Reklama

Z serca do serca...

Kolejny, ósmy już raz, w dniu 23 września br. odbył się Przegląd Pieśni Religijnej Osób Niepełnosprawnych - Komarów 2010. Kościół pw. Trójcy Przenajświętszej w Komarowie wypełnił się znakomitymi artystami i dostojnymi gośćmi. Uroczystość otworzył pasterz naszej diecezji bp Wacław Depo. Nawiązał w swoim słowie do trudu i cierpienia Jana Pawła II w czasie jego posługi kapłańskiej, podnosząc godność, wartość człowieka chorego i niepełnosprawnego. Podkreślił szczerą potrzebę „Śpiewania Panu”, zaangażowania artystów i nieocenionego daru, jaki składają oni kolejny raz, biorąc udział w Przeglądzie Pieśni Religijnej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zaproszeni goście i artyści zostali powitani przez gospodarzy uroczystości: kierownika Warsztatów Terapii Zajęciowej w Komarowie-Osadzie z/s w Wolicy Brzozowej Dorotę Mazur, koordynatora i pomysłodawcę przedsięwzięcia, wójta gminy Wiesławę Sieńkowską, proboszcza ks. Tomasza Bombę. Następnie głos oddano występującym zespołom z 10 warsztatów terapii zajęciowej: z Muratyna, Dominikanówki, Rozłop, Zwierzyńca, Turkowic, Wolicy Brzozowej, Lipiny Starej, Zamościa ze Stowarzyszenia „Krok za krokiem”, z warsztatów przy parafii św. Michała oraz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego z Tomaszowa Lubelskiego.
Wspólna adoracja przed Najświętszym Sakramentem pod przewodnictwem ks. Stanisława Budzyńskiego, duszpasterza osób niepełnosprawnych naszej diecezji, otworzyła nasze serca, by śpiewem muzyką i radością chwalić imię Boga.
Doświadczyliśmy wzruszającego, głębokiego przeżycia artystycznego i duchowego. Ogromne zaangażowanie, entuzjazm występujących artystów, ich żywe emocje współodczuwaliśmy, z chęcią śpiewając razem z nimi. Wybrane i zaprezentowane pieśni zilustrowały Drogę, Prawdę i Życie wykonawców, którzy wędrują swoją drogą do Boga „w sandałach i bez”, jak podkreślił ks. dziekan Józef Tucki. Dzięki obecności osób niepełnosprawnych w naszym środowisku mogliśmy zobaczyć zdrową, bezinteresowną pomoc wolontariuszy, dzieci i młodzieży szkolnej. Daje to poczucie większej ufności i nadziei na dobro człowieka.
Wszyscy artyści otrzymali równorzędne nagrody oraz dyplomy za udział w przeglądzie. Mamy nadzieję na spotkanie w przyszłym roku w równie serdecznej atmosferze.
Wydarzenie to zostało dofinansowane przez Samorząd Województwa Lubelskiego ze środków PFRON pod nazwą „Przegląd Twórczości Muzyczno-Teatralnej Osób Niepełnosprawnych” dzięki Stowarzyszeniu „W Dobrej Wierze” w Wolicy Brzozowej oraz gospodarzom: Warsztatom Terapii Zajęciowej w Komarowie-Osadzie z/s w Wolicy Brzozowej, Samorządowemu Ośrodkowi Kultury w Komarowie-Osadzie oraz Parafii Rzymsko-Katolickiej w Komarowie-Osadzie. Przedsięwzięcie objęło swoim zasięgiem trzy powiaty: hrubieszowski, tomaszowski i zamojski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święci Andrzej Świerad i Benedykt

[ TEMATY ]

święty

wikipedia.org

Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem

Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem

Wśród świętych, których w lipcu przypomina Kościół, są dwaj przyjaciele – święci pustelnicy Andrzej Świerad i Benedykt. Ich wspomnienie przypada 13 lipca. Choć żyli w czasach, kiedy na ziemiach polskich chrześcijaństwo dopiero się kształtowało i byli jednymi z pierwszych Polaków wyniesionych do chwały ołtarzy (1083 r.), ich życie może stanowić dla nas, żyjących na początku trzeciego tysiąclecia, drogowskaz na drodze do świętości. Swoje życie związali z benedyktynami.

Św. Andrzej Świerad urodził się w rodzinie rolniczej najprawdopodobniej w Małopolsce. Wzrastał w środowisku od dawna chrześcijańskim. Przez wiele lat żył w pustelni pod skałą w Tropiu niedaleko Czchowa. Miejsce to znane jest dziś jako Brama Sądecczyzny. Jan Długosz zapisał, że tu „wyróżniał się przykładnym życiem i obyczajami”– jak podaje strona internetowa sanktuarium Świętych Pustelników w Tropiu, gdzie ich kult jest wciąż żywy. Św. Andrzej w ostatnich latach X wieku wstąpił do benedyktynów – klasztoru św. Hipolita na górze Zobor k. Nitry. To właśnie tam przyjął imię Andrzej. Po ukończeniu 40 lat mógł powrócić do życia pustelniczego, które wpisane jest również w duchowość benedyktyńską, do samotności, stwarzającej miejsce do głębszego spotkania z Bogiem. Towarzyszył mu zmieniający się co kilka lat uczeń. Całym swoim życiem dążył do wyłącznej przynależności do Boga. Jako że jednym ze sposobów służby Bożej benedyktynów jest praca, która jest źródłem utrzymania klasztoru, oraz przybliża do Boga i drugiego człowieka, św. Andrzej również oddawał się ciężkiej pracy – zajmował się karczowaniem lasu. Choć wymagało to od niego wiele trudu, nie zaniedbywał pokutnych praktyk. Noc poświęcał na modlitwę. Trzy razy w tygodniu pościł (w poniedziałki, środy i piątki), a podczas Wielkiego Postu – za wyjątkiem sobót i niedziel – jego dziennym pokarmem był jeden orzech włoski. Spośród innych umartwień ciała (żył przecież w średniowieczu, które ciało traktowało jako źródło wszelkiego zła) wymienić jeszcze tu trzeba, że Andrzej opasał się mosiężnym łańcuchem, który – jak mówią podania o jego życiu – z czasem obrósł skórą. W to miejsce wdało się zakażenie, co było przyczyną jego śmierci ok. 1030 r. Zasłynął jako apostoł i patron nawracających się grzeszników.
CZYTAJ DALEJ

Neapol: mężczyzna ukradł mitrę z popiersia św. Januarego. Został zatrzymany

2026-07-13 09:45

[ TEMATY ]

Neapol

Wikimedia Commons

Mitra św. Januarego w katedrze w Neapolu

Mitra św. Januarego w katedrze w Neapolu

8 lipca 43-letni obcokrajowiec został aresztowany po próbie kradzieży mitry umieszczonej na popiersiu św. Januarego w katedrze w Neapolu.

Relikwię odzyskano w ciągu kilku minut dzięki skoordynowanej reakcji włoskich karabinierów i żołnierzy biorących udział w operacji bezpieczeństwa „Strade Sicure” („Bezpieczne Ulice”).
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję