Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religii, ale jest prawem człowieka, jest prawem najbardziej podstawowym – przekonywał bp Andrzej Jeż.
W uroczystość Zwiastowania Pańskiego ordynariusz diecezji tarnowskiej przewodniczył centralnej uroczystości Dnia Świętości Życia w sanktuarium Matki Bożej w Okulicach.
W ciszy
Kapłanów, siostry zakonne, pielgrzymów i parafian zebranych w świątyni oraz wiernych uczestniczących w modlitwie – dzięki transmisji Radia RDN – powitał kustosz sanktuarium ks. Roman Majoch, który zaznaczył: – W ciszy rozpoczyna się każde życie, które jest święte od poczęcia do naturalnej śmierci. Dziś, w Dzień Świętości Życia, chcemy od Matki Bożej Okulickiej, tutaj, na modlitwie uczyć się, jak przyjmować każde życie oraz jak je chronić przez duchową adopcję dziecka poczętego.
W homilii ordynariusz diecezji tarnowskiej przypomniał m.in.: – Każdy człowiek, od momentu swojego poczęcia, jest przez Boga chciany, kochany i stworzony dla szczęścia wiecznego. I przekonywał, że każdy ma swoje miejsce w Bożym planie zbawienia. A nawiązując do świątyni, w której trwała modlitwa, podkreślił: – Przybywamy do sanktuarium Matki Bożej w Okulicach, zwanej Matką Dającą Życie. Do Niej szczególnie zwracają się młode małżeństwa, aby prosić o dar potomstwa, a także modlić się o łaskę zdrowia dla swych dzieci. Przy Matce Dającej Życie gromadzą się również ci, którym leży głęboko na sercu troska o ludzkie życie, zwłaszcza o to najbardziej bezbronne, rozwijające się pod sercem matki.
Reklama
Biskup Jeż przywołał też apel podpisany w minionym roku przez wybitnych naukowców ze Stanów Zjednoczonych, którzy wzywają do postawienia ludzkiego życia, jego ochrony, w centrum społecznego zainteresowania. Wyjaśnił: – Ich zdaniem, brak afirmacji przez społeczeństwo godności życia ludzkiego na wszystkich jego etapach oraz systematyczna odmowa traktowania nienarodzonego życia ludzkiego z wystarczającą uczciwością wywarły negatywny wpływ na inne ważne wartości cywilizacyjne. A odwołując się do przedstawionych ustaleń, do fałszowania rzeczywistości, stwierdził: – W umysłach ludzi następuje rozmywanie jasnych kategorii rozróżniania, co jest dobre, a co złe, co jest etyczne, a co etyczne nie jest.
Nadzieja w sercach
Biskup ordynariusz nawiązał także do często powtarzanego stwierdzenia, że formujący się w kobiecie organizm jest częścią jej ciała, a więc tylko ona ma do niego prawo. I przekonywał: – Tymczasem jest to osobny człowiek formujący się w niepowtarzalny sposób, mający własny, oryginalny, indywidualny kod genetyczny. A w odniesieniu do aborcji i eutanazji zauważył: – Na świecie toczy się nieustanna walka między cywilizacją życia i cywilizacją śmierci. Zwolennikom cywilizacji śmierci brakuje rozumowych argumentów. Dlatego z taką agresją, złością atakują obrońców życia. I zaapelował, by włączyć się w obronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci m.in. przez obronę prawdy o ludzkim życiu, a także przez inicjatywy takie jak Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Przekonywał: – Owocem duchowej adopcji, jak wierzymy, jest uratowane przed zabiciem w łonie matki życie konkretnego dziecka, które może się dalej rozwijać. Jest nim także nadzieja wlewana do serc matek, aby z odwagą przyjęły nowe życie.
Reklama
Podczas Mszy św. bp Jeż pobłogosławił wszystkich, którzy tego dnia podjęli duchową adopcję dziecka poczętego. Jej inauguracja nastąpiła przy zapalonych świecach. – Niech każdy z was, posłuszny Duchowi Świętemu, który was natchnął do tego duchowego daru, broni jednego swojego dziecka, niech nad każdym adoptowanym dzieckiem będzie wasza modlitwa, Komunia św., post i ofiara – powiedział bp Jeż.
Za wspólną modlitwę podziękowali przedstawiciele parafii, rodzice Michała i Jasia – Ewelina i Bartłomiej Łyszczarzowie, którzy po raz kolejny podjęli duchową adopcję, powiedzieli m.in.: – Chcemy od Maryi, Matki Dającej Życie, Pani Okulickiej, uczyć się, jak chronić życie od poczęcia do naturalnej śmierci, a adopcja dziecka poczętego niech chroni życie poczęte w naszych rodzinach. Zapewnili też bp. Jeża o modlitwie w jego intencji.
Każdy ma prawo
Wśród ok. 120 osób podejmujących duchową adopcję dziecka poczętego były parafianki należące do wspólnoty Apostolatu Nowenny Pompejańskiej. Panie są przekonane, że to cenna inicjatywa. – Uważam, że każdemu dziecku należy dać szansę narodzenia i miłości – stwierdziła Jolanta Gołąb, a Magdalena Krzyżak dodała: – Każde poczęte dziecko powinno mieć szansę żyć i doznać miłości Boga. Z kolei Bogusława Smug wyznała: – Bogu dziękuję za to, że mogę adoptować dziecko jeszcze nienarodzone. Pan Bóg nie obdarował mnie dziećmi, więc każdy rok przynosi z adopcją moje kolejne, duchowe dziecko.
Panie są przekonane, że diecezjalne obchody Dnia Świętości Życia u Pani Okulickiej to dla ich parafii wyróżnienie. A kustosz sanktuarium w rozmowie z Niedzielą zapewnia, że każda uroczystość u Matki Bożej Okulickiej jest szczególnym znakiem. – Tym bardziej kiedy mówimy o Matce Dającej Życie i o Dniu Świętości Życia, kiedy modlimy się o ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci – podkreślił ks. Roman Majoch i dodał: – Możliwość wspólnej modlitwy zarówno osób zebranych w świątyni, jak i tych uczestniczących w nabożeństwie dzięki radiowej transmisji to szczególny znak dla tego sanktuarium, gdzie wciąż modlimy się za rodziny, które proszą w tym miejscu, za wstawiennictwem Okulickiej Pani, o potomstwo, a także za te, które utraciły dzieci przed ich narodzeniem czy po nim.
Okulice znajdują się kilkanaście kilometrów na północny wschód od Bochni, na prawym brzegu Raby. W tutejszej świątyni od wieków czciciele oddają hołd Matce Bożej Okulickiej. Tu wypraszają m.in. uzdrowienia dolegliwości wzroku, tu Matce Dającej Życie zawierzają sprawy małżeńskie i rodzinne (więcej na stronie: www.sanktuariumokulice.pl).
Czy stosunek do aborcji rozstrzygną amerykańskie wybory prezydenckie?
Wysokie ceny towarów i usług, w tym przede wszystkim żywności i benzyny, niepokoją Amerykanów i są jednym z głównych tematów kampanii wyborczej. Takim tematem jest też sytuacja na południowej granicy z Meksykiem, którą od początku nieco ponad 3-letniej kadencji Joe Bidena przekroczyło 8-12 mln ludzi. Także sytuacja międzynarodowa – wojna na Ukrainie, wojna Izraela z Hamasem czy chęć zajęcia przez Chiny Tajwanu – jest tematem istniejącym w wyborczych dyskusjach. Jednak to problemy wewnętrzne zawsze dominowały w kampanii i one rozstrzygały o wynikach.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Odrodzenie kultu Michała Archanioła we współczesnej Francji jest faktem i ewidentnym znakiem czasu. To spontaniczna reakcja wiernych, bo im bardziej nasila się zło, tym bardziej potrzebujemy pomocy Michała Archanioła – mówi rektor tego najbardziej malowniczego sanktuarium we Francji. Za tydzień poprowadzi trzydniową pieszą pielgrzymkę na Górę św. Michała.
Pielgrzymka to oddolna inicjatywa młodych katolików. W zeszłym roku szła po raz pierwszy i zgromadziła 500 uczestników. W tym roku będzie ich dwa raz więcej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.