Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Dom przy Reja 9

Znajdzie tutaj schronienie ponad 50 uchodźców. Czeka na nich 12 kompletnie wyposażonych mieszkań.

Niedziela sosnowiecka 7/2023, str. IV

[ TEMATY ]

Caritas diecezji sosnowieckiej

Piotr Lorenc/Niedziela

Uroczyste przecięcie wstęgi

Uroczyste przecięcie wstęgi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Obiekt należący obecnie do Caritas Diecezji Sosnowieckiej 27 stycznia został poświęcony i otwarty przez bp. Grzegorza Kaszaka.

W uroczystościach w Sosnowcu-Porąbce uczestniczyli m.in. ks. Marcin Iżycki – dyrektor Caritas Polska, ks. Przemysław Szot – dyrektor sosnowieckiej Caritas, Michał Zastrzeżyński – zastępca prezydenta Sosnowca, Dariusz Skłodowski – pełnomocnik prezydenta Sosnowca ds. uchodźców, Arkadiusz Sujecki – zastępca dyrektora Zakładu Karnego w Trzebini, Mateusz Bochenek – poseł na Sejm RP i Iryna Androsowa – pierwsza mieszkanka domu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ciepły i bezpieczny

– Wyobraźmy sobie zniszczony dom, w którym ludzie żyją bez prądu, gazu, wody i kanalizacji. Jest zima, a w rodzinie są dzieci. W takiej sytuacji znaleźli się uchodźcy z Ukrainy. Przybyli do nas i znaleźli otwarte serca. Dziękuję każdemu, kto przyczynił się do tego, że dziś w Sosnowcu możemy otworzyć ciepły i bezpieczny dom, w którym uciekający przed wojną znajdą godziwe warunki – powiedział bp Grzegorz Kaszak, otwierając placówkę.

Reklama

Ciepłych słów podczas otwarcia obiektu nie szczędził ks. Marcin Iżycki. – Caritas Polska i Caritas diecezjalne od momentu rozpoczęcia wojny na Ukrainie udzieliły pomocy na kwotę łączną około 720 mln zł. Dziękuję wszystkim za wsparcie, dziękuję władzom miasta i województwa za bardzo dobrą współpracę z Caritas diecezji sosnowieckiej. Wierzę, że ten dom, przygotowany na wysokim poziomie, będzie spełniał swoją rolę i stanie się realną pomocą w tym trudnym czasie – podkreślił dyrektor Caritas Polska.

Łańcuch dobrych serc

Podziękowań nie szczędził również ks. Przemysław Szot. – Jestem wdzięczny ks. Edwardowi Darłakowi, miejscowemu proboszczowi, który jest pierwszym dobrodziejem tej inicjatywy, ponieważ przekazał na ten cel ziemię i budynek należący do parafii. Jest z nami też ksiądz biskup – to osoba, której wkład jest największy. Jestem wdzięczny, że oprócz dużego zainteresowania tą inwestycją i częstych wizyt na placu budowy, ksiądz biskup pozyskał największe środki na realizację tego przedsięwzięcia, zabiegał o fundusze nie tylko w Polsce, ale nawet w Stanach Zjednoczonych. Do modernizacji dołożyła się Caritas Polska i cała rzesza drobnych darczyńców. Firma Komandor wykonała szafy, a UNHCER – agencja ONZ ds. pomocy migrantom i uchodźcom dostarczyła nam wyposażenie pokoi w kołdry, poduszki, pościel i wiele innych przydatnych rzeczy. Słowa podziękowania należą się dyrektorowi Zakładu Karnego w Krakowie – Tomaszowi Wierciochowi, ale i dyrektorom Zakładów Karnych na terenie naszej diecezji – Jarosławowi Wronie i Przemysławowi Smolarkowi, bowiem dzięki ich interwencji cały teren wokół domu został uporządkowany przez osadzonych z jednostki karnej w Wojkowicach – powiedział dyrektor sosnowieckiej Caritas, który doprowadził do otwarcia placówki.

Trochę historii

Reklama

Dom został wybudowany w latach 80. ub. wieku przez ks. Tadeusza Michalskiego, proboszcza parafii w Sosnowcu-Porąbce oraz miejscowych parafian i miał być przeznaczony na zajęcia katechezy. Ale katecheza wróciła do szkół i budynek pozostawał pusty. Mieściła się z nim przez kilka lat plebania, ale ks. Edward Darłak, obecny proboszcz, po konsultacjach z parafianami zdecydował się ofiarować dom na rzecz Caritas Diecezji Sosnowieckiej. Notarialne przekazanie domu przez parafię Matki Bożej Częstochowskiej w Sosnowcu na rzecz diecezjalnej Caritas nastąpiło 26 kwietnia 2017 r.

Od tego czasu dom czekał na zagospodarowanie. Pojawił się pomysł, by urządzić w nim dom pomocy społecznej, powstały nawet pierwsze wizualizacje. Ale gdy wybuchła wojna za naszą wschodnią granicą, ks. Tomasz Folga, były dyrektor Caritas, po konsultacjach z bp. Grzegorzem Kaszakiem podjął decyzję, by przeznaczyć go na pomoc uchodźcom. I tak obiekt postanowiono przebudować i zaadaptować tak, by mógł przyjmować uciekających przed wojną mieszkańców Ukrainy.

Nowocześnie i ekologicznie

– Adaptacja była gruntownym przedsięwzięciem, trzeba było bowiem dostosować surowe pomieszczenia do warunków mieszkalnych. Przeprowadziliśmy generalny remont, a w zasadzie to musieliśmy usunąć stare wyposażenie i układ pomieszczeń. Położona została nowa instalacja elektryczna, wodno-kanalizacyjna, centralnego ogrzewania, ściany wytynkowano, wygipsowano i pomalowano, wymieniono stolarkę okienną. Poza tym każde pomieszczenie zostało umeblowane, wstawiono łóżka, szafy, stoliki, krzesła. W każdym z mieszkań jest aneks kuchenny z pełnym wyposażeniem w garnki, sztućce, talerze, czajniki elektryczne. Budynek został także ocieplony i zabezpieczony tynkiem elewacyjnym, czyli przeprowadziliśmy tzw. termomodernizację. Aby obiekt był ekologiczny, zamontowaliśmy panele fotowoltaiczne i pompy ciepła – wyjaśnił ks. Przemysław Szot.

Budynek ma 12 mieszkań. Każde z nich składa się z pokoju dziennego, pokoju z aneksem kuchennym i łazienką, nie trzeba dodawać, że kompletnie wyposażoną, łącznie z ręcznikami. Do nowego domu będą kierowane ukraińskie rodziny, które są już pod opieką Centrum Pomocy Imigrantom i Uchodźcom, prowadzonym od jesieni ub. roku przez diecezjalną Caritas. Ale nie jest to jedyna droga rekrutacji. Po prostu w domu znajdą pomoc ci, którzy będę jej potrzebować.

Wszechstronna pomoc

Trzeba nadmienić, że Caritas Diecezji Sosnowieckiej od pierwszych dni wojny włącza się w pomoc narodowi ukraińskiemu. Dotychczas, dzięki darczyńcom, sponsorom i przede wszystkim akcjom rozpowszechnianym wśród wiernych przez parafie udało się przekazać 83 palety ze środkami spożywczo-chemicznymi. Trafiły one do poszkodowanych w rosyjskiej agresji sąsiadów na Wschodzie. W październiku ub. roku otworzone zostało Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom. Do dziś w CPMiU zarejestrowanych jest blisko 700 osób, które mogą skorzystać z pomocy psychologa, wsparcia doradcy zawodowego. Mogą także zaczerpnąć informacji o aktualnych stanowiskach pracy, skorzystać z kursu języka polskiego, pomocy żywnościowej, spotkań w grupach tematycznych. W obszarze działalności centrum mieszczą się również cykliczne zajęcia integracyjne dla dorosłych, młodzieży i dzieci z Ukrainy. Ponadto w ramach programów pomocy dla dzieci: Skrzydła – Ukraina i Dwa Talenty – Ukraina, Caritas wspiera uczniów szkół podstawowych i liceów.

2023-02-07 13:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miejsce realnej pomocy

Niedziela sosnowiecka 25/2025, str. I

[ TEMATY ]

Caritas diecezji sosnowieckiej

Piotr Lorenc/Niedziela

Kuchnia jak marzenie! Owoce pracy poświęcił bp Artur Ważny

Kuchnia jak marzenie! Owoce pracy poświęcił bp Artur Ważny

Rok – tyle czasu Caritas diecezji sosnowieckiej potrzebowała, by wybudować nowoczesną kuchnię, której możliwości przygotowywania posiłków można liczyć w setkach.

Dnia 9 czerwca bp Artur Ważny poświęcił gotowy budynek z pełnym wyposażeniem. W uroczystości uczestniczył także bp senior Piotr Skucha, zaprzyjaźnieni z Caritas kapłani, pracownicy i wolontariusze. Nie zabrakło także tych, którym m.in. kuchnia będzie służyć – mieszkańców schronisk i noclegowni prowadzonych przez Caritas. I jak przystało na taką instytucję, otwarcie zakończył uroczysty – pyszny, dodajmy – obiad.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Grzechy zaniedbania - o czym zapominamy w konfesjonale?

2026-10-01 21:06

[ TEMATY ]

sumienie

grzech

Agata Kowalska

Co właściwie oznacza grzech zaniedbania i dlaczego tak łatwo przechodzimy nad nim do porządku dziennego? Często skupiamy się na tym, co zrobiliśmy złego, zapominając o dobru, którego zaniechaliśmy. Wyjaśniamy, jak właściwie przygotować się do spowiedzi, co zrobić z zapomnianym grzechem i dlaczego brak działania może mieć poważne konsekwencje moralne.

Grzechy zaniedbania - o czym zapominamy w konfesjonale? Trudno jednoznacznie zrozumieć, o co w tym pytaniu chodzi. Czy chodzi o niewłaściwe przygotowanie do spowiedzi, co prowadzi do zapominania grzechów, które należało wyznać, czy o pomijanie pewnej kategorii grzechów, które np. wymieniamy w ramach tzw. spowiedzi powszechnej („zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”), a nie uwzględniamy w rachunku sumienia, bo nie uważamy ich za poważne występki moralne.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję