Reklama

Sport

Nie wstydzę się Chrystusa!

Patryk Dobek jest pierwszym polskim sportowcem w historii, który zdobył medal olimpijski w biegu na 800 m. W specjalnym wywiadzie dla Niedzieli mówi nie tylko o sportowych sukcesach, ale także o rodzinie, pokorze i Bogu.

Krzysztof Tadej: Sportowcy opowiadają w wywiadach o walce, rywalizacji, osiąganiu sukcesów. A Ty często mówisz o... pokorze.

Patryk Dobek: Moim zdaniem, trzeba być skromnym, ale lepiej za dużo o tym nie opowiadać. Większość osób, z którymi się spotykamy, poznaje nas przede wszystkim po czynach, a nie po tym, co mówimy. Pokorę, skromność należy pokazywać swoją postawą. Tak staram się żyć, choć dawniej było inaczej. Wydaje mi się, że w ciągu kilku lat się zmieniłem i obecnie jestem innym człowiekiem.

Nie wstydzisz się też publicznie mówić o wierze. To raczej niespotykane u gwiazd sportu.

Nie manifestuję tego, bo to sprawa indywidualna. Jeśli ktoś zapyta, to odpowiadam. Nie wstydzę się wiary. Nie wstydzę się Chrystusa!

Nieraz podkreślasz: „Otrzymałem talent od Boga”.

Wydaje mi się, że mam jakiś talent. Biegałem na 400 m, biegałem na 400 m przez płotki, a w ostatnim okresie zmieniłem dystans i po raz kolejny pojawiły się sukcesy. Myślę, że to jest talent, który dostałem od Boga. Staram się go pomnażać. Ale oczywiście sam talent nie wystarczy. To połowa sukcesu, a kolejne 50% to ciężka praca – treningi, przygotowanie do zawodów.

Często modlisz się przed zawodami?

Staram się zwracać myślami do Boga. Modlę się nie tylko przed biegiem. Każdy z nas może się modlić np. w drodze do pracy, gdy jedzie autobusem czy biega w lesie. Modlitwa uspokaja mnie wewnętrznie. Jeśli zwrócisz się do Boga, oddasz się w Jego ręce, to już nie musisz się martwić. Zamartwianie będzie niepotrzebne. Jeśli natomiast w życie wkradają się zdenerwowanie, stres, złość, zawziętość, to człowiek negatywnie reaguje i pojawiają się namiętności, które do niczego dobrego nie prowadzą. Myślę, że modlitwa może pomóc każdemu. To również sposób na dążenie do wieczności, czyli do życia po śmierci.

Reklama

Gdy wyjeżdżałeś na igrzyska olimpijskie do Tokio, byłeś jednak zdenerwowany...

Przeżywałem podwójny stres, ale jak się później okazało, również podwójne szczęście.

Co się stało?

Oczekiwałem na narodzenie córeczki. Sofija urodziła się, gdy byłem w Japonii, tydzień przed moim biegiem finałowym. To zdenerwowanie, jak mi się teraz wydaje, bardzo mi pomogło w zdobyciu medalu. W pewnym momencie wyłączyłem się z przeżywania igrzysk olimpijskich. Narodziny dziecka były ważniejsze.

Czy gdy jechałeś do Japonii, byłeś przekonany, że zdobędziesz medal?

Nie, tak nie myślałem. Po prostu chciałem jak najlepiej się zaprezentować. Były to moje trzecie igrzyska olimpijskie, ale po raz pierwszy startowałem w biegu na 800 m. Zastanawiałem się, jak się odnajdę na tym dystansie. Nie byłem pewny, w jakim stopniu na wyniki wpłynie to, co się działo w ciągu ostatniego roku.

Myślisz o pandemii?

Tak. Pojawiło się wiele ograniczeń. W pewnym okresie zamknięto stadiony i obiekty sportowe. Przez 2-3 tygodnie trenowałem w garażu.

A jednak doskonale sobie poradziłeś. W Japonii zdobyłeś brązowy medal. Pierwszy polski medal olimpijski w historii w biegu na 800 m.

Muszę przyznać, że emocje były tak duże, że niewiele z tego biegu pamiętam. Nie byłbym w stanie opowiedzieć o nim sekunda po sekundzie. Przypominają mi się tylko jakieś fragmenty i kilka kluczowych momentów. W tym finisz, gdy na ostatnich 150 m tempo było bardzo szybkie. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Pobiegłem do mety tak szybko, jak tylko mogłem.

Po przekroczeniu mety pocałowałeś krzyżyk...

To było spontaniczne. Pocałowałem krzyżyk, bo wiem, że Bóg towarzyszy mi w sporcie, a także w codziennym życiu. Bez Chrystusa nie zdobyłbym tego medalu. Bez Boga nic bym nie zrobił. Myślę, że Bóg każdemu pomaga, jeśli ktoś tego chce i o to prosi.

Reklama

W wywiadzie dla Niedzieli mistrz olimpijski w sztafecie mieszanej Dariusz Kowaluk powiedział, że myślał o rezygnacji z profesjonalnego uprawiania sportu. Czy Ty również?

Miałem chwile zwątpienia i chciałem zakończyć treningi. Takie myśli przychodzą wtedy, gdy ma się zły sezon, wyniki są na niskim poziomie i pojawiają się kontuzje. Wtedy zdajemy sobie sprawę z tego, że nie osiągnęliśmy zamierzonego celu. Taki duży kryzys przeżyłem w 2016 r. Nie chciało mi się trenować. Pomogło mi wówczas kilka osób, przede wszystkim rodzina. Jakoś się zebrałem, choć trudno było trenować przez kolejny rok, który też nie był obfity w dobre rezultaty. Jednak wytrwałem, a później, krok po kroku, było coraz lepiej.

Ten okres nauczył mnie, że nawet jeśli się spada na najniższy sportowy poziom, należy się zmusić, wstać, trenować i iść dalej. Tak samo jest w życiu. Widzimy na każdym kroku, że ktoś „upada”. Jeśli się nie podda i walczy, później ma satysfakcję z sukcesów i wielu pięknych chwil. To, oczywiście, jest trudne, wymaga ciężkiej pracy, ale bez niej nie osiągnie się sukcesów.

Co radziłbyś np. młodym sportowcom, którzy przeżywają trudne chwile?

W młodym wieku nieraz byłem sfrustrowany, że nie mogłem szybko osiągnąć zwycięstwa. Moim zdaniem, trzeba zachować spokój, żeby dojść do sukcesów w lekkoatletyce. Konsekwentna praca przyniesie w końcu rezultaty. Lekkoatletyka to nie jest łatwy sport. Zwykle codzienny trening trwa 2-3 godziny. Więcej trenuje się na zgrupowaniach.

Na pewno nie należy się poddawać, ale trzeba stale dążyć do celu. Tak jest też w życiu. Jeśli pojawiają się trudne sytuacje, należy pamiętać o tym, że nie są one ponad naszą miarę i że możemy sobie z nimi poradzić. To okazja, żeby sprawdzić samego siebie.

Reklama

Czym zajmujesz się poza sportem? Wiem, że w wolnym czasie śpiewasz w chórze w cerkwi św. Mikołaja w Szczecinie...

Jeśli tylko jest taka możliwość, staram się to robić. Niestety, nie zawsze czas mi na to pozwala.

Twoje ulubione pieśni prawosławne?

Mam ich wiele, ale bardzo lubię śpiewać np. tradycyjną modlitwę Otcze nasz Nikolaya Kedrova.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że prawosławie odkryłeś w wieku 20 lat.

Tak się stało, gdy poznałem moją żonę Anastazję. Dzięki niej poznałem prawosławie i postanowiłem, że pójdę tą drogą. Nie nastąpiło to od razu. Pojawiły się pewne wewnętrzne znaki, które przeważyły.

Jakie masz obecnie plany związane ze sportem?

Za kilka miesięcy chcę wystartować w 18. Halowych Mistrzostwach Świata w Lekkoatletyce w Belgradzie (18-20 marca 2022 r.). Teraz planuję treningi. Jeśli będę dobrze trenował, to zawody staną się miłym dodatkiem, taką wisienką na torcie.

Dla mnie sport jest jak nałóg. Nie mogę bez niego żyć. To jest po prostu mój styl życia. Nawet gdy nie zajmuję się profesjonalnie sportem i nie przygotowuję się do zawodów, to i tak lubię pobiegać po lesie, zrobić lekki jogging w parku, iść na siłownię, a potem na spacer. Uważam, że taki styl życia jest dobry dla każdego. Dzięki niemu można czuć się znakomicie.

Patryk Dobek - lekkoatleta, brązowy medalista olimpijski z Tokio. Jest żołnierzem Marynarki Wojennej RP. W 2021 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

2021-12-14 07:38

Ocena: +15 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Złote Kolce" dla Anity Włodarczyk i Wojciecha Nowickiego

Mistrzowie olimpijscy w rzucie młotem z Tokio Anita Włodarczyk i Wojciech Nowicki odebrali w piątek podczas uroczystej gali w Warszawie "Złote Kolce", najbardziej prestiżowe nagrody w polskiej lekkoatletyce.

Włodarczyk w sezonie 2021 wróciła do rywalizacji po blisko dwuletniej absencji wynikającej z kontuzji. Już w pierwszym starcie sezonu – na początku maja – rzuciła ponad 70 metrów. Później zajęła drugie miejsce w pucharze Europy w rzutach w Splicie, a na czerwcowych mistrzostwach Polski sięgnęła po srebro.

CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

XIX Pielgrzymki Duszpasterstwa Przedsiębiorców

2022-12-02 16:29

Małgorzata Pabis

    W najbliższą niedzielę – 4 grudnia – do bazyliki Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przybędzie XIX Pielgrzymka Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT.

    Mszy świętej sprawowanej o godz. 10.30 przewodniczył będzie bp Jan Zając, kustosz Honorowy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję