Reklama

Wiara nadaje nowy sens wszystkiemu

Niedziela bielsko-żywiecka 19/2012

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. PIOTR BĄCZEK: - Wróćmy do tego momentu, gdy Jan Paweł II powierzył Księdzu Biskupowi misję budowania Kościoła na Podbeskidziu. Czy wtedy pierwszy ordynariusz naszej diecezji miał jakieś priorytety, jakiś plan, czy raczej zdawał się na natchnienia Ducha Świętego?

BP TADEUSZ RAKOCZY: - Kiedy trwały prace nad zmianą struktur Kościoła w Polsce do głowy mi nie przyszło, że zostanę w ten nowy porządek włączony jako biskup jednej z diecezji. Decyzja Ojca Świętego mocno mnie zaskoczyła. Jeśli myślałem o duszpasterstwie, to raczej w małej parafii, gdzie wszystkich się zna. Z drugiej strony nie wyobrażałem sobie, że mógłbym odmówić Ojcu Świętemu. Prosiłem więc Papieża o zmianę decyzji, ale tak się nie stało i w duchu posłuszeństwa - a to w Kościele jest jedną z istotnych zasad funkcjonowania hierarchii i kapłaństwa służebnego - podjąłem się zadania budowania nowej diecezji i pasterzowania wiernym, do których zostałem posłany. Wtedy trudno było mówić o jakichś planach i priorytetach. Wiadome było, że wszystko - w sensie strukturalnym - trzeba zbudować od podstaw i wiele jest zadań przekraczających ludzkie siły; zawierzyłem więc swoją posługę Duchowi Świętemu. Z perspektywy czasu widać, że plan miał Duch Święty działający w Kościele. Od nas, ludzi oczekiwał zawierzenia i ofiarnej posługi.

Reklama

- Za kilka dni przypada rocznica ingresu pierwszego biskupa diecezji bielsko-żywieckiej do katedry św. Mikołaja w Bielsku-Białej. W liście na 20-lecie naszej diecezji wspomniał Ksiądz Biskup, że był to moment szczególnych zaślubin biskupa z Kościołem partykularnym…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Dla każdego duszpasterza wejście we wspólnotę, dla której będzie się przewodnikiem, jest ważnym momentem. Na to wydarzenie patrzę jako na znak miłości Boga, który w swoim miłosierdziu zechciał być blisko swego ludu, także w osobie biskupa i jego współpracowników tworzących prezbiterium partykularnego Kościoła. Z drugiej strony mam na względzie słowa św. Augustyna: „Dla was jestem biskupem, z wami jestem chrześcijaninem”. Biskup Hippony w zwięzły i bardzo trafny sposób wyraził relację biskupiego urzędu w odniesieniu do wiernych. Warto dodać, że szerszy kontekst tej wypowiedzi dotyczy poczucia i ciążącej na biskupie sprawującym posługę pasterską. Kilkanaście wieków później bł. papież Jan Paweł II w książce „Przekroczyć próg nadziei” skomentował to zdanie w następujący sposób: „Zastanawiając się dobrze, o ileż więcej znaczy to christianus niż episcopus - nawet gdyby chodziło o Biskupa Rzymu”. Widać więc, że nie tylko biskup buduje wiarę w Kościele, ale także wierni i jakość ich chrześcijaństwa mają wpływ na posługę biskupa. Myślę, że obraz związku oblubieńczego, tak często opisujący relację między Chrystusem i Kościołem, oddaje dobrze relację miedzy biskupem a wiernymi.
Dla mnie Kościół, do którego zostałem posłany decyzją Ojca Świętego, jest także po części Kościołem, w którym przyszedłem na świat, narodziłem się dla wiary poprzez chrzest, w którym zrodziło się moje powołanie do kapłaństwa.

- Jakie myśli towarzyszą Księdzu Biskupowi kiedy spojrzy na tę 20-letnią perspektywę posługi dla Kościoła bielsko-żywieckiego?

Reklama

- To przede wszystkim dziękczynienie Bogu. 20 lat temu w homilii podczas konsekracji biskupiej w Bazylice św. Piotra bł. Jan Paweł II mówił do nas, biskupów: „Drodzy Bracia. To On was posyła. Idźcie w Jego imię i w Jego mocy. Niech Ten, który był umarły, a oto jest żyjący na wieki wieków, będzie światłem i mocą waszego powołania, waszego posługiwania. Niech przez waszą posługę przedłuża i odnawia wiarę Kościołów, do których jesteście posłani: wiarę w której kamieniem węgielnym jest On sam - Chrystus, nasza pascha”. Myślę, że właśnie z perspektywy tych dwóch dekad widać wyraźniej, jak słowa Ojca Świętego urzeczywistniały się także na Podbeskidziu. Zawsze trzeba pamiętać, że Kościół budowany jest przede wszystkim przez Chrystusa.
20-lecie diecezji pozwala zauważyć wiele owoców tego budowania i w tym sensie musi być ten nasz jubileusz wielkim dziękczynieniem składanym Bogu. Ale trzeba też być wdzięcznym ludziom. Zarówno wierni, jak i duchowni od samego początku włączyli się w budowanie nowego Kościoła partykularnego. Powstały struktury i materialne fundamenty, które pozwalają funkcjonować naszej diecezji i będą służyć przez kolejne dziesięciolecia. Zakładanie fundamentów to niełatwe dzieło wymagające wiele kreatywności, umiejętności współpracy, a przede wszystkim miłości Boga, ludzi i Kościoła. Myślę, że w tym okresie byliśmy tego właśnie świadkami. I za to Bogu trzeba dziękować i wciąż na Jego dary łaski odpowiadać naszym zaangażowaniem.

- Można powiedzieć, że sporym wyzwaniem dla Pasterza diecezji były różne kościelne tradycje budowane przez wieki w diecezjach: krakowskiej i katowickiej (różne pieśni, modlitwy zwyczaje, dyscyplina kościelna itd.). Czy dziś możemy już mówić o naszej własnej tradycji kościelnej?

Reklama

- To prawda. Od początku budujemy nasz Kościół przy wzajemnym poszanowaniu tych różnic, w jedności zawierzenia Bogu. Każda autentyczna tradycja kościelna jest ogromną wartością i niesie wiele dobra, które buduje wiarę i ją umacnia. Wzajemne przenikanie się tych różnych historii, tradycji i kultur może nas wszystkich ubogacać i tak się działo przez dwie dekady. Ta wielość w jedności stanowi ogromne bogactwo duchowe całego naszego regionu. Potrafimy umiejętnie z tych zasobów czerpać, a także ciągle jednoczyć je i pomnażać. Wymiana darów duchowych niewątpliwie przyczynia się do rozwoju i pogłębienia naszego życia chrześcijańskiego.
Właściwie od samego początku klerycy naszej diecezji formują się i kształcą w jednym seminarium duchownym w Krakowie, gdzie biskupa bielsko-żywieckiego reprezentują wicerektor i ojciec duchowny. Po ukończeniu seminarium kapłani kontynuują formację w Studium Wikariuszowsko-Proboszczowskim działającym w ramach Instytutu Teologicznego. Warto podkreślić, że kapłani wyświęceni przeze mnie w ciągu 20 lat istnienia diecezji stanowią już ponad połowę całego prezbiterium naszego partykularnego Kościoła. To są niewątpliwie fundamenty naszej własnej tradycji kościelnej.
To natomiast, co związane jest z obyczajowością i kulturową tożsamością odróżniającymi Śląsk Cieszyński od ziemi oświęcimskiej, andrychowskiej czy Żywiecczyzny, tworzy piękny koloryt wiary budowanej przez wieki przez naszych przodków, to świadczy o żywotności tej wiary i jest wspaniałą wartością przeżywania jedności w różnorodności.

- Różnorodność szukająca jedności to także dzieło ekumeniczne. Jak Ksiądz Biskup ocenia tą przestrzeń życia Kościoła?

- Uważam, że ekumeniczna współpraca z Kościołem ewangelicko-augsburskim od lat dobrze się rozwijają. Na terenie naszej diecezji mieszka najwięcej w Polsce, bo ok. 40 tys. wiernych Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Dzięki powołaniu naszej diecezji te międzywyznaniowe kontakty stały się częstsze i owocniejsze. Mamy wiele pozytywnych przykładów i doświadczeń w tych dziedzinach, które nas łączą. Myślę, że słuszność tej drogi budowania ekumenizmu potwierdził bł. Jan Paweł II podczas pamiętnej wizyty w naszej diecezji, kiedy spotkał się ze wspólnotą ewangelicką w kościele Świętej Trójcy w Skoczowie.

- Co dziś, po 20 latach posługi pasterskiej jest dla Księdza Biskupa największą troską?

Reklama

- Największym wyzwaniem jest kryzys człowieka, rodziny i społeczeństwa. W czasach komunizmu przed wierzącymi były inne niebezpieczeństwa, głównie czyhające na nas niejako od zewnątrz. Dziś w warunkach wolności, ale i wobec wielu prądów przeciwnych chrześcijaństwu, sprawa jest bardziej skomplikowana. Niebezpieczeństwo rodzi się bardziej wewnątrz, wynika z rozpadu podstawowych wartości, na których opiera się człowiek, rodzina i społeczność. Jan Paweł II ostrzegał przed życiem „tak jakby Bóg nie istniał”. Nie wolno ulegać tendencjom spychania wiary do komórki własnego serca i rezygnować z kierowania się nią w życiu. Stoimy wobec licznych zagrożeń etycznych i społecznych, które mogą podważyć stabilność naszego społeczeństwa i poważnie zagrozić jego przyszłości. Szczególnie aktualna jest kwestia poszanowania życia ludzkiego oraz otoczenia opieką rodziny opartej na małżeństwie mężczyzny i kobiety. Chodzi też ochronę nie tylko wartości i zasad katolickich, ale powszechnych wartości ludzkich. Chodzi o sprawiedliwość, pokój, ochronę świata stworzonego. Chodzi o zapewnienie wszystkim pracy, a tym samym umożliwienia założenia rodziny i godnego wychowania potomstwa, o zagwarantowanie sprawiedliwej płacy, możliwości wypoczynku w niedziele i święta, umożliwienie prowadzenia ustabilizowanego życia.
Problemem jest także ignorancja i duchowa niemoc, bezradność, sprawiająca, że wielu nie potrafi wyjść z niewoli, w której się znalazło za sprawą alkoholu, nikotyny, narkotyków. Za tą niewolą idą zawsze ludzkie tragedie indywidualne, rodzinne, ogrom cierpienia i bólu.

- Co wobec tych zagrożeń powinniśmy jako wierzący czynić?

- Źródła swojej siły chrześcijaństwo upatrywało zawsze w wierze i więzi z Bogiem. Wierzymy w Chrystusa, który jest Zbawicielem, którego moc potrafi przemieniać człowieka i świat. Współcześnie istnieje pokusa, by rozwiązanie tych wszystkich problemów widzieć jedynie w jakichś strukturalnych reformach, w ułożeniu świata jedynie wedle sprawnie działających struktur. Tymczasem nasze zbawienie wypływa przede wszystkim z wiary w Boga i siły świadectwa wierzących. To wiara nadaje nowy sens wszystkiemu, co pozwala z sytuacji trudnych, z doświadczenia cierpienia, nawet życiowej przegranej wychodzić bardziej zbudowanym. To jest źródło natchnienia i budowania królestwa Bożego w ludziach i przez ludzi. Innej drogi nie ma. Jeśli wszelkie kryzysy rodzą się w ludzkim sercu i wypływają z decyzji ludzkiego sumienia, to tam właśnie musimy trafiać ze zbawczym orędziem Dobrej Nowiny. Kiedy ludzkie serce spotyka się autentycznie z Bogiem, wtedy widać autentyczne owoce tego spotkania w życiu indywidualnym, w rodzinie i społeczeństwie.
Trzeba także znajdować środki trafiające do mentalności dzisiejszego człowieka, a jednocześnie uważać, by nie ulec pokusom fałszywej nowoczesności i sprowadzania Kościoła do roli instytucji opartej wyłącznie na ludzkim działaniu.

Reklama

- Jak patrzeć zatem na przyszłość naszego Kościoła?

- Myślę, że z nadzieją wypływającą z zawierzenia Bogu. Widzimy, że mimo najprzeróżniejszych kryzysów, o których wspomniałem wyżej i których nie brakuje, wiara wielu ludzi i środowisk wydaje owoce. Rozwijają się grupy apostolskie i modlitewne. Działania ludzi - kapłanów i świeckich - świadomych swojej wiary i jej znaczenia w życiu indywidualnym i społecznym, ludzi zaangażowanych w życie Kościoła - to wszystko każe patrzeć w przyszłość z nadzieją. Wciąż potrzebujemy przekraczania progu wiary i odkrywania, że wiara zmienia wszystko. Nowe czasy potrzebują nowej ewangelizacji, do której wzywał bł. Jan Paweł II. Myślę, że ta nowa ewangelizacja dokonuje się dzięki tym, którzy nie boją się być autentycznymi uczniami Chrystusa.

- Dziękuję za rozmowę i w imieniu Redakcji i Czytelników „Niedzieli na Podbeskidziu” życzę Księdzu Biskupowi wielu łask i natchnień Ducha Świętego w kierowaniu Kościołem bielsko-żywieckim.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

[ TEMATY ]

Nakazane święta kościelne

Karol Porwich/Niedziela

Publikujemy kalendarz uroczystości i świąt kościelnych w 2026 roku.

Wśród licznych świąt kościelnych można wyróżnić święta nakazane, czyli dni w które wierni zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy świętej oraz do powstrzymywania się od prac niekoniecznych. Lista świąt nakazanych regulowana jest przez Kodeks Prawa Kanonicznego. Oprócz nich wierni zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy w każdą niedzielę.
CZYTAJ DALEJ

Założycielka Niepokalanek

Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu, kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole, gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać. Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat. Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej? I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki. Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością, a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego widza. Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty. Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci i młodzieży. Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze, to nauki Matki Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej2. Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie, jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą, szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa, jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie, praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna. Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska. Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania, uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie. I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników, często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili. Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny. Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste - wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu. Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką. Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: " Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam nadzieję, że będę w stanie im sprostać. 1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć m.in. w następujących publikacjach: - Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996 - Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania, pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996 - S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów 1997 2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
CZYTAJ DALEJ

Wrocław-Karłowice. Wspólne kolędowanie alumnów diecezji świdnickiej i legnickiej

2026-01-05 21:45

[ TEMATY ]

spotkanie opłatkowe

wsd świdnica

Wrocław ‑ Karłowice

alumni diecezji świdnickiej

Stanisław Bałabuch

Bp Marek Mendyk podczas kolędy w domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach.

Bp Marek Mendyk podczas kolędy w domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach.

W domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach w poniedziałek 5 stycznia odbyło się kolędowe spotkanie alumnów Wyższego Seminarium Duchownego diecezji świdnickiej i legnickiej. Spotkanie zgromadziło kleryków, przełożonych oraz biskupów obu diecezji: bp. Marka Mendyka, bp. Adama Bałabucha, bp. Andrzeja Siemieniewskiego oraz bp. Piotra Wawrzynka.

Wspólne kolędowanie rozpoczęło się Nieszporami w seminaryjnej kaplicy. Homilię wygłosił bp Marek Mendyk, który, odwołując się do treści uroczystości Objawienia Pańskiego oraz Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan, podkreślił znaczenie „objawienia” jako odsłonięcia Bożej tajemnicy, nie tylko o samym Bogu, ale również o człowieku. Biskup zwrócił uwagę, że to, co najważniejsze w człowieku, często pozostaje zakryte dla ludzkich oczu i wymaga spojrzenia wiary.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję