola twoje, itd.”. To są dobra duchowe. Właściwie wszystkie wezwania tej Modlitwy Pańskiej dotyczą wartości nadprzyrodzonych. Bo przecież również wezwanie „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” nie odnosi się tylko do potrzeb materialnych, ale do tego wszystkiego co nam jest potrzebne w dążeniu do nieba. Na innym miejscu Pan Jezus wyraźnie powiedział: „Starajcie się naprzód o królestwo [niebieskie] i o Jego sprawiedliwość, a [wszystko inne] będzie wam dodane” (Mt 6,33; Łk 12,31). „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26). Podobnie wzywa św. Paweł: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-2). Czegoż więc może Matka Boga i nasza Matka bardziej dla nas pragnąć jak nie właśnie tego, byśmy umieli jak najlepiej wypełnić wolę Bożą i osiągnąć szczęśliwość wieczną? Dlatego jest rzeczą niezmiernie ważną, byśmy modlili się tutaj przede wszystkim o dobra duchowe, byśmy prosili naszą niebieską Matkę o uwolnienie się z grzechu, o wzrost we wierze i miłości, o zachowanie wierności Panu Bogu, o świętość.

b. A druga rzecz, na którą pragnę zwrócić uwagę, to to, że nie możemy myśleć tylko o sobie. Byłoby źle, gdybyśmy na tym świętym miejscu modlili się tylko we własnych intencjach. Mamy przecież braci i siostry rozsiane po całym świecie. Miłość bliźniego przynagla nas, byśmy modlili się też za innych, mając zawsze na uwadze, że najważniejszymi są dobra duchowe. Nie trudno bowiem dostrzec we współczesnym świecie potwornych wojen, zbrodni, terroryzmu, prześladowań, upadku moralności, braku szacunku do życia, obłudy, demagogii, itd. Te tragedie dotykają dzisiaj boleśnie także wasz kraj. To wszystko jest powodem ogromnych niesprawiedliwości, cierpienia, bólu, łez, chorób i śmierci ogromnej ilości ludzi. Wobec tych potworności Matka Najświętsza w Fatimie domagała się pokuty, nawrócenia i modlitwy. Wzywała więc, by nasza modlitwa miała aspekt misyjny, zmierzała do nawrócenia świata. Jeszcze jedno, w ostatnim czasie rozbolało nam wszystkim serce, widząc jak w naszym kraju pewne kręgi, i to w sposób bardzo prostacki, obrażają naszą ukochaną Matkę Niebieską, profanują Jej obraz. Maryjo, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Upraszaj dla nich łaskę, by i oni poczuli ciepło Twej matczynej miłości. My zaś wobec tych faktów, idąc za potrzebą serca, przyrzekamy, że coraz bardziej będziemy Ci okazywać naszą bezgraniczną miłość.

Zakończenie Konkludując, chciałbym usilnie zachęcić, byśmy w tym sanktuarium modlili się gorąco za świat, a zwłaszcza za nasz kraj, aby zwyciężały w nim dobro i prawda, aby ludzie, szczególnie ci odpowiedzialni za losy naszego kraju, otwierali swe umysły i serca na chrześcijańskie przesłanie miłości i pokory, bo przeciwieństwo miłości i pokory – tzn. pycha i złączony z nim egoizm – są, jak tego dowodzi historia, największymi niszczycielami dobra i prawdziwego postępu ludzkości.

Maryjo, Ukochana Matko, módl się na nami, za Polską i za całym światem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem