Boże Narodzenie. Kolejny raz w swoim życiu przeżywam tę wielką, niepojętą tajemnicę. Nie mogę bowiem nadziwić się tej prawdzie, która mówi mi, że Bóg przyszedł na ziemię, aby mnie zbawić. Do przeżywania
tej tajemnicy przygotowywał mnie Adwent. Chodząc po ziemi wsłuchiwałem się w głos wołający na pustyni: „Prostujcie ścieżki Panu”. Tak trudno dzisiaj wyprostować ścieżki swego życia. Tak trudno
wędrować czasem pod prąd: mówić prawdę i tylko prawdę, być sprawiedliwym, uczciwym, bezinteresownym, zawsze uśmiechniętym uczniem Jezusa. Tak trudno dzisiaj znaleźć ludzi o „gołębim sercu”,
którzy zapomną chociaż na chwilę o sobie, a zapytają o bliźniego, o tego, dla którego zabrakło chleba, ludzkiej miłości, który już dawno w polskiej rzeczywistości zapomniał o nadziei. Może odzyska ją
przy wigilijnej wieczerzy wśród tych, którzy zostawili dla niego wolne miejsce przy stole i w swoim sercu.
Tak nam dzisiaj potrzeba rodzinnego ciepła i wzajemnego zrozumienia. Dlatego patrząc na gwiaździste niebo śpiewamy: „Cicha noc, święta noc”. Tak nam dobrze w tej zadumie, ciszy z daleka
od miejskiego wrzasku i kłótni. Ale jakoś trudno nam wyśpiewać, że ta noc „pokój niesie ludziom wszem”. Trudno, bo wojny, terroryzm, nienawiść, ludzki egoizm. Bo Irak, Afganistan, Bliski Wschód,
bo ci, którzy krzyczą: „śmierć nienarodzonym”.
Z bagażem naszych przeżyć wchodzimy do świątyń. Są takie uroczyste, wystrojone, dumne, że człowiek tak je podziwia. Podchodzimy do ubogiej stajenki. Tam znowu cisza, zaduma, modlitwa. Przyglądam się
i modlę. Modlę się i rozmyślam, jak to się stało? Taki jestem podobny do Maryi ze sceny zwiastowania: zdziwiony, niedowierzający, pytający, ale rozmodlony. Serce ciśnie mi na usta kolejną kolędę, którą
chcę ofiarować tym, którzy pomylili drogi życia: „Nie było miejsca dla Ciebie”.
W tym szczególnym dniu myślę o Nowonarodzonym, ale myślę także o św. Franciszku, który powiedział: „Chciałbym przedstawić Dziecię narodzone w Betlejem i w ten sposób naocznie zobaczyć niewygody,
w jakich się znalazł z powodu braku tego, co potrzebne noworodkowi...”.
Dzisiaj już wiem, że „głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy (...) runęło pośrodku zatraconej ziemi”
(Mdr 18, 14-15).
Biskupi spotkali się z przedstawicielami polskiego rządu
10 marca 2026 roku, wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński spotkali się w Sekretariacie Generalnym Konferencji Episkopatu Polski z biskupami uczestniczącymi w 404. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.
Deuteronomium otwiera się mową Mojżesza na stepach Moabu, tuż przed wejściem do ziemi. W Pwt 4 pada wezwanie do słuchania i wprowadzania w czyn „ustaw” i „praw”. Hebrajskie terminy (ḥuqqîm, mišpāṭîm) obejmują normy kultu i zasady życia społecznego. Tekst mówi o mądrości widocznej „w oczach narodów”. W świecie starożytnego Bliskiego Wschodu kodeksy prawne bywały pomnikiem władcy. Tutaj mądrość narodu ujawnia się w posłuszeństwie Bogu i w sposobie życia, który inni potrafią rozpoznać jako „rozumny” (ḥokmâ, bînâ). Mojżesz występuje jako świadek, który „nauczył” i „pokazał”, a nie jako autor prywatnej teorii. W najbliższym kontekście stoi też zakaz dokładania i ujmowania, co chroni naukę przed manipulacją (Pwt 4,2). Wyjątkowość Izraela zostaje opisana przez bliskość Boga. Lud ma Boga, który bywa „przy nim” w chwili wołania. Ten motyw prowadzi do pamięci o wydarzeniach, które „widziały oczy”, i do czujności wobec własnego wnętrza. Hebrajskie „strzec” (šāmar) niesie sens pilnowania i ochrony. Wiara jest przekazywana w opowieści rodziny: „synom i wnukom”. List Barnaby przywołuje Pwt 4,1 w formie parafrazy i na tej podstawie odczytuje przepisy Mojżesza w sensie duchowym, widząc w nich także obraz postaw moralnych. Atanazy w mowie przeciw arianom przytacza Pwt 4,7, aby pokazać różnicę między stworzeniem, do którego Bóg „zbliża się”, a Synem, który trwa „w Ojcu”. Klemens Aleksandryjski cytuje Pwt 4,9 („strzeż się samego siebie”) jako biblijne wzmocnienie wezwania do samopoznania (gnōthi seauton).
Słuchanie Boga, nazywanie zła po imieniu, wybieranie Chrystusa na nowo to trzy lekarstwa, które Pan Jezus oferuje człowiekowi w Kościele jako „szpitalu polowym”. Mówił o nich ks. Mateusz Wójcik, dyrektor Domu Polskiego Jana Pawła II w Rzymie, który przewodniczył Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w Bazylice Watykańskiej.
Ks. Wójcik przypomniał metaforę Kościoła jako „szpitala polowego”, którą posługiwał się papież Franciszek. „Niejednokrotnie zranieni przez grzech, pobici przez nasze słabości, upokorzeni, zdruzgotani przez nasze winy, zawstydzeni ogromem popełnionego zła, wchodzimy dzisiaj do tego ‘szpitala’, aby spotkać się z Boskim lekarzem, Jezusem - skomentował ks. Mateusz Wójcik. - Usłyszeć może i trudną, ale prawdziwą diagnozę choroby naszego serca. Jednocześnie mając pewność, że recepta, którą otrzymamy, o ile ją zrealizujemy i zastosujemy leczenie, przyniesie ulgę w cierpieniu, a w końcu z Bożą pomocą uzdrowienie”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.