Reklama

Człowiek przełomów

Niedziela warszawska 41/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najczulszy Ojciec zatroskany o swoje dzieci, największy autorytet świata, człowiek pojednania o świętej twarzy... Jan Paweł II zmienił stereotyp papieża. O fenomenie pontyfikatu Ojca Świętego rozmawiamy z Marcinem Przeciszewskim, prezesem Katolickiej Agencji Informacyjnej.

IRENA ŚWIERDZEWSKA: - Czy można powiedzieć, że Jan Paweł II jest człowiekiem i Papieżem przełomów?

MARCIN PRZECISZEWSKI: - Z pewnością tak. Jego pontyfikat umieściłbym w triadzie papieży: Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I. Te trzy postaci w historii Kościoła są nierozłączne jako autorzy generalnego przełomu w pełnieniu funkcji następcy św. Piotra. Pokazali nową koncepcję pełnienia posługi pasterskiej. Zmienili stereotyp papieża jako więźnia Watykanu. Zasługą tych trzech pontyfikatów jest stworzenie koncepcji, którą najpełniej realizuje Jan Paweł II, jako Pasterz Kościoła powszechnego, towarzyszącego wszystkim Kościołom lokalnym i wszystkim wiernym. Ta niezwykła koncepcja papiestwa nigdy wcześniej w historii Kościoła nie była realizowana.

- Na czym jeszcze polega przełomowość pontyfikatu Jana Pawła II?

- Polega ona na pokazaniu świadectwa ducha i osobistej świętości wobec problemów świata i jego wewnętrznego zagubienia. Świat współczesny znajduje się w dosyć dramatycznym momencie historii. Skończyła się epoka harmonii między tym co duchowe, a tym co materialne, świat jest zlaicyzowany przez tysiące patologii. Odpowiedzią Papieża jest nawoływanie ludzkości do szukania korzeni duchowych.

Papież staje się obrońcą najsłabszych, przemierza tysiące kilometrów aby być z Kościołami lokalnymi i czuć ich problemy. Jako pierwszy w historii papiestwa, między innymi dzięki współczesnym możliwościom mediów, jest świadkiem świętości. Oczywiście, mamy papieży beatyfikowanych czy kanonizowanych, ale żaden z nich tak nie emanował świętością jak Jan Paweł II.

- Czy można wskazać hasło bądź program przyświecający duszpasterstwu Jana Pawła II?

- 23 lata panowania na Stolicy Piotrowej można określić jako wielki pontyfikat dialogu. Realizuje on koncepcję obecności Kościoła w świecie, zdefiniowaną na Soborze Watykańskim II. Jest nią nowa ewangelizacja opierająca się na dialogu, ale rozumianym właściwie - jako gotowość podjęcia wszystkich wyzwań współczesnego świata i świadczenia prawdy, którą ma do przekazania Kościół wobec każdego i w sposób przyjazny. Stąd obserwujemy wielotysięczne spotkania Papieża z wyznawcami innych religii, pasterzami innych Kościołów, głowami państw. Dialog realizowany przez Ojca Świętego zakłada szacunek drugiej strony, ale jednocześnie nie ma w nim miejsca na kompromis, jest tylko odważne głoszenie prawdy. Jako jedyny człowiek w dzisiejszych czasach Ojciec Święty potrafi to robić w sposób doskonały.

- Nie chodzi tylko o dialog ekumeniczny...

- Dialog odbywa się na trzech płaszczyznach. Ze współczesnym światem i jego licznymi słabościami jest on wezwaniem do poszukiwania prawdy. W sensie szczególnym prowadzony jest na polu ekumenicznym oraz na polu dialogu z innymi religiami świata, głównie monoteistycznymi. Jednym z celów, jakie postawił sobie Ojciec Święty, jest dążenie do przezwyciężenia podziałów. Widać w encyklice Centissimus Annus i bardziej w liście Tertio millennio adveniente, że te podziały w Kościele Ojciec Święty widzi jako piętno historii spowodowane ludzkimi grzechami Kościoła. Koncepcji budowania jedności Kościoła towarzyszy Papież w integralny sposób. Jako pierwszy wzywa do wzajemnego przebaczenia i jako pierwszy dokonuje przeproszenia za wszelkie winy, czyli dąży do wielkiego oczyszczenia pamięci. Za podstawę budowania jedności uważa stanięcie w prawdzie. Nikt tak dalece do przodu nie posunął dialogu ekumenicznego jak Jan Paweł II.

Dialog prowadzony jest na płaszczyźnie teologicznej, czyli oczyszczenia różnorodnych naleciałości, uprzedzeń i szukania prawdy. Po wtóre Jan Paweł II jest zaangażowany w inspirowanie dialogu ekumenicznego na płaszczyźnie praktycznej, czyli różnego rodzaju inicjatyw, które zbliżają chrześcijan. Taki wymiar mają papieskie pielgrzymki. Papież obecnie realizuje jedno ze swoich pragnień Wielkiego Jubileuszu - budowanie jedności między religiami monoteistycznymi. Wyrazem tego były pielgrzymki do Egiptu, Ziemi Świętej, śladami św. Pawła i ostatnie do Kazachstanu i Armenii, jako wielki apel o dialog z islamem. Widać bezprecedensowe kroki w dialogu Jana Pawła II. On, jako pierwszy papież, odwiedził synagogę, inspirował prace Międzynarodowej Komisji Teologicznej w związku ze spuścizną Holocaustu i szukaniem prawdy w niełatwym dialogu ze starszymi braćmi w wierze. Jan Paweł II, jako pierwszy papież, powiedział bardzo wyraźnie, że antysemityzm jest grzechem, jako pierwszy papież podjął dialog z islamem. W dialogu religii chodzi o zwrócenie się do wspólnych korzeni wyznawców islamu, judaizmu i chrześcijaństwa.

- Ojciec Święty odpowiada też na problemy współczesnego świata...

- Wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że świat znajduje się na tragicznym zakręcie historii. Jak wiele grozi mu niebezpieczeństw uświadamiają choćby ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych. Ojciec Święty podkreślał już wcześniej, że jedynym ratunkiem jest zdwojone świadectwo ducha nie tylko chrześcijan, ale też wyznawców innych religii. Te słowa nadają bardzo ważny wymiar dialogowi ekumenicznemu i międzyreligijnemu.

Przesłanie Ojca Świętego uwidacznia światu zupełnie inną drogę niż wyznaczają przywódcy ziemscy. W Ameryce podczas wydarzeń 11 września zginęły tysiące ludzi. Z punktu widzenia ludzkiego dążenie do odwetu, wypowiedzenie wojny siłom antyamerykańskim w świecie jest reakcją naturalną, logiczną, a być może potrzebną. Natomiast Papież pokazuje zupełnie inny kierunek. Przyznaje, że człowiek ma prawo do obrony, ma też prawo do ukarania terrorystów. Jednak bycie człowiekiem religii powołuje nas do przezwyciężania nienawiści i wykazywania wspaniałomyślności. Jedyną metodą na przezwyciężenie nienawiści jest twórczy dialog wyzwalający pozytywną energią. Przemoc może posłużyć do zatrzymania przestępstwa i na pewnym etapie jest potrzebna. Jednak warunkiem jej zastosowania jest chęć budowania wspólnego świata wartości.

Postawa Ojca Świętego jest wielkim świadectwem głoszenia nauki Chrystusa. Pokazuje, że Ewangelia na każdym etapie dziejów rozwoju świata i człowieka proponuje rozwiązania zmierzające do dobra sięgającego do wieczności.

- Ojciec Święty to także człowiek wytrwałej pracy...

- Zadziwia mnie u Jana Pawła II, jak u żadnego papieża wcześniej, stawianie dużych wymagań sobie samemu. Ojciec Święty nie ustaje w wielkiej pracy dla uświęcania świata. Papież wymaga tego samego od świadków Chrystusa, a szczególnie od kapłanów. W dokumentach synodalnych, adhortacji o kapłaństwie czy kazaniach podczas pielgrzymek w Polsce, słychać nawoływanie do bycia świadkami Chrystusa w sposób konsekwentny. Papież kieruje wezwanie do wiernych, a szczególnie kapłanów, o wielki radykalizm ewangeliczny i osobistą przemianę. W inny sposób nie zmienimy świata. Jest to wielki apel: "Kościele, odnawiaj się, bo inaczej twoje świadectwo będzie niewiarygodne!".

Papież nie broni Kościoła przed atakami z zewnątrz, tylko wzywa wobec trudności, cierpienia jakie świat zadaje człowiekowi: " Kościele, przemień się od wewnątrz, bo na tym będzie polegać twoje zwycięstwo!".

- Czy można mówić o wielkim sukcesie tego pontyfikatu?

- Papież z Polski konserwatywnej, nieznanej nikomu, po 23 latach pontyfikatu zamyka usta krytyce. Świat został pokonany przez zniewalające świadectwo Papieża. Jest czymś niesamowitym, że dziś rzymski papież Jan Paweł II jest jedynym autorytetem uznawanym przez cały świat. Jego styl sprawowania posługi koresponduje z wielką potrzebą współczesnego świata. Zraniony świat jest miejscem upośledzonych osób, cierpiących na brak ojca. Papież wypełnia tę lukę: jest dla nas miłujący, bardzo ciepły, jednocześnie bardzo wymagający, jest autorytetem, obdarzonym duchową siłą. Papież, choć jest dziś z trudem poruszającym się staruszkiem, ma niezwykłą łatwość dialogu z młodzieżą. Stał się wielkim liderem młodzieży na całym świecie. W Roku Jubileuszu w Rzymie zgromadziła się największa w historii Europy liczba młodych. To pokazuje, że Papież jest autorytetem i wypełnia przestrzeń, jakiej nie zapełnia szkoła, rodzina, system edukacji. Oznacza to też, że słowa o nowej wiośnie Kościoła nie są utopią, wyrazem rozmarzenia, ale pokazują realizm tej myśli. Spotkania młodzieży z Ojcem Świętym zapowiadają budowanie przez młodych nowego świata, bez kontestacji tradycyjnych wartości. Możemy już obserwować pierwsze owoce. Kościół francuski, którego społeczeństwo było zlaicyzowane, obecnie przechodzi najbardziej aktywne odnowienie. W twórcze budowanie Światowych Dni Młodzieży najbardziej zaangażował się tamtejszy Kościół, Francuzi byli najliczniejszą grupą w Roku Jubileuszu w Rzymie.

Mówiąc o Papieżu, jako człowieku przełomu, trzeba podkreślić jego silną inspirację życia Kościołów lokalnych. Przykładem jest Francja. Papież na jednego z pasterzy Kościoła mianował swojego bardzo bliskiego przyjaciela kardynała Lustiger´a. Dzięki Kardynałowi dokonało się przejście Kościoła francuskiego z epoki wątpliwych eksperymentów ku szukaniu prawdy i tworzeniu języka współczesnej ewangelizacji.

- Można mówić też o wielkiej roli Jana Pawła II dla Kościoła w Polsce...

- Być może jest za wcześnie na dokonywanie oceny. Pewne wydarzenia historycy podsumują dopiero za kilkadziesiąt lat. Uważam, że to, co się stało w Polsce i Kościele polskim po roku 1989 jest fenomenem łaski Bożej. Specjaliści z dziedziny socjologii religii oceniali, że przełom wolności może być bardzo niebezpieczny dla Kościoła w Polsce, nacechowanego religijnością ludową. Wróżono, że Kościół nie przetrwa w warunkach zmiany gospodarki rynkowej. Tymczasem okazało się, że od 1989 r. aż po dzień dzisiejszy wskaźniki religijności nie uległy zmianie. Mamy ponad 50-procentową praktykę niedzielną, ponad 90-procentową identyfikację z chrześcijaństwem i Kościołem, prawie 100-procentowe uczestnictwo w katechezie szkolnej. Niezrozumiały przez socjologów fenomen można w dużej mierze zawdzięczać świadectwu Ojca Świętego. Poprzez pielgrzymki widać bardzo konsekwentne prowadzenie Polaków do twórczego świadectwa w nowej rzeczywistości.

- Fenomen tegoż pontyfikatu to również nauka społeczna...

- Bardzo ważnym, a zdecydowanie za mało zauważanym przez Kościół aspektem pontyfikatu, jest nauczanie społeczne Ojca Świętego. Wynika ono z koncepcji duszpasterskiej Papieża. Pontyfikat rozpoczął się od opublikowania encykliki Redemptor hominis. Oznaczało to wyraźne sformułowanie priorytetów: drogą Kościoła jest człowiek, tzn., że Kościół towarzyszy człowiekowi, zaś metodą ewangelizacji jest obrona człowieka w całego jego pełni. Podkreślają tą prawdę następne encykliki Papieża.

Spór Jana Pawła II i współczesnego Kościoła ze światem dotyczy płaszczyzny obrony osoby ludzkiej. Głoszenie Słowa Bożego istnieje od dwóch tysięcy lat, natomiast nowością jest obrona osoby ludzkiej przed negatywnymi wpływami współczesnej kultury, a w efekcie przed unicestwieniem człowieka, jako najbardziej świętego miejsca w świecie.

Kolejna sprawa w nauczaniu społecznym dotyczy modelu budowania świata. W okresie międzywojennym nauczanie społeczne chciało wcielać zasady chrześcijańskie, jako alternatywę do skrajnego liberalizmu. Jan Paweł II rezygnuje z pokusy zbudowania modelu świata chrześcijańskiego w opozycji do innych koncepcji. Proponuje zgodnie z soborowym "uświęcaniem świata" koncepcję poruszenia sumienia świata.

W Centissimus Annus mówi, że akceptuje liberalną gospodarkę rynkową, ale z uznaniem, że naszym zadaniem jest przemienianie świata poprzez bronienie praw osoby ludzkiej, praw pracownika. W Polsce za mało studiujemy naukę społeczną. Obecnie obserwuje się tragiczny proces absencji od odpowiedzialności, co świadczy o zbyt słabym potraktowaniu znajomości nauczania Kościoła, przykładem jest wynik ostatnich wyborów parlamentarnych.

- Kto powinien odpowiadać za przybliżanie nauki społecznej Kościoła?

- Dużą rolę mają tu pasterze Kościoła, ale myślę, że w dziedzinie społecznej to nie wystarczy. Konieczne jest uruchomienie rzesz laikatu. Widzę tu duże pole do zagospodarowania dla Akcji Katolickiej.

- Czy Polacy słuchają Ojca Świętego?

- Polacy zbyt mało studiują nauczanie papieskie i za mało korzystają z niego. Papieża kochają w sposób bardzo emocjonalny. Jednak papieska obecność, udział w pielgrzymkach pozostawia trwałe światło. Papież jest pasterzem Kościoła powszechnego, ale też postacią Kościoła partykularnego w Polsce. W pewien sposób zastępuje kardynała Wyszyńskiego. Kościół w Polsce nie wykreował osobowości, która byłaby tak powszechnym autorytetem, jak jest Jan Paweł II. Polakom jego świadectwo pomogło zrozumieć, że tożsamość chrześcijańska jest wartością w każdych czasach.

- Czy zechciałby się Pan podzielić osobistym doświadczenie spotkania z Ojcem Świętym?

- Pamiętam, kiedy w Rzymie byliśmy zaproszeni do uczestnictwa we Mszy św. w prywatnej kaplicy Ojca Świętego. Rano był jeszcze półmrok. Kiedy weszliśmy do kaplicy zobaczyłem przy klęczniku postać Ojca Świętego w bieli, modlącego się na klęczniku. Modlił się tak kilkadziesiąt minut. We Mszy św. po Ewangelii Papież znowu uklęknął, po Eucharystii powtórnie. Ta Msza św. była wielką medytacją. Czuć było zderzenie dobiegającego zza okien zgiełku miasta z niesamowitą kontemplacją. Widać było jak ten Człowiek niesie cały świat, przez to zaprasza do wielkiej głębi.

Drugi podobny moment przeżyłem w Krakowie w 1997 r. Papież odprawiał prywatną Mszę św. w kaplicy św. Leonarda na Wawelu, tam gdzie celebrował swoją pierwszą Mszę św. Wiernych było niewielu. Zamiast kazania Ojciec Święty zatopił się w półgodzinnej modlitwie. Każdy szczegół jego twarzy coś mówił. Była to modlitwa bardzo otwarta i zapraszająca innych do udziału. Po wyjściu pytano mnie o wrażenia. Mogłem odpowiedzieć tylko jedno: byłem świadkiem najpiękniejszego kazania jakie słyszałem w życiu.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przesłanie do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Bogu cześć swoim życiem!

2026-03-03 16:37

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł.

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».
CZYTAJ DALEJ

Św. Jan Józef od Krzyża - „brat stu łat”

[ TEMATY ]

patron tygodnia

pl.wikipedia.org

Św. Jan Józef od Krzyża

Św. Jan Józef od Krzyża

Bardzo dużo pościł, nie pił wina, spał tylko 3 godziny na dobę, pod habitem nosił ostrą włosiennicę, a jego habit był znoszony do tego stopnia, że zaczęto go nazywać „bratem stu łat”. Taki był Carlo Gaetano Calosirto (1654 – 1734), lepiej znany jako św. Jan Józef od Krzyża – to jego zakonne imię.

Zanim został zakonnikiem, świat stał przed nim otworem. Jako bogaty syn szlachcica mógł wieść wygodne życie, przebierać w najurodziwszych dziewczętach, mimo to wybrał życie w ascezie. Już jako 15-latek wstąpił do franciszkanów bosych o najsurowszej regule, przyjętej od św. Piotra z Alkantary. W klasztornych murach nie szukał zaszczytów, chciał pozostać prostym bratem, ale posłuszny poleceniom przełożonych, w 1677 r. przyjął święcenia kapłańskie. Zakonni zwierzchnicy dostrzegli jego pobożność, gotowość do poświęceń i roztropność, dlatego zlecili mu zakładanie nowych klasztorów, co z powodzeniem czynił.
CZYTAJ DALEJ

Wojna w Iranie: biskupi katoliccy ze wszystkich kontynentów apelują o dialog i potępiają akceptowalne „straty uboczne”

2026-03-05 19:11

[ TEMATY ]

apel

wojna

Iran

ABEDIN TAHERKENAREH/PAP

Po nalocie w centrum Teheranu w Iranie, 5 marca 2026 r.

Po nalocie w centrum Teheranu w Iranie, 5 marca 2026 r.

Od Zatoki Perskiej po Australię, od Stanów Zjednoczonych po Amerykę Łacińską, konferencje episkopatów i biskupi ze wszystkich kontynentów w podobny sposób zareagowali na atak zbrojny na Iran. W wielogłosie apeli wybrzmiewa wspólne wołanie: powstrzymać dalszą eskalację, chronić ludność cywilną i przywrócić dyplomacji jej rolę.

W głosie Kościoła na całym świecie rezonują słowa Leona XIV o tym, że „stabilności i pokoju nie buduje się wzajemnymi groźbami ani posługując się bronią, co sieje zniszczenie, ból i śmierć, ale jedynie poprzez rozsądny, autentyczny i odpowiedzialny dialog”. Papież wypowiedział je dzień po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran i wszczętej przez niego kontrofensywie. W kolejnych dniach watykański sekretarz stanu przestrzegł, że wojny prewencyjne grożą podpaleniem świata. Kard. Pietro Parolin potępił też „podwójne standardy” społeczności międzynarodowej, gdzie niektóre ofiary cywilne uznaje się za zwykłe „straty uboczne”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję