Reklama

Wiadomości

FILM "NIEPLANOWANE"

Abby Johnson odpowiada lewicowym mediom: to Planned Parenthood wypowiedziało mi wojnę!

Bohaterka filmu „Nieplanowane” stała się obiektem ataków lewicowych mediów w Polsce. Stawiają jej one zarzut o karierowiczostwo i chęć zyskania popularności. – To Planned Parenthood zaczęło tę wojnę, nie ja – odpowiada Abby.

[ TEMATY ]

ludzie

rozmowa

Archiwum prywatne Abby Johnson

Abby Johnson

W ostatnich dniach lewicowe media w Polsce ostro zaatakowały Abby Johnson, byłą menedżer kliniki aborcyjnej Planned Parenthood, która przeszła głęboką przemianę i teraz staje w obronie nienarodzonego życia. To na podstawie jej poruszającej historii, opisanej w książce „Nieplanowane” powstał film, który kilka dni temu wszedł do polskich kin.

Takie portale jak wyborcza.pl czy tokfm.pl stawiają Abby zarzut karierowiczostwa. Powołują się przy tym na oskarżenia amerykańskich mediów lewicowych, które od lat atakuję Johnson. Abby wypowiedziała bowiem wojnę najpotężniejszej organizacji aborcyjnej na świecie.

Według lewicowych mediów w Polsce, Abby odeszła z Planned Parenthood ponieważ miała problemy finansowe a zaatakowanie tej organizacji miało jej przysporzyć popularności i pieniędzy. Innym zarzutem, stawianym Johnson, jest to, że jej rezygnacja nie była efektem przemiany, lecz wiązała się z zarzutami, jakie stawiali jej przełożeni. Dotyczyły one podobno niewłaściwego wypełniania obowiązków. Zgodnie z tą narracją, Abby odeszła z pracy, by uprzedzić zwolnienie.

Reklama

Tylko u nas Abby zdecydowanie odnosi do tych zarzutów. – Czy chciałam pieniędzy i popularności? To nie są argumenty merytoryczne. Ale odpowiem na nie: każdy, kto zobaczy film i sięgnie po moją książkę dowie się, że to nie ja zaatakowałam Planned Parenthood. Nie byłoby ani książki, ani filmu gdyby nie pozew i ataki ze strony tej organizacji. To ich komunikaty i groźba zamknięcia mi ust sądowym zakazem, skłoniły mnie do tego, by głośno powiedzieć, co dzieje się za drzwiami klinik aborcyjnych. To Planned Parethood wypowiedziało tę wojnę, nie ja – wyjaśnia Abby.

Zarzuty o złe wypełnianie obowiązków zawodowych? – To jest po prostu nieprawda. Dzisiaj myślę o tym z żalem, ale byłam skutecznym i dobrym pracownikiem. To cechy pożądane w normalnej pracy, niestety ja byłam kimś takim jako dyrektor kliniki aborcyjnej. Awansowałam tam, na kilka miesięcy przed rezygnacją otrzymałam nawet tytuł pracownika roku. Żałuję tego, co robiłam, ale musicie wiedzieć, że decyzja o odejściu z kliniki aborcyjnej była moją świadomą decyzją. To ja zakwestionowałam politykę organizacji polegającą na realizacji celu zwiększania ilości aborcji. Dla nich zaczęło się liczyć tylko to, bo z tego były największe zyski – mówi Johnson.

Film „Nieplanowane” wszedł na ekrany kin 1 listopada. Niemal równocześnie z filmem ukazała się książka pod tym samym tytułem, w której Abby opowiada swoją historie. Johnson jako menedżer kliniki aborcyjnej podpisała 22 tys. zgód na aborcję, dokonała też aborcji na dwójce własnych dzieci. Po kilku latach pracy w klinice zobaczyła sam zabieg aborcyjny na własne oczy. Wtedy zdecydowała się porzucić świetnie płatną pracę i związała się z obrońcami życia.

Reklama

Od wielu lat Abby odsłania kulisy i mechanizmy działania przemysłu aborcyjnego. Niedawno nawróciła się także na katolicyzm, dostrzegając w Kościele konsekwentnego obrońcę życia i godności człowieka.


Przeczytaj także: Szatan posługuje się kłamstwem

2019-11-05 12:13

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czerpać z życiodajnej lektury

2020-05-04 14:04

[ TEMATY ]

wywiad

Pismo Święte

rozmowa

tydzień biblijny

CIDD

Ks. dr Rafał Pokrywiński

- Ciągle zmieniająca się nauka, nie wspominając o dewaluacji słowa w socjologii i polityce, sprawia, że człowiek chce czegoś pewnego, z autorytetu. I tu wchodzi słowo Boże – powiedział ks. dr Rafał Pokrywiński, odpowiedzialny za Dzieło Biblijne w diecezji drohiczyńskiej, w rozmowie z Moniką Kanabrodzką.

Monika Kanabrodzka: Słowa: ,,Nie samym chlebem żyje człowiek lecz każdym słowem które pochodzi z ust Bożych” nabierają szczególnego znaczenia w obecnej sytuacji. Dlaczego?

Ks. Rafał Pokrywiński: Człowiek potrzebuje pouczenia i to takiego, które nie pochodzi z tego świata. Chleb zarówno materialny, jak i ideologiczny, pochodzący z tego świata rodzi przesyt i czasami niesie ryzyko skażenia. Ciągle zmieniająca się nauka, nie wspominając o dewaluacji słowa w socjologii i polityce, sprawia, że człowiek chce czegoś pewnego, z autorytetu. I tu wchodzi słowo Boże: tajemnicze, pociągające, a jednocześnie autorytatywne. Pan Bóg przez swoje słowo wezwał człowieka po upadku w raju do nawrócenia: „Gdzie jesteś Adamie?” – słyszymy w Księdze Rodzaju. Późnej wielokrotnie Bóg przemawia do pojedynczych ludzi i całych narodów, czego świadectwa znajdujemy w Piśmie Świętym.

Jakie są formy wspólnotowego i indywidualnego rozważania słowa Bożego?

Rozważanie słowa Bożego może odbywać się na wiele sposobów. Najważniejsze jest to, żeby sobie uświadomić, że słowo Boże to rzeczywistość teologiczna, czyli musi być rozumiana w całym systemie wiary. Nie wystarczy wziąć Pismo Święte i poczytać, choć to też może być pomocne. Trzeba unikać zasady sola scriptura, która twierdzi, że każdy może autorytatywnie interpretować słowo Boże w indywidualnej lekturze. Zresztą pojęcie słowa Bożego przekracza wyłącznie spisany tekst. Chrystus wypowiedział więcej słów niż znajdziemy w Ewangeliach. Potrzeba zatem słowa Bożego, które już padło na żyzną ziemię Kościoła i wydało plon w postaci doktryny wiary.

Co do prywatnych metod rozważania, to mamy różne. Ja osobiście polecam dwie: Lechio divina – znane od wielu stuleci medytacyjne rozważanie słowa Bożego wywodzące się ze kręgów zakonnych – oraz komentarze Ojców Kościoła. Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do czytania Pisma Świętego jako lectio continua, interpretując je w sensie literalnym. Chciałbym polecić odkrywanie dalszych sensów, zwłaszcza duchowych w lekturze dzieł Ojców. Niezwykle piękne są pod tym względem homilie Augustyna, Ambrożego i Jana Chryzostoma, które są wręcz utkane z licznych cytatów biblijnych. Dawniej na końcu dzieł teologicznych pojawiały się indeksy biblijne pokazujące, jak wiele fragmentów biblijnych dany autor wykorzystał. Z niektórych Ojców można złożyć wręcz całe Pismo Święte. Potrafili oni wydobyć z Biblii sens duchowy.

Coraz większe zainteresowanie wzbudzają Komentarze do Ewangelii i rekolekcje w Internecie, transmisje Mszy św. online, vlogi oraz inne formy przekazu. Czy są to dobre sposoby dotarcia z Dobrą Nowiną?

Dzisiaj słuchamy kazań na wiele sposobów. Najlepiej oczywiście słuchać ich co niedziela w kościele, bo towarzyszy temu łaska urzędu i miejsca. Później wiele z nich jest dostępnych w Internecie. Warto po nie sięgać, ponieważ głoszący są zwykle fachowo przygotowani i faktycznie się nad nimi trudzą, a poza tym niektórzy robią tak od wielu lat. Daje więc to gwarancję czegoś więcej niż własna refleksja. Ja sam chętnie słucham kazań dostępnych w Internecie i wiele im zawdzięczam, choć wobec niektórych głosicieli pozostaję krytyczny. Warto zatem, zwłaszcza jeśli słuchamy jednego źródła, skonsultować je ze swoim duszpasterzem.

CZYTAJ DALEJ

Dwaj pielgrzymi pokonają trasę z Częstochowy do Warszawy z portretem kard. Wyszyńskiego

2020-05-29 13:47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Twitter/Jasna Góra

W dziewięć dni dwaj pielgrzymi zamierzają pokonać trasę dorocznej pielgrzymki z Warszawy na Jasną Górę, wędrując w odwrotnym kierunku – z Częstochowy do stolicy. Pątnicy będą modlić się o rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego. Jego wielki portret będzie im towarzyszył w drodze.

O pielgrzymce, która wyruszyła w piątek sprzed pomnika Prymasa Tysiąclecia u stóp Jasnej Góry, poinformowali na Twitterze gospodarze częstochowskiego sanktuarium, ojcowie paulini.

Podczas dziewięciodniowej wędrówki pątnicy będą modlić się w intencji beatyfikacji kard. Wyszyńskiego, a także za ojczyznę i Kościół. Wysoki na dwa metry portret przyszłego błogosławionego powiozą na specjalnie przystosowanym do tego celu wózku. Nietypowa pielgrzymka to jedna z inicjatyw wpisujących się w planowaną niebawem beatyfikację prymasa.

W czwartek minęła 39. rocznica śmierci kard. Wyszyńskiego, którego beatyfikacja miała odbyć się 7 czerwca tego roku na placu Piłsudskiego w Warszawie. W końcu kwietnia zdecydowano jednak o jej bezterminowym zawieszeniu. Nowy termin zostanie ustalony i ogłoszony po ustaniu epidemii.

W nocy z czwartku na piątek na Jasnej Górze rozpoczęły się czuwania modlitewne poprzedzające beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Tę zainicjowaną przez metropolitę częstochowskiego modlitwę, która będzie powtarzana codziennie do 25 sierpnia, nazwano "Nocnym kołataniem do Matki Najświętszej u progu beatyfikacji". Nazwa modlitwy nawiązuje do słów Prymasa Tysiąclecia, który w zapiskach w 1981 r., na kilka tygodni przed śmiercią, zanotował je w odniesieniu do podjętej wówczas nocnej modlitwy o jego zdrowie.

Jasna Góra od wielu miesięcy przygotowuje się do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. M.in. co miesiąc odbywają się poświęcone tej postaci spotkania pod hasłem "Maryjna droga do świętości Stefana Kardynała Wyszyńskiego".

3 października ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret otwierający drogę do beatyfikacji prymasa. Jego proces beatyfikacyjny trwał 30 lat. Rozpoczął się w 1989 r., czyli osiem lat po jego śmierci. W styczniu ub. roku komisja lekarzy w watykańskiej kongregacji zatwierdziła dokumentację dotyczącą cudu. Następnie dekret zaakceptowała komisja teologów. Ostatnim etapem była ubiegłoroczna aprobata komisji kardynałów i biskupów. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych toczyło się też osobne postępowanie kanoniczne, zakończone w grudniu 2017 r. wydaniem dekretu o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia, podpisanego przez papieża.

Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli nad Bugiem. W 1920 r. wstąpił do seminarium duchownego we Włocławku. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1924 r. Objął wówczas wikariat przy katedrze włocławskiej, był też redaktorem naczelnym dziennika diecezjalnego. Następnie zaczął studiować prawo kanoniczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1929 r. uzyskał dyplom doktora prawa kanonicznego. Osiem lat później został członkiem Rady Społecznej przy prymasie Auguście Hlondzie. W latach niemieckiej okupacji na polecenie władz diecezji ukrywał się. Prowadził konspiracyjną akcję oświatową, pełnił obowiązki kapelana Armii Krajowej. Po wojnie powrócił do Włocławka. W 1946 r. został biskupem lubelskim, a dwa lata później – arcybiskupem gnieźnieńsko-warszawskim i prymasem Polski.

Aresztowany został we wrześniu 1953 r. Więziony był w kilku miejscach, m.in. w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim i w Komańczy. Wolność odzyskał w październiku 1956 r. i wrócił do Warszawy. Był inicjatorem Wielkiej Nowenny, czyli dziewięcioletniego programu odnowy moralnej narodu polskiego od 1957 do 1966 r., czyli tysiąclecia chrztu Polski. Brał udział w przygotowaniach i obradach Soboru Watykańskiego II, zainaugurował czuwania soborowe w Polsce w intencji obrad. W jego biografii podkreśla się, że w obliczu konfliktów społecznych stawał w obronie praw człowieka i narodu. We wrześniu 1978 r. pojechał z delegacją polskich biskupów do Niemiec, co było realizacją idei polsko-niemieckiego pojednania i przebaczenia.(PAP)

Autor: Marek Błoński

mab/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Myślę, że dla Maryi warto „stracić głowę”

2020-05-30 10:20

Archiwum

Myślę, że dla Maryi warto „stracić głowę” - mówi ks. Łukasz Preising

Kim dla mężczyzny jest Maryja? Jak budować męskość przez relację z Matką Boga? Czy to w ogóle możliwe? Na te i inne pytania odpowiada ks. Łukasz Preising z Towarzystwa Ducha Świętego. Zapraszamy na ostatnią, piątą rozmowę z cyklu #SpotkaniazMaryją.

Kim w życiu mężczyzny może być Maryja?

Maryja zawsze prowadzi do Jezusa, dlatego rozpocznę od spojrzenia właśnie na Niego. Gdy wchodzimy w rozważanie życia Jezusa, robimy to na podstawie Ewangelii. Zazwyczaj rozważamy jakieś fragmenty z czasu Jego działalności. Z przekazów ewangelicznych wiemy, że zanim to nastąpiło, Jezus prowadził zwyczajne, ukryte życie w Nazarecie, dorastając, ucząc się i pracując. W całym tym „zwyczajnym” okresie życia Jezusa była obecna Maryja i dalej, aż po Krzyż i Zmartwychwstanie, a potem jest obecna z uczniami. Słowo „obecna” jest tu bardzo ważne, gdyż Maryja nie jest po prostu gdzieś obok, ale jest aktywna - niosąc również ciężary codzienności związane z byciem przy Jezusie czy wręcz nosząc Go pod sercem. Wystarczy przypomnieć sobie czas po Zwiastowaniu; podróż do Betlejem, narodziny w grocie, Herod mordujący dzieci, ucieczka do Egiptu, a potem powrót do Nazaretu i właśnie ten zwyczajny czas Jej obecności.

Otóż poprzez chrzest życie Jezusa jest obecne w historii każdego chrześcijanina. A całe Jego życie jest naznaczone obecnością Jego Matki. Tak jak Bóg jest obecny w całym naszym życiu, tak również obecna jest przy nas jego Matka. I tutaj chciałbym przejść do odpowiedzi na pytanie: kim w życiu mężczyzny może być Maryja? Każdy mężczyzna potrzebuje w swoim życiu obecności kobiety, we wszystkich etapach swojej historii. Jako młody chłopiec potrzebuje czułej i pełnej życia mamy, później matki mądrej i słuchającej, potrzebuje również kobiety, która stanie się miłością jego życia, z którą założy rodzinę. Otóż, relacja z kobietą obecną w życiu mężczyzny, do której miłość ciągle wzrasta, jest potężną siłą, potężną motywacją do przekraczania granic, do wysiłku, do rezygnacji z siebie. Maryja, która jest piękna miłością, dobrocią, czułością i której obecność mężczyzna odkrywa w swoim życiu, staje się nie tylko obrończynią i pocieszycielką w trudnych sytuacjach, ale inspiracją dla serca mężczyzny, „osobową motywacją” do walki i miłości.

Z pewnością nosimy takie doświadczenie tego, jak bardzo mali chłopcy potrafią czynić piękne gesty miłości wobec swoich mam, nie wspominając o tym, czego potrafi dokonać zakochany chłopak wobec dziewczyny, czasami mówi się o takiej osobie, że „straciła głowę”. Maryja jest zawsze kochająca, zawsze piękna miłością, zawsze obecna, dlatego może być, jak by to artyści powiedzieli „muzą” życia dla mężczyzny. Myślę, że dla Maryi warto „stracić głowę”.

Jak mężczyzna, krocząc za wzorem Maryi, może nieść błogosławieństwo ludziom, do których idzie?

Niewątpliwie można by tu poruszyć wiele przestrzeni, ale to, co wydaje mi się tak bardzo istotne w dzisiejszych czasach i co jest, można powiedzieć, u początku relacji to uważność – słuchanie. Maryja jest uważna na słowa archanioła, to powoduje, że nie tylko idzie do Elżbiety, aby zobaczyć znak potwierdzający to, co Gabriel powiedział, ale ta uważność daje jej zdolność wczucia się w sytuację i potrzeby Elżbiety. Sytuacja powtarza się w Kanie. Maryja widzi, słucha, wczuwa się w to, co dzieje się podczas wesela. Ucząc się od Maryi i wchodząc z Nią w relacje mężczyzna, jeśli ma rodzinę, uczy się być uważnym na to, co dzieje się w rodzinie, staje się wrażliwy na potrzeby żony, dzieci. Słucha, widzi, jest czujny. Nie jest to tylko inteligentna spostrzegawczość, lecz uważność serca niezbędna, by wnosić szczęście w rodzinę, otoczenie, by wnosić Jezusa tam, gdzie się żyje.

Podobnie kapłan, aby nieść błogosławieństwo, musi najpierw „odbierać” sercem to co dzieje się wśród osób mu powierzonych. Muszę wiedzieć, gdzie i w co wchodzę z Jezusem. Uważność – szczególnie ważna, gdy tak wielu młodych ukierunkowuje swoją uwagę na „świat” wirtualny. Na rzeczywistość, która tak naprawdę nie jest życiem i go nie daje.

Co ksiądz, a także mężczyzna, może odkrywać dzięki Różańcowi?

W skrócie o Różańcu mówi się, że jest modlitwą kontemplacyjną. Kontemplujemy razem z Maryją, życie Jezusa. Ale to jest droga, środek. Ostatecznie to, co dla mnie jest najważniejsze, to, co odkrywam, to samo spotkanie na modlitwie z Jezusem i z Maryją. Różaniec staje się miejscem, w którym stajemy się sobie coraz bliżsi, w tym znaczeniu, że ja na tej modlitwie czynię kroki w kierunku zażyłości, ponieważ ze strony Jezusa i Maryi ta zażyłość jest zawsze. W różnych modlitwach, tak i w różańcu, o coś prosimy, coś rozważamy, uwielbiamy, ale ostatecznie chodzi o bycie z drugim. Na różańcu jestem właśnie z Maryją i jestem z Jezusem. Chodzi o dojście do momentu, kiedy największą radością jest samo spotkanie, samo przebywanie z tymi, których się kocha.

Ostatnio mamy coraz więcej propozycji dla mężczyzn, którzy chcą pogłębiać duchowość Maryjną. Są np. wojownicy Maryi, jest pierwszosobotni Różaniec dla mężczyzn przed kościołem św. Barbary w Krakowie. Skąd, zdaniem księdza, taki zwrot panów w kierunku Matki Bożej?

Pewnie, każdy mężczyzna odkrywający pobożność Maryjną ma swoją indywidualną drogę budowania relacji do Matki Bożej. Ale myślę, że ostatecznie pod tymi różnymi motywami, kryją się bardzo fundamentalne prawdy o życiu. Człowiek współczesnej cywilizacji zachodniej oderwał się od Boga, ale przez to i od życia. W takim sensie, że sama cywilizacja wydaje się nie nieść życia, jakby w dużej mierze nie zawierała w sobie tej wizji Boga, którą ma wobec człowieka i w ogóle stworzenia.

Współczesna cywilizacja odrywa od tego, co naturalne, zwykłe, proste, odrywa od Boga, od drugiego człowieka i stworzenia. W Maryi ludzie instynktownie, często nawet o tym nie wiedząc, odnajdują tę pierwotną prostotę, harmonię, poukładane relacje, odnajdują Życie pisane wielką literą. Maryja jest pełna łaski, to znaczy pełna Bożej obecności, pełna Ducha Świętego a Duch Święty doprowadza dzieło Chrystusa do końca, stwarza nas na nowo, wszystko odnawia w nas i w stworzeniu, tak że stajemy się podobni do Jezusa, a tego pragnie Maryja. Ona chce naszego spotkania z Duchem Świętym.

Jak Maryja i Duch Święty zdaniem księdza współdziałają w dziele nowej ewangelizacji?

Odpowiadając, nawiążę tutaj do wcześniejszego pytania, trochę dopowiadając. Dlaczego taki wzrost pobożności Maryjnej wśród mężczyzn? Myślę, że chodzi tu też o konkret. Maryja ewangelizowała prostymi środkami, ale bardzo skutecznymi: idzie napełniona Duchem Świętym do Elżbiety i z miłością służy, w zwykłym domu, w zwyczajnej rodzinie. Nowa ewangelizacja musi zacząć się od domów, od prostej przemiany serca domowników. Maryja daje mężczyźnie do ręki konkret. Właśnie w tej konkretnej posłudze miłości widać to jak niesamowicie działa Duch Święty. Bogu chodzi o konkretną przemianę serca. „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała” (Ez 36, 26-27). Serce z ciała, żyjące, to serce pełne Ducha, które jest również otwarte na nowe, kreatywne i konkretne formy okazywania miłości i miłosierdzia.

Czy mężczyzna może budować swoją męskość poprzez rozwijanie relacji z Maryją? Jak to zrobić?

Powiem krótko. Każdy mężczyzna dojrzewa, wzrasta do świętości przy kobietach mądrych, dojrzałych, świętych. Również kobieta, mając blisko siebie dojrzałych, odpowiedzialnych, świętych mężczyzn będzie wzrastać, dojrzewać, kwitnąć. Nie oznacza to, że ktoś, kto nie miał dobrych wzorców lub związał się z kimś niedojrzałym nie będzie wzrastał, będzie to dla tej osoby zwyczajnie trudniejsze. Chodzi tu o ogólną zasadę: dojrzewamy lepiej wśród ludzi mądrych, świętych, dojrzałych. Maryja jest najpiękniejszą i najmądrzejszą Kobietą, świętą, pełną łaski, z największym życiowym doświadczeniem. Jest Matką umiejącą doradzić i poprowadzić. Przy Niej każdy mężczyzna może dojrzewać właśnie jako mężczyzna.

Jak, księdza zdaniem, św. Józef kochał Maryję w codzienności? Czego możemy się nauczyć od świętych małżonków?

Życie Świętej Rodziny było zwyczajne w sensie ich codziennych zadań, aktywności. Trzeba powiedzieć, że życie Maryi i Józefa było skoncentrowane na Jezusie. To On był centrum ich życia. Można powiedzieć, że będąc prawdziwym małżeństwem, byli jednocześnie osobami autentycznie konsekrowanymi dla Boga. Wybranymi dla i ze względu na Jezusa. Jednocześnie i właśnie z tego względu, że życie świętego Józefa koncentrowało się wokół Jezusa, dlatego też w sposób najpiękniejszy potrafił on obdarować swoją Małżonkę miłością. Miłością, której źródłem był właśnie Jezus. Można powiedzieć, że Józef i Maryja przeżywali najpiękniejszą miłość małżeńską. Gdybym miał powiedzieć, jak św. Józef kochał Maryję w codzienności, to powiedziałbym, że autentycznie, z zaangażowaniem i prawdziwie. Nie chodzi tu o to, co robił konkretnie, lecz, że robił to autentycznie, prawdziwie i z miłością, bo Jezus był prawdą i miłością życia Józefa, dlatego Maryja była miłością życia Józefa. Nie da się tego oddzielić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję