Reklama

Dobry film

Jak było pod Rokitną

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W krótkim czasie do kin trafiły dwa filmy, w których odzyskiwanie niepodległości przez Polskę nie jest tylko tłem. I o ile „Piłsudski” w reżyserii Michała Rosy jest schematyczny, jakby żywcem wzięty z noty biograficznej Marszałka, i pokazuje punkty węzłowe w jego życiu, to „Legiony” Dariusza Gajewskiego to rasowe kino historyczne.

Twórcy „Legionów” wyróżnili kilkoro bohaterów i wyeksponowali ich relacje. Józek, dezerter z rosyjskiej armii, trafia do Legionów. Nie chce wstępować do tej formacji i walczyć, bo nie przywiązuje wagi do spraw narodowych. Dopiero zderzenie z nową rzeczywistością spowoduje, że walka o odzyskanie niepodległości stanie się dla niego ważna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Józek na swojej drodze napotka nie tylko postaci historyczne – Stanisława Kaszubskiego czy Zbigniewa Dunina-Wąsowicza, ale także Olę, agentkę wywiadu I Brygady, i Tadka – ułana i członka Drużyn Strzeleckich. Relacja trojga młodych ludzi jest jednym z najważniejszych wątków filmu. Wszystko się skomplikuje, gdy Ola stanie między Józkiem i Tadkiem.

Niestety, włączenie wątku miłosnego do kina gatunkowego to niełatwe zadanie, z którym scenarzyści „Legionów” nie do końca sobie poradzili. A szkoda, bo osłabia to film, który na tle innych polskich historycznych produkcji wyraźnie się wyróżnia. Warsztatowa sprawność, rozmach realizacji, epickie batalistyczne sceny – m.in. świetna filmowa wersja słynnej szarży pod Rokitną – uzupełnione gwiazdorską obsadą, zachęcają do pójścia do kina.

2019-10-01 13:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Norbercie Biskupie! Czy Ty nie lubisz Polaków?

Ależ skąd! Oczywiście, że lubię! Kocham przecież wszystkich ludzi. Rozumiem jednak, dlaczego padło takie pytanie. „Usprawiedliwię się” za chwilę. Wpierw powiem parę zdań o sobie. Moje staroniemieckie imię oznacza osobę, która dokonuje wielkich i widocznych czynów gdzieś na północy (nord, czyli „północ” i beraht, czyli „błyszczący”, „jaśniejący”). W pewnym sensie byłem taką osobą. Żyłem na przełomie XI i XII wieku. Urodziłem się w Niemczech w bogatej i wpływowej rodzinie. Dzięki temu od dziecięcych lat obracałem się wśród elit (przebywałem m.in. na dworze cesarza Henryka V). Można powiedzieć, że zrobiłem kościelną karierę - byłem przecież arcybiskupem Moguncji. Wcześniej, mając 35 lat, cudem uniknąłem śmierci od rażenia piorunem. Wydarzenie to zmieniło moje życie. Przemierzałem Europę, ewangelizując i wzywając do poprawy postępowania. Będąc człowiekiem wykształconym i jednocześnie mającym dar popularyzacji posiadanej wiedzy, potrafiłem szybko zgromadzić wokół siebie grono naśladowców. Umiałem zjednywać sobie ludzi dzięki wrodzonej inteligencji, kulturze osobistej oraz ujmującej osobowości. Wraz z moimi uczniami stworzyliśmy nowy zakon (norbertanie). Poświęciliśmy się bez reszty pracy apostolskiej nad poprawą obyczajów wśród kleru i świeckich. Powrócę do pytania. Zapewne wielu tak właśnie myśli o mnie. Dzieje się tak, ponieważ jako arcybiskup sąsiadującej z wami metropolii rościłem sobie prawo do sprawowania władzy nad diecezjami w Polsce, które podlegały metropolii w Gnieźnie. Przyznaję, że nie było to zbyt mądre. Jako usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że kierowała mną troska o dobro Kościoła powszechnego. Wtedy na Waszych ziemiach chrześcijaństwo jeszcze dobrze nie okrzepło. Bóg jednak wezwał mnie rychło do siebie, a Stolica Apostolska przywróciła bardzo szybko arcybiskupom gnieźnieńskim przysługujące im prawa. Wszystko więc dobrze się skończyło. W sztuce przedstawia się mnie zwykle w stroju biskupim z krzyżem w dłoni. Moimi atrybutami są najczęściej anioł z mitrą i monstrancja. Mógłbym jeszcze sporo o sobie powiedzieć, gdyż moje życie obfitowało w wiele wydarzeń. Patrząc jednak na nie z perspektywy tylu stuleci, chcę na koniec gorąco zachęcić wszystkich do realizowania Bożych zamysłów w swoim życiu. Proszę mi uwierzyć, że nawet najgorsze rzeczy Bóg jest w stanie przemienić w dobro. One też mają sens, choć my jeszcze tego nie widzimy z niskiego poziomu naszej ludzkiej egzystencji.
CZYTAJ DALEJ

Czy moje serce jest wolne, aby dawać i działać?

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Grażyna Kołek

Rozważania do Ewangelii Mk 12, 38-44. <- KLIKNIJ

Sobota, 6 czerwiec. Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę albo wspomnienie św. Norberta, biskupa.
CZYTAJ DALEJ

Koncert Pasyjny Piaskiem Pisany w konkursie na zielonogórski Budżet Obywatelski

2026-06-06 21:47

[ TEMATY ]

Zielona Góra

budżet obywatelski

Koncert Pasyjny Piaskiem Pisany

Materiały organizatora

Koncert Pasyjny Piaskiem Pisany jest jednym z projektów społecznych, na który można głosować w konkursie na zielonogórski Budżet Obywatelski. To jedyny projekt religijno-kulturalny na liście. Zachęcamy do głosowania!

Koncert Pasyjny Piaskiem Pisany to wyjątkowe wydarzenie artystyczne odbędzie się 28 lutego 2027 roku. Będzie to koncert, w którym obok śpiewu i narracji, istotną rolę odegra obraz tworzony na żywo techniką malowania piaskiem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję