Wierni kochali go za pobożność i skromność, zakonnicy dziękowali mu za życzliwość, a królowie Francji go znienawidzili, bo bronił przed ich zakusami praw Kościoła.
Hugo, choć urodził się w rodzinie książęcej, nigdy nie pragnął ani zaszczytów, ani dworskiego, wygodnego życia. Przeciwnie – podobnie jak jego ojciec marzył o wstąpieniu do surowego zakonu kartuzów. Uczył się w szkole katedralnej w Valence, gdzie dał się poznać jako chłopiec skromny, inteligentny i bardzo pobożny. Zwrócił na siebie uwagę tamtejszego biskupa, który mianował go kanonikiem katedry i uczynił swoim sekretarzem.
W wieku 27 lat Hugo wziął udział w synodzie w Awinionie, gdzie został mianowany biskupem Grenoble. Zamiast sakry biskupiej wolałby udać się do klasztoru, ale posłusznie przyjął urząd i piastował go przez ponad 40 lat. W podupadającej diecezji wprowadził wiele reform, m.in. przyczyniło się do upowszechnienia celibatu i podniesienia moralności duchownych, wspierał rozwój klasztorów, szczególnie kartuzów, benedyktynów i cystersów. Dbał o pobożność diecezjan i troszczył się o poprawę jakości ich życia, budując szpitale i mosty. Królowie francuscy – Henryk IV i Henryk V rościli sobie prawo do zwierzchności nad Kościołem, czemu biskup Grenoble otwarcie się sprzeciwiał. Jego wystąpienie w obronie praw Kościoła na Soborze Laterańskim I ściągnęło na niego gniew Henryka V. U kresu życia Hugon wstąpił do kartuzów, gdzie zmarł w opinii świętości.
Św. Hugo, biskup ur. 1053 r. zm. 1 kwietnia 1132 r.
Polscy biskupi ogłosili rok 2018 – Rokiem św. Stanisława Kostki. W 450. rocznicę śmierci tego świętego młodzieńca powinniśmy uczyć się od niego wytrwałości w odkrywaniu i realizowaniu swojego powołania
Stanisław urodził się 28 grudnia 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu. Był synem Jana, kasztelana zakroczymskiego. Jego krewni zajmowali ważne stanowiska w ówczesnej Polsce. W wieku 14 lat razem ze swoim bratem Pawłem został wysłany do elitarnej wiedeńskiej szkoły jezuitów, która cieszyła się wówczas niemałą sławą. Codziennie odprawiano tam Mszę św. Przynajmniej raz w miesiącu studenci przystępowali do sakramentu pokuty. Modlono się przed lekcjami i po nich. Kiedy jezuitom odebrano internat, Stanisław musiał się przenieść na stancję do domu zagorzałego luteranina, senatora Kimberkera. Był to okres świeżo po reformacji i w Austrii cały czas można było zauważyć napięcia między katolikami a protestantami. Stanisław widząc negację prawd o Matce Bożej oraz realnej obecności Pana Jezusa w Komunii św., tym bardziej rozwijał osobisty kult maryjny i eucharystyczny. Wśród kolegów wyróżniał się pobożnością, skromnością i umiarkowaniem. Gorliwie służył do Mszy św., często pozostawał w kościele lub kaplicy na adorację. Stanisław, mając zamiar wstąpić do zakonu jezuitów, usiłował prowadzić życie na wzór zakonny, co było nieraz powodem przykrości. Zarówno koledzy, jak i brat uważali Stanisława za „dziwaka”. Usiłowali go przekonywać do zmiany postępowania złośliwymi przezwiskami, a potem nawet przemocą. Mimo iż Stanisław spotykał się z brakiem zrozumienia, w środowisku kolegów nie wstydził się modlitwy i medytacji. Powtarzał, że „trzeba więcej podobać się Bogu niż bratu”.
Przygotowania do Światowych Dni Młodzieży (ŚDM) 2027 w Seulu, stolicy Korei Południowej nabierają tempa. W sobotę wieczorem w kaplicy katedry Myeongdong podczas uroczystej Mszy św. oficjalnie powołano do życia chór i orkiestrę ŚDM, które mają w przyszłości pełnić rolę „muzycznego ministerstwa”, jednocząc w modlitwie pielgrzymów z całego świata.
Arcybiskup Seulu Peter Chung przewodniczył uroczystości wraz z księżmi z komitetu organizacyjnego. W kazaniu powitał nowo wybranych członków, którzy przybyli z całego kraju - od stolicy po południową wyspę Czedżu (Jeju). Wiek muzyków waha się od nastolatków do młodych dorosłych w wieku około trzydziestu lat.
Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o tym, co działo się z księdzem Popiełuszką między 25 a 31 października 1984, rozmawia Milena Kindziuk (część III).
- Wieloletni obrońca ustaleń Pana Prokuratora - Piotr Litka - dotarł do taksówkarza, który w jednym z filmów dokumentalnych przyznał się, że 25 października 1984 roku wieczorem był na tamie i widział, jak właśnie wtedy wrzucono ciało ks. Jerzego do Wisły. Taksówkarz dokładnie opisuje, jak 25 października na tamie we Włocławku dwaj mężczyźni wrzucili ciało do Wisły. Potem rozmówca przyznaje: „za dużo powiedziałem…Trzeba zapomnieć”. Co Pan na to? Czy ustalenia red. Litki są wiarygodne?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.