Reklama

Ludzie – Miejsca – Wydarzenia

W świecie ubogich i miłosiernych

2018-11-14 11:43

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 46/2018, str. VI

Ks. Mieczysław Puzewicz

Kiedy Jacek i Bogdan wybierają się na ul. Zamojską bądź na Krakowskie Przemieście, mówią, że idą do miasta. Sami też mieszkają w Lublinie, ale żyją w innym świecie, trudnym do zauważenia zza szyb klimatyzowanych samochodów. O ich istnieniu nie wie pomoc społeczna, nie widnieją na listach wyborców. System ich nie widzi, choć żyją, oddychają, czasem coś jedzą. Jedynym świadectwem ich obecności są notatniki policyjne; jak się zdarzy jakaś afera stróże prawa od nich zaczynają poszukiwanie sprawców.

2. Światowy Dzień Ubogich

W ubiegłym roku papież Franciszek ogłosił, że w każdą 33. niedzielę zwykłą (w tym roku 18 listopada), Kościół będzie obchodził Światowy Dzień Ubogich. Kalendarze kościelne mają już inne specjalne dni: Światowy Dzień Chorych (11 lutego) czy Światowy Dzień Młodzieży (Niedziela Palmowa i zgromadzenia globalne; ostatnio w Krakowie w 2016 r.). O ile w tych przypadkach wiadomo, co należy zrobić, czyli chorym udzielić sakramentu namaszczenia, młodym dać pole do śpiewu i modlitwy, o tyle to nowe papieskie święto nie podpowiada konkretnych rytuałów. Niektóre Kościoły lokalne podejmują okazałe inicjatywy mające pokazać, że świętują pomysł Franciszka. Oprócz Mszy św. w intencji ubogich, organizowane są posiłki w wynajętych salach, ubogim i bezdomnym przekazywane są paczki z żywnością czy odzieżą, bardziej finezyjne jest rozdawanie bezpłatnej kawy.

Dom przy ciepłych rurach

Przez ostatnie 20 lat dane mi było w jakimś stopniu poznać świat lubelskich ubogich. To inny świat, nieznany czytelnikom naszego tygodnika. Trudno sobie to wyobrazić, ale ci najbardziej ubodzy mają tylko to, co aktualnie noszą na sobie; niektórzy dzierżą jeszcze reklamówki albo stare plecaki.

Reklama

Andrzej ma 34 lata, spotkałem go kilka tygodni temu. W sierpniu wyszedł z więzienia po 5-letnim wyroku, miesiąc mieszkał u ojca, ale został wypędzony. Szukając dachu nad głową, poszedł na odwyk, zresztą konieczny po długim i ostrym powięziennym piciu. Zaraz po szpitalu ktoś mu podpowiedział, że nad Czerniejówką jest pusty hangar. Tam go odwiedziłem; były to dwie niewielkie hale po dawnym skupie dziczyzny. Cienki materac i dwa koce w jednym pomieszczeniu to był dom Andrzeja, oczywiście bez łazienki, toalety, kuchni, prądu i wody.

Czesław z trzema kompanami zagospodarował sobie kawałek tunelu przy rurach ciepłowniczych na Nadbystrzyckiej. W rurach płynie ciepła woda, ale i ciepłe ścieki, da się przeżyć nawet przy 20 stopniach mrozu. Od ziemi izolują kartony, stare ubrania i zdobyczne koce, przy zimnie można oblec się kilkoma swetrami i kurtkami. Z przyległych rur emanuje dobre ciepło, przy okazji wnikając nie tylko w ubrania, ale i w skórę i kości. Dlatego kiedy załoga Czesia maszeruje przez osiedle, mieszkańcy chętnie robią szerokie przejście.

Pani Iwona przyszła z prośbą o amoniak i ocet, ponoć to najbardziej skuteczna mieszanka przeciwko wszom odzieżowym, wychowuje dwoje dzieci w jednym pokoiku na Kośminku, jedzenie jakoś zdobywa.

Bodaj 19 lat temu zaprosiłem troje bezdomnych na Wigilię. Siostry zakonne przy plebanii dopytywały: „A co oni u nas będą robić na Wigilii?”. Odrzekłem, że będą jeść z nami karpia i kutię, śpiewać kolędy i łamać się opłatkiem. Cała trójka przyszła wypucowana, pachnąca tanimi dezodorantami, jeden pan pochwalił się, że ma na sobie 15 zł wydanych w lumpeksie na spodnie, koszulę i inne ubrania, ale kolega go przelicytował. – Ja mam szesnaście, bo za złotówkę dokupiłem krawat, nie uchodzi, by na Wigilii u plebana wyglądać jak dziad – powiedział.

Miłosierdzie ubogich

Pod koniec wakacji poznałem Irinę, przyjechała z Ukrainy, właśnie skończyła 28 lat. Ma 8-letniego syna i kogoś w rodzaju męża, delikatnie mówiąc łobuza. Jest szczupła, ładna, mocno znerwicowana. To nie dziwi, skoro mąż ostro popija i czasem jeszcze jej przyłoży. Koleżanki namawiały, żeby go rzuciła, ale Irina jeszcze ma nadzieję. Szukała z nim pracy w Polsce, nie udało się. W Częstochowie utraciła paszport, nie wie jak. Dotarła do Lublina, bo słyszała, że tu jest ukraiński konsulat; fatycznie jest. Mąż kazał jej chwilkę posiedzieć na ławeczce przy pl. Litewskim, a sam poszedł rzekomo do banku. Dotąd nie wrócił. Została sama, bez paszportu, bez pieniędzy, nikogo w Lublinie nie znała. Najpierw zagabywała Polaków, po rosyjsku i ukraińsku; ludzie szybko odwracali się, jedna pani kupiła jej cztery bułki. Poszła na dworzec PKP, stamtąd odjeżdżają i przyjeżdżają ukraińskie autobusy pełne jej rodaków. Prosiła o jakąś pomoc, życzyli jej szczęścia. Dobrze życzyli, jak się okazało. Wieczorem Irina przyszła coś zjeść w punkcie pomocy przy ul. 1 Maja, prowadzonym przez lubelskie Centrum Wolontariatu. Dostała kolację, chleb i konserwy na wynos. Ukraińska Irina była w Lublinie przez 6 dni. Zanim trafiła do nas, wziął ją do siebie schorowany i już posunięty w latach bezdomny Krzysiek. W jego jednoizbowym pustostanie nie ma światła i wody, ale jest jedno łóżko. – Jak ją zobaczyłem przy bazarze, powiedziałem, że kobieta nie może spać na ławce. Dałem jej łóżko, a teraz przyprowadziłem do was – mówił Krzysiek; serce ma naprawdę Boże. Potem kilka osób zabrało się za sprawy Iriny, bez zbędnych słów i pytań. Ktoś poszedł z nią zrobić zdjęcia do jednorazowego paszportu, umożliwiającego powrót na Ukrainę, po drodze zakupił grzebień, ktoś inny zadzwonił do konsula, a ten wystawił tymczasowy dokument od ręki, jeszcze ktoś ofiarował używany telefon i bilet do rodzinnych Pryłuków. Po 2 dniach zadzwoniła, że jest szczęśliwa z synem, po miesiącu wrócił mąż.

To jednak był tylko dodatek do najważniejszego dzieła, którego dokonał bezdomny Krzysiek. Przez ostatnie lata regularnie uczestniczy w rekolekcjach dla ubogich, modli się, spowiada, przyjmuje Pana Jezusa. I chyba w pełni pasuje do niego ten fragment orędzia Franciszka: „Każdy chrześcijanin i każda wspólnota są wezwani, by być narzędziami Boga na rzecz wyzwolenia i promocji ubogich, tak aby mogli oni w pełni włączyć się w społeczeństwo. Zakłada to, że jesteśmy uważni na krzyk ubogiego i gotowi go wesprzeć”.

Wspólnota życia

Kilkadziesiąt rodzin z Lublina zdecydowało się przygotować i zaprosić na obiad właśnie dzisiaj jedną lub dwie osoby ubogie, bezdomne, często mające za sobą długie lata w więzieniach. A przy obiedzie najważniejszy nie jest kotlet ani deser. Przy posiłkach się rozmawia, dzieli historiami życia, opowiada dowcipy, jest wspólnota życia. Poszliśmy za radą Franciszka: „Wielu odnalazło ciepło domu, radość świątecznego posiłku i solidarność tych, którzy zechcieli podzielić się stołem w prosty i braterski sposób. Chciałbym, aby również w tym roku i w przyszłości dzień ten był świętowany pod znakiem radości z nowo odkrytej rzeczywistości bycia razem”.

Wszelkie akcje pomocowe są bezcenne i ważne, łagodzą głód ubogich na jeden dzień. Według Papieża „Dzień Ubogich zamierza być maleńką odpowiedzią całego Kościoła, rozsianego po całym świecie, skierowaną do wszystkich ubogich, aby nie myśleli, że ich krzyk upadł w próżnię”.

Tagi:
ubodzy

Caritas częstochowska organizuje „Sylwestrową zupę dla ubogich”

2018-12-31 14:38

Ks. Mariusz Frukacz

Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, w poniedziałek 31 grudnia organizuje sylwestrową zupę dla osób ubogich i bezdomnych – czytamy na stronie Caritas częstochowskiej.

Gorący posiłek będzie można otrzymać w godz. 17.00-18.00 w budynku i na placu Caritas, przy ul. Ogrodowej 24/44 w Częstochowie.

- Kiedy świat i wielcy tego świata bawią się w noc sylwestrową, to nie możemy zapomnieć o tych wszystkich, którzy są samotni, biedni i bezdomni. Dlatego również dzisiaj, jako Caritas, chcemy przypomnieć o ludziach, którzy potrzebują naszej pomocy i obecności – mówi „Niedzieli” ks. Marek Bator, dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

Mottem inicjatywy są słowa: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” (Łk 14, 12 – 14).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ksiądz poprosił o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-05-13 13:17

mip (KAI) / Warszawa

Ksiądz Dariusz Olejniczak złożył wczoraj na ręce papieża Franciszka prośbę o przeniesienie do stanu świeckiego - czytamy w przesłanym KAI oświadczeniu rzecznika prasowego archidiecezji warszawskiej ks. Przemysława Śliwińskiego. Ks. Olejniczak w filmie dokumentalnym Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu" został oskarżony o molestowanie seksualne nieletnich i złamanie sądowego zakazu pracy z dziećmi i młodzieżą.

Publikujemy oświadczenie Kurii Metropolitalnej w Warszawie:

Ksiądz Dariusz Olejniczak złożył wczoraj na ręce papieża Franciszka prośbę o przeniesienie do stanu świeckiego. Prośbę umotywował złamaniem zakazu sądowego. Wbrew niemu, podejmował działalność związaną z pracą z dziećmi i młodzieżą, ukrywając ten fakt przed ustanowionym przez władze kościelne kuratorem.

Ksiądz Dariusz Olejniczak, po złożeniu prośby na ręce kard. Kazimierza Nycza, opuścił dotychczasowe miejsce pobytu w seminarium misyjnym w Warszawie.

Odchodząc wyraził skruchę i zapewnił że będzie w pełni współpracował z organami państwowymi.

ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy Arcybiskupa i Archidiecezji Warszawskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Hoser: nie wierzymy w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski

2019-05-20 08:41

mag / Warszawa (KAI)

My nie wierzymy w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski – podkreślił abp Hoser. Bp senior diecezji warszawsko-praskiej przewodniczył w niedzielę Mszy św. w parafii Dobrego Pasterza w Miedzeszynie. W czasie liturgii podzielił się swoim doświadczeniem posługi duszpasterskiej w Medjugorie, gdzie zgodnie z decyzją Ojca Świętego, papieża Franciszka jest Wizytatorem Apostolskim o charakterze specjalnym.

Artur Stelmasiak
Abp Henryk Hoser

W homilii abp Hoser podkreślił, że jednym z podstawowych kryteriów rozpoznawalności autentyczności Kościoła jest jedność, o którą błagał Chrystus Ojca w modlitwie arcykapłańskiej.

– Tym co nas łączy jest miłość, która pochodzi od Boga. On bowiem jest jej źródłem. Tylko przyjmując od Niego ten dar, możemy ofiarować go innym – mówił duchowny ubolewając, że współczesny człowiek bardzo często nie ma kontaktu ze Stwórcą. - Żyjemy często na poziomie socjologii, ulegając rajskiej pokusie bycia bogami - starając się sami stanowić co jest dobre, a co jest złe. Tymczasem, objawienia w Fatimie, w Lourdes, w Kibeho, oraz w Medjugorie pokazują, że relacja z Bogiem decyduje o jakości wszystkich innych ludzkich relacji – zwrócił uwagę abp Hoser.

Przyrównał Kościół do barki Piotrowej zalewanej falami wzburzonego morza. – Wskutek doświadczeń życia w naszych sercach pojawia się często lęk o przyszłość, o Kościół. Nie musimy się jednak niczego obawiać, ponieważ głową Kościoła jest Chrystus, a On jest nieśmiertelny. Jak sam nam obiecał- „Bramy piekielne Kościoła nie przemogą”. Jest on oparty na skale, jaką jest wiara – podkreślił abp Hoser.

Zwrócił uwagę, że w credo, wyznajemy wiarę nie w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski. – To nie jest wiara w grzeszników, którzy poprzez trwanie w grzechach śmiertelnym, sami opuścili Mistyczne Ciało Zbawiciela, czy też Go splamili. To jest wiara w Kościół będący wspólnotą, w której panuje komunia – czyli jedność z Chrystusem i jedność między poszczególnymi członkami wspólnoty – tłumaczył abp Hoser.

Nawiązując do obecnej sytuacji w Polsce podkreślił, że Jezus był realistą i miał świadomość pojawienia się na świecie zgorszeń. - Piekło działa, szatani działają, zło w człowieku działa. Współcześnie gorszyciele - niczym Judasz - wydają Syna Bożego na śmierć, za marne srebrniki – ubolewał duchowny. Przypomniał jednocześnie słowa Zbawiciela - „Biada tym, przez których przyjdzie zgorszenie”.

Jako skuteczne narzędzia walki ze złem wskazał post i modlitwę. – W Medjugorie są tygodniowe rekolekcje o chlebie i wodzie. Ci, którzy w nich uczestniczą mówią, że to dla nich jest błogosławiony czas – dzielił się abp Hoser. Wspomniał, że w środy i piątki w tym miejscu obowiązuje post. Co tydzień jest adoracja Krzyża identyczna, jak w Wielki Piątek. Ludzi korzystają także z możliwości odprawienie drogi krzyżowej. Idą na górę Krizevac po kamieniach uświadamiają sobie, że trud i cierpienie są nieodłączną częścią wędrówki której celem będzie niebo – mówił duchowny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem