Reklama

Wiadomości

Włochy: absurdy laicyzacji

W ubiegły poniedziałek 2 listopada w jednej ze szkół we Florencji rada pedagogiczna próbowała odwołać wycieczkę uczniów na okresową wystawę w Pałacu Strozzi pod tytułem „Boskie Piękno”. Organizatorom udało się ściągnąć do galerii dzieła sztuki sakralnej najwyższej klasy, m.in. obrazy van Gogha, Chagalla, Picassa czy Matisse’a. Zakaz uzasadniono tym, że - jak stwierdzono - wystawione obrazy i rzeźby mogłyby godzić we wrażliwość rodzin niekatolickich.

[ TEMATY ]

ateizacja

Marcin Żegliński

Na szczęście przeciw decyzji nauczyciele ze szkoły podstawowej Matteotti zaprotestowali rodzice, a po nagłośnieniu sprawy przez miejscowe media odezwało się też ministerstwo edukacji. Nadgorliwym apostołom sekularyzacji przypomniano, że chcąc uniknąć tematyki chrześcijańskiej, trzeba by w ogóle zrezygnować z nauczania historii sztuki we Włoszech, a uczniom zakazać wycieczek po starym mieście.

2015-11-13 12:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ateizm

[ TEMATY ]

ateizm

ateizacja

benjaminasmith / Foter.com / CC BY-SA

Temat, który można porównać do tego, który w swoim czasie nazwany był „heisses Eisen”, czyli po niemiecku „gorące żelazo”. Była to sprawa granicy na Nysie i Odrze. U nas, w dzisiejszym społeczeństwie, taką ważną sprawą jest kwestia ludzi niewierzących: ateistów i im pokrewnych. Absolutnie nie uważają, że są jedną zwartą grup, chyba że są w jakimś stowarzyszeniu, ale na ogół każdy po swojemu nie wierzy, czyli ma swoje dogmaty nie-wiary. To jest też dogmat, że ja nie wierzę bo…, bo…, bo… Ja wierzę, że Bóg jest, i to jest mój dogmat. Natomiast dla kogoś dogmatem jest to, że Boga nie ma. I naukowo ani ja nie udowodnię, że Bóg jest, ani oni nie udowodnią, że Go nie ma. Chociaż tu jest trochę więcej kłótni o słowa, niż są tego warte. Najistotniejsze jest, to trzeba wyraźnie stwierdzić, że każdy człowiek zasługuje na taki sam szacunek. Trzeba to mocno stwierdzić, bo często zarzuca się nam, że traktujemy ludzi niewierzących albo wierzących inaczej jak niepełnowartościowych ludzi. Tymczasem wierzymy, że każdy człowiek jest stworzony przez Pana Boga i w oczach Bożych jest kimś nadzwyczajnym, cennym, przeznaczonym do zbawienia. I teraz jest pytanie, jaką droga dojdzie do zbawienia. Zasadniczo tą drogą jest Chrystus; to On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Jeśli Chrystusa wyznaję przez uznanie dogmatów i wprowadzanie w życie zasad moralności, którą Chrystus przyniósł ze sobą, to w takim razie jestem w porządku, mogę się nie przejmować - jestem na prostej drodze do szczęścia wiecznego, do zbawienia. Natomiast jeśli ktoś nie uznaje Jezusa Chrystusa, wyznaje inne dogmaty, nie przyjmuje ani prawd wiary, ani sposobu postępowania, które głosi Kościół, to ten człowiek nie przestaje być osobą, ale w oczach kogoś wierzącego wydaje się być bardzo biedny, pozbawiony wielkich wartości. Ja tłumaczę to zwłaszcza tym moim biednym ateistom, którzy na moim blogu anonimowo się wypowiadają. Piszę im, że są ludźmi tak samo kochanymi przez Pana Boga i przeznaczonymi do zbawienia jak wierzący. Mowy nie ma! Nawet jeśli są poganami, od czasów samego Pana Jezusa, nawet od czasów proroka Izajasza jest mowa o tym, że poganie mogą być zbawieni, mogą przyjść do Pana, że dla nich też wszystkie dobra duchowe są dostępne. Trzeba się modlić i dawać świadectwo, żeby zbliżyli się od Boga.

Jako ludzie, wszystko jedno wierzący czy niewierzący, jesteśmy takim budowanym domem Bożym. Każdy człowiek jest zbudowany z malusieńkich komórek ożywionych miłością, napełnionych mocą stwórczą Boga, posiada duszę, czy się z tym zgadza, czy się nie zgadza - to już jego rzecz. I teraz, jeśli ja mam dom i ty masz dom, oba są wspaniale wyposażone, jesteśmy równi sobie bogactwem, ale ja do tego jeszcze mam 100 mln w banku, no to jestem bogatszy, nic na to nie poradzisz. W takim razie jeśli ja jestem w pełni człowiekiem i ty też, ale ja do tego wszystkiego jeszcze przyjąłem wiarę w Boga, który się objawia, i przede mną roztacza się cała przestrzeń życia nadprzyrodzonego z jego wspaniałością, z jego miłością, no to przepraszam bardzo, ale jestem w lepszej sytuacji. W jakiś sposób jestem bogatszy. A jednocześnie jako katolik też jestem wciąż w drodze, to absolutnie nie mogę powiedzieć, że już mam pełnię prawdy, mam pełnię moralności… Ciekawe, że im ktoś był bardziej święty, tym bardziej lękał się tego stwierdzenia, że już jest doskonały. Jak się przeciętnemu człowiekowi mówi, że są rekolekcje i trzeba się nawrócić, mówi: „A z czego mam się nawrócić? Nie piję, nie kradnę, żony nie zdradzam, do kościoła chodzę”. Jak mi to tłumaczył jeden jegomość: „Do kościoła to chodzę - w każde Boże Narodzenie, w każdą Wielkanoc jestem”. Ja się mam nawracać? Z czego?

Natomiast posiadający bardziej subtelne życie duchowe, głębsze, widzą, ile im jeszcze do pełni brakuje. Natomiast jeśli mówimy, że pełni nie mają ludzie niewierzący, ateiści, to nie pokazujemy ich palcem: ”O, to jest ateista”. Chodzi tylko o to, że na własne życzenie nie mają dostępu do Boga i nie rozwijają życia duchowego, ale my też nie jesteśmy pewni naszej świętości. I teraz, jeśli ateiści chcieliby posłuchać kazań, jakie się głosi na rekolekcjach, a zwłaszcza na misjach, kiedy kaznodzieja bardziej rzeczowo i ostrzej do rzeczy podchodzi, może coś by ich poruszyło. Cała laicyzacja, która się współcześnie dokonuje, to jest w dużej mierze wina katolików: i duchownych, i świeckich, których świadectwo dążenia do pełni nie jest czytelne: ani walka wewnętrzna, ani owoce tej walki.

Więc bardzo proszę, by kochani nasi bracia ateiści zorientowali się, że to, co nazywają dyskryminacją, jest po prostu stwierdzeniem faktu. A że są ludzie, którzy rzeczywiście dyskryminują, to wiadomo… Partyjni, był czas, że dyskryminowali bezpartyjnych, bogaci dyskryminowali biednych, biedni dyskryminowali bogatych, jak przyszedł czas na rewolucję. Kobiety często są dyskryminowane przez mężczyzn. A gdzieniegdzie w domach, w rodzinach nawet mężczyźni dyskryminowani są przez kobiety, z tym, że oni boją się przyznać, wstydzą się. Zagłoba mówił, że dostać w pysk od baby, żaden dyshonor, a tu się boją przyznać. Dlatego najważniejszą rzeczą jest uszanowanie w człowieku człowieka. Zwróćmy uwagę na to, że ci prominentni ludzie w Kościele, do których zaliczamy świętych, nigdy nie byli wrogami człowieka, nawet jeśli ten był ateistą. Jak Pan Jezus powiedział: „Celnicy i nierządnice mogą was wyprzedzić w drodze do Królestwa Niebieskiego” (por. Mt 21,31). Nie wiem, czy któryś z dzisiejszych prominentnych ateistów, jeśli umrze wcześniej niż ja, to nie będzie mnie witał w bramach nieba, bo mnie wyprzedził do Królestwa Niebieskiego. Dlatego wydaje mi się, że źródłem tych sporów jest tylko zacietrzewienie, niezrozumienie a czasem na dnie duszy wyrzuty sumienia. Czasem ludzie stają się ateistami, bo ludzie Kościoła nie dali dobrego świadectwa, czasem na drodze jakichś spekulacji filozoficznych czy teologicznych - trochę wiedzy oddala od Boga, ale wiele wiedzy przyprowadza go z powrotem. A nieraz świadomość, nie u wszystkich, pojęcie odejścia łączy się z poczuciem zdrady. Znów zastrzegam się ostrożnie, że nie dla każdego odejście do Kościoła będzie identyczne ze zdradą. Nieraz ma ono miejsce w bardzo wielkim bólu i poczuciu zawodu, dlatego ostrożnie z wydawaniem sądów, ostrożnie z przypinaniem łatki.

Właściwie każdy chrześcijanin, kiedy popełnia grzech, to zdradza Pana Jezusa. Można powiedzieć, że grzech to jest taki „punktowy ateizm” - w chwili, kiedy grzeszę, dla mnie Pana Boga nie ma. Panie Jezu, nawet jeśli jesteś, to wynoś się, bo muszę się teraz spić, bo musimy seks uprawiać, bo muszę teraz dokonać skoku na bank, bo 200 tys. zł może się przydać. W tej chwili Ciebie dla mnie nie ma. I ta złość na Jezusa, złość niekiedy na drugiego człowieka, kiedy podniesie się emocjonalna temperatura, to czasem mówimy: „Ciebie dla mnie nie ma, jesteś dla mnie jak powietrze. Patrzę i przez ciebie widzę ścianę”. Tak samo złość na Pana Boga, jej najwyższy stopień popycha do powiedzenia: „Ciebie, Panie Boże, nie ma”. Zawiodłem się na Tobie, zawiodłem się na Twoich ludziach, w takim razie Ciebie nie ma. Żyję jakby to była prawda. Jestem ateistą. Nie gorszy absolutnie od innych ludzi, w pełni człowiek według swego przekonania, ale w głębi duszy jednak nieszczęśliwy. A Kościół szerzy szczęście, miłość, przebaczenie nawet poprzez swoich nienajlepszych członków. Jednak tylko w Chrystusie, przeskoczywszy błędy Kościoła, można odnaleźć sens naszego istnienia.

Leon Knabit OSB, Ojca Leona słów kilka , Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

CZYTAJ DALEJ

Sąd: jest wyrok ws. kierowcy seicento, który zderzył się z rządową kolumną w 2017r.

2020-07-09 15:49

[ TEMATY ]

rząd

wypadek

wypadek

Adobe Stock

Oświęcimski sąd rejonowy uznał w czwartek, że kierowca fiata seicento jest winien nieumyślnego spowodowania wypadku w 2017 r. w Oświęcimiu, w którym poszkodowana została m.in. Beata Szydło. Zarazem warunkowo umorzył postępowanie na rok. Sąd uznał, że także kierowca BOR złamał przepisy.

Kierowca seicento musi zapłacić po 1 tys. zł. nawiązki poszkodowanym w wypadku – byłej premier Beacie Szydło oraz funkcjonariuszowi BOR.

Wyrok, który zapadł w obecności kierowcy seicento Sebastiana Kościelnika (zezwolił na podanie nazwiska – PAP), jest nieprawomocny.

Sędzia Agnieszka Pawłowska wskazała w uzasadnieniu, że Kościelnik nie zachował wystarczającej ostrożności na drodze. Przepuścił pierwszy samochód rządowy i rozpoczął manewr skrętu.

Sędzia zaznaczyła, że także kierowca BOR złamał przepisy. Zdaniem sądu trzy rządowe auta nie stanowiły kolumny uprzywilejowanej, gdyż używały tylko sygnalizacji świetlnej. Nie było sygnalizacji dźwiękowej. Kierowca samochodu, w którym jechała była premier, został obarczony winą za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej linii. Sąd postanowił poinformować o tym prokuraturę.

Mecenas Władysław Pociej, obrońca kierowcy, tuż po wyjściu z sali rozpraw zapowiedział złożenie apelacji. "W żaden sposób nie można Sebastiana Kościelnika uznać za winnego tego wypadku. (…) Bijemy się o zasadę. Nie może być tak, żeby kierowcy pojazdów nieuprzywilejowanych taranowali inne samochody na drodze (…)" – mówił.

Prokurator okręgowy z Krakowa Rafał Babiński powiedział, że śledczy zapoznają się z uzasadnieniem wyroku na piśmie. "W ustnym uzasadnieniu nie znalazłem odpowiedzi na kluczowe pytania postawione przez prokuraturę. Przede wszystkim sąd użył formuły, że rządowy samochód wyprzedał, a nie mijał fiata. To zmienia spojrzenie na rolę poszczególnych osób" – powiedział. (PAP)

Autor: Marek Szafrański

szf/ robs/

CZYTAJ DALEJ

Szkoły katolickie w USA będą mogły zwolnić homoseksualnych nauczycieli

2020-07-09 20:50

[ TEMATY ]

szkoła

USA

religijność

nauczyciele

Vatican News

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że szkoły wyznaniowe mają prawo do zatrudniania i zwalniania swoich nauczycieli bez ingerencji państwa. Oznacza to, że szkoła katolicka będzie mogła pozbyć się nauczyciela o orientacji homoseksualnej, rozwiedzionego czy żyjącego na kocią łapę lub po prostu nie uczęszczającego co niedzielę na Mszę. Do tej pory takie działania mogły zostać uznane za dyskryminację w miejscu pracy.

Zdaniem sądu szkoły wyznaniowe muszą mieć prawo do wyboru swoich pracowników i zwolnienie jednego z nich, np. w związku z życiem niezgodnym z zasadami religijnymi danej placówki, nie może być podstawą do ubiegania się o odszkodowanie lub przywrócenie do pracy. Decyzja ta gwarantuje instytucjom wyznaniowym znacznie większą swobodę w działaniu i doborze pracowników niż dotychczas.

Sąd uznał, że nauczyciel w szkole wyznaniowej pełni ważną rolę nie tylko w zdobywaniu wiedzy przez uczniów, ale także w przekazywaniu im wiary, dlatego np. szkoła katolicka ma prawo dobrać sobie taki zespół, który będzie spełniał te cele. Nauczyciel musi być więc osobą nie tylko odpowiednio wykształconą, ale także spełniającą wymogi danej religii, również te moralne.

„Edukacja religijna i formacja uczniów jest główną przyczyną istnienia większości tych prywatnych szkół religijnych, dlatego też wybór nauczycieli, którym to zadanie szkoły powierzają, leży u podstaw ich misji”
– napisał w orzeczeniu sędzia Samuel Alito.

Nowe rozporządzenie obejmie także takie przypadki jak sprawa Małych Sióstr Jezusa, którym groziła wielomilionowa grzywna i utrata dofinansowania publicznego w związku ze sprzeciwem wobec konieczności rozpowszechniania antykoncepcji w prowadzonych przez siebie ośrodkach. Przepisy ustawy o służbie zdrowia w USA gwarantują, że każdy ośrodek zdrowia, korzystający z dofinansowania z ubezpieczeń społecznych, jest zobowiązany do udostępniania pacjentom środków antykoncepcyjnych, sterylizacji i tabletek wczesnoporonnych. Po decyzji Sądu Najwyższego siostry mają szansę utrzymać dofinansowanie bez konieczności działania wbrew swoim zasadom moralnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję