Reklama

Święci i błogosławieni

Andrzej Grajewski: Prymas Wyszyński wobec Kościoła na Wschodzie, nieznana karta jego biografii

W posłudze kard. Stefana Wyszyńskiego pomoc dla represjonowanego Kościoła w Związku Sowieckim zajmowała ważne miejsce - stwierdza w rozmowie z KAI dr Andrzej Grajewski. Znany historyk Kościoła ujawnia najnowsze wyniki swoich badań, które odsłaniają nieznaną dotąd kartę z życia Prymasa Tysiąclecia. Punktem wyjścia do rozmowy była publikacja tekstu dr. Andrzeja Grajewskiego pt. "Strażnik wiary na Kresach. Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński wobec Kościoła na terenach Związku Sowieckiego. Rekonesans badawczy."

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Archidiecezja łódzka

Kard. Stefan Wyszyński w Łodzi

Dr Andrzej Grajewski: W posłudze kard. Stefana Wyszyńskiego pomoc dla represjonowanego Kościoła w Związku Sowieckim faktycznie zajmowała ważne miejsce. Powiedziałbym, że czuł się on duchowo związany z katolikami na Wschodzie, czuł się niejako strażnikiem Kościoła na Wschodzie. Dodałbym, że to zaangażowanie było ważną częścią misji Prymasa, realizowanej w poczuciu odpowiedzialności nie tylko za Kościół w Polsce, ale także za Kościół powszechny.

Musimy pamiętać, że Kościół katolicki na całym ogromnym obszarze dawnego Związku Sowieckiego (poza Litwą, Łotwą i w niewielkim zakresie zachodnimi regionami Białorusi i Ukrainy) nie posiadał niczego i organizacyjnie nie istniał. W czasach komunistycznych na rozległym terenie europejskiej części Rosji były czynne tylko dwa kościoły katolickie: w Moskwie i Leningradzie.
Aktywność kard. Wyszyńskiego wobec Kościoła na Wschodzie była realizowana na kilku obszarach: tajnych święceń kapłańskich oraz biskupich, zbieraniu i przekazywaniu Stolicy Apostolskiej informacji o sytuacji Kościoła w Związku Sowieckim oraz stałych zabiegach u kolejnych papieży oraz ich najbliższych współpracowników, aby ten obszar nigdy nie przestał funkcjonować w świadomości Kościoła powszechnego i jego najwyższych pasterzy.

- Działalność tę – jak możemy się domyślać – prymas Wyszyński prowadził w sposób tajny, nie opisując jej. Zatem w oparciu o jakie źródła historyk może tę działalność Księdza Prymasa odtworzyć?

- To prawda, że historyk staje przed poważnym wzywaniem wynikającym z braku źródeł, gdyż działania Prymasa prowadzone były w głębokiej tajemnicy. Podstawowym źródłem pozostają notatki samego kard. Wyszyńskiego. Dopiero analiza dokumentów wytworzonych przez KGB, która tę aktywność Prymasa obserwowała, pozwoli na pełniejszą ocenę tej działalności. Kluczowe znaczenie mają zapewne także dokumenty zgromadzone w Tajnym Archiwów Watykańskim, ale ta dokumentacja dotąd jest niedostępna. Jeśli więc chodzi o badania, to jesteśmy dopiero na samym początku.

- Na jakiej podstawie prawnej Prymas Polski mógł angażować się na terenie Związku Sowieckiego? Jeśli chodzi o specjalne pełnomocnictwa papieskie, które otrzymał od Piusa XII kard. August Hlond a następnie uzyskał je kard. Wyszyński, to w powszechnej świadomości dotyczyły one ziem zachodnich, poniemieckich. Czy obejmowały one również katolików na Wschodzie?

- Nie znamy żadnego dokumentu Stolicy Apostolskiej, który jednoznacznie precyzowałby zakres kompetencji Prymasa Polski jako legata papieskiego wobec katolików obrządku łacińskiego w Związku Sowieckim. Zwłaszcza, że na Litwie i Łotwie działali legalni biskupi, chociaż najczęściej mający status administratorów apostolskich, a nie ordynariuszy. Formalnie zwierzchnikiem wszystkich kapłanów katolickich obrządku łacińskiego na terenach Związku Sowieckiego, poza Litwą i Łotwą był biskup Rygi. W Rydze działało także jedyne seminarium duchowne, gdzie kształcili się klerycy spoza Litwy i Łotwy.
Jednak Notatki Prymasa ujawniają, że w 1957 r. otrzymał od papieża Piusa XII szczególne uprawnienia „facultates specialissime” dotyczące także katolików obrządku łacińskiego żyjących na terenie Związku Sowieckiego. Więcej szczegółów zawiera informacja zapisana w „Pro memoria” z 12 stycznia 1977 r. Prymas pisząc o tych uprawnieniach notuje, iż były bardzo szerokie: „Szły one rzeczywiście bardzo daleko, aż do zawieszenia w czynnościach Biskupa Ordynariusza, gdyby tego dobro Kościoła wymagało. Dzięki Bogu nie musiałem nigdy do tego się odwoływać. Papież Pius XII udzielił mi tego uprawnienia ustnie, bez obowiązku tłumaczenia się przed kimkolwiek, tylko przed Nim, lub Jego Następcą. To samo dotyczyło konsekracji Biskupa, w razie istniejących przeszkód politycznych i istotnej potrzeby Kościoła”.
Uprawnienia nadzwyczajne były Prymasowi Polski przedłużane przez kolejnych papieży. W październiku 1978 r. przed audiencją u Jana Pawła II zapisuje, że poprosi go o konfirmację uprawnień z 1957 r., gdyż jego zdaniem „są one jeszcze potrzebne”. 26 października 1978 r. zostały mu one przyznane po raz kolejny.

- Co konkretnie Prymas robił, w jaki sposób pomagał temu Kościołowi. Przecież nie mógł pojechać do ZSRR?

- Przede wszystkim święcił kapłanów. Szczególnie trudna była wówczas sytuacja na Ukrainie. Od czasu przymusowego wyjazdu abp. Eugeniusza Baziaka, metropolity lwowskiego, nie było tam żadnego biskupa. W tej sytuacji Prymas poprosił Stolicę Apostolską o możliwość dokonania tajnych święceń biskupich. Zgodę na to otrzymał od Jana XXIII w 1962 r. Wybór osoby pozostawiono Prymasowi Polski. On zdecydował, aby sakry biskupiej udzielić ks. Janowi Cieńskiemu, wikariuszowi generalnemu archidiecezji lwowskiej. Ks. Cieński przybył więc do Polski pod pretekstem odwiedzin brata żyjącego w Krakowie. Wyszyński udzielił mu sakry biskupiej 30 czerwca 1967 roku, w prywatnej kaplicy prymasów Polski w Gnieźnie.
Tajnie wyświęcony biskup miał uprawnienia sufragana (biskupa pomocniczego) archidiecezji lwowskiej. Jego konsekracja miała poważne konsekwencje. Choć bp Cieński nie powiadomił władz sowieckich o swych święceniach, to zdołał tajnie wyświęcił grupę kapłanów. Warto dodać, że z posługi nielicznych kapłanów rzymskokatolickich na Ukrainie, m.in. bp. Cieńskiego korzystali także wierni obrządku greckokatolickiego, którzy przystępowali do sakramentów i uczestniczyli w katechezie w świątyniach obrządku łacińskiego w wielu parafiach Zachodniej Ukrainy.

- Czy Sowieci nie zorientowali się, że na ich terenie działa tajny biskup, wyświęcony w Polsce? - Z dokumentów sporządzonych przez funkcjonariuszy IV Departamentu SB wynika, że we wspólnej operacji z KGB Ukrainy ustalono zarówno termin konsekracji, jak i osobę wyświęconego biskupa, co z pewnością miało kluczowe znaczenie dla faktu, że następnie udało się sparaliżować jego działalność.

- Następnie więc Prymas przekazał ustne upoważnienia dla ks. Antoniego Chomickiego z diecezji łuckiej, a później kamieniecko-podolskiej, proboszcza największej katolickiej parafii na Ukrainie w Murafie (wówczas Żdanowo) do pełnienia funkcji administratora Kościoła katolickiego na Ukrainie. Nastąpiło to po tym, jak władze sparaliżowały działalność tajnie wyświęconego biskupa Cieńskiego.

- Czy Prymas święcił także zwykłych księży, stamtąd pochodzących?

- Tak, choć nie wiemy ilu ostatecznie ich wyświęcił. Taką ważną postacią z sowieckiej Ukrainy był znany lekarz ze Lwowa prof. Henryk Mosing. 20 września 1961 r. w Warszawie otrzymał on z rąk Kardynała święcenia diakonatu, natomiast w nocy 21 października 1961 r. święcenia kapłańskie. Odbyło się to w ścisłej tajemnicy w klasztorze ss. Służebniczek Krzyża w Laskach pod Warszawą. Ks. Mosing przez wiele lat działał jako ksiądz, nielegalnie, docierając do najdalszych zakątków Związku Sowieckiego. Było to możliwe ponieważ równocześnie był znanym lekarzem, współpracownikiem światowej sławy epidemiologa prof. Rudolfa Weigla. Prowadził badania w całym Związku Sowieckim. Katolikom, którym udzielał posługi sakramentalnej był znany jako ojciec Paweł. Spośród jego uczniów kilku zostało później kapłanami.

- Jak wielu kapłanów z ZSRR w sumie wyświęcił kard. Wyszyński?

- Nie znamy wszystkich kapłanów wyświęconych tajnie przez kard. Wyszyńskiego, ale kilka przypadków zostało opisanych przez ks. prof. Romana Dzwonkowskiego SAC. Każdy z nich miał wielkie znaczenie dla przetrwania duszpasterstwa na tym terenie. Wszystkie święcenia odbywały się w Polsce, przy okazji wyjazdów turystycznych, lub odwiedzin rodzinnych ze strony kandydatów do kapłaństwa. Np. w taki sposób został w 1966 r. wyświęcony przez Prymasa Wyszyńskiego ks. Albert Masalski z Mińska. Przez wiele lat prowadził on tam tajne duszpasterstwo.
W 1960 r. Prymas udzielił specjalnych pełnomocnictw na Białorusi ks. Piotrowi Bartoszewiczowi. Warto dodać, że z dokumentacji władz PRL wynika, że tajnych święceń kapłańskich, prawdopodobnie komuś z Litwy lub Białorusi udzielił także bp Henryk Gulbinowicz, jako administrator apostolski w Białymstoku.

- Prymas, dzięki tym kontaktom był pewnie dobrze zorientowany w sytuacji Kościoła w ZSRR. Czy tą wiedzą dzielił się ze Stolicą Apostolską? W jaki sposób?

- Informatorami kard. Wyszyńskiego byli zarówno duchowni, jak i ludzie świeccy. Jednym z ważnych rozmówców Prymasa był ks. Władysław Bukowiński, łagiernik i kapłan pracujący w Kazachstanie który od 1965 r. miał możliwość odwiedzania rodziny w Polsce.
Ważnym źródłem informacji dla Prymasa był polski pallotyn ks. prof. Roman Dzwonkowski, który od 1970 r. zaczął wyjeżdżać do Związku Sowieckiego, aby prowadzić niejawną posługę duszpasterską. Po powrocie zza wschodniej granicy informował o wszystkim kard. Wyszyńskiego. Były to sprawozdania ustne, ale kiedyś został poproszony o pisemną relację o stanie Kościoła na Białorusi i Ukrainie. Relacja ta trafiła bezpośrednio do papieża Pawła VI. Prawdopodobnie ten materiał wszedł do przygotowanego przez Prymasa Polski memorandum na temat stanu Kościoła katolickiego w Związku Sowieckim, przekazanego Pawłowi VI podczas audiencji dla Wyszyńskiego 16 września 1965 r.
Warto wiedzieć, że od lat 60. kilkudziesięciu księży polskich bywało „incognito” w ZSRR, na Białorusi, Ukrainie i gdzie indziej. Sercanin i zasłużony badacz Kościoła na Wschodzie ks. prof. Marian Radwan dotarł nawet do Kazachstanu, skąd przywiózł pamiątki po błogosławionym ks. Władysławie Bukowińskim. Wszyscy oni spisywali swoje spostrzeżenia i przekazywali je swoim przełożonym zakonnym i biskupom. Pewnie trafiały one także do kard. Wyszyńskiego. Miał on także informacje o życiu katolików w Moskwie. Jego informatorem była rosyjska katoliczka Margarita Szarowa, w przeszłości więzień łagrów, dobrze znająca także realia Kościoła na Białorusi.

- A jak prymas Wyszyński oceniał politykę wschodnią Watykanu, której ponoć wielkim osiągnięciem była konferencja w Helsinkach z 1972 r.?

- Faktem jest, że w trakcie obrad w Helsinkach delegacja Stolicy Apostolskiej szczególnie zabiegała o włączenie do końcowego dokumentu zapisów dotyczących praw i wolności religijnych, co udało się osiągnąć. Akt Końcowy KBWE podpisany 1 sierpnia 1975 r. przez przywódców 33 państw europejskich oraz Stanów Zjednoczonych i Kanady, zawierał zapisy gwarancji wolności religii. Został on podpisany również przez szefów wszystkich europejskich krajów socjalistycznych. Ale jednocześnie, uczestnicząc w Konferencji Stolica Apostolska akceptowała sowiecką hegemonię w Europie Wschodniej i aneksję krajów bałtyckich.
Natomiast kard. Wyszyński nie ukrywał, że z wielkim sceptycyzmem oceniał udział delegacji Stolicy Apostolskiej w tej konferencji. W sierpniu 1973 r. doszło do spotkania polskiego ministra spraw zagranicznych Stefana Olszowskiego z abp Agostino Casarolim, odpowiedzialnym w Sekretariacie Stanu za kontakty z krajami komunistycznymi. W trakcie kilku nieoficjalnych rozmów zdecydowano, że wkrótce podjęte zostaną rozmowy robocze. Decyzje zapadły bez konsultacji z kard. Stefanem Wyszyńskim.
W trakcie rozmowy z abp. Casarolim w listopadzie 1973 r. Wyszyński zarzucił mu, że w swym przemówieniu, wygłoszonym na forum KBWE nic nie powiedział o prześladowaniach Kościoła w Europie Wschodniej. „Kościół nie może milczeć, choć tak nakazuje dyplomacja, ale dawać świadectwo” – starał się przekonać watykańskiego dyplomatę. „Pasterze muszą mówić, ostrzegać owce, upominać. Nie może o tym zapominać dyplomacja „Stolicy Apostolskiej”.
Równie stanowczo przedstawił swe racje w rozmowie z Pawłem VI w grudniu 1973 r. „Nie chcemy umierać wśród sprzysiężenia milczenia” – mówił do „wstrząśniętego”, jak zanotował Prymas, tymi słowami Papieża. Kard. Wyszyński negatywnie oceniał te działania, gdyż w jego opinii negatywnie odbijały się także na sytuacji katolików w Związku Sowieckim. Jak się wydaje w tym czasie możliwości działania Prymasa Polski na Wschodzie zostały poważnie ograniczone.
Sytuacja zmieniła się radykalnie po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża. 31 października 1978 r. Jednak wówczas to Papież Słowianin stał się głównym strażnikiem i obrońcą Kościoła na Wschodzie.

- Dziękuję za rozmowę.

2020-03-16 12:37

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dwaj pielgrzymi pokonają trasę z Częstochowy do Warszawy z portretem kard. Wyszyńskiego

2020-05-29 13:47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Twitter/Jasna Góra

W dziewięć dni dwaj pielgrzymi zamierzają pokonać trasę dorocznej pielgrzymki z Warszawy na Jasną Górę, wędrując w odwrotnym kierunku – z Częstochowy do stolicy. Pątnicy będą modlić się o rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego. Jego wielki portret będzie im towarzyszył w drodze.

O pielgrzymce, która wyruszyła w piątek sprzed pomnika Prymasa Tysiąclecia u stóp Jasnej Góry, poinformowali na Twitterze gospodarze częstochowskiego sanktuarium, ojcowie paulini.

Podczas dziewięciodniowej wędrówki pątnicy będą modlić się w intencji beatyfikacji kard. Wyszyńskiego, a także za ojczyznę i Kościół. Wysoki na dwa metry portret przyszłego błogosławionego powiozą na specjalnie przystosowanym do tego celu wózku. Nietypowa pielgrzymka to jedna z inicjatyw wpisujących się w planowaną niebawem beatyfikację prymasa.

W czwartek minęła 39. rocznica śmierci kard. Wyszyńskiego, którego beatyfikacja miała odbyć się 7 czerwca tego roku na placu Piłsudskiego w Warszawie. W końcu kwietnia zdecydowano jednak o jej bezterminowym zawieszeniu. Nowy termin zostanie ustalony i ogłoszony po ustaniu epidemii.

W nocy z czwartku na piątek na Jasnej Górze rozpoczęły się czuwania modlitewne poprzedzające beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Tę zainicjowaną przez metropolitę częstochowskiego modlitwę, która będzie powtarzana codziennie do 25 sierpnia, nazwano "Nocnym kołataniem do Matki Najświętszej u progu beatyfikacji". Nazwa modlitwy nawiązuje do słów Prymasa Tysiąclecia, który w zapiskach w 1981 r., na kilka tygodni przed śmiercią, zanotował je w odniesieniu do podjętej wówczas nocnej modlitwy o jego zdrowie.

Jasna Góra od wielu miesięcy przygotowuje się do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. M.in. co miesiąc odbywają się poświęcone tej postaci spotkania pod hasłem "Maryjna droga do świętości Stefana Kardynała Wyszyńskiego".

3 października ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret otwierający drogę do beatyfikacji prymasa. Jego proces beatyfikacyjny trwał 30 lat. Rozpoczął się w 1989 r., czyli osiem lat po jego śmierci. W styczniu ub. roku komisja lekarzy w watykańskiej kongregacji zatwierdziła dokumentację dotyczącą cudu. Następnie dekret zaakceptowała komisja teologów. Ostatnim etapem była ubiegłoroczna aprobata komisji kardynałów i biskupów. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych toczyło się też osobne postępowanie kanoniczne, zakończone w grudniu 2017 r. wydaniem dekretu o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia, podpisanego przez papieża.

Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli nad Bugiem. W 1920 r. wstąpił do seminarium duchownego we Włocławku. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1924 r. Objął wówczas wikariat przy katedrze włocławskiej, był też redaktorem naczelnym dziennika diecezjalnego. Następnie zaczął studiować prawo kanoniczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1929 r. uzyskał dyplom doktora prawa kanonicznego. Osiem lat później został członkiem Rady Społecznej przy prymasie Auguście Hlondzie. W latach niemieckiej okupacji na polecenie władz diecezji ukrywał się. Prowadził konspiracyjną akcję oświatową, pełnił obowiązki kapelana Armii Krajowej. Po wojnie powrócił do Włocławka. W 1946 r. został biskupem lubelskim, a dwa lata później – arcybiskupem gnieźnieńsko-warszawskim i prymasem Polski.

Aresztowany został we wrześniu 1953 r. Więziony był w kilku miejscach, m.in. w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim i w Komańczy. Wolność odzyskał w październiku 1956 r. i wrócił do Warszawy. Był inicjatorem Wielkiej Nowenny, czyli dziewięcioletniego programu odnowy moralnej narodu polskiego od 1957 do 1966 r., czyli tysiąclecia chrztu Polski. Brał udział w przygotowaniach i obradach Soboru Watykańskiego II, zainaugurował czuwania soborowe w Polsce w intencji obrad. W jego biografii podkreśla się, że w obliczu konfliktów społecznych stawał w obronie praw człowieka i narodu. We wrześniu 1978 r. pojechał z delegacją polskich biskupów do Niemiec, co było realizacją idei polsko-niemieckiego pojednania i przebaczenia.(PAP)

Autor: Marek Błoński

mab/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Od 95 lat śpiewają Bogu i ludziom!

2020-05-29 12:14

Archiwum Chóru Męskiego

Są przykładem wspaniałej chóralnej rodziny

Najstarszy w diecezji tarnowskiej i Limanowej Chór Męski, działający przy bazylice Matki Bożej Bolesnej, świętuje jubileusz 95–lecia swojego istnienia.

Z tej okazji w najbliższą niedzielę w limanowskiej świątyni o godz. 11.30 odbędzie się krótki koncert, następnie Msza Św. z towarzyszeniem Chóru i Zespołu Kameralnego. Koncert będzie można również obejrzeć online za pośrednictwem transmisji internetowej z bazyliki.

Historia i tradycja

W 1925 r. na bazie kilkuosobowego zespołu chóralnego, powstał męski zespół śpiewaczy, związany z kościołem parafialnym pw. Matki Boskiej Bolesnej. Inicjatorem powstania chóru był ówczesny proboszcz, ks. prałat Kazimierz Łazarski, nie tylko wspaniały kapłan i budowniczy limanowskiego kościoła, ale wielki miłośnik sztuki oraz muzyki. Pierwszym, stałym dyrygentem parafialnego chóru był Jan Kalisz, nauczyciel szkoły powszechnej w Limanowej, następnie Jan Wójcik, Cezary Tomaszek, Jan Wielek, Wiesław Krakowski, Marek Michalik, Anna Król. Obecnie funkcję dyrygenta sprawuje Teresa Staśko – dyplomowana nauczycielka klasy teorii Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Limanowej.

Chór Męski w Limanowej, kontynuuje piękną tradycję uświetniania uroczystości religijnych, patriotycznych i okolicznościowych w mieście, jego okolicach i całym kraju. Na przestrzeni dekad chórzyści byli zawsze wszędzie tam, gdzie dokonywały się ważne wydarzenia, niezmiennie towarzysząc im swoim śpiewem. Warto tu przypomnieć chociaż koronację Limanowskiej Piety w 1966 r., czy Jej rekoronację na krakowskich Błoniach w 1983 r. oraz powitanie i pożegnanie Ojca Świętego w Krakowie 7 czerwca 1979 r.

Chóralna rodzina

95 lat działalności limanowskiego Parafialnego Chóru Męskiego, to historia ogromnej muzycznej pasji kolejnych pokoleń, które go tworzyły. Zaangażowanie chórzystów, wiara w siłę muzyki i jedność są przykładem wspaniałej chóralnej rodziny. Dziś niemal każda uroczystość o charakterze religijnym, czy patriotycznym uświetniana jest nieskazitelną barwą męskich głosów. Pozwala na zaprezentowanie niezwykle wszechstronnego repertuaru, który trafia do szerokiego kręgu odbiorców. Nie bez znaczenia pozostaje odpowiedni dobór repertuaru oraz doskonała muzyczno-śpiewacza oprawa.

O podtrzymanie tradycji śpiewania i rozwijania polskiej kultury, pieczołowicie dba zarząd Stowarzyszenia Chóru Męskiego: prezes Kazimierz Duplak, wiceprezes Ryszard Grosicki oraz sekretarz Antoni Kędroń. Nieocenioną pomoc okazuje chórowi wyjątkowa akompaniatorka Edyta Lachor-Mitkowska, która towarzyszy każdemu koncertowi.

Członkom i pani dyrygent Chóru Męskiego w Limanowej życzymy, aby jubileusz był nowym, ożywczym impulsem na kolejne lata działalności, a aktywność artystyczna przynosiła zawsze wiele satysfakcji. Niech limanowski, męski chóralny śpiew nadal wyraża chwałę Bogu, a ludziom daje radość.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: duchackie memory – gra o historii zakonu sióstr kanoniczek

2020-05-30 10:56

[ TEMATY ]

Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego

Siostry Kanoniczki Ducha Świętego

Z archiwum Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego

Duchackie memory to gra, która powstała dla upamiętnienia trwającego jubileuszowego roku 800-lecia obecności Sióstr Kanoniczek w Polsce. - Gra jest adresowana do każdego, komu bliska jest nasza duchowość i charyzmat, i do tych, którzy chcą poznać Zakon Ducha Świętego – mówi s. Pia Kaczmarczyk.

Duchackie memory przygotowały siostry: s. Irena Drozd, s. Antonina Wojdyła i s. Boguchwała Perlak. Gra zawiera 25 par ilustracji wykonanych przez s. Christellę Urbańską i przedstawiających najważniejsze dla Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego obrazy, symbole i postacie. Gracze poprzez zabawę zostają wprowadzeni w świat duchowości i charyzmatu sióstr.

- Na przykład jest ilustracja przedstawiająca Zesłanie Ducha Świętego i pod nią podpis: „Zesłanie Ducha Świętego – Patronalne Święto Zakonu”, albo ilustracja przedstawiając Afrykę z podpisem: „Burundi – Od 1981 roku kraj pracy misyjnej Duchaczek” – opowiada s. Pia Kaczmarczyk.

W duchackim memory zasady są takie same, jak w innych grach tego typu.

Karty należy obrócić obrazkami do dołu, jedną obok drugiej. Gracze kolejno odkrywają pary kart. Jeśli gracz znajdzie identyczne karty, to odkłada je do swojej talii. Jeśli karty różnią się od siebie, gracz traci kolejkę i odkłada karty na miejsce, obrazkiem do dołu. Pora na następną osobę. Gra trwa do momentu, gdy zostaną zebrane wszystkie pary. Wygrywa ten, kto zbierze najwięcej par.

Każdy zainteresowany grą może skontaktować się z siostrami przez formularz na stronie www.kanoniczki.pl

Zakon Ducha Świętego założył w XII wieku we Francji bł. Gwidon z Montpelier. Około roku 1175 sprzedał on cały majątek otrzymany od rodziców i wybudował szpital w rodzinnym mieście. Z czasem duchacy i duchaczki pojawili się również w innych krajach, służąc chorym, ubogim i dzieciom. Do Polski dotarli w 1220 roku i osiedlili się na terenie Prądnika, zakładając tam szpital.

W 1244 r. zakonnicy otrzymali kościół św. Krzyża w Krakowie, przy którym powstał kompleks klasztorno-szpitalny i otworzono pierwsze „okno życia”. Bracia i siostry składali dodatkowy, czwarty ślub miłosierdzia świadczonego bliźnim w potrzebie, przyjmowania ubogich i chorych, opieki nad porzuconymi dziećmi. Zgodnie z regułą zakonu duchacy i duchaczki szukali chorych i sierot na ulicach miast. Na początku XIX wieku siostry zamieszkały w klasztorze przy ul. Szpitalnej.

Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia jest żeńską gałęzią Zakonu Ducha Świętego i liczy obecnie 220 sióstr, które posługują w 17 klasztorach w Polsce oraz w Afryce, we Włoszech i na Ukrainie. Prowadzą m.in. placówki opiekuńczo-wychowawcze, zawodowe rodziny zastępcze, domy samotnej matki, domy opieki i przedszkola. Posługują w szpitalach, hospicjum, chorym w domach prywatnych oraz dzieciom i młodzieży poprzez katechezę.

Natomiast na misjach w Afryce siostry prowadzą centra medyczne z oddziałami szpitalnymi, przychodniami, ambulatoriami i porodówkami, opiekują się sierotami, ubogimi, organizują dożywianie dzieci, katechizują i prowadzą edukację zawodową w zakresie krawiectwa i stolarstwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję