Reklama

Niedziela Częstochowska

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili...

[ TEMATY ]

Częstochowa

nowenna

Piotr Bendkowski

W minonioną pierwszą sobotę, 4 sierpnia 2018r. na Skwerze Sokołów odbyła się ósma już w tym roku Nowenna Częstochowska. Pomimo upału grupa mieszkańców miasta i okolic modliła się w intencji obrony prawa do życia dla dzieci poczętych oraz przebłagalnie za grzechy aborcji.

Tym razem modlitwę poprowadzili przedstawiciele Archidiecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin „Nazaret” wraz z ks. Robertem Grohsem. Byli też obecni członkowie grup dla Intronizacji Chrystusa Króla, osoby które usłyszały apel w Radiu Jasna Góra o potrzebie modlitwy w intencji uznania świętości życia oraz organizatorzy z częstochowskiego oddziału Fundacji Pro – Prawo do Życia.

Ksiądz Grohs prowadząc rozważania różańcowe podkreślał, że nie można trwać w obojętności na zabijane życie, które jest przecież istotą ludzką od momentu poczęcia. Przeprowadził modlących się poprzez fragmenty z życia Jezusa, Maryi i Józefa jako wzoru rodziny.

Reklama

Na koniec powtórzył trzykrotnie zawołanie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Po czym odczytano wspólnie słowa Jezusa z Ewangelii widniejące na plakacie ukazującym dziecko zabite w wyniku aborcji - "wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".

Marta Kluczniak z Duszpasterstwa Rodzin "Nazaret" podkreśliła w rozmowie, że sprawa prawnej ochrony życia dzieci poczętych jest dla niej bardzo ważna. Jak przyznała, zwykłą głupotą jest stanowisko, że dzieci niepełnosprawne powinny być zabijane w łonach matek na życzenie rodziców.

Piotr Bendkowski

Żeby poprawić stan świadomości przechodniów na temat wartości ludzkiego życia od poczęcia, przedstawiciele "Nazaretu" wraz księdzem Grohsem rozdawali ulotki Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia.

Reklama

Hasło ulotki na tle 3,5 miesięcznego płodu głosiło, że "Każde poczęte dziecko ma prawo do życia! Każde bez wyjątku". Broszura zawierała dane naukowe potwierdzające biologiczny i medyczny stan wiedzy, że życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia.

Ta prawda jest przekazywana w encyklopediach dla dzieci, podręcznikach szkolnych, skryptach dla studentów, w ulotce były przytoczone cytaty z tych źródeł. Podano wypowiedzi profesorów nauk medycznych i przyrodniczych.

Oto jedna z nich. prof. dr med. J. Lejeune (b. kierownik Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R. Descartesa w Paryżu): „Dzięki nadzwyczajnemu postępowi techniki wtargnęliśmy do prywatnego życia płodu (…) Przyjęcie za pewnik faktu, że po zapłodnieniu powstaje nowa ludzka istota nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, ale zwykłym faktem doświadczalnym”, (miesięcznik „Wiedza i życie”, nr 11 z 1986, s.8).

Z kolei dr med. A. Marcinek pisze: „W wyniku zapłodnienia powstaje w pełni genetycznie uformowany nowy człowiek, którego rozwój dokonuje się w czasie życia ludzkiego. Tak więc embrion, płód noworodek, niemowlę, dziecko, dorosły, starzec to określenia poszczególnych etapów rozwoju życia człowieka”.

W ślad za Św. Janem Pawłem II częstochowscy wolontariusze z Fundacji Pro -Prawo do Życia modlili się z różnymi grupami modlitewnymi z archidiecezji częstochowskiej pod plakatem ze zdjęciem dziecka z aborcji – wymownie, jak pod krzyżem…

Plakat poruszał sumienia, pokazywał jak wygląda człowiek skrzywdzony wyrzuceniem z łona matki.

Wolontariusze fundacji podkreślali, że ten przekaz jest bardzo potrzebny, póki w polskich szpitalach na porzadku dziennym zabija się średnio troje dzieci dziennie. - Nie możemy się tym nie interesować, tego nie pokazywać i nie wołać w imieniu zabijanych - mówili wolontariusze Fundacji.

Ukrzyżowanym jest w tym przypadku zdjęcie niewinnej ofiary aborcji, wysoko ponad głowami modlących się. Przykuwało uwagę, budziło zastanowienie, świadomość, współczucie... Wielu ludzi podchodziło, przeżegnywało się i oddawało hołd ofierze jaką widziało na zdjęciu. Dwie osiemdziesięcioparoletnie mieszkanki pobliskiej ulicy dołączyły przychodząc specjalnie na tę modlitwę mimo upału, mówiąc, że nie mogło ich tu zabraknąć. Inny przechodzień dołączył choć na dziesiątkę różańca.

Zupełnie jak na Golgocie podczas ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, podobnie i modlący się ludzie obserwowali, że przechodnie podzielili się na trzy grupy.

Grupę współczujących niewinnie zabijanym dzieciom (jest ich garstka), uświadomionych i szanujących fakt, że człowiek jest człowiekiem od poczęcia i trzeba go chronić. Grupę obojętnych idących dalej, zaprzeczających faktowi człowieczeństwa embrionu oraz zaciekle potępiających obronę dzieci poczętych, szydzących z nich jako z problemu do szybkiego usunięcia.

Te trzy grupy… pod krzyżem: współczucie, obojętność i żądza śmierci. I ufne, wytrwałe wołanie różańcem świętym do Boga najwyższego poprzez Maryję przebłagalnie jak Jezus wołał „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią” i błagalnie o nawrócenie narodu Polskiego. Żeby Bóg wzbudził wiarę i wszystko wytłumaczył, przemienił ich serca. Aby stało się jasne, że życie ludzkie jest faktem od poczęcia i mamy je chronić. Mamy też chronić rodziny i matki przed traumą aborcji, która je dosięga.

Do której z tych grup obecnie należą Polacy w kwestii zezwolenia na zabijanie dzieci podejrzewanych o chorobę lub chorych? Prawo w Polsce dopuszcza aborcję na życzenie z przesłanek eugenicznych, mimo Konstytucji RP, która zapewnia każdemu obywatelowi prawną ochronę życia.

Ma to zmienić wniesiona do Sejmu w listopadzie 2017r. poprawka zakazująca aborcji eugenicznych. Poprawka odłożona do teraz na półkę, krytykowana przez Biuro Analiz Sejmowych i spychana przez Komisję Polityki Społecznej i Rodziny. Działania większości polityków wskazują, że nie uda się obronić dzieci w Polsce. Dlatego wytrwała modlitwa jest potrzebna, by to Bóg mocą swojej świętej opatrzności dodał im odwagi i ustanowił prawo chroniące ludzkie życie.

Organizatorzy Nowenny Częstochowskiej zachęcają by razem z nimi walczyć o świętość życia poczętego modlitwą różańcową w domu lub w każdą pierwszą sobotę miesiąca.

Wszyscy uczestnicy modlitewnych spotkań są pewni, że dzięki wspólnej modlitwie, zmieni się stosunek wielu częstochowian do tematu aborcji. Modlitwa odniesie zamierzony cel.

2018-08-07 18:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Przybylski do diakonów: trzeba zacząć od przekreślenia siebie

2020-05-23 12:54

[ TEMATY ]

Częstochowa

archikatedra

bp Andrzej Przybylski

święcenia diakonatu

WSD Częstochowa

Marian Sztajner/Niedziela

Archidiecezja Częstochowska ma nowych diakonów

– Stuła u diakona jest tak nałożona jakby przekreślona, jakby na krzyż. Trzeba zacząć od czegoś najważniejszego i najtrudniejszego, od przekreślenia siebie – powiedział bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który 23 maja w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie udzielił święceń diakonatu czterem klerykom Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej.

Mszę św. z bp. Andrzejem Przybylskim koncelebrowali m.in. przełożeni z Wyższego Seminarium Duchownego, na czele z rektorem ks. dr. Grzegorzem Szumerą oraz księża proboszczowie z rodzinnych parafii diakonów. W archikatedrze zgromadziły się rodziny i przyjaciele nowych diakonów. Uroczystość święceń była transmitowana przez Niedzielę TV na portalu niedziela.pl oraz przez Radio Fiat.

Zobacz zdjęcia: Święcenia diakonatu w Częstochowie

W homilii bp Przybylski podkreślił, że jednym z zewnętrznych znaków, po którym można poznać księdza, jest stuła. – Jest ona znakiem posługi. Nie oznacza ona jakiegoś wyjątkowego wyróżnienia, jakiejś władzy, którą człowiek wyświęcony otrzymał od Boga i Kościoła. Kapłańska stuła znaczy przede wszystkim brzemię – mówił bp Przybylski.

– Ona się pojawiła jako symbol narzędzia do dźwigania ciężarów. Czasem na kark zwierząt gospodarczych wkładano brzemię, żeby dźwigały ciężary, aby ciągnęły pług podczas orania pola, ciągnęły ciężki wóz załadowany ciężarami. W dawnych czasach w Ziemi Świętej ludzie biedni używali takich brzemion, brali nosidła na ramiona, żeby na nich zawieszać naczynia z wodą i dźwigać ten ciężar od studni, od rzeki do domu – kontynuował biskup.

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przypomniał, że „człowiek, który godzi się zostać kapłanem, godzi się na to, żeby dźwigać w swoim życiu ludzkie ciężary, żeby w imieniu Boga pomagać ludziom, kiedy przeżywają trudności, żeby na siebie brać w jakiś sposób ludzkie porażki, słabości, upadki i grzechy. Przyjmować na siebie wszystkie ludzie biedy – to jest ta nasza kapłańska stuła”.

– Stuła u diakona jest tak nałożona jakby przekreślona, jakby na krzyż. Kościół chce przez to wyrazić największą tajemnicę chrześcijańskiej służby, żeby służyć na wzór Chrystusa i być diakonem sługą, ale nie sługą jakimkolwiek i sługą według tego świata – podkreślił biskup i dodał: – Trzeba zacząć od czegoś najważniejszego i najtrudniejszego, od przekreślenia siebie. Bo można w życiu robić bardzo dużo, być bardzo aktywnym, ale dla siebie, ze względu na własne korzyści, własne pozycje, bogactwa, rozkosze i wygody. Jednak taka służba nie ma nic wspólnego z tym, czego oczekuje od nas Chrystus.

– Wejście w kapłaństwo przez stopień diakonatu zaczyna się od znaku stuły, która zanim stanie się brzemieniem, znakiem dźwigania ludzkich ciężarów, oczekuje od diakona tego, że nauczy się przekreślać swoje „ja”, swoje plany, ambicje, żeby służyć – przypomniał biskup.

– Jeśli chcecie owocować, to musicie być jak ziarno pszenicy, ono musi obumrzeć, żeby wydać plon. Jak będzie walczyć w diakonacie, a potem w kapłaństwie tylko o to, żeby wam było dobrze, żeby się nawet w Kościele jakoś dobrze urządzić, to stracicie życie, zmarnujecie kapłaństwo i ono nie będzie owocowało – wołał do nowych diakonów bp Przybylski.

– Chrześcijańska służba zaczyna się od tego, żeby nie tylko przekreślić swoje „ja”, ale je przekroczyć. Jezusowi nie chodzi o jakieś unicestwienie waszej indywidualności. Jezusowi chodzi o to, byście nie dali się ograniczyć własnym egoizmem, własnymi popędami, rozkoszami, byście nie dali się ograniczyć nawet największymi pieniędzmi – przypomniał biskup.

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej zaznaczył: – Dla waszego pokolenia przekreślanie własnego „ja” jest jeszcze trudniejsze niż dla nas, starszych, bo żyjecie w świecie kultu jednostki, gdzie każdy traktuje siebie jak boga, gdzie się wręcz wychowuje ludzi do tego, że jego „ja” jest najważniejsze.

Biskup podkreślił również, że „diakonat oznacza też relację do słowa Bożego”. – Dla Apostołów głoszenie słowa i posługa ubogim były całością. Rodzicie się ze słowa Bożego, poruszeni jesteście słowem Bożym. Uczycie się w seminarium, jak najlepiej żyć Ewangelią i wypełniać słowo Boże. Słowo, które będzie głosili, będzie wiarygodne tylko wtedy, kiedy będziecie służyć – przypomniał biskup i wskazał na to, że wiele jest teraz pięknych świadectw kapłańskiej służby w czasie koronawirusa.

Biskup pzywołał świadectwo włoskiego księdza, który służył chorym i umierającym ludziom w szpitalu. Ten włoski kapłan napisał, że chorzy mówili: „Jak ksiądz jest przy mnie, to czuję, że Bóg jest przy mnie”.

– Stuła to również znak zaślubin z Kościołem. Zgadzacie się tak jak Chrystus być w Kościele, tak jak Chrystus być pełnią tego Kościoła, być temu Kościołowi wiernym i posłusznym, choćby najgorsze rzeczy o tym Kościele mówili, choćby w tym Kościele zdarzały się gorsze rzeczy – zakończył bp Przybylski.

Podczas święceń nowi diakoni wypowiedzieli swoje przyrzeczenia, zobowiązali się do celibatu, do posłuszeństwa biskupowi i jego następcom, do wiernego głoszenia słowa Bożego i posługi sakramentalnej.

Przed święceniami diakoni odbyli rekolekcje, które przeprowadził ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie ks. dr Łukasz Dyktyński. Nowi diakoni archidiecezji częstochowskiej jako patrona swojego rocznika wybrali św. Marcina z Tours. Święcenia diakonatu otrzymali: Paweł Caban (parafia św. Jana Chrzciciela w Lgocie-Mokrzeszy), Kamil Cudak (parafia Najświętszej Maryi Panny Bolesnej w Gidlach), Tomasz Gryl (parafia św. Stanisława BM w Myszkowie) i Kamil Jastrząb (parafia św. Brata Alberta w Zawierciu).

CZYTAJ DALEJ

Chińska wirusolożka: SARS-2 to tylko wierzchołek góry lodowej

2020-05-26 16:17

[ TEMATY ]

Chiny

epidemia

wirus

koronawirus

PAP/EPA/ALEX PLAVEVSKI

Znane ludzkości koronawirusy typu SARS i SARS-2 to tylko niewielka część wirusów, które krążą wśród zwierząt i zagrażają ludzkości - powiedziała wirusolożka Shi Zhengli z Wuhańskiego Instytutu Wirusologii. Dodała, że konieczne są dalsze badania nad wirusami.

Wywiad z Shi nadała w poniedziałek telewizja CGTN, anglojęzyczny kanał chińskiej telewizji państwowej. Za sprawą pandemii Covid-19 Shi - nazwana przez media "chińską batwoman" z racji swoich długoletnich badań nad wirusami u nietoperzy - stała się jednym z najbardziej znanych naukowców w kraju.

Wuhański Instytut Wirusologii był w centrum podejrzeń - wysuwanych m.in. ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa i sekretarza stanu Mike'a Pompeo - że to właśnie laboratorium było źródłem obecnej pandemii. Shi w przeszłości gorliwie zaprzeczała oskarżeniom. W poniedziałkowym wywiadzie broniła zaś idei dalszych badań nad wirusami występującymi u nietoperzy i innych dzikich zwierząt.

"Nowe wirusy, które odkryliśmy są tak naprawdę tylko wierzchołkiem góry lodowej. Jeśli chcemy chronić ludzkość przed nowymi wirusami i wybuchem drugiej epidemii, musimy prowadzić badania i poznawać te wirusy przenoszone przez dzikie zwierzęta, aby wcześnie o nich ostrzegać" - powiedziała badaczka. Dodała, że spędzone przez nią 15 lat badań nad wirusami powiązanymi z SARS pozwoliły na wykształcenie mechanizmów i narzędzi łatwiejszej identyfikacji nieznanych patogenów.

Shi skrytykowała też "polityzację nauki", która jej zdaniem doprowadziła do obcięcia finansowania współpracy międzynarodowej jej instytutu. Nawiązała w ten sposób do decyzji administracji USA z początku maja o nagłym zaprzestaniu finansowania badań amerykańskich naukowców we współpracy z wirusologami z Wuhan.

Jak stwierdziła w wywiadzie, jej zespół w laboratorium Wuhańskiego Instytutu Wirusologii był pierwszym, który zbadał i zidentyfikował nowego koronawirusa 31 grudnia ub.r. Badaczka oceniła też, że jej zespół wykonał dobrą robotę w szybkim sekwencjonowaniu genomu wirusa i potwierdzeniu, że odpowiada on za nieznany wcześniej rodzaj zapalenia płuc. Jak dodała, jej zespół wysłał zsekwencjonowany genom SARS-CoV-2 12 stycznia.

Pekin jest oskarżany o ukrywanie informacji na temat pandemii przed światem. Jak doniósł m.in. hongkoński dziennik "South China Morning Post", powołując się na poufne dokumenty chińskich władz, pierwszych pacjentów zakażonych nowym wirusem zidentyfikowano już w listopadzie. Według dziennika władze miały też zakazać upubliczniania informacji o nowej chorobie, a biurokratyczne procedury spowolnić proces badania próbek wirusa. W maju Chiny przyznały się również do zniszczenia próbek wirusa w początkowej fazie pandemii, ale zaznaczyły, że było to podyktowane względami bezpieczeństwa. (PAP)

osk/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Powstał utwór dla mam od kieleckich artystów

2020-05-26 19:31

[ TEMATY ]

Dzień Matki

diecezja kielecka

TD

Anna Zielińska-Brudek

Z okazji Dnia Matki kieleccy artyści przygotowali prezent dla wszystkich mam. Wiersz kieleckiej poetki - Anny Zielińskiej-Brudek, zatytułowany „Nie gaś światła, matko” zinterpretował doświadczony aktor i pedagog teatru, Lech Sulimierski.

Poetka słowo „matka” uważa za najpiękniejsze, począwszy od Matki Boga, przez matkę –rodzicielkę, po matkę –ziemię.

- Każda z nich wprowadza nas w świat, świat, który ciągle zadziwia, otwiera nasze serca i pomaga poznać to co nieznane – mówi „Niedzieli” poetka.

Matka to także opoka w chwilach zagrożenia, a takich doświadczamy obecnie.

- Dziś, kiedy zmagamy się z niepokojem, potrzeba nam pokory. Szukamy ucieczki, bo pojawił się „jeden kamyk za dużo, obcy w ciemności uśpiony”. W takich chwilach objawia się nam jedyny najpiękniejszy obraz matki, który nam pomaga przetrwać bez względu na to, czy jest z nami czy już jej brak – uważa Anna Zielińska – Brudek.

Muzykę do wiersza skomponował Marcin Janaszek, kierownik Działu Animacji i Edukacji Kulturalnej Wojewódzkiego Domu Kultury. Powstał specjalny klip.

Utwór jest dzisiaj emitowany przez regionalne rozgłośnie i media.

Anna Zielińska-Brudek wydała kilka tomików poezji, m.in.: „Gorzkie owoce”, „Tymczasowi”, „W oknie zaufania”, „Ugina się dzień”. Jest współredaktorką książek: „Duszpasterstwo policyjne” oraz „Policjanci wczoraj i dziś”. Jej tekst „W jesienne wykopki zdarzył się cud” ukazał się w książce „Dzień pierwszy. Wspomnienia”, w której 300 osób z kraju i ze świata odtworzyło własne przeżycia o wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża. Pracowała m.in. jako dziennikarka i jako oficer policji w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję