Reklama

Quo vadis, Moskwo?

Rosyjski Kościół Prawosławny jest w przededniu ważnych przemian. Po blisko 20-letnim patriarchacie Aleksego II czeka na wybór nowego patriarchy. Jakie jest rosyjskie prawosławie i z czym będzie musiał się zmierzyć spadkobierca patriarszego tronu?

Niedziela Ogólnopolska 4/2009, str. 12-13

Metropolita Cyryl wymieniany jest jako faworyt w wyścigu do tronu patriarszego
Artur Stelmasiak

Metropolita Cyryl wymieniany jest jako faworyt w wyścigu do tronu patriarszego<br>Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Był rok 1975. Papież Paweł VI świętował 10. rocznicę zniesienia wzajemnych klątw pomiędzy Kościołem katolickim i prawosławnym. Z tej okazji zaprosił na Mszę św. dziękczynną do Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie wysłannika patriarchatu Konstantynopola. Gdy tylko metropolita Meliton pojawił się w kaplicy, Ojciec Święty ruszył z wyciągniętymi ramionami w kierunku prawosławnego brata w wierze. Wszyscy obserwatorzy spodziewali się braterskiego uścisku obydwu hierarchów. Kiedy jednak prawosławny Biskup i Papież - obaj z uniesionymi ramionami - stanęli naprzeciw siebie, Paweł VI, ku zaskoczeniu abp. Melitona, runął na kolana i ucałował jego stopy.
To był jeden z najpiękniejszych gestów w historii Kościoła. I pewnie dlatego dziś prawosławny patriarcha Konstantynopola jest coraz bliżej Rzymu. Wystarczy wspomnieć miniony rok, kiedy to patriarcha Bartłomiej I aż trzykrotnie gościł w Watykanie. Obecnie dobre stosunki z Rzymem utrzymują prawie wszystkie lokalne Kościoły prawosławne. Tylko od Moskwy wciąż wieje chłodem.

Niespełnione marzenie

Reklama

Pielgrzymka do Moskwy oraz spotkanie z patriarchą było niezrealizowanym marzeniem Jana Pawła II. - Choć przed tą wizytą miał obawy patriarcha Aleksy II oraz duża część rosyjskiego Episkopatu, to jednak byli również tacy prawosławni duchowni i hierarchowie, którzy uważali ją za coś naturalnego - podkreśla znawca prawosławia bp Tadeusz Pikus, przewodniczący Rady ds. Ekumenizmu Konferencji Episkopatu Polski i profesor ekumenizmu z USKW, który na początku lat 90. XX wieku pracował w Moskwie. Jego zdaniem, wizyta Ojca Świętego w Rosji i spotkanie z Aleksym II mogły być realnym zagrożeniem dla jedności rosyjskiego prawosławia. Na początku lat 90. Kościół ten odbudowywał swoje struktury i nie był jednorodny. - Były w nim różne frakcje i różne spojrzenia na ekumenizm. Po wizycie Papieża mogłoby dojść nie tylko do sporu, ale nawet do rozłamu - uważa bp Pikus.
Trudno powiedzieć, czy sytuacja w relacjach Moskwy z Rzymem zmieni się po tym, jak na patriarszym tronie zasiądzie nowy zwierzchnik Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP). - Jeżeli będą jakieś zmiany, to na pewno nie od razu. Bowiem nowy patriarcha początkowo będzie musiał pozyskać zaufanie, a dopiero później może wpływać stopniowo na kurs całego Kościoła - uważa Krzysztof Gołębiowski, dziennikarz zajmujący się problematyką prawosławia w Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kto zastąpi Aleksego II?

Reklama

Choć Moskwa nie jest najważniejszą stolicą Kościoła prawosławnego, to jednak wybór nowego patriarchy budzi niemałe emocje. I pewnie dlatego już w kilka dni po śmierci Aleksego II zarówno w prasie rosyjskiej, jak i w zagranicznej pojawiły się analizy, w których specjaliści od prawosławia prognozują, kto obejmie urząd patriarchy moskiewskiego i w jakim kierunku będzie zmierzać rosyjskie prawosławie.
Na dziennikarskiej giełdzie pojawiają się zazwyczaj cztery nazwiska: metropolity Filareta, patriarszego namiestnika na Białorusi, metropolity Juwenaliusza, kierującego komisją kanonizacyjną, metropolity Cyryla, przewodniczącego wydziału stosunków zewnętrznych RKP oraz metropolity Klemensa, zarządzającego sprawami patriarchatu moskiewskiego. - Osobiście stawiam na metropolitę Cyryla, który już został wybrany na strażnika tronu patriarszego. Wydaje mi się, że w kolejnym głosowaniu również będzie miał największe szanse - mówi Gołębiowski.
Nowy zwierzchnik RKP będzie wybrany przez delegatów Soboru Lokalnego, tzw. Pamiestnego, którego obrady rozpoczną się 27 stycznia i potrwają do 29 stycznia. Będzie to wielkie wydarzenie dla całego Kościoła. W głosowaniu i wyborze nowego patriarchy wezmą udział zarówno biskupi, duchowieństwo diecezjalne, zakonnicy, jak i świeccy. W sumie w katedrze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie (największej rosyjskiej cerkwi) zbierze się ok. 700 osób, z których każdy będzie uprawniony do głosowania.

Patriarcha to nie papież

Wielu dziennikarzy, komentując wybory i wydarzenia w Kościele wschodnim, ukazuje patriarchę Moskwy tak, jakby był on prawosławnym papieżem. - Wynika to z ignorancji i nieznajomości Kościoła prawosławnego - twierdzi red. Gołębiowski. Dlatego też trzeba sobie postawić pytanie: Jaką władzę będzie miał nowo wybrany patriarcha?
W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że cały Kościół prawosławny składa się 15 autokefalicznych (lokalnych i niezależnych) Kościołów, które nie mają nad sobą żadnej jurysdykcji. Można powiedzieć, że są wspólnotą wiary, bez jakiejkolwiek wspólnej władzy. Czyli np. patriarcha Moskwy nie może wpływać na decyzje podejmowane w łonie Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego i na odwrót. - Patriarcha Moskwy nie ma nawet władzy jurysdykcyjnej w rosyjskim Kościele. Pełni on głównie rolę reprezentacyjną. Nad patriarchą wyższą władzę ma Sobór i Święty Synod - tłumaczy bp Pikus.
Władza w prawosławiu sprawowana jest wyłącznie kolegialnie, a patriarcha, choć jest zwierzchnikiem lokalnego Kościoła, to jednak bez zgody swojego sąsiada i brata w biskupstwie nawet nie może, sprawować nabożeństwa w sąsiedniej diecezji.

„Trzeci Rzym”

Reklama

Choć RKP nie należy do patriarszej czołówki, bo nie ma apostolskich tradycji, to jednak od wielu wieków uzurpuje sobie prawo do przewodzenia światowemu prawosławiu. A XVI-wieczny mit przewodniej roli Moskwy w Kościele prawosławnym zawsze miał wielu popleczników. Dlatego też Moskwa po upadku Konstantynopola ogłosiła się jedynym na świecie prawdziwym państwem prawosławnym - „Trzecim Rzymem” i opiekunem całego prawosławia.
W prawosławnej Moskwie coraz częściej pojawiało się pytanie: Kto ma pierwszeństwo - car czy patriarcha? - Napięcie to skutecznie zakończył Piotr I, który zupełnie podporządkował Kościół władzy świeckiej. W efekcie doszło do tego, że dokonano nawet przewartościowania nauczania zbawczego. O ile wcześniej do warunków zbawienia należała wiara, wypełnianie przykazań (przykazania miłości) i korzystanie z sakramentów, to według modyfikacji cara Piotra I, by się zbawić, należało przede wszystkim służyć państwu - tłumaczy bp Pikus.
Piotr I na kilka wieków skutecznie zniósł instytucję patriarchy i powierzył kierowanie Kościoła namaszczonym przez siebie ludziom. Skutek był taki, że decyzje władzy świeckiej i duchownej były praktycznie tożsame. A Imperium Rosyjskie było bliskie teokracji. Wystarczy przypomnieć, że do 1905 r. obowiązywało prawo, według którego każdy urodzony Rosjanin musiał być prawosławny, a przyjęcie innego wyznania było przestępstwem karanym wydaleniem z kraju, pracą w obozie albo przymusowym leczeniem psychiatrycznym.
Takie sakralne zbliżenie państwa i Kościoła pokutowało nawet w czasach wielkich prześladowań komunistycznych. - I to do tego stopnia, że nawet sowiecka pogarda do jakiejkolwiek religii nie przeszkodziła Kościołowi w miłości do państwa i w służbie władzy. Władza przez 70 lat niszczyła prawosławie, a prawosławie jej służyło - podkreśla bp Pikus.

Czas kolaboracji i świętych męczenników

Mówi się, że represje, jakie dotknęły Kościół prawosławny i inne wyznania na terenie Rosji po rewolucji październikowej, były jednymi z największych prześladowań, jakie dotknęły chrześcijaństwo w całej 2000-letniej historii. Okres komunizmu był zarówno czasem męczeństwa i świętości, jak i kompromitującej współpracy. Niektórzy twierdzą, że praktycznie całe wyższe duchowieństwo mniej lub bardziej współpracowało z aparatem władzy, bo w przeciwnym razie już dawno by ich na świecie nie było.
Po rewolucji skonfiskowano cały cerkiewny majątek i rozpoczęły się prześladowania duchowieństwa. Do 1939 r. zamordowano 130 biskupów, tysiące kapłanów i zakonników oraz setki tysięcy wiernych. Jeszcze większą liczbę skazano na zesłania i przymusowe roboty (blisko 100 tys. księży, mnichów i sióstr zakonnych trafiło do łagrów).
Po 70 latach prześladowań zanik komunizmu odsłonił dwojakie oblicze rosyjskiego prawosławia. Była to z jednej strony oficjalna, często skorumpowana przez system sowiecki hierarchia. Ale niezależnie od niej działali - przechowujący światło autentycznej misji - po cichu chronieni nawet przez biskupów - nieugięci gorliwi kapłani i mnisi, cieszący się wielkim autorytetem wśród wiernych. O wiele większym nawet niż biskupi i sam patriarcha. A ich oddana posługa zapobiegła, w krańcowo trudnych warunkach, odejściu od Kościoła resztek wiernych.

„Małżeństwo” ołtarza i tronu

Reklama

Wraz z transformacją ustrojową na początku lat 90. ubiegłego wieku zmieniła się sytuacja prawna Kościoła prawosławnego. Dziś możemy powiedzieć, że zmiany, z jakimi zmierzyła się Rosja po upadku ZSRR, przerosły zarówno rosyjską demokrację, jak i Kościół, który w nową rzeczywistość wszedł bardzo słaby, schorowany, z wielkimi brakami kadrowymi i materialnymi.
Choć w latach 1989-92 cerkwie otwierane były w tempie ok. 30 tygodniowo, to jednak wciąż odczuwalne są ogromne braki. Władze zwracały cerkiewne budynki oraz monastery w opłakanym stanie i koszty ich renowacji napinały budżet Kościoła do granic możliwości. Dlatego też w czasie kryzysu, który w drugiej połowie lat 90. ogarnął Rosję, patriarchat moskiewski był bliski bankructwa.
Inną chorobą toczącą lokalny Kościół jest chroniczny bark duchowieństwa. Na chwilę obecną potrzeba ok. 7 tys. nowych duchownych. Sytuacja ta doprowadza do wyświęcania księży jak popadnie.
Te wszystkie problemy, które dręczą odradzający się Kościół na nowo pchnęły patriarchat w ręce władzy świeckiej. Aleksemu II wygodniej było się schować pod kremlowski parasol niż na własną rękę, niezależnie odbudowywać autonomiczne struktury Kościoła.
Związek tronu z ołtarzem nasilił się jeszcze bardziej po objęciu władzy przez Władimira Putina, który stopniowo zaczął odnawiać imperialistyczny sen o wielkiej i dumnej Rosji. A jednym z elementów jego autorytarnej polityki jest wzmocnienie siły i roli Kościoła, który jednocześnie będzie słuchał Kremla.
Istotnym powodem, dla którego patriarchat tak wspiera ideę odrodzenia imperium, jest fakt, że w Rosji żyją zarówno wyznawcy innych odłamów chrześcijaństwa, wielu sekt, jak i 10 mln muzułmanów. Demokratyczne państwo ze swej natury dąży do budowania równowagi między religiami czy wyznaniami. I tylko państwo autorytarne zagwarantuje prawosławiu odwieczną pozycję uprzywilejowanego Kościoła większości, który jest wykorzystywany jako ogniwo spajające duchową i kulturową tradycję narodu.
- Symbioza władzy kościelnej i państwowej przetrwała najtrudniejsze czasy. I nic nie wskazuje, by w przyszłości miałoby się to zmienić. Bo w praktyce Kościół potrzebuje władzy świeckiej, a władza potrzebuje Kościoła - uważa bp Pikus.

Strach przed ekumenizmem

Ta jedność tronu i ołtarza nie służy ani odnowie duchowej RKP ani dialogowi na zewnątrz. Rosyjscy hierarchowie zachowują się najczęściej tak, jakby dialog z innymi wyznaniami nie był im zupełnie potrzebny. Z jednej strony jest to zrozumiałe, bo przede wszystkim muszą walczyć o jedność swojego Kościoła, który często traktuje ekumenizm jako zagrożenie, a nie szansę dla przyszłości chrześcijaństwa. Z drugiej strony - brak ekumenicznej otwartości jest przejawem swego rodzaju zakompleksienia, poczucia słabości i ułomności w stosunku do innych wyznań. Poza tym RKP prawie w całym XX wieku mógł jedynie wegetować i nie miał szans na jakąkolwiek aktywność religijną, a tym bardziej na działalność ekumeniczną.
Po tym, jak Sobór Lokalny ogłosi nazwisko nowego patriarchy, nie powinniśmy spodziewać się jakichś gwałtownych zmian, rewolucji, radykalnych zwrotów o 180 stopni. Jego rządy będą delikatne i zachowawcze, by z jednej strony budować sobie poparcie w rosyjskim Episkopacie, a z drugiej - nie narazić się na złość Kremla. Zapewne przyszły patriarcha przestawi delikatnie wektory, dzięki czemu RKP zmieni o kilka stopni kierunek, w którym będzie podążać.
Dla nowego patriarchy z pewnością drzwi Watykanu będą stały otworem. Pytanie tylko, czy skorzysta? I czy pozwoli na historyczną wizytę papieża w Moskwie? Wydaje się jednak, że wcześniej czy później do ekumenicznego spotkania na szczycie dojdzie. I w końcu zostanie przełamana urojona bariera między „Trzecim Rzymem”, a tym prawdziwym - pierwszym.

PATRIARCHAT MOSKIEWSKI

Obecnie patriarchat moskiewski posiada 12 metropolii i 115 biskupstw, ok. 500 klasztorów, 20 tys. parafii. W skład kleru wchodzi 151 biskupów, 17,5 tys. kapłanów i 2275 diakonów. Wiernych jest ok. 70 mln. (Przed rewolucją w 1914 r. kapłanów i mnichów w RKP było prawie 20 razy więcej).
W skład patriarchatu moskiewskiego wchodzi ponadto Ukraiński Kościół Prawosławny (5 metropolii, 32 biskupstwa), Białoruski Kościół Prawosławny (1 metropolia, 9 biskupstw), Japoński Autonomiczny Kościół Prawosławny i kilka diecezji w Europie i Ameryce Północnej.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zasłonięty krzyż - symbol żalu i pokuty grzesznika

Niedziela łowicka 11/2005

[ TEMATY ]

Niedziela

krzyż

Wielki Post

Karol Porwich/Niedziela

Wielki Post to czas, w którym Kościół szczególną uwagę zwraca na krzyż i dzieło zbawienia, jakiego na nim dokonał Jezus Chrystus. Krzyże z postacią Chrystusa znane są od średniowiecza (wcześniej były wysadzane drogimi kamieniami lub bez żadnych ozdób). Ukrzyżowanego pokazywano jednak inaczej niż obecnie. Jezus odziany był w szaty królewskie lub kapłańskie, posiadał koronę nie cierniową, ale królewską, i nie miał znamion śmierci i cierpień fizycznych (ta maniera zachowała się w tradycji Kościołów Wschodnich). W Wielkim Poście konieczne było zasłanianie takiego wizerunku (Chrystusa triumfującego), aby ułatwić wiernym skupienie na męce Zbawiciela. Do dzisiaj, mimo, iż Kościół zna figurę Chrystusa umęczonego, zachował się zwyczaj zasłaniania krzyży i obrazów. Współczesne przepisy kościelne z jednej strony postanawiają, aby na przyszłość nie stosować zasłaniania, z drugiej strony decyzję pozostawiają poszczególnym Konferencjom Episkopatu. Konferencja Episkopatu Polski postanowiła zachować ten zwyczaj od 5 Niedzieli Wielkiego Postu do uczczenia Krzyża w Wielki Piątek. Zwyczaj zasłaniania krzyża w Kościele w Wielkim Poście jest ściśle związany ze średniowiecznym zwyczajem zasłaniania ołtarza. Począwszy od XI wieku, wraz z rozpoczęciem okresu Wielkiego Postu, w kościołach zasłaniano ołtarze tzw. suknem postnym. Było to nawiązanie do wieków wcześniejszych, kiedy to nie pozwalano patrzeć na ołtarz i być blisko niego publicznym grzesznikom. Na początku Wielkiego Postu wszyscy uznawali prawdę o swojej grzeszności i podejmowali wysiłki pokutne, prowadzące do nawrócenia. Zasłonięte ołtarze, symbolizujące Chrystusa miały o tym ciągle przypominać i jednocześnie stanowiły post dla oczu. Można tu dopatrywać się pewnego rodzaju wykluczenia wiernych z wizualnego uczestnictwa we Mszy św. Zasłona zmuszała wiernych do przeżywania Mszy św. w atmosferze tajemniczości i ukrycia.
CZYTAJ DALEJ

Z modlitwą na ulicach Wrocławia

2025-04-05 14:02

Magdalena Lewandowska

Studenci nieśli krzyż przez centrum Wrocławia

Studenci nieśli krzyż przez centrum Wrocławia

Ponad 1000 osób przeszło ulicami Wrocławia w Akademickiej Drodze Krzyżowej.

Duży drewniany krzyż nieśli studenci ze wszystkich duszpasterstw akademickich, razem z nimi modląc się szli wrocławianie, klerycy, kapłani, siostry zakonne, towarzyszył im bp Maciej Małyga. Rozważając kolejne stacje Drogi Krzyżowej – w tym roku przygotowane przez ks. Wojciecha Brzoskiego, duszpasterza akademickiego z Poznania – przeszli spod Kościoła Uniwersyteckiego ulicami Rynku do Bazyliki Garnizonowej, gdzie Eucharystii przewodniczył o. kardynał Andres Arborelius, karmelita bosy ze Szwecji, ordynariusz Sztokholmu.
CZYTAJ DALEJ

Bł. ks. Jan Merlini nie bał się świętości

2025-04-05 17:30

Marzena Cyfert

Msza dziękczynna za beatyfikację bł. ks. Jana Merliniego

Msza dziękczynna za beatyfikację bł. ks. Jana Merliniego

Święci są po to, by świadczyć o powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie. Jan był świadomy tej godności, tego powołania i swojej drogi ku Bogu. I ta świadomość kształtowała jego życie oraz posługę kapłańską. Wiedział, kim jest i dokąd zmierza – mówił abp Józef Kupny o bł. ks. Janie Merlinim.

Metropolita wrocławski przewodniczył Mszy św. dziękczynnej za beatyfikację włoskiego kapłana, współpracownika św. Kaspra del Bufalo. Wspólna modlitwa we wrocławskiej katedrze zgromadziła kapłanów archidiecezji, siostry Adoratorki Krwi Chrystusa, które przygotowały uroczystość, siostry misjonarki Krwi Chrystusa, misjonarzy klaretynów, przyjaciół i dobroczyńców zgromadzeń oraz czcicieli Przenajdroższej Krwi Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję