Reklama

Wiadomości

Czas na pojednanie

Moskwa znów pokazała kły i pazury, dlatego musimy być solidarni. Świadomość zagrożenia ze strony wspólnego wroga sprzyja procesowi pojednania między Polakami i Ukraińcami – mówi min. Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Niedziela Ogólnopolska 28/2022, str. 30

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Ukraina

Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych

Minister Jan Józef Kasprzyk

Minister Jan Józef Kasprzyk

Artur Stelmasiak: Co się zmieniło w relacjach polsko-ukraińskich po 24 lutego?

Jan Józef Kasprzyk: Przede wszystkim uświadomiliśmy sobie, jak wielkie zagrożenie płynie ze strony Rosji, gdy Ukraina podjęła bohaterską walkę nie tylko w obronie suwerenności i integralności swojego państwa, ale także w obronie Europy Środkowo-Wschodniej w tym Polski.

Jak na tym tle zmieniają się relacje między Ukraińcami i Polakami?

Myślę, że Polacy dobrze rozumieją, iż walczący z imperializmem rosyjskim Ukraińcy przelewają swoją krew także za nas. To także wywołało wielką falę solidarności Polaków z Ukraińcami i nasze ogromne wsparcie dla Ukrainy. Mamy moment w historii, że możemy powrócić do tego, co nas w przeszłości łączyło, i przezwyciężać podziały.

Czy czas wojny sprzyja takiemu pojednaniu?

Każdy czas jest dobry na pojednanie, a solidarność, którą okazują zarówno zwykli Polacy, jak i całe nasze państwo, jest wielkim kapitałem. To jest też czas, kiedy możemy rozmawiać o trudnej przeszłości, np. o rzezi wołyńskiej. Jestem przekonany, że po skończonej i, mam nadzieję, zwycięskiej dla Ukrainy wojnie ofiary Wołynia zostaną godnie upamiętnione i po chrześcijańsku pochowane. Liczę na to, że strona ukraińska zgodzi się na ekshumację i pogrzeby ofiar sprzed ponad 70 lat.

Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski pod koniec 2020 r. podpisali deklarację, w której obie strony zgodziły się na ekshumacje i pogrzeby. Jak przebiegają dalsze ustalenia?

Rozmowy prowadzi m.in. Instytut Pamięci Narodowej. Wierzę, że dojdzie w nich do satysfakcjonującego finału.

Czy ekshumacje i pogrzeby z państwowymi honorami to plan minimum, by nastąpiło pojednanie między narodami?

To jest plan, który spełnia przede wszystkim oczekiwania rodzin ofiar i wynika z przynależności do łacińskiego kręgu cywilizacyjnego. Rodziny ofiar wielokrotnie powtarzają: nie chcemy zemsty, chcemy, aby trwała pamięć. A do tego niezbędne są stanięcie w prawdzie, doprowadzenie do ekshumacji oraz godny pochówek ofiar.

Reklama

Co Pan Minister odpowie osobom, które twierdzą, że uroczystości upamiętniających rzeź wołyńską (11 lipca) nie powinno się w tym roku obchodzić, bo to nie czas na rozdrapywanie ran?

Każdy czas na oddanie hołdu pomordowanym jest dobry. Stefan Żeromski mówił, że czasem trzeba rozdrapywać rany, aby nie zabliźniły się błoną podłości i zapomnienia. Dlatego uroczystości 11 lipca odbędą się, jak co roku, w atmosferze zadumy i modlitwy, bo nam zapomnieć nie wolno. W intencji ofiar zostanie odprawiona Msza św. w katedrze polowej, zostaną złożone kwiaty i zapalone znicze pod pomnikiem na Skwerze Wołyńskim w Warszawie. Na uroczystość zapraszamy też przedstawicieli państwa ukraińskiego. Tu dodam, że w tegorocznych obchodach rocznicy zagłady Huty Pieniackiej, które odbyły się 23 lutego, wziął udział po raz pierwszy ambasador Ukrainy Andrij Deszczyca, który w katedrze polowej złożył oficjalny, niebiesko-żółty wieniec kwiatów. To był przykład tego, że strona ukraińska – mimo trudnej sytuacji wojennej – stara się zrozumieć naszą wrażliwość w sprawie zbrodni wołyńskiej.

Chciałbym nawiązać do postaci por. Zygmunta Rumla, który 10 lipca 1943 r. na Wołyniu udał się na rozmowy z przywódcami UPA. Przekonywał ich, że wspólnym wrogiem dla Polaków i Ukraińców jest Rosja. Niestety, został brutalnie zamordowany, a 11 lipca, w „krwawą niedzielę”, rozpoczęło się apogeum rzezi wołyńskiej. Czy dziś wracamy do tego 10 lipca, aby dokończyć misję por. Rumla?

W jakimś sensie misja Rumla wymaga dokończenia, tyle że z innym finałem. Moskwa znów pokazała kły i pazury, chcąc zmienić porządek światowego bezpieczeństwa, dlatego musimy być solidarni. Świadomość zagrożenia ze strony wspólnego wroga sprzyja procesowi pojednania między państwami i narodami. Jestem przekonany, że odnajdziemy punkty wspólne w naszej historii, a te, które są krwawiącą raną, nareszcie będą mogły się zabliźnić w duchu prawdy i chrześcijańskiego przebaczenia.

Reklama

Przed nami wiele pracy, bo Ukraińcy muszą w jakimś stopniu oczyścić swoją pamięć narodową, poznać prawdę o UPA, Banderze i ukraińskim nacjonalizmie z tego okresu. Ale mam wrażenie, że Polacy też muszą lepiej poznać i zrozumieć trudne czasy pierwszej połowy XX wieku. Czy II RP w relacjach z Ukraińcami nie ma sobie nic do zarzucenia?

Sytuacja wewnętrzna i zewnętrzna II RP była bardzo trudna. Mieliśmy młodą niepodległość, wrogów dookoła, problemy z mniejszościami narodowymi. Liderzy mniejszości ukraińskiej stawiali na brutalną, wręcz terrorystyczną walkę o swoje interesy. Państwo polskie nie mogło sobie na to pozwolić. Warto jednak wspominać takie postaci jak wojewoda wołyński Henryk Józewski, który – zgodnie z wytycznymi Józefa Piłsudskiego – starał się Ukraińców zjednać i łączyć siły, tłumacząc, że naszym odwiecznym wrogiem jest Moskwa. Podobnie działał wybitny polityk obozu sanacyjnego Tadeusz Hołówko, który, niestety, za chęć porozumienia polsko-ukraińskiego zapłacił cenę życia – został zamordowany w 1931 r. przez ukraińskich nacjonalistów.

To prawda. Czerpali oni z najgorszych nacjonalistycznych trendów w swej walce o niepodległość. Każdy Polak, który wówczas starał się ugłaskać Ukraińców, stawał się niebezpiecznym wrogiem, bo usypiał czujność narodową w walce o niepodległość. Czy dla nich II RP była czymś podobnym jak dla nas podczas zaborów carska Rosja?

Tak przynajmniej twierdzili liderzy nacjonalistów. Cała ich doktryna opierała się na nienawiści do państwa polskiego, które, z ich punktu widzenia, zajmowało ziemie ukraińskie. I na nienawiści do Polaków. Do apogeum doszło w czasie wojny, nie bez inspiracji ze strony okupanta niemieckiego.

Reklama

Mimo tej trudnej historii mamy cechy wspólne. Ukraińcy i Polacy kochają wolność i niepodległość, dla których są w stanie oddać wszystko. Chyba to nas odróżnia od Rosjan?

Piłsudski mówił, że Rosjanie są narodem, który wolności sam zaznać nie potrafi. Zazdroszcząc genu wolności, zaczynają nienawidzić innych i rozpoczynają imperialne podboje.

Po rocznicy rzezi wołyńskiej będzie rocznica Bitwy Warszawskiej. Czy ta historia zwycięstwa nad Moskalami łączy Polaków i Ukraińców?

Wtedy wspólnie stawialiśmy czoła imperialnej Rosji i do takich wydarzeń powinniśmy się odwoływać. Sojusz Piłsudskiego z Szymonem Petlurą był przełomowy w myśleniu o Europie Środkowo-Wschodniej. To jest historia, która idealnie nadaje się do budowania mostów.

Ale niektórzy na Ukrainie twierdzą, że po zwycięstwie w 1920 r. Polska i Rosja dokonały rozbiorów ziem ukraińskich...

W jakimś sensie tak to, niestety, się skończyło. Ukraińcy jednak też mają świadomość, że do oddziałów Petlury nie zgłosiło się tylu chętnych, ilu byśmy chcieli. Wtedy się nie udało, ale ten sojusz Piłsudski-Petlura jest dobrym odniesieniem na przyszłość.

Ponoć Marszałek Józef Piłsudski miał wyrzuty sumienia z tego powodu...

Marszałek poszedł do obozu internowania żołnierzy ukraińskich i powiedział: Ja was, panowie, przepraszam. Bo traktat ryski był, niestety, porażką planów federacyjnych Piłsudskiego. Piłsudski i Petlura chcieli stworzyć federację niepodległych państw, które byłyby przeciwwagą dla rosyjskiego czy sowieckiego imperializmu. Stało się inaczej. Mówiono: „Wygraliśmy wojnę, przegraliśmy pokój”. W 2020 r. obchodziliśmy wspólnie 100. rocznicę odbicia Kijowa przez połączone siły polsko-ukraińskie. Wtedy w Warszawie i w Kijowie zabrzmiały dzwony, a delegacje składały kwiaty na grobach ukraińskich żołnierzy Petlury w Warszawie oraz na grobach polskich żołnierzy na cmentarzu Bajkowa w Kijowie. Marzy mi się, aby kiedyś w tych miastach stanęły pomniki Piłsudskiego i Petlury, bo historia ich sojuszu powinna być inspirująca dla współczesnych i przyszłych pokoleń Polaków i Ukraińców.

Minister Jan Józef Kasprzykhistoryk; specjalizuje się w dziejach II Rzeczypospolitej. Jest autorem wielu publikacji poświęconych najnowszej historii Polski.

2022-07-05 12:18

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polska się budzi

Kilkaset tysięcy osób wzięło udział w marszu „Obudź się, Polsko”. Na warszawskich ulicach 29 września br. protestowano przeciwko złej polityce rządu, podwyższeniu wieku emerytalnego Polaków, a przede wszystkim domagano się poszanowania wolności słowa oraz przyznania cyfrowej koncesji dla Telewizji Trwam

Marsz rozpoczął się wspólną modlitwą podczas Mszy św. polowej na warszawskim placu Trzech Krzyży. Nad rzeszą wiernych powiewały biało-czerwone flagi, sztandary „Solidarności” oraz tysiące transparentów. - W homilii ks. prał. Walenty Królak mówił, że ta wielka modlitwa nawiązuje swą tradycją do Mszy św. za Ojczyznę sprawowanych przed laty przez bł. ks. Jerzego Popiełuszkę. - Dziś czasy są inne, ale problemy na pewno nie mniejsze. Dlatego też potrzebujemy znowu przyzywać Boga, byśmy umieli duchowo i moralnie się odrodzić, bo widzimy, że demokracja bez Boga ma w sobie coś demonicznego - stwierdził proboszcz parafii św. Augustyna w Warszawie. - Jak długo czekamy na wyjaśnienie prawdy o Smoleńsku, jak długo niewyjaśniane są różne afery, których ofiarami staje się tylu ludzi - pytał ks. Królak. Odpowiedzi możemy znaleźć w Ewangelii. - Wszystko bowiem możemy z Chrystusem, Jego łaską i Jego mocą.

CZYTAJ DALEJ

Adwentowe Czwartki na Nowym Dworze [Zaproszenie]

2022-11-26 19:59

Karol Porwich/Niedziela

Duszpasterze parafii Opatrzności Bożej we Wrocławiu Nowym Dworze ul. Nowodworska 64, zapraszają na „Adwentowe Czwartki na Nowym Dworze”. W ramach wydarzenia sprawowana będzie Msza św. roratnia, podczas której wygłoszona zostanie tematyczna homilia. Po Eucharystii nastąpi wystawienie Najświętszego Sakramentu i rozpocznie się Uwielbienie Chrystusa Eucharystycznego. Na poszczególne czwartki zostały zaproszone zespoły i diakonie muzyczne, które swoim śpiewem wprowadzą w klimat adwentowy i uwielbieniowy. Wydarzenie odbywa sie pod patronatem Niedzieli Wrocławskiej.

Roraty dla młodzieży i dorosłych* - 4 homilie liturgiczne + Uwielbienie

CZYTAJ DALEJ

Kard. Müller krytykuje aberracje znacznej części niemieckiego Kościoła katolickiego

2022-11-26 18:17

[ TEMATY ]

Niemcy

kard. Gerhard Müller

Monika Książek/Niedziela

Na sprzeczność postulatów niemieckiej tzw. drogi synodalnej z prawdami wiary katolickiej wyznawanej w sakramencie chrztu św. wskazuje w swoim komentarzu zamieszczonym na łamach portalu kath.net emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Gerhard Ludwig Müller.

Dobrze, że opublikowano już oficjalne oświadczenia kardynałów Luisa Ladarii i Marca Ouelleta z okazji wizyty ad limina biskupów niemieckich. Dojrzali katolicy mają bowiem prawo wiedzieć, czy i jakie zaniepokojenie wyraził Urząd Nauczycielski Kościoła wobec jawnie heretyckich i schizmatyckich tekstów niemieckiej drogi synodalnej. Słowo obydwu kardynałów ma wagę nie tylko z racji ich urzędu, ale także dlatego, że są to zróżnicowane wypowiedzi uznanych teologów. W przeciwieństwie bowiem do nagłaśnianej większości partnerów synodalnych, wiedzą oni, o co chodzi w wierze katolickiej i jak należy w teologii katolickiej odróżniać prawdę od błędu. Nie przypadkiem Sobór Watykański II cytuje fundamentalne spostrzeżenie, że samoobjawienie się Boga w Jezusie Chrystusie jest dane w całej swej pełni i uobecnia się w Duchu Świętym przez Kościół za pośrednictwem Pisma Świętego, Tradycji Apostolskiej i magisterium Kościoła w formie integralnej i niezafałszowanej (por. Dei verbum 1-10).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję