Reklama

Niedziela Sandomierska

Sztuka pasyjna

Z Wielkim Postem nieodłącznie związane są dwa przedstawienia Jezusa Chrystusa – Ukrzyżowany i Frasobliwy. Warto przypomnieć niektóre znane i zabytkowe dzieła sztuki z terenu diecezji.

Niedziela sandomierska 10/2021, str. IV

[ TEMATY ]

Wielki Post

pasja

Ks. Wojciech Kania

Krucyfiks z kościoła ojców dominikanów w Tarnobrzegu

Krucyfiks z kościoła ojców dominikanów w Tarnobrzegu

W sandomierskim kościele Ducha Świętego w kaplicy Najświętszego Sakramentu znajduje się otaczana kultem figurka Chrystusa Frasobliwego. Niestety, artysta, który ją wykonał, nie jest znany. Specjaliści datują jej powstanie na XVI wiek i jest to jeden z najcenniejszych zabytków znajdujących się w świątyni.

Pojawienie się owego przedstawienia w Sandomierzu związane jest z pewną legendą. Otóż – jak mówią przekazy – sandomierski Chrystus Frasobliwy przypłynął do miasta Wisłą. Wyłowioną figurkę mieszkańcy umieścili w kaplicy Zamku Królewskiego. Nie uległa ona zniszczeniu nawet podczas najazdu tatarskiego. Niemniej jednak w trakcie potopu szwedzkiego, kiedy wyposażenie zamku było grabione i niszczone, a pochodzące z niego przedmioty porozrzucane w okolicy, figurka niemal bezpowrotnie przepadła.

Reklama

Ocalił ją pewien niewidomy, który – idąc nad Wisłą – nadepnął na coś twardego. Kiedy ponownie dotknął stopą leżącego na ziemi przedmiotu, odzyskał wzrok. Wówczas zobaczył, że dotyka pięknej figurki Chrystusa Frasobliwego. Kiedy zobaczyli ją mieszkańcy miasta, rozpoznali w niej tę z kaplicy zamkowej i umieścili ją w kościele Ducha Świętego. Jak podają różne przekazy, przed sandomierskim Frasobliwym umieszczonym jeszcze w kaplicy zamkowej mieli modlić się królowie i książęta odwiedzający królewski gród.

Przypłynął Wisłą

Fascynujące są także dwie legendy o pojawieniu się krzyża w kościele św. Marii Magdaleny w Tarnobrzegu. Jedna z nich mówi o tym, że pewnego dnia służąca z pobliskiego dworu poszła nad Wisłę, aby zrobić pranie. Wystraszyła się, kiedy ubrania, które prała, nagle coś zaczęło wciągać w głębiny. Bojąc się kary od swojego pana, zaczęła prosić Boga o pomoc. Wtedy z rzeki wyłoniła się jasna postać wyglądem przypominająca anioła i pomogła jej wyciągnąć pranie. Jakby tego było mało, na powierzchni wody ukazał się piękny krzyż, który „świetlista” postać przekazała kobiecie.

Z krucyfiksami obecnymi w diecezji sandomierskiej wiąże się wiele legend.

Podziel się cytatem

Anioł powiedział również do kobiety, że ma pobiec po wóz zaprzęgnięty w dwa woły i tam, gdzie się one zatrzymają, ma stanąć kościół. Zaprzęg po pokonaniu kilkuset metrów zatrzymał się na najwyższym w okolicy wzgórzu. Wszyscy odczytali to jako znak od Boga, że chce, by tutaj został zbudowany kościół, a w nim umieszczony wyłowiony krzyż.

Reklama

Druga legenda głosi, że w trakcie powodzi, która nawiedziła Polskę, mieszkańcy Miechocina (dzisiejsza dzielnica Tarnobrzega) poszli nad Wisłę sprawdzić jej poziom. Wtedy jedna z kobiet we wzburzonym nurcie dostrzegła ludzką postać. Zaczęła wołać, aby ratować tonącego; wtórowały jej inne mieszkanki wioski. Jednak kiedy owa postać zbliżała się do brzegu, wszyscy zamilkli, bo okazało się, że to figura Chrystusa przybitego do krzyża, który stał się swego rodzaju tratwą dla rzeźby.

Tak się złożyło, że figura zatrzymała się na wysokości kościoła, więc mieszkańcy postanowili ją umieścić w świątyni.

W dawnych księgach znajdują się zapiski, że krzyż uznawany był za obiekt słynący łaskami. Dowodem na to były liczne wota składane przez wiernych w podzięce za wysłuchane modlitwy.

Chrystus o dwóch obliczach

Wśród wielu cennych dzieł znajdujących się w bazylice katedralnej w Sandomierzu na szczególną uwagę w okresie Wielkiego Postu zasługuje gotycki krucyfiks pochodzący z XV wieku. Kiedyś umieszczony był na belce tęczowej nad wejściem do prezbiterium. Później w trakcie prac konserwatorskich w 1934 r. prowadzonych przy freskach bizantyjsko-ruskich postanowiono go umieścić na pierwszym filarze oddzielającym nawę południową od głównej.

Nie ma pewności, jak przed wiekami znalazł się on w ówczesnej kolegiacie sandomierskiej. Urszula Stępień, historyk sztuki, kustosz Muzeum Diecezjalnego w Sandomierzu, w artykule Gotycki krucyfiks w sandomierskiej katedrze, opublikowanym w 16. tomie Studiów Sandomierskich, wskazuje na wzmiankę Jana Długosza pod rokiem 1448 o krzyżu wiszącym w „środku” świątyni, uszkodzonym przez uderzenie pioruna w kolegiatę. Podkreśla jednak, iż brak jednoznacznych przesłanek pozwalających na uznanie wspomnianego przez kronikarza krucyfiksu za tożsamego z umieszczonym na filarze.

Znawcy sztuki zwracają uwagę na inne bardzo interesujące szczegóły. Mianowicie figura Chrystusa wyszła spod dłut dwóch rzeźbiarzy, na co wskazują nierówności artystyczne poszczególnych części. Do partii mniej uzdolnionego lub wyrobionego w fachu artysty należały m.in. stopy oraz dłonie, których palce nie mają zaznaczonych paznokci.

Pielgrzymi i turyści odwiedzający bazylikę katedralną zwracają uwagę na inny szczegół związany z figurą Chrystusa. Otóż w zależności, z której strony spojrzy się na twarz Chrystusa, można ujrzeć Go uradowanego z faktu dokonania dzieła zbawienia, z drugiej zaś przepełnionego cierpieniem. W interesujący kształt została ujęta krew wypływająca z przebitego boku, którą artyści uformowali na wzór winnego grona, symbolu Eucharystii.

Królewski krzyż

W kościele ojców dominikanów w Tarnobrzegu znajduje się krzyż o bardzo ciekawej historii. Do tarnobrzeskiej świątyni trafił w 1817 r. jako dar Jana Feliksa Tarnowskiego, ówczesnego właściciela Dzikowa. Nie wiadomo, w jaki sposób krzyż znalazł się w posiadaniu hrabiego Tarnowskiego. Najprawdopodobniej został przez niego zakupiony, podobnie jak i wiele książek pochodzących z biblioteki królewskiej, która została rozproszona po opuszczeniu Warszawy przez ostatniego króla Polski. Podobny los spotkał również królewskie dzieła sztuki oraz wyposażenie Zamku Królewskiego.

Być może już Jan Długosz wspomina o krzyżu z katedry.

Podziel się cytatem

Jeszcze za panowania Stanisława Augusta, przed rozbiorami Polski, kaplica zamkowa została przebudowana. Pełniła ona przede wszystkim funkcję kaplicy domowej, gdzie król mógł oddawać się codziennej modlitwie. Ale bywała również świadkiem publicznych wydarzeń, jak choćby wielkoczwartkowych uroczystości, kiedy polski król, wzorem Chrystusa, obmywał stopy starcom, na znak pokory. Tarnobrzeski krzyż otacza złocona roślinna wić, po bokach zaś w płytkich wnękach umieszczone zostały arma passionis, czyli narzędzia męki Pańskiej.

2021-03-02 14:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezus – moja pasja

Jezus Chrystus jest tym, który potrafi obdarzyć prawdziwą pasją życia, Jezus Chrystus jest tym, który nas prowadzi do tego, byśmy nie zadowalali się byle czym i dawali to, co w nas najlepsze; to Jezus Chrystus stawia nam wyzwania, zachęca nas i pomaga nam, by powstawać za każdym razem, kiedy uważamy siebie za przegranych. To Jezus Chrystus pobudza nas do podniesienia wzroku i do wzniosłych marzeń.

Historia, którą chcę tu przytoczyć, ma swój początek w czasie Adwentu 2015 r. Ponieważ wszyscy znajomi z pracy oraz moi bliscy znają mnie od strony pewnej „przyległości”, wieść, iż chcę chodzić w owym roku na Roraty, była dla nich żartem rodem z Monthy Pythona. Tak, poranki są dla mnie trudne. Do godz. 10 jestem nieprzytomna, później zaczynam otwierać oczy i słyszeć otoczenie. Spóźnianie się to pierwsza negatywna cecha, do której przyznaję się na rozmowach rekrutacyjnych. Pierwszy poranek Rorat – nie ukrywam, że Pan Bóg dał mi wsparcie mojej współlokatorki, która pomogła mi wstać. Po Mszy byłam bardzo wcześnie w pracy. Gdy zobaczyła mnie jedna z koleżanek, wydała odgłos zdziwienia i krzyknęła: To Monia czy zjawa? – Odpowiedziałam: To Ja. Na co koleżanka (dodam, że niepraktykująca religijnie): Coś takiego tylko Jezus mógł zrobić!!

CZYTAJ DALEJ

O. Leon Knabit: Jeszcze raz o kobietach i mężczyznach

2021-09-16 14:16

[ TEMATY ]

duchowość

rodzina

Karol Porwich

Ostatni artykuł o. Leona Knabita cieszył się dużym zainteresowaniem, odbiorem zarówno pozytywnym, jak i tym mniej. W odpowiedzi głos zabiera sam benedyktyn.

Słyszałem głosy, że mój artykuł „Miłość musi być wymagająca” (Zobacz) był stronniczy – przeciw mężczyznom. Jeśli tak zostałem zrozumiany, to tutaj stwierdzam, że jest bardzo wielu wspaniałych mężczyzn – mężów i ojców, żyjących długie lata w szczęśliwym małżeństwie, kochanych szczerze przez swoje dzieci, widzące w nich wzór do naśladowania i gwarancję bezpieczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

V Bolesławiecki Marsz dla Życia i Rodziny

2021-09-19 19:32

ks. Waldemar Wesołowski

Ulicami Bolesławca przeszedł V Marsz dla Życia i Rodziny pod hasłem „Tato – bądź, prowadź, chroń”.

Po kilkuletniej przerwie to wydarzenie powróciło na ulice miasta. Bolesławiecki marsz był jedynym, jaki odbył się na terenie diecezji legnickiej. Odbył się w łączności z marszem ogólnopolskim, jaki odbył się w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję