Na ten kardynalat każdy z nas oczekiwał jako na coś oczywistego. Na pewno - polscy katolicy, ale i ci, którzy żyją na obrzeżach Kościoła. A oczekiwali z prostego, a przecież tak doniosłego powodu. On był i pozostaje głównym świadkiem od tamtej ciszy przed burzą na Franciszkańskiej, a potem tego gromu z jasnego nieba zawartego w owym habemus Papam Cardinalem Carolum Wojtyla, poprzez całe to przebogate życie Jana Pawła II, nacechowane stygmatem nieukrywanego cierpienia, i tego przemierzania wzdłuż i wszerz drogi świata z pochodnią Ewangelii w dłoniach. Ponadto był świadkiem najbliższym w momencie odejścia, wyjmując z zastygłych dłoni nieodłączny różaniec. Czy świadek tak wierny jak cień tamtego jedynego w swoim rodzaju życia i wprawiającej w religijny dreszcz całą prawie ludzkość śmierci nie mógł subito dostąpić najwyższej kościelnej promocji?
Ten kardynalat był żarliwie upragniony. Dlaczego? Bo Ksiądz Arcybiskup Stanisław przez te długie lata w swojej duszy, piórem miłości umiłowanego syna, pisał historię wielkiej duszy Jana Pawła II, pełną zatroskania o Kościół, o człowieka, o Polskę, ale przede wszystkim o całkowite oddanie Bogu. To On, Ksiądz Arcybiskup Dziwisz, był jak nikt napromieniowany żarem tej Bogiem przenikniętej duszy. To On zanurzony był w te głębie funkcjonowania niezwykłego ze wszech miar Pontyfikatu.
I jak tu nie pragnąć, by na takim życiu nie została położona kościelna pieczęć swoistego uznania?
Po tym, co napisałem, nie trzeba już dodawać zapewnienia o najgłębszej radości, przekonania o głębokiej prostocie, z jaką przyjął Ksiądz Arcybiskup wiadomość o wyniesieniu do godności kardynalskiej. Ale trzeba złożyć życzenia, by nowy Ksiądz Kardynał jak najhojniej rozdawał bogactwa bycia smugą tego jasnego światła, bycia przy Słudze Bożym Janie Pawle II z Krakowa i Wadowic i dawał tu radość wielką i błogosławioną.
Nauczyła się czytać i pisać, dopiero gdy wstąpiła do klasztoru. Była mistyczką, otrzymała dar łez i ekstaz. Upominała papieża Aleksandra VI.
Giovanna Negroni, znana wszystkim jako Nina, pochodziła z bardzo biednej, wieśniaczej rodziny Zanina i Giacominy Negroni. W Żywotach świętych z 1937 r. czytamy: „Rodzice jej, ludzie pobożni i cnotliwi, byli tak ubodzy, że nie mogli Weroniki posyłać do szkoły, tak że nie nauczyła się czytać ani pisać. Nie przeszkadzało jej to jednak nauczyć się od rodziców cnotliwości i gorącej miłości Pana Boga”. Nina zapragnęła życia zakonnego. W wieku 18 lat zapukała do drzwi surowego mediolańskiego klasztoru Sióstr Augustianek św. Marty, ale jej nie przyjęto. Giovanna Negroni nie zrezygnowała jednak ze swoich marzeń. W 1466 r., już jako 22-letnia dziewczyna, wstąpiła do klasztoru, gdzie pozostała do śmierci. Po przyjęciu otrzymała imię Weronika i powierzono jej najprostsze zadania. Opiekowała się portiernią, ogrodem i kurnikiem. Dla Weroniki najważniejsze były sprawy Boże i zjednoczenie się z Oblubieńcem. Dużo się modliła, podejmowała posty i pokutę. Została mistyczką. W kontemplacji osiągnęła taki stopień zaawansowania, że otrzymała dar łez, a nawet ekstaz. Otrzymała również dar proroctwa i czytania w ludzkich sercach. Bardzo intensywnie odczuwała swój stan jako grzeszny. Często rozważała Mękę Pańską. Gdy ze względu na jej słabe zdrowie proszono ją, by się oszczędzała, mówiła: „Chcę pracować, póki mam czas”. Ilekroć rozmyślała nad życiem Chrystusa i Jego cierpieniami, otrzymywała mistyczne wizje. Dopiero w klasztorze nauczyła się czytać i pisać. „Przez modlitwę i rozmyślanie rosła w niej znajomość rzeczy Boskich i w cnotach wielkie czyniła postępy” – czytamy w Żywotach świętych.
Arcybiskup Paul Coakley i prezydent Donald Trump spotkali się 12 stycznia, aby omówić kwestie będące przedmiotem „wspólnego zainteresowania”, które prawdopodobnie obejmowały tematy związane z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych i suwerennością Wenezueli - donosi agencja CNA. Arcybiskup Oklahoma City, Coakley, który w listopadzie 2025 r. został wybrany na przewodniczącego Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB), odwiedził w poniedziałek Trumpa w Białym Domu.
Chieko Noguchi, rzeczniczka USCCB, stwierdziła w oświadczeniu po spotkaniu:
Bp Zbigniew Wołkowicz w Domu Księży Emerytów w Łodzi
Po to poszliśmy do seminarium, bo chcieliśmy być z Panem, bo czuliśmy, że On nas wzywa do szczególnej przyjaźni. Potem był tym, który jest tym, który nas posyłał, by robić wielkie rzeczy. Ale ciągle wraca do tego, żebyśmy pamiętali o tym, że najpierw powołał nas, żebyśmy z Nim byli. Teraz nas wezwał tutaj, do tego domu, do tego miejsca, ale to pierwotne powołanie ciągle jest ważne. Ciągle nas zachęca do tego, byśmy z Nim byli w tych sytuacjach, które nas spotykają tutaj, byśmy u Niego szukali siły, u Niego szukali oparcia i u Niego szukali światła. Końcowa umowa ciągle jest aktualna. Pan Bóg chce, byśmy całą wieczność cieszyli się Jego obecnością. - mówił bp Wołkowicz.
Już po raz drugi administrator Archidiecezji Łódzkiej - bp Zbigniew Wołkowicz - spotkał się z mieszkańcami łódzkiego Domu Księzy Emerytów. Ostatnio uczestniczył w wieczerzy wigilijnej z księżmi seniorami, a dziś rano celebrował wraz z nimi Eucharystię w kaplicy DKE.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.