cmentarzy staje sie faktem. Przynajmniej częściowa. Jest związana z bardziej ogólnym zjawiskiem, które nazywamy sekularyzacją. Nie trzeba daleko szukać dowodów na potwierdzenie tej tezy. Wystarczy spojrzeć
na cmentarze i ich okolice w dniu 1 listopada oraz na ludzkie postawy w tym dniu. W wielu przypadkach cmentarz nie jest już miejscem refleksji o sprawach życia i śmierci. Stał się za to miejscem, przepraszam
za słowo - może trochę na wyrost, ale publicystyka jest m.in. po to, żeby wyostrzać problemy w celu zwrócenia na nie baczniejszej uwagi - czegoś przypominającego piknik.
Wiąże się to pewnie z modnym i popularnym sposobem wychodzenia z sytuacji kryzysowych za pomocą „ucieczki do przodu”. Człowiek ucieka przed samym sobą, przed swoimi natrętnymi myślami.
Złudna to metoda, bo w ten sposób pytania nie znikną, a odpowiedzi się nie znajdzie. Myśli, wcześniej czy później, nieustannego uciekiniera dopadną. Wtedy - zazwyczaj - nie będzie ani czasu,
ani miejsca, ani sposobu na powtórzenie tej wyuczonej metody, bo człowiek będzie już stał przed Bramą. Nieprzygotowany. Absolutnie niepewny. Niezdolny do tego, żeby zaufać Komuś Innemu. Bo do tej pory
był przekonany, że „ucieczka do przodu” jest tym, co zawsze się sprawdzi, że sam da sobie radę.
Według najnowszych danych liczba ataków na chrześcijan i instytucje chrześcijańskie w Europie wyraźnie rośnie. Czy mamy do czynienia jedynie z pojedynczymi przestępstwami, czy raczej z szerszym zjawiskiem? Jaką rolę odgrywają w tym zmiany społeczne, ekstremizm polityczny i terroryzm islamistyczny? Czy skala problemu jest dostatecznie dostrzegana przez polityków i opinię publiczną? - na te pytania Christiana Peschkena odpowiada Anja Tang z OIDAC Europe
Na wstępie przypomniano, że wrogość wobec chrześcijan w Europie przez długi czas była zjawiskiem, które nie pasowało do powszechnego obrazu naszego kontynentu. Z tego powodu temat ten był przez wiele lat w dużej mierze pomijany. Obecnie sytuacja zaczyna się zmieniać.
Fragment należy do serca Księgi Pocieszenia. Otwiera go formuła obejmująca „wszystkie pokolenia Izraela” - obietnica nie dotyczy tylko Judy, lecz również dawno rozbitej Północy. Pustynia zyskuje tu podwójne znaczenie: jest miejscem niedostatku, ale i przestrzenią pierwszej miłości, w której lud „ocalały od miecza znalazł łaskę”. Za tym obrazem stoi zarówno pamięć wyjścia z Egiptu, jak i Ozeaszowa wizja powrotu na pustynię, gdzie Bóg na nowo „przemówi do serca” oblubienicy (Oz 2,16-17).
Tysiące młodych ludzi przybyło do Santa Maria degli Angeli (Najświętsza Maria Panna od Aniołów), dzielnicy Asyżu, gdzie znajduje się słynna bazylika pod tym wezwaniem. Uczestniczą w międzynarodowym mitingu młodzieży franciszkańskiej „GO! Franciscan Youth Meeting” (Idź! Spotkanie Młodzieży Franciszkańskiej), który zakończy się 6 sierpnia spotkaniem z Papieżem.
Wśród uczestników jest grupa z Franciszkańskiego Duszpasterstwa Młodzieży Toskanii. Wyruszyli z sanktuarium della Verna przemierzając ponad 100 kilometrów. „Marsz Franciszkański jest wieloletnią tradycją – wyjaśnia o. Gianfranco Rollo, towarzyszący młodzieży. – W tym roku jest to jednak wydarzenie szczególne, ponieważ zbiega się z 800. rocznicą śmierci św. Franciszka, a młodzież spotka również Papieża Leona”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.