Reklama

Błogosławiony Święty

W Watykanie toczyły się dyskusje, czy nie wynieść Jana Pawła II na ołtarze od razu jako świętego

Niedziela Ogólnopolska 18/2011, str. 16-18

Milena Kindziuk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z rozmów z kardynałami rzymskich dykasterii i kongregacji oraz z duchownymi zaangażowanymi w proces beatyfikacyjny Jana Pawła II jasno wynika: w Watykanie myślano nie tylko o beatyfikacji, ale bezpośrednio o kanonizacji polskiego Papieża. Wszak taki był „głos ludu”, który przejawiał się w napisach na transparentach już w dniu pogrzebu: „Santo subito!” (Święty natychmiast!).
O świętości swego poprzednika osobiście jest przekonany Benedykt XVI. - Takie głębokie przeświadczenie Papieża wpłynęło zresztą na udzielenie dyspensy i natychmiastowe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego - zapewnia ks. Sławomir Oder. Natomiast kard. Giovanni Lajolo wspomina, że Joseph Ratzinger jeszcze jako kardynał wyraźnie dostrzegał świętość Jana Pawła II: - Pamiętam, kiedy tuż przed 2 kwietnia 2005 r. szliśmy do umierającego Papieża, przed wejściem do jego pokoju kard. Ratzinger powiedział do mnie: „Jakże przepiękne, jaśniejące było życie tego Papieża. Życie dla Chrystusa zawsze jest życiem pięknym”.
Także inni watykańscy hierarchowie przez 27 lat namacalnie doświadczali wyjątkowej duchowości Jana Pawła II. - Czy po tym wszystkim, co miałem okazję widzieć, mógłbym wątpić, że był on człowiekiem Bożym? - pyta retorycznie kard. Leonardo Sandri, który 2 kwietnia 2005 r. ogłaszał światu wiadomość o śmierci Papieża.

Powiedz, że wyciągasz papieża spod stołu!

Reklama

W Watykanie powtarzana jest także myśl, że mimo swej niezwykłości, Jan Paweł II to przede wszystkim człowiek z krwi i kości. - Nie robił wokół siebie aury świętości. Chodził po ziemi, był konkretny - opowiada ks. Paweł Ptasznik.
Kiedy trzeba było, wyrażał swoją radość albo smutek i ból, akceptację bądź sprzeciw. Był autentyczny jak mało kto. Wprawdzie aktor - nigdy jednak nie grał w kontaktach z ludźmi. I oni to doceniali.
Umiał być zwyczajny, nie mówiąc już o poczuciu humoru, którego współpracownicy doświadczali na co dzień. Gdy po jednym z posiłków ks. Mieczysław Mokrzycki odsuwał od stołu schorowanego już Papieża na krześle, Jan Paweł II powiedział do niego ze śmiechem: „Mieciu, jak będą cię pytać, co robisz w Watykanie, to powiedz, że wyciągasz papieża spod stołu!”.
Żarty Ojca Świętego często zaskakiwały nawet najbliższych. Kiedyś w Castel Gandolfo nacisnął naraz wszystkie dzwonki alarmowe, jakie miał zainstalowane przy łóżku. I w jednej chwili zbiegli się wszyscy: ks. Dziwisz, ks. Mokrzycki i s. Tobiana. Każdy z nich natychmiast przybiegł, w obawie że coś się stało. A Papież - zanosząc się ze śmiechu - odparł: „Jak dobrze, że przybiegliście, chciałem was wszystkich na chwilę zobaczyć!”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Atlas świata pod ręką

Reklama

Kard. Angelo Amato twierdzi, że największe wrażenie wywierał na nim mistycyzm Ojca Świętego, jego ciągła komunia z Bogiem. - Także wewnętrzny niepokój, by głosić Ewangelię aż po krańce świata - mówi hierarcha.
Właśnie na działalność misyjną, jako wyraźny rys świętości Papieża Wojtyły, zwraca uwagę również Joaquin Navarro-Valls: - Pamiętam, kiedy Ojciec Święty planował podróż do Azerbejdżanu. - Mówiłem mu, że tam żyje tylko 122 katolików i że nie ma sensu, by do nich jechał, gdyż będzie to zbyt duży wysiłek dla niemogącego już chodzić Papieża. A on na to: „Ta grupa, tak samo jak Rzymianie, ma prawo modlić się z papieżem. A poza tym razem ze mną będzie tam 123 katolików!” - opowiada rzecznik Jana Pawła II i dodaje: - Dla mnie ta podróż najdobitniej wyrażała świętość Papieża.
Watykańscy kardynałowie mocno akcentują niezwykle silny związek Jana Pawła II z Eucharystią. Mogli to obserwować na co dzień, a także podczas wielkich papieskich celebr, które współorganizowali w różnych krajach świata.
- Widać było, że Eucharystia stanowiła centrum jego życia duchowego - mówi abp Piero Marini. - To nie było tylko osobowe spotkanie Jana Pawła II z Bogiem, ale też ze wspólnotą. Dlatego kochał odprawiać Mszę św. razem z ludźmi.
- Modlitwa była dla Papieża priorytetem. Trwała zazwyczaj dłużej niż przewidywał plan dnia - podkreśla o. Federico Lombardi. Pamięta, jak ważne było dla Ojca Świętego, by w czasie pielgrzymki do Ziemi Świętej mógł pomodlić się na Golgocie. Było oczywiste, że trzeba mu to umożliwić.
Wielu w Watykanie wspomina, że kiedy Papież był młodszy, zaraz po obudzeniu się o piątej nad ranem kładł się krzyżem na podłodze i odmawiał jedną część Różańca. Dopiero potem szedł do kaplicy na modlitwę brewiarzową, Mszę św. i adorację. - Czasem na głos się modlił, śpiewał polskie pieśni - opowiada ks. Ptasznik. - Stosował geografię modlitwy, stąd miał zwykle pod ręką atlas świata. A kiedy usłyszał o jakiejś tragedii, nie panikował, wyszeptał najwyżej po polsku: „O, Boże” i szedł do kaplicy. A potem zaczynał się zastanawiać, w jaki sposób Watykan może okazać pomoc dotkniętemu tragedią regionowi Ziemi.
Okazuje się też, że Jan Paweł II sporo pościł. - Nawet gdy chodził po górach, w elegancki sposób dawał nam do zrozumienia, że nie będzie pić wody, którą nosiliśmy w plecakach, chociaż doskonale wiedzieliśmy, że chętnie by się napił - opowiada Navarro-Valls. - Szanowaliśmy to, że stosował post ścisły w jakiejś intencji.
Także wigilia święceń kapłańskich była dla Papieża zawsze dniem postu.

Pokazał Źródło

Reklama

Apogeum świętości stanowiło bez wątpienia cierpienie i odchodzenie Jana Pawła II. Jak wyglądało to wewnątrz Watykanu?
Okazuje się, że wspomnienia bolą. Mimo że minęło sześć lat, niektórym wciąż trudno wracać do tamtych chwil. Poważni hierarchowie, mężczyźni w sile wieku, „rządzący” całym Kościołem powszechnym, zawieszają głos, niekiedy powstrzymują łzy, gdy ich o to pytam.
- Sypialnia Papieża stała się wówczas jakby Placem św. Piotra - wspomina kard. Sandri. Przywołuje w pamięci moment, kiedy s. Tobiana recytowała Litanię do Wszystkich Świętych. Miał wrażenie, jakby cały pokój rozszerzał się na zewnątrz.
- Czułem wtedy, że umiera święty - dodaje ks. Ptasznik.
- Papież przekuł na życie słowa „Tryptyku rzymskiego”, że przemijanie i śmierć mają sens w Źródle - mówi kard. Stanisław Ryłko. - Chociaż trudno było nam patrzeć, jak Boży atleta został unieruchomiony, jak mistrz słowa milczał. Ale to jego milczenie stało się głosem o wiele mocniejszym niż słowa. Niż najsławniejsze nawet przemówienia.
A potem - niezwykły znak na pogrzebie - wiatr zamykający księgę Ewangelii. - Wydawało się, że Ktoś na górze przygotował ten scenariusz - podkreśla kard. Sandri. Zamyśla się na chwilę i dodaje: - Na ostatnim odcinku podróży Papież przemawiał ciałem, pokazał, że ból nie jest bezcelowy. Odsłonił rany ze swojej Kalwarii, pokazał światu, że nie boi się cierpienia ani tego, że zaciera się jego dawny wizerunek. Pokazał wreszcie, że nikt nie żyje dla siebie.
Dla pracowników watykańskich urzędów Jan Paweł II to Papież, który nie umiera. To ktoś, do kogo wciąż przychodzą. Wielu duchownych każdego dnia po odprawieniu porannej Mszy św., jeszcze przed rozpoczęciem pracy, przyklęka przy grobie Jana Pawła II.

Teraz kanonizacja

Po śmierci Jana Pawła II toczyły się w Watykanie dyskusje, czy nie wynieść Papieża na ołtarze od razu jako świętego, a nie najpierw jako błogosławionego. Argument był ważny: kult błogosławionego ogranicza się do jednej diecezji, prowincji, kraju, a święty jest czczony w całym Kościele. A faktem jest, że „Santo subito!” było wołaniem ludzi z całego świata, a nie tylko z Kościoła partykularnego.
Ostatecznie jednak zapadła decyzja, by dopełnić wszystkich formalności zgodnie z procedurami i najpierw beatyfikować Papieża.
- Nie mogliśmy sobie pozwolić na bylejakość, trzeba było wszystko dokładnie udokumentować - wyjaśnia kard. Amato.
- Ten proces nie był prowadzony dla nas, ale dla kolejnych pokoleń. Tak, aby za sto czy dwieście lat nikt nie zarzucił niedopełnienia formalności, jakichś niedociągnięć - dodaje ks. Oder.
Nadto, jak twierdzą watykańscy hierarchowie, okres między beatyfikacją a kanonizacją może stanowić okazję do zgłębienia i propagowania nauczania Jana Pawła II oraz do refleksji nad tym, w jaki sposób wykorzystać propozycję życia chrześcijańskiego pozostawioną przez Papieża. - Bo oczywiste jest, że każdy z tej świętości może wziąć coś dla siebie - przekonuje kard. Sandri.
Czas do kanonizacji może też skłaniać do intensywniejszej modlitwy za wstawiennictwem Ojca Świętego (w Watykanie panuje powszechne przekonanie o jej niezwykłej skuteczności!). I do modlitwy o cud, którego wymagają procedury kanonizacyjne. Chociaż, oczywiście, przy kanonizacji nie będzie konieczne ponowne prowadzenie procesu, który miałby udowodnić heroiczność cnót. Wystarczy tylko zbadanie cudu.
Sama beatyfikacja Jana Pawła II jest jednak niezwykła. Chociaż wyznacza ona kult właściwie w jednej tylko diecezji, to jednak Papież Wojtyła jest znany i czczony na całym świecie. Także wspomnienie liturgiczne Jana Pawła II, które ma przypadać 22 października, formalnie będzie obowiązywać w diecezji rzymskiej i w Kościele w Polsce. Tymczasem już dzisiaj wiele Episkopatów Kościołów lokalnych na całym świecie kieruje prośby do Kurii Rzymskiej o wyrażenie zgody na wpisanie Papieża do swego kalendarza liturgicznego oraz na nadawanie jego imienia poszczególnym świątyniom.
- Kiedy jednak Pan Bóg dopuści cud, doczekamy się kanonizacji i oficjalnego kultu Jana Pawła II, już jako świętego, na całym świecie - mówi ks. Oder.

Kardynał Angelo Amato, Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych
Czas oczekiwania na kanonizację Jana Pawła II nie powinien być „pusty”. Trzeba go wypełnić jeszcze lepszym poznaniem życia tego Świętego oraz zgłębieniem nauczania Papieża. To szczególny czas, darowany nam przez Boga, w którym możemy - każdy na swój sposób - naśladować to niezwykłe życie Papieża Polaka.
(mk)

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katedra żegna swojego wikariusza. Poruszające słowa bp. Ignacego Deca

2026-05-01 15:08

[ TEMATY ]

Świdnica

Msza św. żałobna

ks. Paweł Traczykowski

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Kapłani zgromadzeni w katedrze podczas Mszy świętej żałobnej za śp. ks. Pawła Traczykowskiego.

Kapłani zgromadzeni w katedrze podczas Mszy świętej żałobnej za śp. ks. Pawła Traczykowskiego.

W samo południe 1 maja katedra św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy wypełniła się modlitwą i ciszą. Setki wiernych, dziesiątki kapłanów oraz duchowieństwo diecezji żegnało śp. ks. Pawła Traczykowskiego.

Żałobnej Eucharystii przewodniczył bp Ignacy Dec, który we wstępie do liturgii podkreślił intencję modlitwy zgromadzonego Kościoła. – Chcemy w tej Eucharystii podziękować Bogu za dar tego kapłana, który służył Bogu i Kościołowi w naszej diecezji od siedemnastu lat, w tym od dziewięciu lat w tej katedralnej parafii. Podziękujemy za dobro, które Bóg przekazał ludziom przez jego życiową, szczególnie kapłańską posługę – podkreślił biskup senior.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Hrubieszów - Matka Boża Sokalska, Strażniczka Wschodnich Rubieży

2026-05-01 20:50

[ TEMATY ]

Majowe podróże z Maryją

Grażyna Kołek

Cudowny obraz Matki Bożej Sokalskiej

Cudowny obraz Matki Bożej Sokalskiej

W miejscu, gdzie rzeka Huczwa malowniczo meandruje wśród zieleni, a wschodnie słońce najwcześniej wita granice Rzeczypospolitej, leży Hrubieszów. To najdalej wysunięte na wschód miasto Polski stało się godnym domem dla jednego z najbardziej niezwykłych wizerunków Maryi. Opiekę nad nim sprawują duchowi synowie św. Franciszka – Ojcowie Bernardyni, którzy przybyli do tutejszego kościółka w 2002 roku, odpowiadając na zaproszenie ówczesnego biskupa zamojsko-lubaczowskiego, Jana Śrutwy.

Historia wizerunku Matki Bożej Sokalskiej jest spleciona z cudami od samego początku. Sięga XIV wieku i postaci litewskiego malarza Jakuba Wężyka. Pobożne podanie głosi, że artysta, będąc zupełnie niewidomym, podjął się nadludzkiego trudu skopiowania Madonny Jasnogórskiej. Gdy trwały prace, stała się rzecz niezwykła – w jego pracowni odnaleziono obraz wykończony ręką anioła. Tak powstała „Sokalska Pani”, która wkrótce trafiła na kresy, do miasta założonego przez księcia Siemowita IV, słynącego z królewskich sokołów.
CZYTAJ DALEJ

Bp Jacek Kiciński: Maryja jako Matka i Królowa jest Tą, która troszczy się o naszą Ojczyznę.

2026-05-02 12:49

Michalina Stopka

Bp Jacek Kiciński

Bp Jacek Kiciński

W 2026 roku obchody Uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski wyjątkowo przeniesiono na 2 maja. - Wielu pyta dlaczego. To proste: piąta niedziela wielkanocna wypadła 3 maja, a okres wielkanocny ma pierwszeństwo liturgiczne. Dlatego uroczystość została przeniesiona i jest to sytuacja jednorazowa - wyjaśnia bp Jacek Kiciński CMF.

Uroczystość NMP Królowej Polski wyrasta z wydarzenia o ogromnym znaczeniu religijnym i państwowym: - Korzenie tego święta to ślubowanie króla Jana Kazimierza. We Lwowie, w 1656 roku, król zawierzył Polskę Maryi, uznając Ją za Królową Polski. Władca naszej ojczyzny oddał kraj pod Jej opiekę - podkreśla bp Kiciński, przypominając, że akt ten miał charakter zarówno duchowy, jak i polityczny. - Było to publiczne wyznanie wiary w opiekę Maryi nad ojczyzną, dokonanym przez samego władcę . W naszej ojczyźnie te dwa wymiary zawsze się przenikają. Odrodzenia Polski nigdy by nie było, gdyby nie było wymiaru duchowego. On stanowi duszę narodu. Chrzest Polski to nie tylko wydarzenie religijne, ale moment konstytuowania się naszej tożsamości narodowej. Dlatego nie da się oddzielić fundamentów duchowych od państwowości.”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję