Reklama

Polska

Czy pogrzeb abp. Paetza posłuży do oczyszczenia Kościoła poznańskiego?

- Jestem przekonany, że sytuacja, w której znaleźliśmy się dzisiaj, posłuży do oczyszczenia Kościoła poznańskiego – zadeklarował abp Stanisław Gądecki w poniedziałek 18 listopada, bezpośrednio po pogrzebie abp. Juliusza Paetza, który został pochowany nie w katedrze, lecz na parafialnym cmentarzu na poznańskiej Starołęce.

[ TEMATY ]

Poznań

nadużycia seksualne

wikipedia.org

A skoro słowa te padły podczas briefingu prasowego tuż po zakończeniu ceremonii pogrzebowej zmarłego 15 listopada abp. Paetza, oznacza to, że metropolita poznański wyraża nadzieję, że zarówno odejście jak i taka właśnie forma pochówku arcybiskupa seniora posłuży do zabliźnienia rany, jaka od 17 lat dzieli Kościół poznański. Przypomnijmy, że formuła pogrzebu abp. Petza była absolutnie wyjątkowa, nie stosowana niemal nigdy w Kościele. Zmarłemu metropolicie – zgodnie z prawem kanonicznym - przysługuje przywilej pochowania w kościele katedralnym. A uroczystości pogrzebowe są nadzwyczaj uroczyste, trwają kilka dni, towarzyszą im mowy podnoszące zasługi zmarłego, uczestniczy w nich duchowieństwo i przedstawiciele zakonów, biskupi z innych diecezji, miejscowe władze oraz licznie zgromadzeni wierni, w tym delegacje działających w diecezji ruchów i stowarzyszeń apostolskich.

Tymczasem uroczystości pogrzebowe śp. abp. Paetza – jak zaznaczono w komunikacie Kurii wydanym już w kilka godzin po śmierci – miały się odbyć się „w formie ściśle prywatnej” w katedrze poznańskiej. I tak się też stało. Daty i godziny pogrzebu publicznie nie ogłoszono. Mszy pogrzebowej 18 listopada o ósmej rano przewodniczył abp Gądecki, ale bez homilii, tylko z jego wprowadzeniem na początku, a wzięli z niej udział miejscowi biskupi, niewielka reprezentacja duchowieństwa, głównie rocznikowi koledzy zmarłego i rodzina. Nie było szerszej reprezentacji wiernych ani też dziennikarzy, gdyż przy wejściu do katedry czuwali ochroniarze. Natychmiast po zakończeniu mszy trumna z doczesnymi szczątkami zmarłego została przewieziona na parafialny cmentarz w poznańskiej Starołęce, gdzie został złożony w rodzinnym grobie. Władze kościelne na cmentarzu reprezentował biskup pomocniczy poznański Szymon Stułkowski. Nie było uroczystych przemówień, tylko modlitwy przewidziane w liturgii pogrzebowej.

Forma pochówku dowodem winy

Taka forma „ściśle prywatnych” uroczystości pogrzebowych, ograniczonych do minimum, oraz brak pochówku arcybiskupa w katedrze, stanowić może dowód, że na zmarłym ciążą poważne i potwierdzone zarzuty. Te, które legły u podstaw dymisji abp. Juliusza Paetza z urzędu metropolity poznańskiego, przyjętej przez Jana Pawła II w marcu 2002 r. Wiemy, że dymisję metropolity poprzedziła wizytacja specjalnej komisji Stolicy Apostolskiej w Poznaniu, z ks. Antonim Stankiewiczem, dziekanem Roty Rzymskiej na czele. Zadaniem komisji było zbadanie wiarygodności zarzutów o molestowanie seksualne kleryków i księży, stawianych wówczas abp. Paetzowi oraz sporządzenie raportu na ten temat. Jednocześnie z przyjęciem dymisji abp. Paetza Stolica Apostolska zakazała mu przewodniczenia publicznych uroczystości liturgicznych, co potwierdził osobiście Jan Paweł II.

Reklama

Sprawa Paetza przyczyną podziałów

Decyzje te nie rozwiązały jednak problemów jakie zaistniały w Kościele poznańskim na skutek nagannych zachowań abp. Paetza. On sam konsekwentnie twierdził, że jest niewinny i nigdy nie przyznał się publicznie do zarzucanych mu czynów, ani nie przeprosił za nie. Powodowało to narastające podziały na terenie archidiecezji, gdyż jedni dawali wiarę informacjom o nagannych zachowaniach abp. Paetza, a inni trzymali jego stronę. Dochodzącym do opinii publicznej świadectwom Kościół nigdy nie zaprzeczył, a jednocześnie czyniący ustalenia w tej sprawie nie wycofali się ze swoich oskarżeń.

Stolica Apostolska nie podała publicznie informacji o przyczynach dymisji arcybiskupa Paetza w 2002 r., a tylko ona była kompetentna je udzielić. Nie leżało to natomiast w kompetencjach jego następcy, którym został abp. Stanisław Gądecki.

Sytuację dodatkowo utrudniał fakt, że abp Paetz pojawiał się na niemal wszystkich kościelnych uroczystościach na terenie archidiecezji poznańskiej oraz uroczystościach o charakterze ogólnopolskim. Rodziło to zrozumiałe napięcia i liczne komentarze.

Reklama

Aby uzdrowić tę sytuację, w 2013 r. – na prośbę abp. Stanisława Gądeckiego - sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Tarcisio Bertone zachęcił abp. Paetza do „życia w odosobnieniu, do przemyśleń i modlitwy”. Decyzję tę powtórzył i upublicznił w 2016 r. nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore – u progu obchodów 1050-lecia chrztu Polski.

Choć te wszystkie ograniczenia nakładane na abp. Paetza powinny być interpretowane jako dowód jego winy, część wiernych oraz duchowieństwa archidiecezji poznańskiej wciąż w nią nie wierzyła, tym bardziej, że sam zainteresowany aż do momentu śmierci podtrzymywał wersję o swej niewinności. Można było mówić o „niewyleczonej, ropiejącej ranie”, która zatruwała atmosferę lokalnej społeczności kościelnej.

Takie świadectwo dają również sygnatariusze ostatniego apelu do abp. Gądeckiego ws. pochówku abp. Paetza. „Pomimo oczekiwań wiernych i duchowieństwa sprawa pozostała ukrywana, nieustannie zatruwając nasz Kościół, odbierając mu wiarygodność oraz zaufanie, siejąc niepewność i podziały wśród wiernych i duchowieństwa. Dochodzi do dramatycznych sytuacji i sporów wewnątrz wspólnoty Kościoła, pojawia się poczucie braku szczerości i transparentności, które należy powstrzymać” – czytamy w dokumencie.

Wobec śmierci i pogrzebu

Wiadomo było, że szczególnego przemyślenia i przygotowania właściwej strategii wymagał zbliżający się nieuchronnie moment śmierci arcybiskupa seniora, a przede wszystkim przygotowanie uroczystości pogrzebowych. Wydaje się, że archidiecezja poznańska była na to przygotowana, o czym świadczy wydanie komunikatu 15 listopada – zaledwie w kilka godzin po śmierci abp. Paetza - informującego, że pogrzeb będzie mieć charakter „ściśle prywatny”. Osobny akapit dotyczył miejsca pochówku zmarłego, o którym jednak nie ma precyzyjnej informacji, ale które miało być ustalone „na drodze konsultacji ze Stolicą Apostolską i Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz z rodziną zmarłego”. Wiadomo, że konsultacji na tak wysokim szczeblu a równocześnie z rodziną nie da się dokonać natychmiast, a zatem decyzje te prawdopodobnie zapadły wcześniej.

A skoro nie ma tam mowy o katedrze jako o miejscu pochówku, a jest mowa o miejscu ustalonym w wyniku konsultacji ze Stolicą Apostolską i rodziną zmarłego, można było się domyślać, że chodzi o pochowanie zmarłego gdzie indziej. Sprawa nie była jednak jasna i dopuszczała interpretację, że zmarły metropolita będzie pochowany w katedrze.

Przywołany w komunikacie archidiecezji poznańskiej kan. 1242 Kodeksu Prawa Kanonicznego stanowi, że „w kościołach nie wolno grzebać zmarłych, chyba że chodzi o Biskupa Rzymskiego, kardynałów lub biskupów diecezjalnych, również emerytowanych, którzy powinni być chowani we własnym kościele”.

Ks. prof. Piotr Majer, kierownik Katedry Prawa o Kościelnej Misji Nauczania i Uświęcania na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, komentując dla KAI ten kanon, przypomina, że możliwość pochówku biskupa w kościele katedralnym stanowi jeden z wyjątków od zawartego w nim generalnego zakazu grzebania ciał w kościołach. A tradycyjnie pochówki kardynałów, biskupów diecezjalnych i zrównanych z nimi duchownych są nazywane przez komentatorów „sepolture privilegiate”, a więc traktowane są jako przywilej.

- Choć czysto językowa interpretacja kanonu wskazywałaby, że istnieje obowiązek pochówku biskupa w kościele katedralnym (in propria ecclesia sepeliendis), nie jest to nakaz bezwzględny. W innych dokumentach kościelnych dopuszcza się bowiem możliwość pochowania biskupa diecezjalnego (lub emerytowanego biskupa diecezjalnego) gdzie indziej, zgodnie z jego własnym życzeniem wyrażonym za życia (np. w testamencie) lub ze względu na inne okoliczności (np. decyzję Stolicy Apostolskiej) – wyjaśnia ks. prof. Majer. Dodaje, że biskup, który zrzekł się danej stolicy, winien być pogrzebany w kościele katedralnym swojej ostatniej diecezji, chyba że sam postanowi inaczej. Wyjaśnia, że także do biskupów ma zastosowanie przepis kan. 1180 § 2: każdemu wolno wybrać cmentarz pogrzebania, jeżeli tylko nie zabrania tego prawo.

Tak więc prawo kościelne nie zobowiązuje do pochówku biskupa diecezjalnego w jego katedrze, ale na skutek innych przyczyn, np. testamentu zmarłego bądź w drodze konsultacji ze Stolicą Apostolską może to zostać zmienione.

I z tego prawa skorzystał abp. Gądecki podejmując decyzję, że miejscem pochówku zmarłego abp. Paetza będzie jego rodzinny cmentarz parafialny w Poznaniu na Starołęce. W ten sposób pozbawił go specjalnego przywileju, na który mogą liczyć biskupi diecezjalni. Jedyną podstawą takiej decyzji – oprócz testamentu zmarłego, którego nie znamy – mógł być fakt zarzutów, ciążących na zmarłym. Pierwsze, ale nie potwierdzone oficjalnie, informacje o tym, że abp Paetz ma być pochowany na cmentarzu parafialnym, KAI uzyskała już w dniu śmierci arcybiskupa, w piątek rano.

Jednak niestety wydany w tym samym dniu komunikat archidiecezji poznańskiej nie stawiał „kropki nad i” co do miejsca pochówku - i było to poważnym błędem. Stąd wielu komentatorów, sięgając do kanonu 1242 KPK uznało, że tym miejscem ma być poznańska katedra. Przekonanie to nie zostało publicznie zdementowane aż do momentu pogrzebu. Jeszcze w niedzielę późnym wieczorem w Radio Poznań ks. Mirosław Tykfer, redaktor naczelny „Przewodnika katolickiego”, wyrażał przekonanie o pochowaniu abp. Paetza w katedrze oraz uzasadniał wybór katedralnych krypt jako miejsca odpowiedniego.

Nic dziwnego, że sprawa ta wywołała niepokój i zgorszenie wśród tych, którzy uważali, że śp. arcybiskup w żadnym wypadku nie powinien spocząć w kryptach katedry – tuż obok polskich władców i prymasów. Taka była geneza apelu podpisanego przez duchownych, przedstawicieli poznańskiej inteligencji, naukowców, ludzi biznesu, dziennikarzy, a nawet niektórych członków Rady Społecznej metropolity poznańskiego. Został on wręczony poznańskim biskupom w niedzielę 17 listopada po południu. Sygnatariusze prosili, by miejscem pochówku abp. seniora Juliusza Paetza nie była katedra. Wyjaśniali, że gdyby zmarły został pochowany w katedrze, odebrane to zostałoby jako jego „rehabilitacja i uniewinnienie”. Postulowali również publiczne zakomunikowanie rozwiązania, jakie w sprawie zmarłego podjęła Stolica Apostolska doprowadzając do jego dymisji z urzędu metropolity poznańskiego w 2002 r.

W niedzielę po południu pojawiły się w mediach społecznościowych nieoficjalne informacje, że ceremonia pogrzebowa odbędzie się w katedrze w poniedziałek 18 listopada o 8 rano. Tak się też stało. Zaraz po mszy trumnę przewieziono na cmentarz parafii św. Antoniego na poznańskiej Starołęce. Ciało abp. Paetza spoczęło w rodzinnym grobie.

Abp. Stanisław Gądecki o godz. 10. zwołał krótki briefing prasowy, podczas którego oficjalnie poinformował, że rano miała miejsce Msza św. pogrzebowa w katedrze poznańskiej, a „miejscem pochówku abp. seniora będzie cmentarz parafialny rodziny zmarłego na poznańskiej Starołęce”. Ponadto, w „trosce o jedność Kościoła” prosił wszystkich wiernych o to, aby „strzegli samych siebie i byli bez grzechu”.

Oświadczenie to zostało także przekazane na piśmie i zawierało również krótką informację o dymisji abp. Paetza w 2002 r. oraz zakazów nakładanych nań odnoście publicznych wystąpień.

Na zakończenie abp Gądecki wyraził przekonanie, że „sytuacja w której znaleźliśmy się dzisiaj, posłuży do oczyszczenia Kościoła poznańskiego”.

Warunki oczyszczenia

Co zatem warto zrobić, aby „oczyszczenie” mogło się dokonać? Zasadniczą sprawą we wszystkich sytuacjach kryzysowych jakie przezywa Kościół, jest jasność przekazu i dążenie do ujawnienia prawdy. Samo pozbawienie zmarłego metropolity prawa do pochówku w katedrze, dla szerokiej publiczności nie będzie wystarczającym potwierdzeniem jego winy, tym bardziej w sytuacji gdy większość mediów interpretuje tę decyzję jako podjętą na skutek nacisku ze strony sygnatariuszy apelu.

Wydaje się, że pierwszym warunkiem czyszczenia winno być oficjalne i publiczne zakomunikowanie czy abp Paetz faktycznie był winny i na czym konkretnie polegały jego przewinienia, prowadzące do dymisji z urzędu w 2002 r. jak również późniejszych zakazów udziału w publicznych ceremoniach i zachęty do życia w odosobnieniu. Tylko w ten sposób mogą zostać przecięte istniejące spekulacje.

- W tak publicznej sprawie potrzebna jest „publiczna spowiedź”. Nazwę to ogólnie „pokutą” – mówi w rozmowie z KAI ks. Daniel Wachowiak, proboszcz parafii pw. NMP Wniebowziętej w Piłce, który jest jednym z sygnatariuszy apelu do abp. Gądeckiego w sprawie pochówku abp. Paetza. Duchowny dodaje, że zawsze warunkiem pokuty jest najpierw wyznanie prawdy i dopiero wtedy „podzielony Kościół poznański można pojednać”. A jest to możliwe – jak podkreśla - tylko przez publiczne i oficjalne ukazanie faktów dotyczących sprawy zmarłego abp. Paetza. „A po wyznaniu win, mieć miejsce winno przeproszenie i zadośćuczynienie. Jest to proces niełatwy, ale potrzebny, aby Bóg mógł błogosławić archidiecezji” - wyjaśnia.

Podobnie rzecz ujmuje ks. Mirosław Tykfer, redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego” (tygodnika archidiecezji poznańskiej), który jest zdania, że „oczyszczenie wymaga kryterium prawdy jako podstawowej zasady w zakresie działania instytucji kościelnych i ich komunikacji ze społeczeństwem”. Dlatego właśnie „opinia publiczna ma prawo poznać powód, dla którego Watykan przyjął rezygnację abp. Juliusza Paetza ze stanowiska metropolity poznańskiego”.

Podkreśla przy tym, że „prawda nie może być jednak oddzielona od miłości, czyli od szacunku i ochrony dobrego imienia wszystkich zaangażowanych osób”. Dlatego – jak podkreśla - opinia publiczna nie musi zostać poinformowana o wszystkich faktach związanych ze sprawą zmarłego abp. Juliusza Paetza, bowiem niektóre z nich mogą naruszać dobre imię osób poszkodowanych.

Kolejnym elementem oczyszczenia, a zarazem pojednania jest zawsze słowo „przepraszam”. A skoro przez 17 lat od postawienia mu zarzutów abp Paetz nikogo publicznie nie przeprosił, jego odejście umożliwia dokonanie tego przez Kościół poznański. Taką formułę przeprosin – za grzechy i przewinienia zaistniałe we wspólnocie Kościoła – wypowiedział św. Jan Paweł II w okresie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Podobnie w tym samym roku postąpił Prymas Polski, kard. Józef Glemp.

Ks. Tykfer dodaje ponadto, że „opinia publiczna ma też prawo usłyszeć słowo „przepraszam” ze strony tych, którzy w tamtym czasie mieli wystarczającą wiedzę na temat niewłaściwych działań abp. Juliusza Paetza, ale publicznie lub przed władzą kościelną zaświadczali o całkowitej jego niewinności lub wywierali nacisk na innych, aby taką opinię potwierdzili”.

Tym bardziej wydaje się to uzasadnione, że obecnie, także w Polsce, pomoc ofiarom staje się jednym z priorytetów działania Kościoła. Dowodem jest powołanie przez Konferencję Episkopatu Polski Fundacji Świętego Józefa, która będzie ośrodkiem solidarności i różnorodnej pomocy ofiarom seksualnego molestowania jakie miało miejsce na terenie kościelnym. Choć działania fundacji dotyczyć będą osób, które zostały skrzywdzone jako małoletnie bądź bezradne, to - poprzez szerszą analogię – wobec ofiar abp. Paetza można pójść w tym właśnie kierunku.

2019-11-23 16:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poznań: obchody 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II z kard. Dziwiszem

Kardynał Stanisław Dziwisz będzie gościem obchodów z okazji 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II w Poznaniu. Mszę św. z najstarszej katedry na ziemiach polskich transmitować będzie Telewizja Polonia.

Eucharystii będzie przewodniczył abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski z okazji rocznicy urodzin Papieża zaprosił do Poznania wieloletniego osobistego sekretarza Papieża-Polaka. Podczas uroczystości transmitowanej w telewizji i w internecie kard. Dziwisz wygłosi homilię.

Karol Wojtyła wielokrotnie uczestniczył w uroczystościach kościelnych w katedrze poznańskiej. W 1983 r. Ojciec Święty spotkał się w tej świątyni z duchowieństwem archidiecezji poznańskiej.

Uroczysta Msza św. odbędzie się w niedzielę 17 maja o godz. 13.00.

CZYTAJ DALEJ

Mama, która przebaczyła

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 15

[ TEMATY ]

świadectwo

Krzysztof Tadej

Franciszka Strzałkowska – mama o. Zbigniewa Strzałkowskiego, błogosławionego z Pariacoto

Siedzieliśmy przy stole. W rękach pani Franciszka trzymała różaniec. Zobaczyłem w jej oczach ból. Za chwilę miała mówić o synu, który został zamordowany. To, co później usłyszałem, świadczy o jej świętości.

Franciszka Strzałkowska mieszkała w Zawadzie k. Tarnowa. Razem z mężem zajmowała się małym gospodarstwem rolnym. Państwo Strzałkowscy mieli trzech synów: Bogdana, Andrzeja i Zbigniewa. Ostatni z nich chciał zostać kapłanem. Franciszka Strzałkowska wspominała: – Dobrym dzieckiem był. Posłusznym. Chodził do kościoła. Był lektorem, ministrantem. Szanował ludzi starszych, nauczycieli. Dużo się modlił.

Zbigniew Strzałkowski w 1979 r. wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Pragnął naśladować św. Franciszka i Maksymiliana Kolbego. Był niezwykle utalentowany. Po święceniach został wicerektorem Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy. W 1988 r. wyjechał na misję do Peru. Pani Franciszka była zaniepokojona: – Mówiłam, że tam może być różnie. Zawsze się modliłam, żeby wytrwał, był dobrym kapłanem i żeby nic się tam nie stało – podkreśliła.

Syn pani Franciszki pojechał do Peru razem z o. Jarosławem Wysoczańskim. Zamieszkali w Pariacoto – małej, biednej miejscowości w peruwiańskich Andach. Rok później dołączył do nich o. Michał Tomaszek. Zbigniew Strzałkowski pisał do rodziny uspokajające listy. Nie chciał, żeby ktoś z bliskich dowiedział się o jego codziennych problemach. A tych nie brakowało. Parafia, którą objęli polscy misjonarze, była ogromna. Jej obszar można porównać z terenem, jaki zajmuje przeciętna polska diecezja. Znajdowały się tam siedemdziesiąt trzy wsie. Niektóre położone prawie 4 tys. m n.p.m. Polscy zakonnicy do wielu miejsc musieli dojeżdżać konno. Podróż do najdalszej wsi zajmowała 24 godziny.

Obok trudnych warunków problemem była działalność lewicowej terrorystycznej organizacji Świetlisty Szlak. Terroryści zamierzali wywołać rewolucję przy pomocy niezadowolonych mieszkańców wsi i miasteczek. Napadali na posterunki policyjne, podkładali ładunki wybuchowe. W Pariacoto większość ludzi nie popierało tych działań. Uczestniczyli w Mszach św., podziwiali Polaków, których życie wypełniały modlitwa, katechezy i organizowanie pomocy dla innych. To nie podobało się terrorystom. 9 sierpnia 1991 r. zostali przez nich zastrzeleni o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski. Ojciec Jarosław Wysoczański przeżył – w tym czasie był w Polsce.

W 2015 r., przed beatyfikacją polskich zakonników, realizowaliśmy film pt. Życia nie można zmarnować. W Zawadzie mama Zbigniewa mówiła, że wiadomość o śmierci syna całkowicie zmieniła jej życie: – Żyje się, bo się żyje, ale już nic nie cieszy. Pozostał ból. Pocieszenie można znaleźć tylko u Pana Boga i Matki Najświętszej. I dodała: – Mordercy za to, co zrobili, odpowiedzą przed Panem Bogiem. Niech to już Pan Bóg osądzi, a ja nie mam pretensji. Ani jednej złej myśli na nich.

Przed śmiercią Franciszka Strzałkowska udzieliła ostatniego wywiadu. Brat Jan Hruszowiec, promotor kultu męczenników, zanotował słowa tej świętej kobiety: „Trzeba się pogodzić z losem i po prostu przebaczyć. Nie życzę nikomu nic złego, nawet tym zabójcom. Nie czuję żadnego żalu w sercu do morderców, tylko przebaczenie. I życzę każdemu, żeby umiał przebaczyć, bo jak się żyje z darem przebaczenia, to się żyje piękną miłością”. Franciszka Strzałkowska zmarła w 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Powstał utwór dla mam od kieleckich artystów

2020-05-26 19:31

[ TEMATY ]

Dzień Matki

diecezja kielecka

TD

Anna Zielińska-Brudek

Z okazji Dnia Matki kieleccy artyści przygotowali prezent dla wszystkich mam. Wiersz kieleckiej poetki - Anny Zielińskiej-Brudek, zatytułowany „Nie gaś światła, matko” zinterpretował doświadczony aktor i pedagog teatru, Lech Sulimierski.

Poetka słowo „matka” uważa za najpiękniejsze, począwszy od Matki Boga, przez matkę –rodzicielkę, po matkę –ziemię.

- Każda z nich wprowadza nas w świat, świat, który ciągle zadziwia, otwiera nasze serca i pomaga poznać to co nieznane – mówi „Niedzieli” poetka.

Matka to także opoka w chwilach zagrożenia, a takich doświadczamy obecnie.

- Dziś, kiedy zmagamy się z niepokojem, potrzeba nam pokory. Szukamy ucieczki, bo pojawił się „jeden kamyk za dużo, obcy w ciemności uśpiony”. W takich chwilach objawia się nam jedyny najpiękniejszy obraz matki, który nam pomaga przetrwać bez względu na to, czy jest z nami czy już jej brak – uważa Anna Zielińska – Brudek.

Muzykę do wiersza skomponował Marcin Janaszek, kierownik Działu Animacji i Edukacji Kulturalnej Wojewódzkiego Domu Kultury. Powstał specjalny klip.

Utwór jest dzisiaj emitowany przez regionalne rozgłośnie i media.

Anna Zielińska-Brudek wydała kilka tomików poezji, m.in.: „Gorzkie owoce”, „Tymczasowi”, „W oknie zaufania”, „Ugina się dzień”. Jest współredaktorką książek: „Duszpasterstwo policyjne” oraz „Policjanci wczoraj i dziś”. Jej tekst „W jesienne wykopki zdarzył się cud” ukazał się w książce „Dzień pierwszy. Wspomnienia”, w której 300 osób z kraju i ze świata odtworzyło własne przeżycia o wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża. Pracowała m.in. jako dziennikarka i jako oficer policji w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję