Reklama

Niedziela Świdnicka

Niezwykła prośba Zuzi

Dziewczyna z wałbrzyskiego Podzamcza, która w pod koniec czerwca przyjęła Pierwszą Komunię św., zaskoczyła zaproszonych gości, a nawet swojego proboszcza.

Niedziela świdnicka 28/2020, str. I

[ TEMATY ]

wiara

dziecko

proboszcz

ks. Mirosław Benedyk

Zuzia z rodzicami przy relikwiach drzewa Krzyża Świętego

Uroczystość Pierwszej Komunii św. to wydarzenie, które zamiast z przeżyciami duchowymi, coraz częściej wiąże się z wystawnymi bankietami i drogimi prezentami. Niektóre dzieci wręcz życzą sobie, aby dostać komputer, smartfona, tablet czy konsolę do gier. Tymczasem 10-letnia Zuzia Grubska z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wałbrzychu, która do Komunii przystąpiła pod koniec czerwca, poprosiła o coś zupełnie innego.

Wyjątkowy prezent

Zuzia w porozumieniu z rodzicami postanowiła poprosić gości, którzy przyjdą na uroczystość, aby przynieśli suche produkty (np. kasze, makarony, przyprawy, mąkę, cukier), które zostaną przekazane do parafialnej jadłodajni dla ubogich. Dziewczyna zapytana, czy spodziewa się innych prezentów, odpowiedziała: – Dla mnie jedynym i najważniejszym prezentem komunijnym jest sam Pan Jezus, którego przyjęłam w tym dniu po raz pierwszy do swego serca.

– Kiedy widzimy ludzi, którzy przychodzą na stołówkę, a widzimy ich z okna, bo mieszkamy bardzo blisko kościoła, to odczuwamy wewnętrzną radość, że mogliśmy drobnym gestem wesprzeć to dzieło miłosierdzia, które prowadzi parafia – dodał tata Zuzi, Wiesław.

Reklama

Dla mnie jedynym i najważniejszym prezentem komunijnym jest sam Pan Jezus.

Poinformowany o darach proboszcz nie krył zaskoczenia: – Rzadko spotyka się takie postawy wśród dzieci, więc tym bardziej trzeba nagłaśniać podobne wydarzenia – powiedział ks. prał. Jan Gargasewicz, który wręczył dziewczynce różaniec od papieża Franciszka.

Dobro wraca

Skąd taki pomysł? – Kiedy przychodziłam do kościoła na spotkania przygotowujące do Komunii św., podczas Mszy św. ksiądz proboszcz informował w ogłoszeniach, że przy naszym kościele będzie działała jadłodajnia, gdzie będą wydawane ciepłe posiłki dla najbardziej potrzebujących – wyjaśniła Zuzia. – Podczas przygotowań zastanawialiśmy się, co by tu jeszcze dobrego uczynić, żeby radość córki była też radością innych – dodała mama, Karolina.

– Warto się dzielić z innymi, ponieważ dobro wraca i zachęcam inne dzieci do dzielenia się tym, co mają, to daje największą radość – zachęciła Zuzia. Dziewczyna w planie ma jeszcze jedną inicjatywę. Wiele osób, które chorują na nowotwór, w czasie stosowania chemioterapii traci swoje włosy. Jest to szczególnie trudne doświadczenie dla dzieci. Dlatego Zuzia chce swoje długo pielęgnowane warkocze ściąć i przekazać potrzebującym dzieciom.

2020-07-08 08:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lwów pożegnał „apostołkę” Kościoła podziemnego

2020-07-29 08:46

[ TEMATY ]

wiara

Ukraina

Lwów

apostoł

Ruggiero Scardigno / Fotolia.com

Lwów pożegnał zmarłą w wieku 94 lat Jadwigę Zappę. Należała ona do powojennego pokolenia katolickiej inteligencji, która pozostała w sowieckim Lwowie, ucząc w warunkach konspiracyjnych wartości religijnych i patriotycznych. To dzięki jej i osobom do niej podobnym, wiara katolicka mogła przetrwać okres komunizmu i ateizacji.

Mariusz Krawiec SPP – Ukraina

Jadwiga Zappe wraz ze zmarłą siedem lat temu jej siostrą Ireną, były dla powojennego pokolenia lwowiaków przekazicielkami wartości duchowych. To w ich domu przez długie lata odbywały się tajne lekcje języka polskiego, historii i religii. Przygotowywała dzieci do I Komunii św., organizowała jasełka, pisała teksty przedstawień teatralnych. W domu sióstr Zappe zatrzymywali się pracujący w ukryciu kapłani, m.in Sługa Boży o. Serafin Kaszuba OFM Cap.

Mówi jeden z jej wychowanków ks. Władysław Derunow: „Wiele pokoleń uczyła religii, pod «płaszczykiem» odrabiania lekcji. Najpierw lekcje, a następnie było nauczanie religii. Wiedzieliśmy, że o tym nie można było mówić. Nauczyła nas tej konspiracji, takiego Kościoła katakumbowego”.

Jadwiga Zappe pomimo tragicznych doświadczeń czasu wojny, pozostała do końca, co podkreśla ks. Derunow, orędowniczką pojednania: „Nigdy nie różnicowała ludzi. Uczyła nas języków rosyjskiego, ukraińskiego i polskiego. Wszyscy do niej się garnęli. To wypływało z jej głębokiej wiary”.

Przez ostatnie lata Jadwiga Zappe, z uwagi na swój stan zdrowia, przebywała pod opieką sióstr józefitek w Domu Miłosierdzia w podlwowskich Brzuchowicach. Została pochowana na Cmentarzu Janowskim we Lwowie.

CZYTAJ DALEJ

Węgry: Wypadek polskiego autokaru na autostradzie; zginęła 1 osoba, 34 ranne, w tym - kilka poważnie

2020-08-09 10:45

[ TEMATY ]

wypadek

wypadek

Węgry

Adobe Stock

Jedna osoba zginęła, a 34 zostały ranne, w tym - trzy ciężko, w wypadku polskiego autokaru, który zjechał z autostrady - podał w niedzielę rzecznik Krajowego Pogotowia Ratunkowego Pal Gyoerfi. Do wypadku doszło na autostradzie M5 koło miasta Kiskunfelegyhaza.

Dyżurna rzecznik komendy policji dla komitatu Bacs-Kiskun Adel Vincze-Messzi poinformowała, że w autobusie w chwili wypadku było 46 osób: dwóch kierowców i 44 pasażerów. Na miejscu zginął 35-letni mężczyzna, który znajdował się w przedniej części pojazdu.

Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia.

Stan trzech osób, które ucierpiały w wypadku - w tym 5-letniego dziecka, jest określany jako ciężki - podał węgierski kanał telewizyjny Hir TV.

Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia. Przyczyny wypadku nie są na razie znane - podała w swym komunikacie węgierska policja.

Do wypadku doszło na M5, która jest jedną z głównych magistrali komunikacyjnych kraju i prowadzi w kierunku przejścia na granicy z Serbią.

Ponad 30 tys. Kiskunfalegyhaza to miasto w środkowych Węgrzech, w komitacie Bacs-Kiskun, w środkowej części Międzyrzecza Dunaju i Cisy. (PAP)

PAP/EPA/Ferenc Donka

W związku z wypadkiem autokaru z naszymi turystami, z polecenia prezydenta Dudy jestem w kontakcie z ambasadą w Budapeszcie – poinformował w niedzielę szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

"Dziś o godz. 2.30 w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza (wym. Kiszuknfeleghaza) na południu Węgier doszło do wypadku autobusu wiozącego polskich turystów z Bułgarii do kraju. Jeden z pasażerów nie żyje, 34 osoby zostały ranne – w tym 3 z nich są w stanie ciężkim. Trwa akcja ratownicza, a przyczyny wypadku nie są na razie znane" - poinformowało w komunikacie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort przekazał, że poszkodowani zostali objęci opieką polskich służb konsularnych. "Na miejscu zdarzenia znajduje się konsul honorowy, który w szpitalu pomaga lekarzom i policji w porozumiewaniu się z poszkodowanymi" - czytamy.

Konsul Honorowy w Segedynie Karol Biernacki poinformował w niedzielę w TVP Info, że wszystkie osoby, które ucierpiały w wypadku, zostały rozwiezione do pobliskich szpitali.

"Na ten moment wiemy tyle, że autokar wracał z Bułgarii do Polski. W godzinach rannych, kiedy wszyscy podróżujący spali, w pewnym momencie poczuli, że autobus zjeżdża z autostrady i się przewraca. Wiemy, że wszystkie osoby zostały błyskawicznie rozwiezione do pobliskich szpitali, niektóre do innych miast. Jedna osoba nie żyje - młody człowiek, który siedział z tyłu autokaru" - powiedział Biernacki. Jak dodał, najbardziej poszkodowani w wypadku zostali przewiezieni do kliniki uniwersyteckiej w Segedynie.

"Jestem z nimi tutaj. Bogu dzięki wszystko wskazuje na to, że prawie wszyscy są w stanie niezagrażającym im życiu. Jedna osoba będzie musiała się poddać operacji - ma strzaskane ramię. Jest dwójka dzieci (…) dziewczynka ma lekki wstrząs mózgu. Zostały wykonane wszelkie badania nowoczesną aparaturą, poddane były tomografii komputerowej, nie mają żadnych obrażeń wewnętrznych" - powiedział. Jak dodał, stan zdrowia osób dorosłych "jest zadawalający".

Rodziny poszkodowanych mogą uzyskać informacje pod numerem telefonu organizatora wyjazdu +48 602 300 750 oraz pod numerem 0036 305 333 036" - podało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort przekazał, że organizator wypoczynku wysłał na Węgry transport zastępczy, dzięki któremu turyści, którzy nie odnieśli obrażeń, będą mogli wrócić do kraju.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś: Cichanouska twierdzi, że to ona zwyciężyła w wyborach prezydenckich

2020-08-10 11:20

[ TEMATY ]

Białoruś

PAP/Anna Ivanova

Kandydatka na prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouska oświadczyła w poniedziałek, że to ona zwyciężyła w niedzielnych wyborach prezydenckich, a nie urzędujący szef państwa Alaksandr Łukaszenka - podała agencja Reutera.

Cichanouska poinformowała, że nie uznaje wyników wyborów podanych przez Centralną Komisję Wyborczą. „Oczywiście nie uznajemy. Uzyskane przez nas dane nie są zgodne z tymi, które ogłoszono” – powiedziała Cichanouska dziennikarzom.

Dodała, że nie zamierza opuszczać Białorusi.

Według wyników podanych przez CKW w poniedziałek rano, Łukaszenka zdobył 80,23 proc. głosów, zaś Cichanouska 9,9 proc. (PAP)

mw/ ap/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję