Obserwator
W Europie żołnierze masowo odchodzą z wojska właśnie teRAZ, gdy NATO ich potrzebuje. Francuski minister obrony Sébastien Lecornu zachęcił personel wojskowy do pozostania w mundurze i przedstawił plan zatrzymywania wojskowych talentów. Kilka dni wcześniej do parlamentu Niemiec trafił raport na temat stanu Bundeswehry, z którego wynika, że w ub.r. niemieckie wojsko opuściło ponad 1537 żołnierzy, a liczebność armii spadła do 181 tys. Z kolei w Wielkiej Brytanii co roku brakuje 1,1 tys. żołnierzy. By zaradzić tej sytuacji, zachodnie kraje mają rozważać powrót do obowiązkowej służby wojskowej. – Rozmowy toczą się obecnie we wszystkich stolicach, we wszystkich demokracjach, które mają armie zawodowe bez poboru do wojska – powiedział Lecornu, który wymienił także USA. W reakcji na wojnę na Ukrainie część krajów, np. Chorwacja, rozważa przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Inne, np. Dania, planują rozszerzyć pobór o kobiety. Jednym ze sposobów na przekonanie żołnierzy, by nie rezygnowali z wojska, ma być m.in. podwyżka płac, którą zapowiedział choćby polski rząd – o ok. 20%. Już dziś francuski personel wojskowy pozostaje w siłach zbrojnych średnio o rok krócej niż dawniej. Kolejnym krokiem ma być podniesienie emerytur. Paryż oferuje też pomoc w znalezieniu mieszkania oraz dostęp do opieki nad dziećmi. W Niemczech rząd chce w ciągu kilku lat zwiększyć liczebność sił zbrojnych do 203 tys. Problemem jest stan wojskowej infrastruktury. Zapowiedziana naprawa koszar i obiektów wojskowych będzie kosztować ok. 50 mld euro, czyli połowę funduszu utworzonego przez rząd w celu modernizacji sił zbrojnych po inwazji Rosji na Ukrainę.w.d.
CZYTAJ DALEJ