Ferie zimowe to okres w roku, gdy czas przestaje być towarem deficytowym, a praca i nauka ustępują miejsca przyjemności. To idealny moment na zacieśnienie więzów rodzinnych, a możemy to osiągnąć przez wspólną aktywność. Oto kilka sposobów na wytężenie umysłu i zabawę w rodzinnym gronie.
Timeline to tytuł, który od lat sprawdza się jako prosty, sprytny sposób na zabawę z historią i wiedzą ogólną. W klasycznej odsłonie (Timeline: Classic) otrzymujemy przyjemną karciankę o historii w pigułce. Zasady są proste: każdy gracz otrzymuje kilka kart z wydarzeniami i obrazkami, ale daty są ukryte. Naszym zadaniem jest kolejno dokładać je do wspólnej osi czasu tak, by umieścić je we właściwym miejscu między już odkrytymi datami. Jeśli trafimy – karta zostaje, jeśli nie – ląduje na stosie odrzuconych i dobieramy nową. Ten, pierwszy pozbędzie się wszystkich kart – wygrywa. Najnowsza odsłona tej gry, która uzupełnia jej klasyczny wariant Timeline: Gry i wypoczynek utrzymuje ten wysoki standard, łącząc edukację ze swobodną rywalizacją przy karcianym stole. Ta wersja koncentruje uwagę na wydarzeniach z pogranicza literatury i rozrywki – od prehistorii aż po współczesność. Warto sięgnąć po oba tytuły, by zanurzyć się w dobrej zabawie z historią.
Dzika przygoda
Wraz z grą Dewan (wyd. Rebel) wyruszamy w epicką wędrówkę przez dzikie tereny, gdzie każdy kamień, każde ognisko i każdy jagodowy krzaczek mają znaczenie. Wcielamy się w plemiona, które wyruszają w drogę w poszukiwaniu lepszego losu. Zasoby są jednak ograniczone, dlatego rywalizując o nie, musimy wykazać się szybkością i sprytem. W każdej turze gracz wykonuje jedną z dwóch akcji: dobieramy dwie karty terenu albo stawiamy nowy obóz, przemierzając przy tym teren. To pozornie minimalistyczne rozwiązanie maskuje jednak naprawdę sprytne planowanie i podejmowanie decyzji. W ciągu kilku tur trzeba przewidzieć działania innych graczy, zoptymalizować wykorzystanie kart i tak rozmieścić swoje obozy, by maksymalizować punkty końcowe. Dewan to prosta, przemyślana i satysfakcjonująca gra strategiczna z elementami rywalizacji i planowania przestrzennego, idealna na rodzinne popołudnia.
W głąb kosmosu
Któż z nas nie chciałby przeżyć kosmicznej przygody. Zaproszeniem do niej jest tytuł Star Realms: Akademia (wyd. IUVI Games). Jest to dedykowana dla dzieci wersja klasycznego Star Realms. Choć gra ma uproszczone zasady, wciąż oferuje esencję tego, co najlepsze w deck-buildingu: budowanie własnej armii statków i baz, zarządzanie zasobami i podejmowanie strategicznych decyzji. Każda karta, którą zakupisz, to krok do stworzenia potężniejszej talii i przewagi nad przeciwnikiem. Proste, wręcz intuicyjne zasady sprawiają, że gra jest idealna dla rodzin, młodszych graczy i wszystkich, którzy chcą spróbować czegoś nowego bez siedzenia nad instrukcją. Gra jest przepięknie zilustrowana, stylistyka „kosmicznego świata” przemawia zarówno do młodszych, jak i starszych odbiorców.
Gry wideo. Komputerowe, konsolowe, mobilne. A może jednak tzw. planszówki? Wybór ogromny. Niezliczona rzesza graczy na całym świecie potwierdza, że przyszłość należy do nich.
Rynek już obecnie przerastający branżę filmową. Niebotyczne budżety przyprawiające o ból głowy zwykłego zjadacza chleba. Świat, który pociąga i wciąga. No ale...
Przyznaję, jestem „świeżakiem” w świecie gier. Nie mylić z tym z sieciówek (czy ktoś mi kiedyś wytłumaczy fenomen tych zabawek?). Gram od niedawna, kilku lat, mniej więcej czterech. Wcześniej grałem rzadko; powiedziałbym, że w świecie gier byłem niczym niedzielny kierowca. Lepiej chyba tego nie nazwę. Gry mnie nie pociągały, sam w sumie nie wiem dlaczego. Wolałem książki i filmy, i to w dużej ilości. Coś się jednak zmieniło. Trudno mi powiedzieć co. Może to postęp techniczny umożliwiający twórcom gier tworzenie bajecznej scenerii, w której toczy się rozgrywka? A może otwarty świat, dający iluzoryczne poczucie wolności, brak ograniczeń? A może po prostu dałem się wciągnąć na starość? Raczej to ostatnie odpada, bo jeszcze jestem za młody (chociaż mój tata lubi mnie postarzać). W sumie ciężko powiedzieć. Mam dwie konsole, chociaż i tak wiem, że to przynajmniej o jedną za dużo... W nowe komponenty do komputera szkoda mi inwestować, bo za drogie i szybko się starzeją, a lubię mieć wybór. Czasem i mnie daje to złudne poczucie wolności.
Zrób sobie dzisiaj „rachunek sumienia” z dostrzegania nieskończonego majestatu Boga, który objawiał się w ostatnich godzinach/dniach w tobie i w ludziach obok ciebie. Ale nie po to, by się „zdołować” tym, jak często zdarza ci się go przeoczyć; lecz po to, by się nim – choćby i po fakcie – ucieszyć i zachwycić.
Biblia wielokrotnie opiewa majestat Boga. Majestat, czyli dostojeństwo, powagę, potęgę, okazałość, splendor, moc, chwałę i tak dalej. W litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa wołamy: Serce Jezusa, nieskończonego majestatu… Ponieważ zwykliśmy (całkowicie słusznie) myśleć i mówić o Zbawicielu w samych superlatywach, to wezwanie to nie robi na nas większego wrażenia, nie zdumiewa nas i nie zastanawia. Ot, jeszcze jeden, jak najbardziej „zasłużony” modlitewny „komplement” wobec Pana Jezusa. Tymczasem warto poświęcić mu chwilę i odrobinę więcej uwagi.
Młody Senegalczyk Ousseynou Falla przeżył katastrofę łodzi w 2020 roku, podczas której na jego oczach zginął brat oraz wielu innych ludzi. Po przybyciu do portu Arguineguín na Gran Canarii został przyjęty przez rodzinę i obecnie pracuje jako kucharz. W 2023 roku napisał list do papieża Franciszka, zapraszając go na archipelag. Już 11 czerwca powita Leona XIV. „Chciałbym powiedzieć mu, aby pomógł nam zrobić więcej dla migrantów, którzy umierają w drodze” – mówi.
Ostatnie lata dla Ousseynou Falli, byłego rybaka, który uciekł z Senegalu kojarzą się z wiatrem, pragnieniem, cayuco (łodzią migrantów), do którego dostawało się coraz więcej wody. Potem były fale, ciemność, ludzie umierający na morzu, wśród nich jego brat. Następnie przyjęcie w rodzinie, praca jako kucharz, zaproszenie papieża na Wyspy Kanaryjskie i propozycja oprowadzenia go po porcie Arguineguín, który przez lata nazywano „el muelle de la vergüenza” („molo hańby”) z powodu przepełnienia i bardzo trudnych warunków, w jakich gromadzono tysiące migrantów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.