Reklama

Niedziela Świdnicka

Dom Seniora Marconi w potrzebie. Biskup pomaga.

Kilka dni temu w obliczu trudnej sytuacji panującej w świdnickich domach seniora Marconi–Medica, biskup świdnicki Marek Mendyk skierował apel o pomoc zamieszkującym tam osobom starszym, niepełnosprawnym i przewlekle chorym, u których stwierdzono zarażenie wirusem SARS CoV-2.

[ TEMATY ]

bp Marek Mendyk

COVID‑19

caritas diecezji świdnickiej

ks. Radosław Kisiel

Bp Marek Mendyk podczas przekazania środków ochronnych dla domu seniora.

Bp Marek Mendyk podczas przekazania środków ochronnych dla domu seniora.

Dziś wraz Caritas Diecezji Świdnickiej, bp Marek przekazał 300 maseczek ochronnych i 60 kombinezonów z atestami dla Domu Seniora Marconi w Świdnicy. Łączny koszt darów przekroczył 5 tys. zł.

W dalszym ciągu jednak aktualny jest apel o pomoc seniorom. Pilnie potrzebni są opiekunowie, pielęgniarki, wolontariusze, zwłaszcza osoby z przygotowaniem medycznym.

Reklama

ks. Radosław Kisiel

Bp Marek Mendyk i przedstawicielka domu seniora Marconi w Świdnicy.

Bp Marek Mendyk i przedstawicielka domu seniora Marconi w Świdnicy.

Wszelkich informacji udziela Pani Agnieszka Olejniczak, tel. 887 533 111.

- Ufam, że znajdą się ludzie dobrej woli, którzy odpowiedzą na ten apel i przyjdą z pomocą. Wszystkich, którzy wspierają chorych i zarażonych wirusem, otaczam serdeczną modlitwą i z serca błogosławię – pisze bp Marek Mendyk, ponawiając swój apel.

2020-05-19 15:49

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O przyczynach kryzysu powołanych podczas odpustu w kościele Krzyża Świętego

2020-09-15 11:00

[ TEMATY ]

Świdnica

caritas diecezji świdnickiej

Św. Krzyż Świdnica

ks. Mirosław Benedyk

Ks. Paweł Traczykowski, główny celebrans

Ks. Paweł Traczykowski, główny celebrans

Uroczystości odpustowe ku czci Podwyższenia Krzyża św. 14 września odbyły się w kościele rektoralnym Caritas Diecezji Świdnickiej.

We wstępnie do Mszy św. słowo powitania skierował ks. prał. Radosław Kisiel, przedstawiając krótko historię niewielkiej świdnickiej świątyni z XIII wieku.

Losy świątyni

- Początki kościoła sięgają roku 1267. Świątynia przez wieki dedykowana była św. Michałowi Archaniołowi. W 1811 roku kościół został odebrany wspólnocie rzymskokatolickiej i do 1865 stanowił własność prywatną. Wtedy na przestrzeni lat mury kościoła zaadaptowane były na sklep, stajnię, salę rady miejskiej, kościół niemieckokatolicki czy swoją siedzibę miała loża masońska „Herkules”, przez co kościół stracił swą pierwotna funkcję – mówił dyrektor Caritas Diecezji Świdnickiej. W 1865 roku kościół został odkupiony przez par. św. Stanisława i św. Wacława, na czele której stał proboszcz ks. Hugo Simon. To on sprowadził jezuitów, którzy przez trzy lata obsługiwali i wyremontowali kościół i postarali się o nowe wezwanie, które funkcjonuje do dziś tj. Świętego Krzyża. – Dlatego dziś od wielu lat przeżywamy odpust, podczas którego można uzyskać specjalne łaski od Pana Boga – dodał ks. Kisiel.

ks. Mirosław Benedyk

Ks. prał. Radosław Kisiel - dyrektor Caritas Diecezji Świdnickiej

Ks. prał. Radosław Kisiel - dyrektor Caritas Diecezji Świdnickiej

Krzyż wpisany w życie

Mszy św. odpustowej przewodniczył wykładowca świdnickiego seminarium, kapelan więziennictwa i domu poprawczego w Świdnicy, na co dzień wikariusz katedralny ks. Paweł Traczykowski. – Uświadommy sobie obecność Jezusa tu i teraz i poprośmy o dar skupienia, aby Bóg zabrał od nas zniechęcenie, znużenie, by dodał sił, byśmy mogli przyjąć to wszystko On dla nas przygotował – mówił zachęcając do wspólnej modlitwy kapłan. W homilii ks. Paweł podkreślił, że w nasze życie jest i musi być wpisany krzyż. – Bez krzyża nie ma zmartwychwstania i zbawienia. Bez krzyża nie spotkam prawdziwego Boga, tak kochającego. Dzisiejsze czytania i nazwa święta, Podwyższenie Krzyża św., zachęcają do podniesienia wzroku i spojrzenia na ukrzyżowanego Jezusa, dziękując za Jego miłość. Pan Bóg miał wiele sposobów, by uratować człowieka, a jaki sposób wybrał? Ofiarę z Siebie. Wydał Swojego Syna, dla mnie i dla ciebie – tłumaczył kaznodzieja, dodając, że jeżeli o coś mamy dzisiaj prosić, to z całą pewnością o ducha ofiary, byśmy tej ofiary uczyli się od Chrystusa.

ks. Mirosław Benedyk

Wierni podczas Mszy św. odpustowej.

Wierni podczas Mszy św. odpustowej.

Kryzys powołanych

W dalszej części ks. Traczykowski przytoczył jedną z rozmów, którą odbył podczas studiów w Rzymie. - Któregoś dnia przyszedł arcybiskup z jednej z kongregacji i rozmawiał z księżmi studentami zadając pytanie o kryzys powołań. My dzisiaj mamy taki kryzys. Nie tylko powołań kapłańskich, ale także małżeńskich. Kryzys człowieczeństwa. Z czego on się bierze? Można robić wiele analiz. Myśmy też tak próbowali. Jeden z moich kolegów trafił w sedno, bo powiedział, że nie jesteśmy zdolni do ofiary. Nie ma w nas ducha ofiary. Nie ma w nas chęci do poświęcenia. Te słowa jakoś szczególnie utkwiły mi w pamięci i są często przedmiotem takiej refleksji – wspominał kapłan. - Czy jestem w stanie zrobić więcej, niż powinienem? Czy potrafię dziękować Bogu za miłość moją miłością? – pytał. - To jest wyzwanie, które przed nami staje. Dziś pozostaje spojrzenie na krzyż i powiedzenie: Jezu dziękuję za to co dla mnie przygotowujesz. Jezu pokieruj moim życiem, bym nigdy nie chał odrzucić krzyża – zachęcał ks. Paweł Traczykowski.

ks. Mirosław Benedyk

Na odpust przybyły głównie osoby znające historię świątyni.

Na odpust przybyły głównie osoby znające historię świątyni.

Na zakończenie zgromadzeni odmówili litanię i zostali pobłogosławieni świętymi relikwiami drzewa Krzyża świętego.

CZYTAJ DALEJ

(Nie)dożywiony człowiek wewnętrzny

2020-09-16 11:30

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. IV

W życiu są czynności, które wymagają skupienia i wyostrzonej uwagi. Dotyczy to na pewno kontaktu z Bogiem w Piśmie Świętym. Kiedy bierzemy je do ręki, najpierw winniśmy „obudzić się ze snu”. Zwykła codzienność utrzymuje nas na powierzchni, tymczasem trzeba się dostroić do głębi Tajemnicy, która emanuje nie tylko z Biblii, ale i z każdego atomu, z każdej ludzkiej duszy, nierzadko tajemniczo wyjącej z bólu i zawsze tęskniącej za pełnią. Święty Ignacy Loyola celnie radzi w Ćwiczeniach duchowych, żeby przed rozpoczęciem każdej modlitwy potrudzić się i odpowiedzieć sobie na pytania: dokąd się udaję? Po co? W czyjej obecności stanę? Konkretnie sformułowana odpowiedź (choćby jednozdaniowa) likwiduje stan rozproszenia i przygotowuje do poważnego słuchania „Boga ukrytego”, który chce nawiązać z nami łączność.

Przesłanie Boga, zapisane w księgach Biblii, jest przebogate i nie do ogarnięcia w krótkim czasie. W całożyciowej pielgrzymce wiary dane jest nam podejmować i uwewnętrzniać niewielkie fragmenty Pisma Świętego. Warto sytuować je w rozległym horyzoncie Bożego Objawienia. Nie wiem, co odkryję tym razem, ale już opromienia mnie to, co w Bożym Orędziu najważniejsze i najradośniejsze. Dojrzały chrześcijanin powinien potrafić, choćby w kilku zdaniach, opowiedzieć (sobie i innym) radosną nowinę... W razie „amnezji” można wspomóc pamięć serca, „recytując” Credo czy Ojcze nasz, pełne dobrych nowin. Dopiero tak rozbudzeni możemy przystępować do przyswajania bezcennej nauki Jezusa z niedzielnej perykopy. Są niewątpliwie w Piśmie Świętym „kąski” wyjątkowo smakowite i pożywne. Ale te posilą nas tylko wtedy, gdy odpowiednio dłużej weźmiemy je na „zęby mądrości” (św. Bernard), by poczuć ich duchowy smak, ważność, Boskie piękno i sprawczą moc.

Wszyscy potrzebujemy, codziennie, nie tylko od niedzieli, odżywiać w nas „wewnętrznego człowieka”. Bystry obserwator życia Europejczyków dawno temu spostrzegł „jak bardzo niedożywiony jest w nas człowiek wewnętrzny” (Friedrich Wilhelm Foerster). Efekty tego niedożywienia są fatalne: brak poczucia sensu życia, radości oraz pokoju serca.

Mając w pamięci proste rady oraz aplikując je w osobistym studium i modlitwie, wydobądźmy z czytań mszalnych pokarm dla siebie, dla może znów niedożywionego w sobie człowieka wewnętrznego. Jeśli na co dzień żyję praktycznie bez Boga, to poważnie potraktuję choćby to jedno wezwanie: „Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu”. Pobożny łatwo znajduje Boga we wszystkim i z Nim we wszystkim współdziała. Bezbożny – wręcz przeciwnie. Jest we wszystkim sam. Tragicznie sam. Wszystko może się jednak odmienić, nawet w ostatniej godzinie.

CZYTAJ DALEJ

By upamiętnić męczeńską śmierć niezłomnego kapłana

2020-09-19 23:56

Archiwum IPN/ oddz. Kraków

Na nadchodzący poniedziałek, 21 września br. zostały zaplanowane uroczystości upamiętniające 71. rocznicę męczeńskiej śmierci ks.. Władysława Gurgacza.

O godz. 11. rozpocznie się Msza św. w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na os. Oficerskim w Krakowie. Oprawę muzyczną wykona chór „Jadwiżańskie Echo z Fatimy”. Dalszy ciąg wydarzenia, upamiętniającego niezłomnego jezuitę, odbędzie się w sali widowiskowej przy ww. kościele . O godz. 12. chór „Jadwiżańskie Echo z Fatimy” wykona pieśni patriotyczny dla uczczenia 100 rocznicy Cudu nad Wisłą. Następnie uczestnicy wysłuchają wykładu pt. „Ks. Gurgacz kapelan, nauczyciel mistyk”, który wygłosi przedstawicielka IPN- u, mgr Roksana Szczypta- Szczęch. Na zakończenie zebrani obejrzą wystawę pt. „Ksiądz Władysław Gurgacz- symbol kapłańskiej odwagi, męstwa i patriotyzmu”.

Organizatorem wydarzenia jest krakowski oddz. IPN i parafia pw. Miłosierdzia Bożego na os. Oficerskim w Krakowie. Abp Marek Jędraszewski objął honorowy patronat nad uroczystością.

14 września minęła 71. rocznica wykonania wyroku śmierci na ks. Gurgaczu (1914-1949), kapelanie oddziału „Żandarmeria” PPAN, działającego na Sądecczyźnie w latach 1947-1949. Partyzanci mieli kryjówki w Beskidzie Sądeckim, a jeden z obozów leśnych był pod Halą Łabowską. Za odprawianie polowych mszy i nauczanie partyzantów życia zgodnego z nakazami wiary komuniści skazali ks. Gurgacza na śmierć. Po pokazowym procesie został zamordowany strzałem w tył głowy na podwórzu więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie, we wrześniu 1949 r. Jak powiedział w Polskim Radiu 24 historyk z krakowskiego oddz. IPN- u, Dawid Golik, ks. Gurgacz nie zginął od pierwszego wystrzału, dopiero drugi strzał więziennego kata pozbawił go życia. W chwili śmierci ks. Władysław Gurgacz miał 35 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję