Reklama

Bp Dec: życie kapłana winno być skromne, miłosierne, rozmodlone

2018-05-27 09:59

Ks. Daniel Marcinkiewicz

arch. diec. świdnickiej

„Życie kapłana winno być skromne, miłosierne i rozmodlone” - mówił w homilii biskup świdnicki Ignacy Dec, zwracając się do sześciu nowo wyświęconych kapłanów, którzy 26 maja w świdnickiej katedrze przyjęli święcenia prezbiteratu.

W homilii biskup Ignacy Dec zwrócił uwagę by nowo wyświęceni kapłani, z gorliwością służyli Kościołowi Bożemu, pełniąc uczynki miłosierdzia. „Idźcie na służbę kapłańską przyjmując Boże miłosierdzie ze skruchą i wdzięcznością oraz przekazując to miłosierdzie w gorliwej służbie sakramentu pokuty i w uczynkach miłosierdzia” – podkreślał bp Dec.

Celebrans zauważył także, by neoprezbiterzy w życiu kapłańskim troszczyli się o najbardziej potrzebujących. „Troszczcie się o biednych, chorych, opuszczonych, o ludzi w potrzebie. Użyczajcie Chrystusowi waszych ust, do pocieszania i głoszenia słów prawdy, użyczajcie Chrystusowi waszych serc, by mógł kochać przez was ludzi” – podkreślał hierarcha

„Powołanie kapłańskie jest w pierwszym rzędzie darem dla Kościoła, a nie dla siebie, jest służbą wspólnocie Kościoła, i tym, do których kapłan jest posłany. Jest również wezwaniem do wyniszczania w sobie wad, szczególnie egoizmu, i uczenia się bezinteresownego daru dla drugich” – podkreślał bp Dec.

Reklama

Wskazał, że dzień święceń kapłańskich jest sposobnością do wypowiedzenia słowa wdzięczności rodzicom, nauczycielom, moderatorom seminarium duchownego, którzy przez lata formowali kapłanów nowo wyświęconych. „Dziękujemy wam za poświęcenie, trud, pracę i troskę, by w waszym środowisku kiełkowało ziarno powołania, które dzisiaj wydaje piękne owoce” – mówił biskup świdnicki.

arch. diec. świdnickiej

W dniu Matki, szczególne słowo skierował bp Dec do matek kapłanów nowo wyświęconych: „Dziękujemy wam drogie mamy za trud wychowania, rozmodlone serce, wszelkie dobro, jakie przekazałyście waszym synom. Pamiętajcie, nigdy nie będziecie zwolnione z wychowania waszych kapłanów. Do końca waszych dni, będą waszymi dziećmi, i nadal troszczcie się o ich rozwój. Towarzyszcie im także na drodze kapłańskiego życia, i zawierzajcie ich naszej wspólnej Matce-Maryi”.

Następnie celebrans swoje słowo skierował do neoprezbiterów „Wytrwajcie w miłości do Chrystusa, nie w miłości swojej. Niech Chrystus Eucharystyczny, będzie waszą mocą i siłą. Czerpcie wszelkie dary z codziennej Eucharystii, bo jest to dla was źródło i energia kapłańska. Niech kapłaństwo będzie waszą pasją” – podkreślał bp Dec. „Złóżcie w Matczyne dłonie swoją kapłańską przyszłość, i wytrwajcie na żniwie Pańskim, które z pewnością nie będzie łatwe, bo Chrystus swoim uczniom nie obiecywał wygodnego życia, wręcz przeciwnie, często przypominał, że prawda i dobro rodzą się wśród przeciwności” - mówił.

„W życiu każdego kapłana nie powinno zabraknąć miłości do Maryi, jako tej, która jest naszą Matką, Matką wszystkich kapłanów” – mówił hierarcha, dodając „pamiętajcie, że jesteście święceni w roku, kiedy przeżywamy 160. rocznicę objawień w Lourdes, i 100. rocznicę odzyskania Niepodległości. Niech Maryja, będzie dla was najbliższą Matką, Matką, która nigdy nie umrze i która zawsze będzie młoda w waszych kapłańskich sercach. Bądźcie kapłanami Maryjnymi – podkreślał biskup Ignacy Dec.

Msze św. koncelebrowało wielu kapłanów, m.in. biskup pomocniczy Adam Bałabuch, kanonicy Świdnickiej Kapituły Katedralnej, Wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej, Kłodzkiej Kapituły Kolegiackiej i Strzegomskiej Kapituły Kolegiackiej, moderatorzy Wyższego Seminarium Duchownego w Świdnicy, proboszczowie, wikariusze parafii, z których pochodzą kandydaci do święceń. Świadkami tego wydarzenia byli także rodzice oraz przyjaciele nowo wyświęconych kapłanów oraz osoby życia konsekrowanego.

Na zakończenie Mszy św. Biskup świdnicki wręczył nowo wyświęconym kapłanom dyplomy ukończenia studiów oraz dekrety, kierując neoprezbiterów na poszczególne parafie, gdzie rozpoczną swoją posługę kapłańską. Neoprezbiterzy rozpoczną pracę w wybranych parafiach od 25 czerwca br.

Tagi:
Świdnica diecezja świdnicka święcenia kapłańskie

Przepowiadacie nadejście Królestwa Bożego. Msza św. z okazji 30. rocznicy święceń kapłańskich

2019-05-21 19:18

- Mija 30 lat Waszej kapłańskiej posługi. Ciągle głosicie Boże Królestwo (...) Pan na Was wskazał, powołał Was, obdarzył tytułem przyjaciela. - mówił arcybiskup Marek Jędraszewski w Katedrze na Wawelu podczas Mszy św. z okazji 30. rocznicy święceń kapłańskich. Uroczystą Eucharystię koncelebrował biskup Jan Zając.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Metropolitę przywitał ks. Kazimierz Kijas, który przypomniał historię wyświęconych przez kardynała Franciszka Macharskiego 30 lat temu kapłanów. Sakrament otrzymało wtedy 59 diakonów. Rocznikowi patronuje św. Franciszek Salezy. Wśród świętujących dziś Jubilatów jest również biskup Janusz Mastalski.

– Posługę kapłańską pełnimy w różnych miejscach i na różne sposoby (…) Prosimy Księdza Arcybiskupa o odprawienie tej koncelebrowanej Mszy św. jako dziękczynienie za 30 lat kapłaństwa i przeproszenie Pana Boga za nasze grzechy, a także w intencji naszych zmarłych współbraci (…) Chciałbym dodać jeszcze jedno zdanie pod adresem Księdza Arcybiskupa. Widzimy i doceniamy to wszystko, co w imię wolności Kościoła od poprawności politycznej i presji medialnej, Ksiądz Arcybiskup robi i mówi i jaką płaci za to cenę. Bóg zapłać.

W homilii, arcybiskup zwrócił uwagę na trzy kluczowe hasła, które Pan Jezus zawarł w swoim przesłaniu w Wieczerniku: pokój, władca tego świata, świadectwo.

– Chrystus obdarza apostołów pokojem, który nie jest typowy dla świata i oparty na zgniłych kompromisach, podstępie, niewierności i zdradzie. Daje Boży pokój, wynikający z faktu, że uczniowie włączeni są w życie Trójcy Przenajświętszej (…) Władca tego świata nie ma nic wspólnego z Chrystusem, choć często będzie chciał przyjąć Jego kształt. Jest on źródłem kłamstwa, przemocy i śmierci (…) Chrystus pragnie dać świadectwo o Ojcu. Jest to świadectwo miłości i posłuszeństwa.

Metropolita podkreślił, że powyższe pojęcia ciągle ujawniają się w życiu Kościoła. Odwołał się do wydarzeń z Dziejów Apostolskich i misyjnej działalności św. Pawła i Barnaby. Apostoł Narodów zaznaczał, że trzeba doświadczyć wielu ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego. Arcybiskup dodał, że misjonarze, dzięki świadectwu i głoszeniu Ewangelii, umacniali w wierze pozostałych chrześcijan.

– Dawanie świadectwa o Chrystusie i Jego miłości sprawia, że pojawiają się uciski. Ale nie ma innej drogi!

Zwracając się do Jubilatów, metropolita przypomniał, że nieodłącznym elementem ich kapłańskiego posługiwania jest przybliżanie wiernym Królestwa Bożego.

– Jesteśmy na drodze, którą Chrystus wytyczył w Wieczerniku. Stąd ta dzisiejsza Eucharystia przy grobie biskupa, męczennika, świadka, głosiciela Ewangelii w sposób jednoznaczny i nawołujący do odnowy ładu moralnego.

Kończąc homilię, arcybiskup zachęcał do rachunku sumienia opartego na trzech pojęciach z dzisiejszej Ewangelii, a także do wspólnego dziękczynienia za 30 lat kapłaństwa.

– Potrzeba nam wspólnej modlitwy o poczucie jedności, bo jedność między braćmi to pierwszy owoc pokoju, który daje Chrystus. Pokój daje moc, by każdego dnia dawać świadectwo o miłości, jaka jest między Chrystusem a Jego Ojcem i przyjmuje kształt najbardziej wiernego i heroicznego posłuszeństwa samemu Bogu.

W 1989 roku święcenia kapłańskie z rąk kardynała Franciszka Macharskiego otrzymali: ks. Jan Antoł, ks. Zygmunt Filip Badurski, ks. Józef Baran, ks. Adam Biłka, ks. Zdzisław Bogdanik, ks. Zdzisław Bury, ks. Zygmunt Cholewa, ks. Bohdan Ciołczyk, ks. Roman Ciupaka, ks. Kazimierz Czubat, ks. Roman Dziadosz, ks. Marian Dziubas, ks. Stanisław Furczoń, ks. Emil Furtak, ks. Jan Gibała, ks. Wiesław Gibas, ks. Ryszard Grabczyk, ks. Jacek Gracz, ks. Zdzisław Grochal, ks. Tomasz Gucwa, ks. Józef Handerek, ks. Marek Holota, ks. Maciej Jenker, ks. Paweł Jurek, ks. Andrzej Kamiński, ks. Piotr Koszyk, ks. Kazimierz Kijas, ks. Jerzy Klauzner, ks. Krzysztof Kołata, ks. Marek Kościelniak, ks. Piotr Kowalczyk, ks. Michał Kowalski, ks. Janusz Kuciel, ks. Andrzej Lichosyt, ks. Stanisław Lipowski, ks. Grzegorz Łopatka, bp. Janusz Mastalski, ks. Andrzej Mojżeszko, ks. Krzysztof Moskal, ks. Bogusław Mielec, ks. Janusz Okrzesik, ks. Wiesław Ostrowski, ks. Piotr Pokojnikow, ks. Wiesław Popielarczyk, ks. Stanisław Rapacz, ks. Wiesław Ryżka, ks. Piotr Sadkiewicz, ks. Adam Słaby, ks. Janusz Sołtys, ks. Karol Szałas, ks. Adam Szczygieł, ks. Leszek Uroda, ks. Andrzej Wiktor, ks. Andrzej Zając, ks. Janusz Zajda, ks. Andrzej Zemła, ks. Paweł Zięba, ks. Zbigniew Zięba.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ataki są testem dla nas, wierzących

2019-05-15 09:02

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 20/2019, str. 6-7

Z aktorką i kandydatką do Europarlamentu Dominiką Chorosińską, z domu Figurską, rozmawia Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak
Aktorka Dominika Chorosińska (dawniej Figurska) zamierza w Europarlamencie lobbować za prawami rodziny

ARTUR STELMASIAK: – Dlaczego znana aktorka, działaczka społeczna i katolicka zdecydowała się wejść do polityki?

DOMINIKA CHOROSIŃSKA: – W polityce podejmowane są decyzje, które mają wpływ na nasze życie. Nie chcę biernie patrzeć na to, z czym się w sumieniu nie zgadzam. Misją, której chciałabym się poświęcić, jest obrona rodziny, a zarazem zabieganie o prawo, które będzie wspierało jej rozwój. Może dlatego, że jestem spoza polityki potrafię nazywać rzeczy po imieniu i uważam, że ludziom nie można z góry narzucać wyssanych z palca teorii społecznych. Nikt rozsądny przecież nie uwierzy, że jest 56 różnych płci człowieka. Uważam, że tradycyjnej rodzinie zagraża dobrze zorganizowana, bogata i niebezpieczna mniejszość, i że czas temu zagrożeniu stawić czoła.

– Na jednej z konferencji o chrześcijanach w polityce dr Barbara Fedyszak-Radziejowska powiedziała, że katolicy nie chcą iść do polityki, bo ona jest zła i brudna. A przez to, że nie idą do polityki, właśnie ta polityka zła się staje.

– Podzielam zdanie pani doktor. Dlatego moje wejście do trudnego świata polityki jest wyrazem niezgody na to, co się wokół nas dzieje i co zagraża naszym rodzinom i dzieciom. Jeżeli my, katolicy, nie zaangażujemy się w sprawy publiczne, to ktoś inny weźmie je w swoje ręce. Wejście w politykę nie jest to dla mnie łatwe, bo spotkał mnie na starcie wielki anonimowy hejt. Ale to jest cena, którą muszę zapłacić, jeśli pragnę stanąć na froncie walk o rodzinę. Otuchy dodają mi natomiast wyrazy wsparcia i solidarności, które otrzymuję z całego kraju. Serdecznie za nie dziękuję!

– Chce Pani wyjechać do Brukseli bo...

– Gdy otrzymałam propozycję startu w wyborach z listy Prawa i Sprawiedliwości, pomyślałam sobie, że w wypadku zwycięstwa zapiszę się do Komisji Rodziny w Parlamencie Europejskim. W końcu mamy na kontynencie poważny kryzys demograficzny oraz kryzys więzi międzypokoleniowych. W poszukiwanie rozwiązań takich problemów chciałabym się zaangażować. Okazało się jednak, że w Unii taka komisja nie istnieje. To jest dla mnie niewiarygodne! Zapomniano o rodzinie, która jest jedyną nadzieją na odrodzenie naszego kontynentu. Dlatego będę walczyć o powstanie tej komisji. Pamiętajmy, że ok. 70 proc. polskiego prawa to wdrażane do naszego ustawodawstwa unijne dyrektywy, których treść ma poważny wpływ na życie każdego z nas. Obecnie w Parlamencie Europejskim nikt nie opiniuje europejskiego prawa pod kątem jego wpływu na życie rodziny, mimo że wpływ ten jest ogromny.

– Ale za to są inne komisje, które raczej zwalczają rodzinę.

– Prężnie działa Komisja FEMM zrzeszająca europejskie feministki, które za instytucją tradycyjnej rodziny zdecydowanie nie przepadają. Przypomnę, że w roku 2017 europosłanki z tej komisji złożyły wizytę w Polsce. W oświadczeniu prasowym podsumowującym wyjazd zwróciły uwagę m.in. na konieczność dalszego ograniczania ochrony życia dzieci w prenatalnym okresie ich rozwoju i likwidacji ograniczeń w dystrybucji przez koncerny farmaceutyczne preparatów antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych. Funkcjonują również tzw. intergrupy zrzeszające europosłów ponad frakcjami i narodowościami. Mało kto zdaje sobie sprawę, że najliczniejsza intergrupa działa na rzecz środowiska LGBT. Ma swój sekretariat i pracowników. Dąży do tego, by różne przepisy unijne sprzyjały interesom środowisk LGBT i feministek. Członkowie wspomnianej intergrupy są skutecznymi lobbystami tych przepisów w swoich środowiskach politycznych.

– Pani chciałaby stworzyć przeciwwagę dla tej intergrupy?

– Uważam, że czas, by w Europarlamencie powstało silne środowisko, które będzie lobbowało za prawami rodziny i dobrze rozumianymi prawami kobiet. Warto wspomnieć, że mamy niezwykle wartościową naukę o społecznej roli kobiety autorstwa Jana Pawła II, z której możemy czerpać przy stanowieniu mądrego prawa. Potrzebujemy przeciwwagi wobec Komisji FEMM, której sposób postrzegania rodziny i roli kobiet we współczesnym świecie pozostawia wiele do życzenia.

– Słyszałem, że w mediach społecznościowych przeprowadzono na Panią frontalny atak, bo Dominika Chorosińska startuje z listy PiS. Czy dużo znajomych ze środowiska aktorskiego tak zareagowało?

– Wielu znajomych straciłam, ale też wielu nowych zyskałam. Moje wejście do polityki jest następstwem dotychczasowej działalności na polu społecznym. Przecież w sprawy promowania rodziny i obrony życia jestem zaangażowana od wielu, wielu lat. Jestem również ambasadorką szeregu inicjatyw społecznych, takich jak Marsz dla Życia i Rodziny, Orszak Trzech Króli czy Pomoc Polakom na Grodzieńszczyźnie. Angażuję się, bo mam pragnienie kształtowania rzeczywistości. I w ten sposób doszłam do świata polityki. Niestety wiele drzwi się przede mną zamknęło, bo w niektórych środowiskach moje poglądy jawią się jako kontrowersyjne.

– A co jest kontrowersyjnego w niezabijaniu i w obronie rodziny?

– Też się nad tym zastanawiam i choć znam mechanizmy takiego myślenia, to jest mi ono kompletnie obce. Jedno mogę zadeklarować. Swoich poglądów w tych ważnych sprawach nie zmieniłam i nie zamierzam zmieniać. Obojętnie jak duża będzie fala hejtu. Najważniejsze jest dla mnie, że w swojej działalności mam wsparcie rodziny i męża. Bliscy stoją za mną murem i to dodaje mi sił.

– Skoro jesteśmy przy obronie fundamentalnych wartości, to przypomnę, że była Pani jedną z osób wspierających kampanię i akcję zbierania podpisów pod projektem #ZatrzymajAborcję. Jak czuje się Dominika Chorosińska z tym, że partia, z której list startuje, jest odpowiedzialna za blokowanie tego projektu w Sejmie?

– Wydaje mi się, że to jest tylko odłożone w czasie. Wierzę, że ten projekt zostanie w końcu uchwalony.

– A nie boli panią, że czekamy już tyle czasu... tyle dzieci zostało zabitych?

– Były czarne protesty i politycy się wystraszyli.

– Ale strach to jedna z ostatnich cech, której ja oczekuję od polityków.

– Trudno mi szukać usprawiedliwienia dla innych polityków. Chciałabym przede wszystkim odpowiadać za swoje czyny. Nie jestem przecież polskim parlamentarzystą. Uważam natomiast, że każde życie jest bezcenne i w swoich początkach bezbronne. Dlatego potrzebuje ochrony ze strony państwa.

– Od lat jest Pani bardzo aktywna w środowisku katolickim. Jest Pani zawsze tam, gdzie promuje się wartości prorodzinne i prolife. Jak ta aktywność się zaczęła?

– Po pięciu latach mojego małżeństwa przeżyliśmy bardzo poważny kryzys. Myśleliśmy, że się rozwiedziemy, że nasza rodzina podzieli los tysięcy innych rozpadających się małżeństw. W tej beznadziejnej sytuacji dane mi zostało osobiste nawrócenie, a później przyszła walka o małżeństwo. Kilka lat temu, z uwagi na zagrożoną ciążę, wiele osób sugerowało mi również dokonanie aborcji. To doświadczenie zrodziło we mnie niezwykle silne przekonanie o wartości każdego życia. Można zatem powiedzieć, że swoją aktywnością prorodzinną chcę podziękować Panu Bogu za ocalenie mojej rodziny.

– Polacy znają popularną Dominikę Figurską, a Pani niedawno zmieniła nazwisko na Chorosińska. W kontekście wyborów nie był to rozsądny krok.

– Decyzję podjęłam na rekolekcjach ignacjańskich przed Bożym Narodzeniem. Poczułam potrzebę, by mieć to samo nazwisko, co mój mąż i nasze dzieci. Popularność nazwiska, na które pracowałam, jest dla mnie o wiele mniej ważna od jedności naszej rodziny.

– Jako aktorka zna się Pani też na sztuce, kulturze i mechanizmach, którymi się rządzi artystyczne środowisko. W ostatnich dniach mieliśmy przejaw „artystycznej” akcji – na budynku klasztoru przy ul. Żytniej pojawiły się plakaty Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Co Pani o tym myśli?

– Jestem bardzo związana z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej i zdarzenie to było dla mnie bolesne. Jednak sztuka nowoczesna już od wielu lat polega bardziej na prowokacji i niekiedy agresywnym odniesieniu się do sfery sacrum niż na tworzeniu nowej jakości artystycznej, posiadającej własny sens. Skoro intencją twórcy była prowokacja, to uważam, że mądrością jest jej po prostu nie ulegać. Inaczej dajemy się wciągnąć w zaplanowany ciąg zdarzeń… A skoro cała Polska mówi teraz o Maryi – w pracy czy podczas rodzinnych spotkań – to może jest to miejsce i czas, byśmy powiedzieli bliskim i znajomym jak bardzo Ona jest dla nas ważna.

– A jak się Pani podobał wykład Prezydenta Europy 3 maja na Uniwersytecie Warszawskim?

– Uczestniczyłam w pięknych patriotycznych uroczystościach w tym czasie i nie słuchałam go na żywo. Znam to przemówienie tylko z przekazów medialnych.

– Pytam, bo prowokacja z wizerunkiem Matki Bożej trochę się wpisuje w słowa, które padły z ust przedmówcy Donalda Tuska, redaktor Leszka Jażdżewskiego.

– Uważam, że na tak wysokim politycznym szczeblu przypadki nie istnieją. W takich sytuacjach konsultuje się każde zdanie i słowo. Żaden poważny polityk nie zgodzi się na to, by nie wiedział, co zostanie powiedziane tuż przed jego wykładem. Myślę, że to był test dla nas i próba sprawdzenia, jak daleko można się w Polsce posunąć w obrażaniu osób wierzących.

– A czy nie ma Pani wrażenia, że to był kolejny akt słynnej już „sztuki” pt. „Klątwa” w Teatrze Powszechnym? W obydwu przypadkach doszło do brutalnego ataku na Kościół i nawet owacyjna reakcja publiczności była bardzo podobna.

– Oczywiście, że tak. Na naszych oczach toczy się wojna o dusze Polaków. I my nie możemy tej wojny przespać i obudzić się, gdy będzie już za późno. Trzeba się mądrze przygotować i uzbroić. Choć ta wojna dla uformowanych dorosłych nie jest taka niebezpieczna, bo my sobie jakoś poradzimy. Prawdziwy bój toczy się o to, w jakiej Polsce będą żyć nasze dzieci. Ja swoje dzieci bardzo kocham i zamierzam wytrwale walczyć o ich przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Peregrynacja w parafii św. Wojciecha w Maszewie

2019-05-24 22:23

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego 23-24 maja nawiedził parafię św. Wojciecha w Maszewie Lubuskim. Naukę wygłosił tam misjonarz peregrynacji ks. Mariusz Iliaszewicz.

Zdjęcia za pośrednictwem ks. Andrzeja Skoblickiego
Naukę w Maszewie wygłosił misjonarz ks. Mariusz Iliaszewicz
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja w parafii św. Wojciecha w Maszewie Lubuskim
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem