Reklama

Bp Dec do rodziny Radia Maryja: Ojczyzna jest duchowo i moralnie zagrożona

2019-07-14 13:44

mip (KAI) / Jasna Góra

BPJG

Przybyliśmy dzisiaj tak licznie na Jasną Górę Zwycięstwa, by Bogu przez ręce Maryi, dziękować, przepraszać i prosić; przybywamy, wszak Ojczyzna jest duchowo i moralnie zagrożona – powiedział biskup świdnicki Ignacy Dec podczas Mszy świętej sprawowanej dla uczestników trwającej od soboty 28. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Do Częstochowy przybyło około 100 tys. pątników.

Biskup świdnicki przypomniał w homilii, że jasnogórski klasztor jest miejscem, „które Królowa Polski wybrała sobie, aby tu szczególnie okazywać potęgę modlitwy wznoszonej ku Bogu przez Jej niepokalane ręce”. Hierarcha przypomniał wydarzenia, dzięki którym Jasna Góra nieodparcie się kojarzy ze zwycięstwem: potop szwedzki, Cud nad Wisłą, czy okres drugiej wojny światowej.

- Wreszcie zwycięstwem jasnogórskim, o którym nie godzi się zapominać, było proklamowanie na tym miejscu w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej 1956 r. Jasnogórskich Ślubów Narodu, w 300-lecie ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza. Jak bowiem śluby lwowskie sprawiły, że od owego momentu wrogowie Polski zaczęli ponosić klęski, tak Jasnogórskie Śluby Narodu sprawiły, że Kościół w Polsce od uciemiężenia przeszedł do kontrofensywy, czego pierwszym znakiem było wyjście na wolność Prymasa Polski – powiedział biskup.

Wskazał, że dziś znowu „znajdujemy się w rzeczywistości jakby potopu”. – Już nie szwedzkiego czy bolszewickiego, ale potopu ideologicznego, zalewającego Polskę od Zachodu. Niespełna miesiąc temu, w dniu, gdy odbywała się tutaj coroczna pielgrzymka Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci, ulicami Częstochowy przeszedł tzw. Marsz Równości, będący w istocie afirmacją demoralizacji i grzesznych zachowań środowisk LGBT, wspieranych przez ofensywę zagranicznych ośrodków usiłujących narzucić Polsce neopogańską ideologię gender – powiedział bp Dec.

Reklama

Duchowny przypomniał słowa kard. Karola Wojtyły, wypowiedziane podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych: „stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, aby szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-kościołem, Ewangelią i jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności; jest to czas próby, w który musi wejść Kościół, a polski w szczególności”.

Biskup wspomniał o fałszywych prorokach w naszej historii, „którzy zasiewali w ludzkich umysłach i sercach podejrzliwość wobec Boga. - Dążyli do tego, aby ludzie zapomnieli o Bogu – wskazał. Wymienił w tym kontekście przedstawicieli marksizmu i nihilizmu, komunizmu i niemieckiego faszyzmu.

– Historia XX wieku pokazała, jak okrutny może być człowiek, który przestanie miłować Pana Boga, który pogardzi Bogiem i Jego prawem. Historia jest naprawdę nauczycielką życia – powiedział bp Dec. - Przez nasz kontynent europejski przesuwa się dzisiaj nowa fala agresji na chrześcijaństwo, a w szczególności na Kościół katolicki. Przeszła fala oświeceniowa, bolszewicka, nazistowska, a nadeszła fala neomarksistowska, liberalno-lewacka – dodał.

Zaznaczył, że w imię wzniosłych haseł: nowoczesność, wolność, tolerancja czy demokracja, chce się zniszczyć tradycyjne małżeństwo i rodzinę, podcina się korzenie, z której wyrosła kultura europejska i cywilizacja chrześcijańska. Przypomniał, że cywilizacja chrześcijańska, w ramach której funkcjonuje Kościół katolicki, wspiera się na trzech głównych filarach: greckiej filozofii, rzymskim prawie i judeochrześcijańskiej religii. Wszystkie te filary są dzisiaj w różny sposób podcinane i osłabiane.

- Przybyliśmy dzisiaj tak licznie na Jasną Górę Zwycięstwa, by Bogu przez ręce Maryi, dziękować, przepraszać i prosić; przybywamy, wszak Ojczyzna jest duchowo i moralnie zagrożona. Jesteśmy tu, by wołać: "Przybądź nam, miłościwa Pani, ku pomocy, a wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy" – stwierdził biskup świdnicki.

Przekonywał, że ta pielgrzymka pozwala odzyskać wrażliwość na będących w potrzebie, na znajdujących się w duchowym czy fizycznym poranieniu. - Cieszymy się, że w środowiskach, w których żyjemy mamy tak wielu znakomitych samarytan: lekarzy, pielęgniarki, nauczycieli, oddanych bez reszty bezinteresownej pracy wśród ludzi. Takie postacie wzbudzają w nas podziw i zachęcają do naśladowania. Dobro jest bowiem pociągające. Bądźmy więc o tym przekonani, że warto być dobrym, że warto żyć dla drugich, że warto być miłosiernym Samarytaninem – powiedział.

- Dziś na Jasnej Górze mówimy „nie” dla marszów równości, w których ma miejsce ubliżanie, ośmieszanie i opluwanie wartości chrześcijańskich i narodowych, które się wykorzystuje do propagowania haseł antykatolickich. Chcemy mieć Polskę katolicką i Europę chrześcijańską, chcemy być w Europie, w której będzie się uznawało Boga za gwaranta ładu moralnego w życiu indywidualnym i społecznym, prywatnym i publicznym – podkreślił biskup świdnicki.

Podczas liturgii poświęcony został nowy wóz transmisyjny Telewizji TRWAM i Radia Maryja.

W Mszy świętej dla rodziny Radia Maryja uczestniczył marszałek senatu Stanisław Karczewski, premier Mateusz Morawiecki, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, posłowie i senatorowie oraz deputowani Parlamentu Europejskiego, i samorządowcy.

Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja jest jedną z największych jaka przybywa na Jasną Górę, dlatego nad bezpieczeństwem pielgrzymów czuwają specjalnie powołane służby: policja oraz służby medyczne. Słuchacze pielgrzymują do Częstochowy, by dziękować też Matce Bożej za katolicki głos płynący każdego dnia z Radia Maryja. Codziennie o 21.00 za pośrednictwem toruńskiej rozgłośni i TV Trwam wierni mogą łączyć się z narodowym Sanktuarium na modlitwie apelowej.

Na Jasną Górę przybyło około 100 tys. pielgrzymów. Papież Franciszek uczestnikom Eucharystii udzielił odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami.

Na strukturę Rodziny Radia Maryja składają się m.in. Biura, Koła Przyjaciół, Koła Młodzieżowe oraz Podwórkowe Kółka Różańcowe Dzieci. Działają one przy parafiach za zgodą proboszcza. Obecne są zarówno w Polsce jak i zagranicą. Statut Rodziny Radia Maryja zatwierdzony został przez Konferencję Episkopatu Polski w maju 2006 r. Członkowie Rodziny Radia Maryja angażują się w życie parafii, organizują spotkania regionalne czy dni skupienia. Od 1993 r. uczestniczą też w dorocznej pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę, która organizowana jest w drugą niedzielę lipca. Dokładna liczba członków Rodziny Radia Maryja nie jest znana.

Tagi:
Radio Maryja bp Ignacy Dec

Reklama

Refleksje pielgrzymów

2019-07-31 10:15

Hanna i Zenon Kędziora z Jeleniej Góry
Edycja legnicka 31/2019, str. 4

14 lipca br. na Jasnej Górze odbyła się 28. Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja. Towarzyszyło jej hasło: „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. W spotkaniu wzięli udział pielgrzymi z diecezji legnickiej, w tym z Jeleniej Góry

Marek Zygmunt
Ks. Marian Kopko, o. Tadeusz Rydzyk i ks. Józef Lisowski podczas 28. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze

Pielgrzymka zgromadziła ponad sto tysięcy pielgrzymów z Polski i z zagranicy, zatroskanych o trudną sytuację w naszej Ojczyźnie. Przybyli też rządzący i politycy. Radością jest, że coraz więcej ludzi przybywa na to spotkanie. Nas bardzo poruszyła homilia biskupa świdnickiego Ignacego Deca. Jak zawsze mądra, przenikliwa, wskazująca współczesne zagrożenia dla życia i dla wiary.

W Polsce zagrożona jest rodzina, od której zależy przyszłość naszego narodu, dzieci i młodzieży oraz wiara. Dużym niebezpieczeństwem jest aktywizacja ruchu LGBT i ideologii gender. Pojawiają się coraz bardziej ostre ataki środowisk lewicowych na nasze świętości. Mocno i odważnie te tematy wybrzmiały w homilii, z jednoczesnym wezwaniem do nas, pielgrzymów, o modlitwę i zaangażowanie w obronę naszych wartości.

Eucharystia zakończyła się aktem publicznej ekspiacji, odśpiewaniem suplikacji za grzechy profanacji wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej oraz bluźnierstw. Poruszyły nas też słowa o. dr. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, wyrażające troskę o polskie rodziny, Ojczyznę, z jednoczesnym wezwaniem do obrony młodego pokolenia przed zniszczeniem moralnym. O. Tadeusz wezwał rząd do przyjęcia ustawy „Stop aborcji” i wypowiedzenia konwencji stambulskiej, która zagraża rodzinie.

Krótkie ale ciekawe było wystąpienie Premiera RP Mateusza Morawieckiego. Podziękował pielgrzymom tak licznie zgromadzonym na Jasnej Górze za walkę o wiarę, o wartości chrześcijańskie i za odwagę w walce o lepszą Polskę. – Jasna Góra to miejsce niezwykłe, miejsce żywej wiary i żywego patriotyzmu. Miejsce, w którym przez wieki obrona polskości zrosła się z obroną chrześcijaństwa, obroną naszej kultury i tradycji. Ta obrona nas ukształtowała. Owoców tej walki nie wolno nam dzisiaj porzucić – zaznaczył szef polskiego rządu.

Wszystkie wypowiedziane słowa osób duchownych i polityków poruszyły nasze serca i były zachętą do większej aktywności Rodziny Radia Maryja w obronie Kościoła, rodziny i młodych. Dużo radości i podniosłego nastroju wprowadziła oprawa artystyczna. Umocnieni na duchu wróciliśmy do naszych domów przekonani, że dobro, którym nas darzy Pan Bóg, wymaga ciągłego umacniania przez szczerą modlitwę i świadectwo.

Nasze Koło Przyjaciół Radia Maryja w Jeleniej Górze powstało w lutym 2001 r., a nasze pielgrzymowanie na Jasną Górę na spotkanie Rodziny Radia Maryja zostało zapoczątkowane w 2004 r. Spotkania te przemieniały nasze umysły i serca i aktywizowały do podejmowania różnych działań na rzecz Kościoła i Rodziny Radia Maryja. Razem z nami na Jasną Górę Zwycięstwa pielgrzymowali nasi przyjaciele z Rodziny Radia Maryja z Krzeszowa. Bogu niech będą dzięki!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Grocholewski w Kalwarii Zebrzydowskiej: Maryja jest Matką Kościoła

2019-08-18 12:51

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kalwaria Zebrzydowska (KAI)

- Co to znaczy, że Maryja jest Matką Kościoła? – mówił o tym kard. Zenon Grocholewski, były prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, w homilii podczas Mszy św. w ostatnim dniu uroczystości Odpustu Wniebowzięcia NMP w Kalwarii Zebrzydowskiej. Kard. Grocholewski przypomniał też, jak szczególnym miejscem była Kalwaria dla papieża Jana Pawła II.

Bożena Sztajner / Niedziela

Publikujemy treść homilii:

Zenon Kard. Grocholewski Kalwaria Zebrzydowska domem Matki Kazanie wygłoszone w Kalwarii Zebrzydowskiej 18 sierpnia 2019

Wstęp

W tym roku minęło 40 lat od kiedy św. Jan Paweł II po raz pierwszy przybył do tego sanktuarium jako papież i to już podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 rok. Ten fakt jest niewątpliwie wymownym i mówi bardzo dużo o roli jaką to sanktuarium odegrało w formowaniu świętości największego z Polaków. Przygotowując to kazanie starałem się trochę poczytać o tym centrum kultu maryjnego. Uderzyło mnie to, jak bardzo tenże papież był związany z tym miejscem świętym. Przybywał tutaj często już w dzieciństwie, potem jako młodzieniec, kapłan, biskup, arcybiskup krakowski, kardynał i wreszcie papież. Nawiedzał to sanktuarium biorąc udział w pielgrzymkach, jak również by przewodniczyć różnym uroczystościom, ale jak sam wyznał na tym miejscu przed 40 laty: „Najczęściej przybywałem tutaj sam, tak żeby nikt nie wiedział, nawet kustosz klasztoru. […] sam i wędrowałem po dróżkach Pana Jezusa i Jego Matki, rozpamiętywałem Ich najświętsze tajemnice. To jest zupełnie przedziwna rzecz – te dróżki [...]. A prócz tego polecałem Panu Jezusowi przez Maryję sprawy szczególnie trudne i sprawy szczególnie odpowiedzialne w całym moim posługiwaniu biskupim, potem kardynalskim. Widziałem, że coraz częściej muszę tu przychodzić, bo po pierwsze spraw takich było coraz więcej, a po drugie – dziwna rzecz – one się zwykle rozwiązywały po takim moim nawiedzeniu na dróżkach. Mogę wam dzisiaj powiedzieć, moi drodzy, że prawie żadna z tych spraw, które czasem niepokoją serce biskupa, a w każdym razie pobudzają jego poczucie odpowiedzialności, nie dojrzała inaczej, jak tutaj, przez domodlenie jej w obliczu wielkiej tajemnicy wiary, jaką Kalwaria kryje w sobie” (7 czerwca 1979).

Innymi słowy, czuł ten wielki nasz rodak ogromną potrzebę serca przybywania tutaj jak do domu Matki, z którą chciał rozmawiać, przypatrywać się jej życiu, prosić ją o radę i wstawiennictwo, umocnić się jej matczyną miłością w realizowaniu swego powołania.

Tak, tutaj sobie uświadamiamy, że Maryja jest nie tylko Matką Jezusa, Matką Bożą, ale jest też Matką naszą, Matką nas wszystkich, Matką każdego z nas.

W związku z tym, przychodzi mi na myśl wydarzenie z dnia 21 listopada 1964 roku. Kończyła się wówczas trzecia sesja Soboru Watykańskiego II, podczas której dyskutowano nad tajemnicą Kościoła i wypracowano wspaniałą Konstytucję Apostolską na ten temat, na temat Kościoła, rozpoczynającą się od słów Lumen gentium – światło narodów (Kościół Święty jest bowiem ukazany jako światło dla wszystkich narodów, dla całej ludzkości). W tym dniu papież św. Paweł VI – jakby chcąc ukoronować tę dyskusję i wspomniany dokument o tajemnicy Kościoła – w bazylice św. Piotra uroczyście ogłosił Maryję “Matką Kościoła”, tzn. Matką “całego ludu chrześcijańskiego, zarówno wiernych jak i Pasterzy” (zob. AAS 56 [1964] 1015). O to zresztą usilnie zabiegał wówczas Episkopat Polski. Wtedy też do Litanii Loretańskiej dodano wezwanie: “Matko Kościoła, módl się za nami!”

1. Dlaczego Maryja jest Matką Kościoła?

Zadajmy sobie pytanie bardziej podstawowe: dlaczego Maryja może być nazywana Matką Kościoła? Albo lepiej: dlaczego Maryja jest Matką Kościoła?

a. Mówiąc ogólnie, Maryja jest Matką Kościoła dlatego, że jest Matką Chrystusa. Rodząc Chrystusa w grocie betlejemskiej, w pewnym sensie zrodziła cały Kościół. Chrystus jest bowiem Głową Kościoła a my wszyscy tworzymy jego Mistyczne Ciało. Maryja zrodziła Chrystusa, którego my jesteśmy Mistycznym Ciałem.

Toteż Chrystus mógł się identyfikować z Kościołem. Na przykład czytamy w Dziejach Apostolskich, że gdy Szaweł (późniejszy Paweł) udawał się do Damaszku, by prześladować chrześcijan, ukazał mu się Chrystus, mówiąc: “Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. “Kim jesteś, Panie?”, spytał przestraszony Szaweł. “Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 9, 3-5). “Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz”! A przecież Szaweł nie prześladował Jezusa, nawet Go nie znał, nigdy Go nie widział. On prześladował Kościół, prześladował chrześcijan. Ich chciał wtrącać do więzienia. Natomiast Pan Jezus mówi: ty prześladujesz Mnie. Oto jak Pan Jezus identyfikuje się ze swoim Kościołem, ze swoim Mistycznym Ciałem.

Maryja jest Matką Kościoła, ponieważ jest Matką Chrystusa, którego my jesteśmy Mistycznym Ciałem. Dlatego Chrystus mógł się identyfikować ze swoim Kościołem.

b. W sposób szczególny Maryja stała się Matką Kościoła, gdy pełna bólu stała pod krzyżem Chrystusa. Na krzyżu Chrystus dokonywał wielkiego dzieła zbawienia świata. Maryja stała pod krzyżem, współpracując w tym dziele odkupienia, toteż niejednokrotnie bywa nawet nazywana Współodkupicielką.

Można powiedzieć, że na krzyżu Chrystus niejako rodził Kościół, i w tym rodzeniu Kościoła Maryja odegrała szczególną rolę. Jej obecność tam nie była jedynie bierną, lecz to był bardzo ważny moment jej misji w historii ludzkości.

Kardynał Wyszyński kiedyś powiedział, że nie ma rodzenia bez matki, dlatego tam pod krzyżem, gdy rodził się Kościół, była potrzebna matka, była potrzebna Maryja.

2. Ogłoszenie Maryi Matką Kościoła

Właśnie tam pod krzyżem – gdy Maryja współpracowała w rodzeniu się Kościoła – sam Pan Jezus ogłosił ją Matką Kościoła.

Gdy ktoś umiera świadomie, nie mówi rzeczy mało ważnych, nie żartuje, lecz mówi to, co naprawdę leży mu na sercu. Nie ma wątpliwości, że Chrystus umierał świadomie, i w tym momencie powiedział do Maryi, wskazując na Jana: “Niewiasto oto syn Twój”; potem powiedział do Jana, wskazując na Maryję: “Oto Matka twoja” (J 19, 25-27). Te słowa nie mogą oznaczać – jak chcieliby niektórzy – zwykłą troskę Jezusa o los Maryi, zwykłą troskę o to, by zabezpieczyć Jej przyszłość, pomoc. Gdyby Panu Jezusowi chodziło tylko o to, wystarczyłyby słowa skierowane do Jana: “Oto Matka twoja” (czyli: “traktuj Ją jak swoją matkę”), i nie byłyby konieczne, co więcej byłyby zupełnie niepotrzebne słowa skierowane do Maryi: “Oto syn Twój”. Kto umiera świadomie, nie mówi rzeczy niepotrzebnych.

Toteż Kościół od samego początku rozumiał słowa Pana Jezusa w sensie bardziej głębokim; rozumiał, że Jan – ten uczeń, którego Jezus umiłował – reprezentował pod krzyżem cały Kościół, wszystkich chrześcijan, wszystkich tych, których Jezus umiłował, oddając za nich życie. Od samego początku Kościół rozumiał, że słowa Pana Jezusa “oto syn Twój [...] oto Matka twoja” były jakimś wymownym ogłoszeniem Maryi Matką Kościoła, Matką wszystkich wierzących.

W ten sposób Pan Jezus, przed swoją śmiercią, chciał w tym historycznym momencie niejako uroczyście powiedzieć światu i wszystkim przyszłym pokoleniom, że Maryja nie tylko zrodziła Go w grocie betlejemskiej, ale także współpracowała w rodzeniu się Kościoła.

3. Matka Kościoła w historii Rola Maryi jako Matki Kościoła nie kończy się jednak pod krzyżem, lecz trwa. W sposób bardzo plastyczny pisali Ojcowie Kościoła, czyli ci wspaniali pisarze chrześcijańscy pierwszych wieków, że z otwartego boku Chrystusa na krzyżu zrodził się Kościół. Maryja zaś, która stała pod krzyżem, wzięła ten Kościół w swoje matczyne ręce.

Tak jak w grocie betlejemskiej ściskała Dzieciątko Jezus z całym ogromem swej miłości, tak samo z niezwykłą matczyną miłością przygarnęła pod krzyżem rodzący się Kościół. Tym bardziej przytuliła go swego serca, bo ociekał On jeszcze krwią Jej Syna, i dopiero zrodzony potrzebował matki, tak bardzo potrzebował matki.

A potem, gdy ten młody Kościół oczekiwał w wieczerniku zstąpienia Ducha Świętego, oczekiwał niejako tego sakramentu bierzmowania, Maryja była tam wśród apostołów. Ona była tam potrzebna, bo matka jest potrzebna zawsze tam, gdzie życie się rodzi i gdzie życie się rozwija. Ona była dla tego młodego Kościoła – jak pisał jeden z teologów – słońcem, które go rozgrzewało, cementem, który go konsolidował, klejem, który go łączył. Umacniała przestraszonych apostołów, budziła nadzieję. Przecież była Matką.

Tę misję Maryja spełniała przez całą historię. Jest rzeczą wymowną, że od samego początku chrześcijanie jakby instynktownie – jeszcze bez jakiegoś pogłębienia teologicznego – wyczuwali w niej Matkę (jak dziecko instynktownie rozpoznaje swoją matkę) i uciekali się do Niej. Od samego początku bowiem powstawały niezliczone kościoły i sanktuaria Jej poświęcone, jak również mnożyły się dzieła sztuki i literatury na jej cześć. A św. Bernard (1090-1153) w swej znanej modlitwie powie: “Pomnij o dobrotliwa Panno Maryjo, że od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek uciekając się do Ciebie, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, miał być przez Ciebie opuszczony”. Od wieków nie słyszano! Czyż może matka zapomnieć o swoim dziecku? Czyż może taka matka jak Maryja zapomnieć o swoich dzieciach?

Chciałbym też tutaj zaznaczyć, że wspomniany już nasz ukochany św. Jan Paweł II, ten niezmordowany apostoł dzisiejszego świata, nie wydał żadnego ważnego dokumentu bez powierzenia go trosce Maryi, bo czyż może się dziać coś w Kościele bez udziału jego Matki?

I tutaj w Kalwarii Zebrzydowskiej Matka Boża okazuje się prawdziwą Matką, Matką Kościoła.

Kościół jest jeden i wielki, rozsiany po całym szerokim świecie. Lecz – jak przypomina Sobór Watykański II – ten Kościół realizuje się w różnych społecznościach: w diecezjach, w parafiach, w misjach, w domach zakonnych, w rodzinach (Sobór nazywa rodzinę "Kościołem domowym"), w różnych instytucjach.

Uczyńmy Maryję naprawdę Matką naszych parafii, naszych społeczności, naszych rodzin, naszych domów zakonnych. Przede wszystkim jednak uczyńmy Ją Matką naszych serc, naszych myśli, naszych pragnień. A Ona, ta wspaniała Matka, będzie nas prowadziła do najwyższego dobra, do Chrystusa, którego dzisiaj świat tak bardzo potrzebuje.

4. O dobra duchowe dla siebie i dla współczesnego świata

Jeszcze dwie bardzo ważne uwagi:

a. Po pierwsze. Przychodzimy do tej Matki, by przedstawić Jej nasze potrzeby, by wypłakać się przed Nią, by prosić o zdrowie, o ulgę w cierpieniu, o zdanie matury, o pomyślne załatwienie jakiejś sprawy, itd. Dobrze, że o to prosimy. Ale musimy pamiętać, że Pan Jezus nie przyszedł na świat, aby uwolnić nas do bólu, cierpienia, aby wyleczyć nas z naszych chorób, aby stworzyć na tutaj na ziemi raj. Przyszedł, aby nam dać dużo więcej, aby otworzyć nam niebo, aby nam wysłużyć życie wieczne, oglądanie Boga twarzą w twarz w wiecznej szczęśliwości. Wyjaśnił: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Miłość Boga względem nas wyraża się więc głównie w tym, że chce On nas obdarzyć wieczną szczęśliwością. Ale chce też byśmy mieli w tym nasz udział, domaga się więc naszej współpracy. Żąda od nas wzięcia krzyża, czyli hojnej miłości. Powiedział wyraźnie: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,38; Łk 14,27). Tak, musimy się nade wszystko prosić Boga za przyczyną Matki Najświętszej o dobra duchowe. O takie głównie dobra kazał nam się modlić Pan Jezus ucząc „Ojcze nasz”. Mamy mówić: „święć się imię twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola twoje, itd.”. To są dobra duchowe. Właściwie wszystkie wezwania tej Modlitwy Pańskiej dotyczą wartości nadprzyrodzonych. Bo przecież również wezwanie „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” nie odnosi się tylko do potrzeb materialnych, ale do tego wszystkiego co nam jest potrzebne w dążeniu do nieba. Na innym miejscu Pan Jezus wyraźnie powiedział: „Starajcie się naprzód o królestwo [niebieskie] i o Jego sprawiedliwość, a [wszystko inne] będzie wam dodane” (Mt 6,33; Łk 12,31). „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26). Podobnie wzywa św. Paweł: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-2). Czegoż więc może Matka Boga i nasza Matka bardziej dla nas pragnąć jak nie właśnie tego, byśmy umieli jak najlepiej wypełnić wolę Bożą i osiągnąć szczęśliwość wieczną? Dlatego jest rzeczą niezmiernie ważną, byśmy modlili się tutaj przede wszystkim o dobra duchowe, byśmy prosili naszą niebieską Matkę o uwolnienie się z grzechu, o wzrost we wierze i miłości, o zachowanie wierności Panu Bogu, o świętość.

b. A druga rzecz, na którą pragnę zwrócić uwagę, to to, że nie możemy myśleć tylko o sobie. Byłoby źle, gdybyśmy na tym świętym miejscu modlili się tylko we własnych intencjach. Mamy przecież braci i siostry rozsiane po całym świecie. Miłość bliźniego przynagla nas, byśmy modlili się też za innych, mając zawsze na uwadze, że najważniejszymi są dobra duchowe. Nie trudno bowiem dostrzec we współczesnym świecie potwornych wojen, zbrodni, terroryzmu, prześladowań, upadku moralności, braku szacunku do życia, obłudy, demagogii, itd. Te tragedie dotykają dzisiaj boleśnie także wasz kraj. To wszystko jest powodem ogromnych niesprawiedliwości, cierpienia, bólu, łez, chorób i śmierci ogromnej ilości ludzi. Wobec tych potworności Matka Najświętsza w Fatimie domagała się pokuty, nawrócenia i modlitwy. Wzywała więc, by nasza modlitwa miała aspekt misyjny, zmierzała do nawrócenia świata. Jeszcze jedno, w ostatnim czasie rozbolało nam wszystkim serce, widząc jak w naszym kraju pewne kręgi, i to w sposób bardzo prostacki, obrażają naszą ukochaną Matkę Niebieską, profanują Jej obraz. Maryjo, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Upraszaj dla nich łaskę, by i oni poczuli ciepło Twej matczynej miłości. My zaś wobec tych faktów, idąc za potrzebą serca, przyrzekamy, że coraz bardziej będziemy Ci okazywać naszą bezgraniczną miłość.

Zakończenie Konkludując, chciałbym usilnie zachęcić, byśmy w tym sanktuarium modlili się gorąco za świat, a zwłaszcza za nasz kraj, aby zwyciężały w nim dobro i prawda, aby ludzie, szczególnie ci odpowiedzialni za losy naszego kraju, otwierali swe umysły i serca na chrześcijańskie przesłanie miłości i pokory, bo przeciwieństwo miłości i pokory – tzn. pycha i złączony z nim egoizm – są, jak tego dowodzi historia, największymi niszczycielami dobra i prawdziwego postępu ludzkości.

Maryjo, Ukochana Matko, módl się na nami, za Polską i za całym światem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archidiecezja poznańska pomaga mieszkańcom Madagaskaru

2019-08-18 19:39

ks. ds / Poznań (KAI)

W Befasie na Madagaskarze odbyły się 17 i 18 sierpnia uroczystości dziękczynne za zbudowanie kościoła, szkoły i przychodni zdrowia – daru dla mieszkańców Madagaskaru z okazji jubileuszu 1050-lecia archidiecezji poznańskiej. „Dziękuję za pomoc w budowie kościoła, szkoły i przychodni, ale jeszcze bardziej dziękuję wam za to, że przybyliście tutaj, aby być z nami” – mówił do polskiej delegacji bp Marie Fabien Raharilamboniaina OCD.

fotolia.com

W uroczystościach w Befasie na Madagaskarze wzięli udział delegat abp. Stanisława Gądeckiego ds. misji ks. Dawid Stelmach, o. Wiesław Chojnowski z prokury misyjnej zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej, lekarz Jacek Jarosz, wiceprezes fundacji pomocy humanitarnej Redemptoris Missio i wolontariuszka fundacji, położna Sara Suchowiak.

Goście z Polski zostali wprowadzeni do parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Befasy w diecezji Morondava w uroczystym orszaku przez miejscowych parafian od granic miasteczka aż do kościoła.

18 sierpnia odbyła się Msza św. pod przewodnictwem o. Francisa Donatien Randriamalala, wikariusza generalnego diecezji Morondova. Podczas Eucharystii dziękowano za wkład archidiecezji poznańskiej w sfinansowanie budowy kościoła parafialnego w Befasy. Poświęcono m.in. pamiątkową tablicę z drewna palisandrowego zawierającą napis: „Podziękowanie dla archidiecezji poznańskiej za zbudowanie kościoła w Befasy na Madagaskarze, lata 2018-2019”.

Podczas uroczystości poświęcono także i dokonano otwarcia przychodni zdrowia „Chata Medyka” im. dr Wandy Błeńskiej, zbudowanej przez Fundację Redemptoris Missio przy wsparciu Fundacji dla Afryki i Caritas Polska. Przychodnia będzie służyć wszystkim mieszkańcom Befasy bez względu na wyznanie.

„Radość była przeogromna, pięknie pomalowani i ubrani Malgasze z wojowniczego plemienia Sakalava ze śpiewem na ustach czekali na nas już na progu wioski. Przeprowadzili nas sypiąc kwiaty i klaszcząc. Nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego” – mówi o uroczystościach Sara Suchowiak.

„Gdy pierwszy raz myślałam o misjach medycznych, marzyłam, że będzie to właśnie na Madagaskarze. Udało się. Kraj przepiękny, ubogi, jednak nadrabia to malowniczymi krajobrazami, pracowitymi i życzliwymi ludźmi oraz atmosferą, w której pomimo wielu braków czujemy się świetnie” – relacjonuje swoje wrażenia wolontariuszka Redemptoris Missio.

Budowa kościoła i szkoły na Madagaskarze jest wotum wdzięczności archidiecezji poznańskiej za jubileusz 1050-lecia biskupstwa w Poznaniu. Misja w Befasy jest jednym z miejsc, które archidiecezja poznańska objęła swym patronatem. Archidiecezja wspiera też m.in. misje w Kibeho w Rwandzie, w Puerto Libertad w Argentynie i w Managua na Kubie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem